Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Przyszła babka jajowata, sukces, rozpuszcza się w wodzie.
...a nawet chłonie wodę tak, że zamienia się w papkę o kilka razy większej objętości, do tego ma lekko grzybowy posmak. Dwie łyżeczki wystarczą na całą szklankę, w sensie trzeba to z tej szklanki wybierać, a nie pić. Ogólnie - wygląda to nieźle.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
07-11-2023, 10:07 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-11-2023, 10:10 PM przez tomakin.)
Powoli zaczynam brać te wszystkie rzeczy, które mają wspomóc pracę jelit, uregulować skład flory, uszczelnić etc, czyli spróbuję przetestować hipotezę, że to może odpowiadać za objaw Terry'ego, plus zbicie poziomu stresu oksydacyjnego. Większość z nich i tak powinienem brać codziennie, to te wszystkie glukozaminy, chondroityny, błonniki i cała reszta, co statystycznie niby o ponad połowę zmniejsza ryzyko chorób serca i niektórych nowotworów. Na razie bez witaminy C.
No i jeszcze tryptofan, skoro tyrozyna (która ma blokować jego przyswajanie) doprowadziła do tak koszmarnej bezsenności, może to ma coś z nim wspólnego.
Z tryptofanem mam tak, że jak go biorę, to przez chwilę jest mocna poprawa samopoczucia, jakby mi brakowało serotoniny i on ją uzupełniał, a chwilę potem pojawiają się objawy zbyt wysokiego poziomu serotoniny w organizmie i wszystkie związane z tym konsekwencje. I co najgorsze, zarówno zbyt niski, jak i zbyt wysoki poziom dają jako objaw silną bezsenność.
Kolejna rzecz, której nie sprawdzi się badaniami, poziom serotoniny we krwi czy w moczu może być bardzo wysoki, a w mózgu bardzo niski. A nawet może być tak, że poziom w mózgu jest wysoki, ale receptory nie reagują jak trzeba i są kliniczne objawy niedoboru.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Czytam te wpisy z poprzedniego roku, gdy miałem podobnie silną bezsenność i nagle minęła. Glutamina. miedź, a przede wszystkim żelazo. Tylko to wtedy bralem.
Albo po prostu minęły upały.
Spróbuję dziś trochę żelaza.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Fajny przykład tego, na ile nasz charakter i w ogóle to, kim jesteśmy wynika z tego, co jemy
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9932653/
dawali suple żelaza ludziom, którzy nie mieli anemii. Sprawdzono, jaki to ma wpływ na szereg funkcji organizmu, ale nie tylko. Zrobili również porównanie wskaźników zachowań.
Wskaźnik gniewu / wrogości spadł z 4,5 na 3,4, zmęczenia z 9,4 na 5,4, "przyjacielskość" skoczyła z 8 na 14.
Tak szukam z tym żelazem, bo rok temu zrobiłem kilka rzeczy, które mocno wyciągają żelazo z między innymi komórek nerwowych, a przesuwają je do produkcji krwi, przez co co prawda ma się lepsze wskaźniki hemoglobiny, ale pojawiają się objawy niedoboru w innych sektorach ciała. Bezsenność pojawiła się niedługo po... dużych dawkach kwasu foliowego. Jak to ogarnąłem, w kilka dni ze stanu "śpię 2-3 godziny dziennie, do tego w kilku ratach i powoli zaczynam mieć halucynacje" przeszedłem do "śpię równo 9 godzin bez żadnego wybudzania się w trakcie".
Co zrobiłem tydzień temu? Zgadza się, zacząłem jeść duże dawki kwasu foliowego.
Trochę to nierealne, nie chce mi się wierzyć, żeby był aż taki efekt, ludzie w badaniach nie reagowali tak bardzo na spadek żelaza, do tego mieli inne objawy. Ale z drugiej strony, podobnie bezsennością reaguję na magnez, odwrotnie niż cała reszta ludzkości, z nielicznymi wyjątkami które reagują tak jak ja.
Trochę nie po drodze ze zbijaniem stresu oksydacyjnego, bo suple żelaza mocno ten stres podnoszą, ale z drugiej strony, uzupełnienie żelaza mocno "uszczelniało" jelita u dzieci z niedoborami.
Liczba postów: 143
Liczba wątków: 22
Dołączył: May 2023
Reputacja:
1
Wow, wręcz rewelacyjne wyniki, to co, opłaca się jeść żelazo w suplach?
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jeśli się bardzo dużo trenuje, to pewnie tak. To dotyczyło osób intensywnie trenujących. Jeśli ktoś nie trenuje, to nadmiar żelaza może mu zrobić ładny przeciąg w organizmie.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
Aaaaa, a ja właśnie znowu krew oddałem. Nie planowałem, ale czasem mi wysyłają SMS-y bo mam grupę krwi której najczęściej brakuje, więc postanawiam zostać bohaterem.
Jeśli się zrobię mniej przyjacielski i bardziej gniewny - bądźcie wyrozumiali, to brak żelaza będzie przeze mnie przemawiał.
Trochę bardziej poważnie, ja na pewno zauważyłem ogromną zmianę przy podniesieniu poziomu ferrytyny z faktycznego niedobodu. Ogromny skok samopoczucia i energii przy uzupełnieniu od poziomu około 15 do 60+ . Później przy dalszym uzupełnianiu, już nie - nawet poczułem się lepiej po ostatnim oddaniu krwi, które robiłem przy poziomie powyżej 100.
