This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
A mi się ziom z czata wege przypomniał, gość miał tak wyjechaną psychę, że nie był w stanie w zasadzie nic zrobić, poza najbardziej podstawowymi rzeczami, typu potrzeby fizjologiczne. Po prostu nie widział sensu, nie miał motywacji do czegokolwiek. Kiedyś postanowił umrzeć, więc położył się na cmentarzu i leżał, przez kilka dni, aż policja go zawinęła, bo umieranie jest nielegalne. To stan, którego chyba nie da się opisać, nawet psychiatra w końcu uznał, że najcięższa depresja nie da takich objawów.

Potem jak zrobił badania wyszło, że ma chyba wszystkie prążki w teście przeciwciał boreliozy.

Inny ziom, z fejsbunia z kolei, też miał mocno dodatni wynik testu, on jakoś dawał radę zebrać siłę do działania, ale bywało, że nagle stawał w miejscu i nie mógł się domyślić, skąd on w ogóle się wziął tam, gdzie jest, nie pamięta jak trafił w to miejsce, dokąd ma teraz iść, czy w ogóle kim on jest.

Kleszczu potrafi naprawdę ładnie namieszać w życiu.

Po tej kilkudniowej mocnej aktywności wróciło obezwładniające odczucie zmęczenia. Nie wiem, czy próbować jeszcze raz zrobić to wszystko, co wtedy robiłem, czy to po prostu przypadek, mogło być tak, że kopa dała mi jedna rozmowa, a nie żadne suple.

Gdzieś po drodze magnez zacząłem jeść, po 200-300 mg dziennie przez kilka dni. Ale nie mogę znaleźć, gdzie to było. Idea brania wapnia była taka, że miałem wyregulować jego gospodarkę, żeby umożliwić przyswajanie magnezu. Bez tego po magnezie nie byłem w stanie spać, nie mogłem go suplementować, trochę strzałem w ciemno spróbowałem dużych dawek wapnia, ale nie żeby je tak o brać cały czas, bo to doprowadziłoby do niedoboru magnezu, tylko miałem ten magnez w którymś momencie dołączyć. Może zacząłem tuż przed tymi wszystkimi remontami? Może plan zadziałał?
Odpowiedz
200 mg magnezu rozbite na 2 porcje, tyle wystarczyło, by pojawiły się objawy niskiego poziomu wapnia w komórkach nerwowych.

Czyli dalej jest za niski wapń, za krótko go brałem, za małe dawki. Może duże dawki sody, które brałem na żołądek, jakoś wpłynęły na gospodarkę wapniem? Może to jest jakoś powiązane z poprawą samopoczucia kilka dni temu? To plus odstawienie cocacoli, która dość mocno zakwasza, co też wpływa na gospodarkę wapniem. (wstyd przyznać, ale znowu parę litrów tego wypiłem)


A przy okazji, na takie coś trafiłem:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5372953/

MSM (być może) potrafi przeciwdziałać tlenkom azotu, czyli byłoby skuteczne przeciw najbardziej prawdopodobnej przyczynie objawu Terry'ego. Nigdy tego nie zaobserwowałem, tu tez opierają się na jakimś badaniu na komórkach.
Odpowiedz
Szukam sobie różnych badań o tym zapaleniu skóry głowy, wychodzi, że pacjenci mają we krwi nawet kilka razy (!) niższą aktywność glutationu. Cysteina była jedną z rzeczy, które żarłem w dużych dawkach przed tym okresem poprawy samopoczucia. Niska cysteina wiąże się też ze stanami depresyjnymi i brakiem chęci do robienia czegokolwiek.

