Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
06-04-2023, 06:42 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-04-2023, 06:43 AM przez Temper.)
Tak to jest, że szuka się potwierdzenia swoich wyobrażeń o sobie, nawet jeśli są negatywne. Dlatego na przykład faceci, którzy uważają, że są śmieciami, płacą łaskom, żeby ich obrażały i wyżywały się na nich, bo daje im to satysfakcję psychiczną potwierdzając to wyobrażenie.
Sam wielokrotnie sabotowalem swoje działanie, żeby udowodnić sobie, że się do czegoś nie nadaję. Tak jak teraz to robię nazywając siebie impotentem, co generuje określone reakcje organizmu. To jest bardzo szkodliwe. Więc pewnie potrafisz rysować jak każdy przeciętny człowiek, a nie że masz jakiś wybitny antytalent.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Nie wszystko można wyjaśnić "podświadomością", niestety. Jest szansa - bardzo niewielka - że nie mam problemów wrodzonych z grafiką, tylko sam sobie podkładam kłody pod nogi. Są sfery, gdzie to torpedowanie widać, są takie, gdzie bardzo mocno widać wpływ genów. U Ciebie też nie sądzę, żeby to była psychika, to są jedne z podstawowych funkcji organizmu.
Przypomniało mi się, jak kiedyś napisałem krótki artykuł o tym, czemu kursy gitarowe są do dupy, a gitarzyści uczący się z nich prawie nigdy się nie nauczą, po 10 latach dalej grają jak kozia dupa na trąbce, za to kursy pianistyczne w prawie 100% przypadków pozwalają się nauczyć porządnie grać.
Pianino to instrument, który ma setki lat tradycji, zaczyna się niekiedy od 3 roku życia, przez te stulecia eksperymentowano z metodami nauki, wybierając te najlepsze. W efekcie wyewoluowało to w kierunku czegoś, co po prostu jest efektywne.
Kursy na gitarę z reguły robią gitarzyści, którzy mają wybitny talent, takie najlepiej się sprzedają. Opisują, jak oni do tego doszli, ludzie próbują ich naśladować i... nic się nie dzieje. Super hiper utalentowany gitarzysta nie jest w stanie wejść w skórę kogoś, kto musi poświęcić 3 miesiące na opanowanie jakiejś podstawy, zamiast po prostu złapać ją przy okazji nauki utworu w pierwszy dzień.
Niby to, co wbiło się w głowę w pierwszych 5 latach życia zostaje już na zawsze, nie można tego zmienić. Kto wie, czy sobie wtedy nie wbiłem autodestruktywnych wzorców ruchu ręką przy rysowaniu i pisaniu? Ale raczej jest tak, że najzwyczajniej nie wykształciły się w mózgu odpowiednie obszary, czy w tamtym okresie, czy w ogóle w czasie ciąży.
Jest taka sztuczka, suplementacja jednocześnie monofosforanem urydyny, choliną i kwasami DHA, to pozwala na tworzenie nowych połączeń między neuronami, mózg staje się tak plastyczny, jak mózg dziecka, wykorzystywali to w terapii po udarze. Kto wie, czy to nie sprawiłoby, że jednak byłbym w stanie nauczyć się rysunku? Może nauczenie się go sprawiłoby, że zmieniłoby się dużo więcej rzeczy, z takich związanych już bezpośrednio z zastosowaniami praktycznymi, może instynktownie robiłbym ładniejsze stronki internetowe?
Czy w podobny sposób dałoby się skorygować moje cechy charakteru, które mi przeszkadzają, chociażby to, że tak na szybko próbowałem zrobić ten narożnik, przez co wyszedł paskudny? Zdaje się, że to jest właśnie główny objaw ADHD, taka gonitwa myśli, zaczynanie i nie kończenie 500 rzeczy.
A może właśnie tutaj tkwi problem z rysunkiem i pismem, może ma to związek z jakimś ADHD czy czymś takim?
