Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jeszcze żebym miał jakieś nie napoczęte, ale wszystkie są otwarte i zeżarte do połowy.
Sobie dziś tak gadamy z szefową i doszliśmy do wniosku, że dużo łatwiej dbać o kogoś, niż o siebie. Tak odnośnie tych nie zjedzonych cystein, albo tego, że prawie nie biorę tych supli, co je sobie rozpisałem. Pisał o tym Peterson w tych 12 zasadach, że ludzie dużo bardziej będą dbać o swojego psa niż o siebie, pójdą do weterynarza przy pierwszym objawie, wykupią receptę, dadzą zwierzakowi każdą tabletkę. Ale sami dla siebie? Nawet jak dostaną receptę, to jej nie wykupią. I nie można mówić, że "to dlatego, że nie ufają lekarzom", bo jakby to był powód, nie wykupiliby też tej dla psa.
Jakbym był z babą która ma nakrętkę na suple to pewnie byśmy się nawzajem tym karmili i byłoby wszystko zjadane jak trzeba.
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Betainę jeszcze wykopię z szafy, jeśli faktycznie marazm po żelazie to efekt wyssania kwasu foliowego i B12, to betaina powinna się z tym ładnie zgrać, dostarcza grupy metylowe, bez których B12 i kwas foliowy nie mogą zostać wykorzystane, może również ich brakuje po wysokiej dawce żelaza?
To to cudo, po którym myszy nagle wyleczyły się z "wyuczonej bezradności", na skutek prawdopodobnie zmiany składu flory jelitowej. Kupiłem i leży. Kurcze, ktoś sobie robił wątek podobny do mojego, gdzie chciał brać betainę i zobaczyć, jak się po tym poczuje. Kto to był... neko? chyba już się nie udziela? czy pomyliłem z kimś?
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jeszcze co do betainy i grup metylowych, kiedyś miałem hipotezę, że obłączki własnie od metylacji zależą, bo często się to powtarza, choroby w których zanikają wiążą się z niskim wysyceniem nośnikami, wysokim poziomem homocysteiny i takie tam. Nawet jakoś to testowałem, tylko nie jestem pewien, czy brałem wtedy pod uwagę rolę żelaza w tym procesie.
Wziąłem się na sposób, te suple, które mam używać, wsadziłem do jednego pudełka, mam takie pod stolikiem na pianino, trzymałem w nim jakieś msm i inne cuda. Teraz mam tylko ten zestaw, co zaplanowałem. Może to ułatwi trzymanie się planu.
Myślę jeszcze o DAA i HMB, dwie rzeczy, które znalazły się w zestawie w 2020. Były w tym pudełku, tak teraz na nie patrzę i kminię.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6025490/
HMB nie miało dużego wpływu na MDA, nawet u osób intensywnie ćwiczących, ale może mieć jakiś związek z jelitami. DAA w ogóle nic nie robi.
...ile to już czasu minęło od "jeszcze 2 tygodnie, ostatnią rzecz testuję i jak nic nie da, biorę piracetam"?
(a cysteiny w sumie 2 niecałe opakowania się zebrały z tych 4)
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, jeszcze to, dla przypomnienia
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22469072/
Poziom MDA u pacjentów z zespołem niespokojnych nóg był prawie 2 razy wyższy, niż u zdrowych.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Pamiętam kiedyś kupiłem takie coś, co nazywało się witamina B15. Nawet jeszcze to gdzieś mam, cholera wie ile lat po terminie przydatności. W dużym skrócie, jest to lekko zmodyfikowana betaina. Nawet było o tym parę ciekawych badań, podniosła reakcję na szczepionkę przeciw grypie o chyba kilkaset procent, czyli o tyle łatwiej i mocniej organizm zwalczałby infekcje. Poza tym zero badań.
Co w tym było ciekawe, ludzie po jej zjedzeniu zaczynali się bać. Nie tylko ja, bo kilka osób mi o tym napisało, to był popularny supel kiedyś na allegro. I tak zastanawiam się, jaka to mogła być reakcja, co się działo, że po tabletce czegoś, co normalnie jest w jedzeniu, człowiek jest wypełniony strachem.
Tak zajadam sobie betainę z kwasem foliowym i znowu to czuję, podskakiwanie na najmniejszy odgłos. Na reddicie piszą, że to w miarę normalne po suplementach poprawiających metylację, a potem mija. Chyba najbardziej sensowne wyjaśnienie to zwiększenie produkcji adrenaliny, metylowany kwas foliowy jest do tego wykorzystywany przez organizm. Bardzo mocno rośnie produkcja neuroprzekaźników i hormonów, bo dostarczyliśmy organizmowi wszystkiego potrzebnego do ich syntezy, ale nie dostarczyliśmy mu środków do usuwania nadmiaru, szlaki metaboliczne są zapchane i to wszystko powoli się zwiększa i zwiększa.
https://en.wikipedia.org/wiki/Catechol-O...ransferase
to coś ma wyłączyć adrenalinę, właśnie za pomocą grup metylowych.
Inne hipotezy mówią o nadmiernym wzroście serotoniny.
Nie to, że mi jakoś szczególnie to przeszkadza, pomimo stanów lękowych spałem jak dziecko, tylko takie coś jest jednym z tych "okien", dzięki którym można zobaczyć, co dzieje się w organizmie. Reakcja lękowa na metylację COŚ oznacza, ale co dokładnie?
