This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Czyżby wreszcie tomakin odkrył prapryczynę?
Odpowiedz
Nawet jeśli odrosną mi obłączki, to dalej będzie niewiadoma. Największy problem w tym, że mam objaw Terry'ego, a to oznacza upośledzone krążenie pod płytką paznokciową. Czy likwidując objaw, poprawiam krążenie i to może wpłynąć na wzrost obłączków. Ludzie z objawem nigdy chyba nie mają obłączków i to jakoś się zazębia, ale w drugą stronę to nie działa i ludzie bez obłączków bardzo, bardzo rzadko mają objaw. Raczej nie zależy to od krążenia jako takiego, bo ludzie z bardzo słabym mają jednak obłączki, coś w objawie musi wpływać na ich wielkość.

(to jest zresztą wskazówka, bo skoro objaw Terry'ego zawsze prowadzi do zaniku obłączków, ale nie poprzez odcięcie dopływu krwi...)

(no nie, wróć, objawowi zawsze towarzyszy sto innych rzeczy, bo on pojawia się tylko w bardzo silnych chorobach, jak ktoś już prawie nie ma wątroby albo nerek)

(nie mam kurde teraz głowy do tego Big Grin )

Innymi słowy, mój przypadek może być bardzo nietypowy, przez to, że coś u mnie wywołuje objaw Terry'ego.

Gdyby nie to, miałbym po prostu do wyboru 3-4 rzeczy, które ostatnio robiłem i jedna z nich odpowiadałaby za obłączki.
Odpowiedz
O, jest jedna choroba, w której jest objaw Terry'ego, a nie ma setek innych rzeczy. Zastoinowa niewydolność serca. Gdyby dorwać foty paznokci ludzi z tą konkretnie przypadłością, gdyby nie mieli obłączków, to byłoby dość blisko do rozwiązania. Objaw wynika z kilku konkretnych rzeczy, jeśli przy nim zawsze zanikają obłączki, to któraś z tych właśnie rzeczy byłaby odpowiedzialna.

Objaw znika po kąpieli i wymoczeniu paznokci, na skutek aktywacji układu... już nie pamiętam, czy współczulnego, czy przywspółczulnego, no ale któreś nerwy się aktywują i obkurczają naczynka.
Odpowiedz
O subzero, zobacz czy znajdziesz dostęp

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9466079/

tu jakiś lekarz opisuje, jak wygląd paznokci zmienił mu się po przeszczepie serca. Miał między innymi objaw Terry'ego.
Odpowiedz
Niestety dostępu nie znalazłem.
Odpowiedz
No trudno.

Coś się dzieje, nie wiem, czy na plus czy na minus, skóra jakaś cieplejsza się zrobiła, jakoś... inaczej ją czuję, no coś się chyba zmienia. Tak już dziesiątki razy co prawda miałem, że niby coś się poprawia, okazywało się, że sobie wmawiałem. Jak na lewej ręce zobaczę obłączek, to uwierzę, tam nie ma nawet połowy milimetra na wskazującym.

Z objawem też raz pojawiał się, raz znikał, za cholerę teraz nie jestem pewien, czy naprawdę jest mniej wyraźny, czy sobie to wmawiam.

Jest całkiem sporo badań klinicznych, gdzie np żelazo w ogóle nie działało, przelatywało przez organizm, dopóki nie podało się razem z nim jakiejś rzeczy krytycznej dla wykorzystania tego żelaza. Może w końcu połączyłem coś, co trzeba było połączyć, np duże dawki witaminy C i cysteinę? Albo żelazo i rzeczy wymagane do przebiegu cyklu metylacji?