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Kurcze, tak właśnie pomyślałem, że mechanizm torpedowania samego siebie ma bardzo dobre uzasadnienie ewolucyjne. Zamiast próbować na siłę robić to, co i tak nigdy nie wyjdzie, skupiamy się na rzeczach, które robimy dobrze. Po co miałbym uczyć się nie wiem, gry w piłkę, kaligrafii, skoro w plemieniu byłbym wyczesanym szamanem, który leczy innych? Druga rzecz, to takie coś pozwala ustalić kolejność dziobania, społeczność potrzebuje tylko jednego lidera, każdy chciałby nim być, ale bez szeregowych członków, każda społeczność upadnie.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Właśnie się zorientowałem, że w połowie przerwałem ciąg myślowy we wpisie przed tym wyżej, o tych gitarzystach
Chodziło mi o to, że brakuje kursów "dla całkowitych antytalentów", jeśli idzie o dziedziny, gdzie ludzie uczą się po prostu instynktownie. Brakuje takich kursów zwykłego rozmawiania z ludźmi, co opisałem na stronce o przegrywie. Ale nie ma też za bardzo takich kursów rysunku dla dorosłych, którzy mają jakieś wrodzone problemy, czy nawet dla dzieci z takimi problemami. Kursów, które wtłoczą do głowy jakieś podstawy, przez powtarzanie ich milion razy.
Już mniejsza z rysowaniem, ale jak nauczyć się "solidności", jak tu musiałby wyglądać kurs? Co jest podstawą, od której trzeba zacząć? Przy nauce na skrzypcach niektórzy nauczyciele każą dzieciom stać przez miesiąc lub dłużej z instrumentem, przyzwyczajając je do nietypowego ułożenia, kształtując siłę mięśni karku (którymi się przytrzymuje pudło) i tak dalej, zanim w ogóle pozwolą dotknąć strun. Przy pianinie układa się rękę w jednym miejscu i tam trzyma, tylko poruszając jednym czy dwoma palcami.
No i właśnie, czy to na pewno jest umiejętność, a nie cecha organizmu. Można poczytać historie ludzi z ADHD, którzy pierwszy raz wzięli leki i jak nagle, w ciągu godziny ich życie całkowicie się zmieniło. Nagle okazało się, że są w stanie skupić się na nauce, odpisać na maile, zrobić te wszystkie rzeczy, które ludzie zdrowi robią, nawet o tym nie myśląc. Oni mogliby się "uczyć" przez 50 lat i dalej nie opanowaliby "umiejętności", bo to nie jest umiejętność, tu trzeba jednej tabletki, żeby wszystko w kilka minut zaczęło działać.
I może dlatego piracetam tak na mnie działał, on jest bardzo dobrym "lekiem" na ADHD. A właśnie, piracetam. Leży w szafce i czeka, aż skończę eksperymentować z nowymi rzeczami, żeby go nie mieszać, bo potem nie dojdę do tego, co działa.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Jeśli nie ma takich kursów dla nieutalentowanych początkujących albo nawet ograniczonych w rozwoju, to albo nikt na to nie wpadł, albo nikt nie potrafi, albo się nie opłaca. Więc albo można zrobić na tym biznes, albo wtopić.
Przebadam się niedługo, to będę wiedział, czy coś mi jest, czy to tylko torpedowanie własnej psychiki.
Wszyscy tutaj możemy mieć ADHD, bo poza osobami piszącymi o konkretnych fizycznych schorzeniach większość to są różne psychiczne odpały. Dlatego mam takie ciśnienie na Adderall, choć nigdy go nie dostanę, dlatego kombinuję inaczej. Piracetam z suplementami wchodzi regularnie, do tego nadal mikrodawki amfy. Jest różnica, ale nie jakąś wybitnie duża. Na pewno nie godzina do godziny. Może po dłuższym czasie. Kupiłem też bakopę, ale jeszcze leży.
Gdybym był w stanie planować i konsekwentnie realizować plan, a nie rzucał ledwo po zaczęciu, to bym był w zupełnie innym miejscu. Praca, wyprowadzka, życie na swoim.