Miałem też bardzo silne rozwolnienie jakoś tuż przedtem, nie wiem, czy po selenie, czy może pieczarki były lekko nieświeże, no nieważne, istotne jest, że takie coś ładnie "przewietrza" jelita, znika dużo bakterii. W zespole przewlekłego zmęczenia jedną z częstych przyczyn jest nadmierny rozwój pewnego typu bakterii, które na dodatek żywią się w dużej mierze cukrem, stąd silne pogorszenie objawów po słodyczach. Może to był efekt połączenia odstawienia cocacoli, przez co bakterie nie miały co jeść, i tego zatrucia pokarmowego, przez co sporo z nich zostało eksmitowanych do miejscowej oczyszczalni ścieków?

https://www.researchgate.net/publication...e_bacteria

Glutamina, NAC i cynk wyleczyły prawie każdego pacjenta z zespołem przewlekłego zmęczenia. Szkoda tylko, że zapomnieli napisać, jakie zastosowano dawki.

Podali za to badania, które można zrobić, żeby wykryć, czy problemem jest przerost patologicznej flory jelitowej. Znowu jednak są to badania, których nie robią laboratoria państwowe, a prywatnym bym nie ufał, zresztą nawet prywatne tego nie mają w ofercie i pewnie by trzeba zamawiać.

Dorzucę większe dawki cysteiny, bo to i tak powinienem brać cały czas.

Skupiam się na tym, bo ciągłe uczucie zmęczenia to chyba najistotniejszy z moich objawów, znacznie bardziej mi to przeszkadza, niż problemy z pamięcią. Na poziomie organicznym dało się to zmierzyć, gdy próbowałem biegać, w miarę precyzyjnie da się określić, jaka powinna być szybkość biegu na danym tętnie, jeśli do równania wprowadzi się wynik sprintu na 200 metrów, czyli sprawność mięśni. Jeśli ze wzoru wychodzi, że kilometr powinno się biegać w 4 minuty 20 sekund, a biega się w 6 minut, to coś jest mocno nie tak z organizmem i jego wydolnością.

Cały czas nie jestem pewien, na ile to moje zmęczenie faktycznie jest jako wartość obiektywna, a na ile po prostu jestem leniwy (bo że leniwy jestem, to fakt), to bardzo wygodna sztuczka psychologiczna, wmówić sobie, że jest się chorym. No ale pomiaru wydolności fizycznej się nie oszuka, organizm męczy się kilka razy szybciej od organizmu drugiego człowieka, mając ten sam poziom obciążenia wysiłkiem.
Odpowiedz
Na reddicie bardzo dużo jest postów o tym, ze MCT (ten słynny olej keto) pomaga na zapalenie skóry głowy. Zazwyczaj ludzie się tym smarują, ale są też wątki o tym, że pomaga gdy się to je, poprzez wybicie nadmiaru organizmów drożdżakowych w jelitach. Gdzieś jeszcze powinienem mieć resztkę. W ogóle jest teraz dużo lepiej, może pomogła b complex, może witamina D, obie te rzeczy jadłem w dużych dawkach.

Nie mogę też rozkminić, czy warto kupować i jeść glutaminę. Jaki to ma wpływ na ogólny stan zdrowia, zmniejszenie ryzyka chorób cywilizacyjnych? Czy moje problemy mogą chociaż częściowo wiązać się z zaburzeniem pracy jelit, na co glutamina pomaga?

W ogóle warto rozpisać, co teraz jem

- karnityna + selen + raz dziennie kwas alfa liponowy
- lizyna
- D3 + b complex
- probiotyk
- NAC
- wapń

I chyba tyle. Miałem pilnować miedzi, miałem pić melisę, ale jakoś mi to ucieka z głowy.
Odpowiedz
post-infekcyjny "zespół jelita drażliwego", czyli to, co jest praprzyczyną zespołu przewlekłego zmęczenia

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9549483/

glutamina rewelacyjnie sobie z tym poradziła

https://www.frontiersin.org/articles/10....11739/full

tutaj zniwelowała nadciśnienie wywołane sodem w diecie

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6698979/

tu chroniła przed konsekwencjami udaru

Szukam, bo zawsze gdy biorę glutaminę to mam wrażenie, że trochę lepiej się potem czuję, do tego po prostu mi smakuje.
Odpowiedz
Tak jak Ja idę raczej w kierunku ograniczania liczby suplementów - tak glutamina to jedna z niewielu rzeczy, która rzeczywiście mi pomaga. Głównie jeśli chodzi o trawienie - ale przynajmniej pośrednio, wpływając na to - pomaga w wielu innych rzeczach, bo moje problemy zdrowotne zaczynały się właśnie od jelit/trawienia.
Odpowiedz
Aj, kusisz. Tylko glutamina akurat faktycznie jest droga. Teraz jest widzę coś w przecenie, ale tak to za miesiąc płaci się nawet 60-70 zł, jeśli chce mi się mieć takie dawki, jakich używano w badaniach klinicznych.
Odpowiedz
Od wczoraj coś z gardłem, zmienił się głos, jakieś dziwne odczucie w środku, albo infekcja (innych objawów brak), albo reakcja na cysteinę. Albo ten rozlany jod coś zrobił z tarczycą.

https://journals.sagepub.com/doi/abs/10....451438a128

O, tu cysteina wyleczyła refluks, szkoda, że nie podali dawek i dokładnych wyników. Z refluksem też mam problem, albo z czymś podobnym.

Wątek o witaminie E przypomniał mi, że miałem brać regularnie tokotrienole. Kupiłem 10 miesięcy temu, miało na 2 miesiące starczyć, widzę, że jeszcze trochę tego zostało.
Odpowiedz
Oglądam sobie paznokcie osób z chorobą Gravesa, są naprawdę mocno zmienione chorobowo, czasami dochodzi wręcz do deformacji kości palców, przez co paznokcie inaczej się układają. Ale pomimo tak kosmicznych zmian, pomimo wyników hormonów rzędu 3000% ponad normę, obłączki dalej są widoczne. Nie zawsze, bo nie zawsze, ale są.

Tak mnie to męczy, bo znowu miałem problem z zaśnięciem i wyraźnie na tle zbyt wysokiej temperatury, pociłem się pod najcieńszą kołdrą jak świniak, przy otwartym oknie. Tylko teraz już nie wiem, czy może przypadkiem całe życie tak nie miałem, a dopiero teraz jak o tym czytam, to zwracam uwagę. Miałem wyciszać tarczycę karnityną i super szło, dopóki nie rozlałem tego jodu.

Inna opcja to serotonina, ona daje bardzo podobne objawy. Albo jakaś reakcja zbliżona do alergicznej, po tym, jak wciągnąłem tyle cysteiny.

Znowu straciłem godzinę przeglądając zdjęcia paznokci u osób z różnymi chorobami, przed i po zachorowaniu lub wyleczeniu.
Odpowiedz
Nooo, w końcu znalazłem

https://sci-hub.se/https://onlinelibrary...04.06273.x

3 strona, paznokcie osoby z zespołem rakowiaka, gdzie organizm jest dosłownie zalewany serotoniną (i nie tylko). Oczywiście nie widać zbyt wiele, jak to w raportach lekarskich, ale na pewno nie ma bardzo silnego objawu Terry'ego. I upada hipoteza, że w marskości wątroby to serotonina gra główne skrzypce w powstawaniu objawu.

No nic, trzeba pilnować lizyny i karnityny. Jakby nie ten wypadek z jodem, to już powinny być widoczne efekty, a tak to nie wiadomo. Akurat objaw Terry'ego powinien zniknąć w ciągu kilku dni, o ile lizyna faktycznie blokuje argininę i o ile to faktycznie arginina (czy raczej produkowane z niej tlenki azotu) jest winna. Kurcze, jakby były jakieś tanie blokery NOx...

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21356098/

O, kwercetyna. Ta sama, którą miałem w wapniu. I delta tokotrienol, ten sam, który znowu biorę. Kwercetyna jakieś dziwne objawy uboczne robiła, ale tokotrienol już można brać spokojnie. No to teraz mam cały zestaw, który przy założeniu, że objaw bierze się ze zbyt dużej aktywności tlenków azotu, powinien to w nawet kilka dni zniwelować.

A, na głowie dalej prawie czysto, a było już źle jakoś tydzień temu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 5 gości