A, molibden, trochę molibdenu jeszcze wezmę, mam go od cholery, został roztwór w butelce po ostatnich zabawach. Zacząłem brać regularnie duże dawki cysteiny, razem z antyoksydantami, bez których cysteina byłaby spalana, oraz z rzeczami do cyklu metylacji, niezbędnymi do jej właściwego wykorzystania, innymi słowy wszystko może zacząć pracować wielokrotnie szybciej. Molibden może być tu wąskim gardłem.
Odpowiedz
Kilkugodzinna wycieczka z ziomem, podejście pod stromą górkę (dosłownie, ze 100 metrów drogi i 20 przewyższenia) i zejście z niej. Efekt - w pewnym momencie prawie nie dawałem rady utrzymać ciężaru ciała na kolanie. Wychodzą wszystkie zabawy z młodości. Trochę kasy wpadło to może poszukam jednak jakiejś ławeczki razem z prasą do nóg, bo tym się najlepiej koryguje takie problemy. Od czasu do czasu przeglądam olx, bo na nową mnie jednak nie stać, wydać pewnie pod tysiąc zł na coś, co może potem stać nieużywane i miejsce zajmować.

Z kolanami prawdopodobnie jest to efekt przykurczy i złej pracy mięśni, a nie jakiegoś fizycznego zniszczenia stawów (które pewnie też jest, ale nie to odpowiada za problemy). Tego typu rzeczy dość dobrze się zazwyczaj koryguje, tylko wymaga to... no właśnie, systematyczności. No i przydałaby się ta prasa, bo to wzmacnia czwórki bez obciążania ich pionowym naciskiem masy całego ciała. Łatwo też na niej robić dwójki.
Odpowiedz
Tak zastanawiam się, na ile realny byłby trening mięśni polegający na tym, że po prostu napina się je z całej siły. W tym wypadku zarówno dwójki, jak i czwórki, w efekcie kolano jest w miejscu, a mięśnie pracują.

Jeśli miałoby to jakikolwiek efekt, to rewelacyjna sprawa, bo staw jest wtedy całkowicie nieruchomy, więc jego zużycie po prostu zerowe. No, prawie, bo trochę tam jednak jest przyciągany, ale to porównywalne z obciążeniem podczas chodzenia. Wiadomo, że dużo z tego nie będzie, no ale dosłownie jakikolwiek efekt to byłoby już coś. Tu niestety żadne suple nie pomogą, bo trzeba wzmocnić niektóre mięśnie, rozciągnąć inne, żeby rzepka była prowadzona delikatnie inną drogą. No ale mimo wszystko, wypadałoby o glukozaminie i chondroitynie pamiętać.

Po bezsenności dalej nie ma śladu, co noc śpię jednym ciągiem, bez wybudzeń, chyba że się wody opiję przed snem i mnie pęcherz przyciśnie. Zasypiam też jak na mnie bardzo szybko. I teraz za cholerę nie wiem, czy to efekt żelaza, czy niższej temperatury.

Najbardziej mnie stan skóry głowy interesuje, bo to wskazówka czy słusznie zacząłem pić ten olej sezamowy. To jest zalewanie organizmu dość wysokimi dawkami omega 6, co może być po prostu mocno niezdrowe, jeśli nie mam niedoboru. Trochę tego łupieżu jest, nie tak dużo, jak gdy zdecydowałem się zacząć pić olej, bo wtedy była masakra, ale też nie można powiedzieć, że znikło całkowicie.

(pogooglałem)

https://link.springer.com/article/10.100...013-2801-x

no kurcze, napinanie mięśni działa. Po 3 miesiącach siła zwiększyła się o kilkanaście do kilkudziesięciu procent. Tylko nie rosły, ale siła owszem, zwiększała się wyraźnie. Będę musiał to ogarnąć, tak na kolana, jak i na kręgosłup. U mnie to byłoby idealne wręcz wprowadzenie do normalnego treningu, bo właśnie osłabienie mięśni nie pozwala mi ćwiczyć z ciężarami ani nawet z ciężarem ciała, bo od razu wszystko wygina się tam nie w tę stronę co trzeba.
Odpowiedz
Na kolana mi bardzo pomogły dwa proste ćwiczenia, do których nie potrzeba żadnego sprzętu:
1) Zwykłe wznosy nóg. Leżąc na plecach, jedna noga ugięta na 45 stopni, stopa na ziemi. Druga prosta i tą podnosi się w górę i w dół. Ja robię dwie wersje, jedną ze stopą pracującej nogi pod normalnym kontem, ustawioną do góry ("I"), a drugą z nogą "zrotowaną" na zewnątrz ("/"), bo wtedy trochę inne mięśnie, czy głowy mięśni pracują.
2) Przysiady wykroczne "Feet over knees". To ściągnąłem od popularnego Youtuber'a "Knees over toes guy". Wpiszesz "Knees over toes lunges" i znajdziesz.