Zobaczymy jak teraz to na mnie wpłynie.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No, tak właśnie pomiędzy 60 a 100 jest idealnie, a powyżej pewnej granicy żelazo zaczyna krążyć we krwi w formie wolnej, uszkadzając naczynia krwionośne i w ogóle robiąc niezłą imprezkę. Staje się jednym z silniejszych wolnych rodników.
To w ogóle nieco złożone jest, np jeden z mechanizmów stwardnienia rozsianego polega na tym, że organizm nie jest w stanie wykorzystać żelaza. Pojawia się niedobór w komórkach nerwowych, przez co dochodzi do demielinizacji, ale jednocześnie to samo żelazo odkłada się u chorych w formie złogów, bo jest go za dużo.
Jeśli faktycznie nie mogę spać przez spadek żelaza w komórkach nerwowych po tym, jak wziąłem kwas foliowy, to musi to być fragment jakiegoś większego procesu, coś innego musi być popsute tak, że nawet lekki niedobór żelaza powoduje dużą zmianę samopoczucia. Coś jak w zespole niespokojnych nóg, gdzie niski poziom żelaza uniemożliwia przetwarzanie dopaminy. Zobaczymy za kilka dni, trochę nierealne mi się to wydaje, no ale rok temu miałem taki sam scenariusz, duże dawki kwasu foliowego (i jeszcze niklu, który też przepompowuje żelazo z tkanek do szpiku), koszmarna bezsenność, a potem w tydzień wszystko znikło, gdy zacząłem brać żelazo. Inna sprawa, że wtedy też zaczęło się razem z falą upałów i skończyło gdy się ochłodziło.
Na pewno COŚ mam nie tak z gospodarką żelazem, bo mam w końcu jakby nie patrzeć ten cały zespół niespokojnych nóg, ale to "coś" to prędzej jakiś problem z wykorzystaniem, a nie zwykły niedobór. Dlatego trochę boję się większych dawek, bo jeśli nie poprawi się wykorzystania, to żelazo jedynie krąży bezsensownie w formie wolnej, niszcząc wszystko na swojej drodze, a nie uzupełnia się tam, gdzie go brakuje.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16729250/
tu jest opis badania klinicznego, gdzie dosłownie wyleczono stwardnienie rozsiane suplementami żelaza ORAZ chyba z 15 różnymi witaminami, aminokwasami, minerałami etc, które miały ułatwić jego przyswojenie i wykorzystanie.
Są opisane przypadki odrastania obłączków po uzupełnieniu żelaza, ale to też raczej efekt tego, że żelazo umożliwiło przebieg jakiegoś innego procesu. I zadziała tylko wtedy, gdy ten inny proces jest zatrzymany właśnie przez niskie żelazo.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Trochę wam zazdroszczę, że czujecie czasem tak znaczące skoki w samopoczuciu. Ja to takich znaczących skoków nie odczuwam. Może po prostu niczego mi nie brakuje i dlatego. Piracetam, bacopa, amfetamina, multiwitamina czy cokolwiek innego daje może lekkie poprawy, ale to nie jest niebo i ziemia, jak to tutaj piszecie. W sumie to chyba dobrze dla mnie.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak naprawdę to nie wiem, czy mam takie duże skoki z powodu supli, czy może to na przykład efekt tego, że bardzo źle reaguję na upał. Dopóki nie prowadziłem dziennika nie miałem jak ogarnąć, że okresy silnej bezsenności pokrywają się z falą upałów. No własnie, pokrywają się czy to może przypadek? Zobaczę, czy zareaguję na żelazo.
Ale fakt, że organizm ma bardzo duże możliwości regulacji i czy weźmiesz coś mocno stymulującego, czy wygaszającego, to nie będzie to miało dużego efektu, bo wszystko będzie zrównoważone zasobami i kontr-reakcjami. Dopiero gdy coś jest popsute, gdy stoi się na jakiejś granicy, widać jej przekroczenie.
To jak z grypą i wysiłkiem, każdy w miarę zdrowy powiedzmy 40 letni facet może sobie przebiec w zimnie 5 km i nic mu nie będzie. Ale jeśli spróbują to zrobić w czasie, gdy mają grypę, całkiem spory procent skończy z zapaleniem płuc czy mięśnia sercowego, a każdy poczuje się jak po miesiącu ciężkich robót w kamieniołomach.
Chyba dlatego tak mocno reaguję na na przykład witaminę D3, albo duże dawki magnezu. Organizm najwidoczniej nie ma zbyt dużego "bufora bezpieczeństwa", w przypadku powiedzmy magnezu może mieć bardzo duże problemy z wykorzystaniem wapnia i już niewielkie obniżenie jego poziomu (np gdy we krwi jest za dużo konkurującego z nim magnezu) sprawi, że komórki nerwowe nie działają jak powinny. Może podobny mechanizm jest przy żelazie, no ale to się zobaczy. Jak nagle zacznę w miarę normalnie spać, a upały będą dalej takie jak są teraz, będzie to kolejny element "układanki".
Podobnie są ludzie, którzy po jednym czy dwóch piwach dostają ciężkiego ataku migreny. Najwidoczniej też cały czas są "na skraju" i tak niewielki bodziec może ich przesunąć poza granicę.
|