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
brr, dziś wybrałem się na grzyby i musiałem wręcz uciec stamtąd do domu. Trochę za szybko napisałem "to mi nie przeszkadza", stany lękowe to nie przelewki. To tylko potwierdza, że dalej mam psychikę w strzępach i na skraju ataku paniki.
Tylko teraz pytanie, w którą stronę to idzie. Czy miałem niedobory substratów odpowiedzialnych za procesy metylacji, przez co ich uzupełnienie sprawia, że wszystko leci jak szalone, najzwyczajniej "nadrabiając zaległości", czy może mam naturalną skłonność to zbyt silnego wykorzystywania tego, albo po prostu naturalnie zbyt dużo powiedzmy adrenaliny czy serotoniny i każdy suplement, po którym produkuje się tego trochę więcej, wywala mnie z równowagi?
Pytanie dość istotne, bo przy pierwszej wersji, powinienem zacisnąć zęby i brać to dalej, wiadrami wręcz, aż w końcu wszystko się wysyci i unormuje. Przy drugiej zaś, takie pompowanie substratów procesów metylacji doprowadzi do katastrofy.
Na razie biorę dalej.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
07-24-2023, 03:58 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-24-2023, 07:33 PM przez tomakin.)
...ale ogólnie chyba coś na plus się zmienia, teraz siadłem sobie do pianina, grałem wszystko niemal bezbłędnie, zazwyczaj po długiej przerwie w ogóle sobie nie mogę przypomnieć, gdzie jaka nuta jest, teraz mam jasność umysłu, jakbym się wyspał albo wytrzeźwiał. No nie aż tak silnie, ale widzę różnicę. Fizycznie też. Czasem jak idę to mam wrażenie, jakbym brodził w wodzie, tak ciężko mi stawiać kroki, a czasem jest jakoś tak... lekko. jakbym z tej wody wyszedł i nagle jest łatwiej, ciało przyzwyczajone do oporu czuje niemal, że może latać, gdy on ustąpi. Dziś właśnie był taki dzień.
Żelazo? Najbardziej prawdopodobne, bo tu efekty było widać gołym okiem, starczyło popatrzeć na grzebień, ile na nim jest włosów a ile było przed suplementacją. Wolne rodniki? Pamiętam, żeby codziennie brać przynajmniej kilka antyutleniaczy i cysteinę. Jelita nie bardzo, bo pamiętam w sumie tylko o babce i nie biorę za dużo, bo nie jest szczególnie wygodna. Czort wie, o ile zwiększyło mi się dzienne spożycie błonnika, niech ja to zważę... jakieś 8 gramów. Nie wiem, czy to wystarczyłoby, żeby coś zmienić. No i komplet rzeczy do metylacji, gdzie też efekty widać od razu, tyle że niezbyt pozytywne. /edyta no i jeszcze olej sezamowy, regularnie go piję od kilku dni.
Tak czy tak, coś jest na plus i lepiej trzymać się planu.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak myślę, myślę i wymyśliłem. Jeśli metylatory wysyłają mnie na skraj ataku paniki, to znaczy, że cały czas jestem blisko tego stanu, brakuje małego bodźca. Zwiększenia poziomu jakiejś substancji o kilkanaście procent, albo delikatnego zwiększenia wrażliwości któregoś receptora, coś takiego.
I to naprawdę BARDZO dobry trop, bo jest spore prawdopodobieństwo, że to kwestia właśnie jednej substancji, czy jednego "czegoś", co jest na co dzień zbyt wysoko, a pchnięcie tego tylko odrobinę dalej już powoduje problemy.
Organizm ludzki ma dużą zdolność do adaptacji, zazwyczaj nerwica to zbiór iluś czynników, trochę za dużo tego, trochę tamtego i odporność na stres spada. Ale nawet kilka słabych bodźców nie doprowadzi do załamania nerwicowego, chronią przed tym mechanizmy adaptacyjne, musi być przynajmniej jeden bardzo silny, a te pozostałe sprawiają, że organizm sobie z nim nie może poradzić. I tak myślę, że słabe bodźce jeśli odrobinę się je nie wzmocni, nie wywołają ataków lękowych. Musi być wzmocnienie tego "głównego".
Ta nadwrażliwość na metylatory to dość rzadko spotykana sprawa, niewiele osób ma ten problem, w badaniach klinicznych, gdzie podawano to dziesiątkom czy setkom pacjentów, nawet nie zarejestrowano niczego w skutkach ubocznych. Między innymi dlatego zakładam, że reakcja mojego organizmu nie wynika z jakiejś specyficznej cechy tych suplementów, ale ze specyficznej cechy mojego ciała. Jeśli powiedzmy dochodzi do zwiększenia stężenia serotoniny / wrażliwości receptorów na nią, to problem będą mieć jedynie ludzie, którzy już przed zażyciem supli mają ją mocno podniesioną, na granicy ataku nerwowego.
Trzeba będzie siąść na spokojnie, poczytać, pewnie nic nie ma w pubmed, ale może jakiś gość na youtube albo na jakimś blogu będzie się wymądrzał. Dawno temu coś o tym właśnie na yt oglądałem, dotyczyło to reakcji na magnez i związek z niacyną.
|