Już dawno nie miałem żadnych problemów z kolanami, a kiedyś po każdym biegu lód przykładałem.

Co do drugiego posta - samego napinania mięśni. Ja czasami stosuję trening bez ciężarów który polega głównie na napinaniu, naprawdę można zmęczyć i napompować mięśnie w ten sposób.
Najlepiej przedramiona. Stań, wyciągnij dwie wyprostowane ręce przed sobą i rób obroty nadgarstkami, jednocześnie otwierając i zamykając dłonie, wszystko w wolnym tempie. Świetne ćwiczenie na przedramiona. Na pewno i inne mięśnie można tak zupełnie dobrze wypracować, przy odrobinie kreatywności.
Odpowiedz
W przypadku tego, co ja mam z kolanami najważniejsze są czwórki, a tych nie wytrenuję ani siadem wykrocznym, ani wznoszeniem. To pierwsze co opisujesz może wzmacniać przywodzące uda, które czasami są bardzo osłabione, ale tu też są dwie możliwości, mocno osłabione przywodzące albo odwodzące i ciężko samemu ocenić, gdzie leży problem, robienie ćwiczeń w ciemno może pogłębić problem, zamiast zlikwidować. Jest sporo ćwiczeń na to, ale najlepsze są robione na maszynach, na maszynie można też ocenić, które mięśnie są słabe w stosunku do innych, tam masz dobrą izolację. Kurcze, może siłowni powinienem poszukać gdzie są tego typu wynalazki.

59 zł za miesiąc, 400 metrów od domu, wejścia nocne, czyli coś, co mi pasuje, widzę mają tam od cholery maszyn i pewnie są też takie, o które mi chodzi, gdzie siada się i ściska coś udami, albo wprost przeciwnie, rozciąga na boki. Jeszcze żebym jakiegoś zioma dorwał, który by poszedł ze mną, bo samemu głupio Big Grin

(a nie wróć, 69 u mnie w mieście i jeszcze 40 zł wpisowe, za taką sumę można kawałek porządnego zestawu kupić do domu)

O, u Robaka widzę tanio, no zapytam sąsiadki jaki sprzęt mają, ćwiczyła tam.

Najfajniejszy byłby atlas ale taki tylko na nogi, bo tylko tego mi potrzeba, ale takich wynalazków na pewno nikt nie sprzedaje Big Grin

Z przedramionami jest ten trick, że tego typu rzeczy które opisujesz po prostu odcinają dopływ krwi. Wyciągnij ręce do góry, pionowo i zaciskaj / rozluźniaj pięści, nawet nie mocno, po prostu tak, żeby pobudzić dopływ krwi, za chwilę zacznie palić żywym ogniem, chociaż żadnej pracy nie wykonałeś i nie ma żadnego treningu, po prostu krew nie odpływa i gromadzi się kwas mlekowy.

Tak po prawdzie, to wolałbym nie ruszać siłowni, póki nie naprawię krążenia, bo bez tej naprawy nie mam dobrej regeneracji. Raz uszkodzona powierzchnia stawu zostaje taka na całe życie, podobnie raz zerwane ścięgno to problemy na zawsze. Jakiś delikatny trening można robić, ale poważniejsze rzeczy to już poważne ryzyko.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości