This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
...no bez jaj, post mi znikł, razem z linkami które dawałem do reumatoidalnego zapalenia stawów. Albo zamknąłem zakładkę nie wysyłając.

W skrócie, już bez linków, chondroityna i glukozamina pomagają przy RZS w dużej mierze przez to, że regulują skład flory jelitowej, a w tej chorobie przepuszczalność jelit zdaje się odgrywać bardzo dużą rolę. Może to jest rozwiązanie zagadki prążków na paznokciach, które występują w tej chorobie?

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9292726/

MSM nie wpływa za bardzo na skład flory, przynajmniej u kotów, przepuszczalności jelit nie badali.

Krople miętowe mają bardzo silne działanie, ale wszystkie chyba badania dotyczą dojelitowych. Niemniej nawet zwykłe mają działanie mocno stymulujące wytwarzanie kwasów żółciowych.

Co tam dalej... a, największa zadyma w jelitach jest w marskości alkoholowej. I tam też najczęściej występuje objaw Terry'ego.

W ogóle to w marskości jest specyficzny problem, brak kwasów żółciowych sprawia, że namnaża się specyficzny typ bakterii, które też powodują specyficzne reakcje. W powiedzmy celiakii nie ma problemu z kwasami żółciowymi i zapewne reakcja organizmu jest wtedy inna. I tu jest miejsce dla olejku miętowego.
Odpowiedz
W ogóle trzeba coś zacząć na siłowni lekko rzeźbić, chociaż te ćwiczenia, które mają zmniejszać ryzyko kontuzji i zmian degeneracyjnych i symbolicznie resztę

- biceps i triceps hantlem
- podciąganie na drążku, bo mięśnie pleców widać 
- rozpiętki, bo klatę widać
- unoszenie nogi w leżeniu bokiem, dość trudne ćwiczenie na pośladkowy średni
- ściskanie "motylka" nogami, o ile to cholerstwo w ogóle znajdę. Ma tak słabą sprężynę, że muszę wymyślać jakieś długie dźwignie. To na przywodzące, które mam chyba mocno osłabione
- siad wykroczny (lunges)
- "crunches" na mięśnie brzucha z obciążeniem
- "superman" na mięśnie pleców
- podstawowe ćwiczenia na nadgarstki, czyli zabawa ściskaczem, nawijanie ciężarka na kijek, może seria zginania nadgarstków

Wszystko jakoś po 2 serie, nie więcej, raz na kilka dni. Powinno wystarczyć. Trochę się to wzmocni to może zacznę coś normalnie robić.
Odpowiedz
...stawy barkowe, o tym zapomniałem. Proste ćwiczenie, leżenie na plecach, ręce w bok jak do litery T. zginamy w łokciach na 90 stopni i do góry, do dołu z obciążeniem, co wymusza obrót tylko w stawie barkowym. Wzmacnia te wszystkie drobne mięśnie i struktury, które nadrywają się przy poważnych ćwiczeniach albo dużym wysiłku.

Własna koncepcja, więc nie jestem pewien, czy to nie psuje czegoś, nie rozwija np nierównomiernie albo coś.
Odpowiedz
Dojelitowy olej miętowy na pewno działa - ale też dość drogi i zauważyłem, że przy dłuższym stosowaniu przestaje pomagać i nawet nie wiem, czy nie zaczyna szkodzić? Też trudno dostać czyste, zwykle dodają inne oleje (Rozmaryn, Oregana, Tymianek) - i nie wiem, czy to nie wybija też "dobrych" bakterii przy dłuższym stosowaniu? Teraz trzymam na wszelki wypadek, gdy zjem coś co może mi zaszkodzić, biorę 30 minut wcześniej kapsułkę i wiem, że nie będzie problemów.
Odpowiedz
A porównywałeś ze zwykłymi kroplami, tymi za 5 zł z apteki?

Czy wybija dobre bakterie... w górnym odcinkach przewodu pokarmowego w ogóle nie powinno być ŻADNYCH bakterii, a do dolnych olej może nie dotrzeć. No i ma działanie blokujące kanały wapniowe w mięśniach wyściełających ścianki jelitowe, niezależne od efektów antybiotycznych.

W temacie Tempera wrzuciłem link do badania nad olejkiem... a wrzucę i tutaj

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4103722/

pomijając już wpływ na jelita, wygląda na to, że ogólnie działa dość dobrze na mózg, poprawia zdolność koncentracji, wspomaga też działanie mięśni... no sporo tego tam wymieniają. Jeśli to wszystko mam mieć za 5 zł czegoś, co mi na dodatek bardzo smakuje, to wchodzę w to, nawet jeśli miałby nie pomóc na to, co jest tematem tego wątku, czyli obłączki / objaw Terry'ego.
Odpowiedz
Nie, nie próbowałem w kroplach - z tego co zrozumiałem, sens tych kapsułek dojelitowych jest niby w tym, że olej ma dotrzeć tam, gdzie bez nich nie dotrze - no ale na ile to tak działa, a na ile marketing, to już nie wiem.
Odpowiedz
A spróbuj, 5 zł stracisz najwyżej, a jak się uda, to zaoszczędzisz dużo więcej, nie wiem, ile tego dojelitowego kupujesz.
Odpowiedz
Faktycznie, czemu nie. Kończy mi się opakowanie (Enteric Coated) - a nie planowałem kupować następnego, więc jeśli pojawią się problemy - spróbuję najpierw z kroplami.
Odpowiedz
Efekt uboczny karnityny - pot śmierdzi rybą i to taką niezbyt świeżą. Bakterie jelitowe ją rozkładają do takiej "śmierdzącej' substancji, co jest dość niebezpieczne, bo może się to akumulować i nawet uszkadzać naczynia krwionośne, wywołując silną miażdżycę. Oczywiście kilka tygodni nikomu krzywdy nie zrobi, ale jakby się okazało, że karnityna pomaga i że wskazane byłoby jej branie przez dłuższy czas, trzeba będzie coś z tym pomyśleć. Tyle że pewnie nie pomoże, efektów póki co nie widać, tyle że ten wypadek z jodem mógł dużo namieszać.

https://www.asbmb.org/asbmb-today/scienc...r-syndrome

Odkryli niedawno jaki enzym zamienia karnitynę w szkodliwe substancje i pracują nad tym, jak to zablokować. Ale pewnie da się jakoś ziołami czy suplami, coś mi po głowie chodzi, że chyba resweratrol tak działa?

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5852716/

Tu rozpisują się o tym, że zbyt wysoki poziom amoniaku we krwi osób z marskością to w dużej mierze wynik działania bakterii jelitowych. I kolejna rzecz pasuje, bo po dłuższym wysiłku amoniak było u mnie baaaaardzo wyraźnie czuć. I to nawet dobra wiadomość, bo wskazuje na problem we florze jelitowej. Naprawdę dziwne by było, jakby tyle lat ta flora była rozregulowana, no ale też tyle lat żywię się colą i czipsami, że kto wie? Alternatywa to jakieś zaburzenia na przykład hormonalne, gdzie jakiś mini guz zalewa organizm substancjami rozszerzającymi naczynia krwionośne, albo nie wiem, refluks czy coś. No ale taki guz nie wywołałby nadmiaru amoniaku we krwi.
Odpowiedz
A może któryś z wiernych fanów tej autystycznej epopei ma pomysł, jak zdobyć zdjęcia dłoni ludzi, którzy mieli jakiś kosmicznie wysoki poziom stresu oksydacyjnego, a potem im ten stres znikł?

Póki co mamy tylko jeden taki przypadek, zespół żółtych paznokci, gdzie faktycznie po gigadawce witaminy E, podawanej przez długi czas, obłączki odrosły. Wiadomo też, że we wszystkich chorobach, gdzie obłączki zanikają, poziom tego stresu jest bardzo wysoki.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4565280/

tutaj mamy wprost przebiegającą zależność między poziomem malondialdehydu (dobrze piszę?), który jest najlepszym chyba wskaźnikiem stresu oksydacyjnego, a poziomem nadciśnienia w żyle wrotnej, który z kolei jest wskaźnikiem zmian w układzie krążenia w marskości.

Warto też zauważyć, że poziom MDA zwiększył się ponad trzykrotnie w zaawansowanej chorobie

No i patrzmy dalej, takie niby mocno "zestresowane" choroby jak zespół Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego

https://journals.lww.com/sjga/Fulltext/2...ory.7.aspx

poziom MDA skoczył z 9 na odpowiednio 10 i 11. Tyle co nic.

Tu mamy chroniczną niewydolność nerek, kolejna choroba, w której zanikają obłączki

https://academic.oup.com/ndt/article/24/8/2524/1939309

poziom znowu wzrósł kilkukrotnie.

I to tyle, jeśli chodzi o choroby, w których na pewno zanikają obłączki, zarówno w HIV/AIDS, jak i w depresji mamy jakieś pojedyncze doniesienia, no wiemy, że w depresji MDA jest prawie 2 razy wyższy niż u osób zdrowych

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5946642/

Zwracam uwagę na fakt, że w depresji stres oksydacyjny jest O WIELE silniejszych niż w chorobie, gdzie wręcz kiszki gniją człowiekowi na żywca. I to w depresji podobno, według tego chińskiego badania, zanikają obłączki, a w tej chorobie bebechów póki co nikt nie wykazał takiej zależności.

Jest też podniesiony w HIV/AIDS, odpowiednio ponad 2 i prawie 3 krotnie u nie leczonych i u leczonych

https://academic.oup.com/tropej/article/...96/2593625

w reumatoidalnym zapaleniu stawów MDA skoczył raptem z 2,6 na 3,4:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7628080/

Trochę pod tezę wybieram badania, bo pewnie dałoby się znaleźć też takie, gdzie w RZS poziom skoczył mocniej, a w depresji niżej, no ale w końcu smaruję wpis na forum, a nie piszę pracę doktorską.

---

W 2010 najbardziej rzuca się w oczy to, że jadłem kilogramy witaminy E i witaminy C. Ze wszystkich rzeczy, które wtedy robiłem, ta jest najbardziej nietypowa.

Z kolei w 2020 brałem między innymi melatoninę, do tego ze 4 różne antyoksydanty. Jeśli wierzyć temu badaniu na szczurach

https://www.sciencedirect.com/science/ar...0902004149

melatonina najbardziej ze wszystkich testowanych suplementów obniżyła poziom MDA, drugie miejsce zajął kwas alfa liponowy (który też wtedy brałem).

Niby wszystko się zgadza, a jak ponownie testuję, nie działa. Jak skończę z karnityną, to spróbuję jednocześnie użyć dużych dawek antyoksydantów, cysteiny i kilku rzeczy, które mają uszczelniać jelita. To i tak są w większości rzeczy, które każdy powinien codziennie jeść. I które mam w szafie.

Tak patrzę, karnitynę niemal miesiąc już jem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 5 gości