Jak nie umiesz rysować, to nie wiem, czy jest sens w to brnąć. I tak już dużo robisz ucząc się grać. Ja bym pewnie nie dał rady się z tym ogarnąć. Rysunek to już prędzej.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jeśli rysunek miałby sprawić, że poprawiłaby się ogólna struktura mózgu, zdolności intelektualne, to jak najbardziej widzę sens się tym bawić. Te głupie 10 minut dziennie. No i dodatkowe korzyści, poprawa pisma odręcznego, to się rzadko przydaje, ale jednak przydaje. Wyobraź sobie, że w pracy coś musisz na karteczce napisać i zostawić, wszyscy widzą, że stawiasz znaczki jak pięciolatek który wypadł kiedyś z wózka. Taki szczegół może zadecydować o awansie. W urzędach też dalej trzeba często używać pisma odręcznego.
Nawet mam tablet graficzny, może nie od rzeczy byłoby otwieranie plików z jakimiś absolutnie podstawowymi rysunkami, ale takimi, że ledwo je widać, a potem jechanie po liniach? Na tej samej zasadzie jechanie po liniach pisma odręcznego?
Albo torturowanie się tym kursem "draw a box", gdzie masz po prostu rysować bryły w 3 wymiarach, wyobrażając sobie, jak to się ma układać na kartce, co jest mega mocnym treningiem wyobraźni przestrzennej?
No ale to rzeczy na przyszłość, do przemyślenia i może włączenia kiedyś w rutynę czynności.
Ile bierzesz piracetamu?
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
06-04-2023, 10:56 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-04-2023, 11:00 AM przez Temper.)
Jak może to pomóc w rozwoju mózgu, to można próbować. Bardziej traktowałbym to jednak jako hobby, bo rysowanie nie brzmi jak coś, co może bezpośrednio przełożyć się na lepszą pracę. Twarde umiejętności na pierwszy miejscu, rysowanie, gry, czy muzyka na dalszym planie. A już torturować się jakimiś nudnymi tutorialami to bym nie chciał.
Możesz na przykład wziąć dowolne obrazki do kolorwania i zmniejszyć widoczność linii na minimum, a potem po nich rysować na tablecie. Albo właśnie kupić podświetlaną deskę kreślarską i robić ręcznie tracing. To jest bardzo często wykorzystywane przez rysowników. Choć mało kto się do tego przyznaje. Kiedyś jednemu typowi na Patreonie powiedziałem, że przecież widać że robi tracing I nawet znalazłem zdjęcia, które skopiował, bo dokładnie pasuje po nałożeniu w Photoshopie. To się tak potężnie obraził, że naslal na mnie armię swoich simpów. A miesiąc później popełnił samobójstwo. Ale to chyba nie przeze mnie. 
Skoro nie ma kursów, to trzeba sobie radzić samemu
Biorę 1200 mg piracetamu dziennie, czyli jedną tabletkę. W południe, bo rano wypijam wodę z amfą i nie chcę mieszać.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No to bierz 3 tabletki i zobacz, jakie będą efekty.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18833117/
tu masz jakie dawki piracetamu stosowali przy ADHD. Licząc średnią dawkę 60 mg/kg i wagę 67 kg, powinieneś celować w 4000 mg, ale 3600 już powinno być OK.
No i wiadomix, że są umiejętności ważne i ważniejsze, ale akurat rysunek w moim przypadku mógłby bardzo dużo zmienić. Zyskałbym umiejętność czytelnego pisma odręcznego, już samo to może być takim być albo nie być w wielu zawodach czy sytuacjach zawodowych, np ta wspomniana kartka z wiadomością, gdzie każdy kto przeczyta oceni Cię po stylu pisma. Jeśli to miałoby poprawić pracę mózgu w obszarach związanych z wyobraźnią wzrokową czy orientacją przestrzenną, to może zacząłbym łatwiej rozpoznawać twarze, zyskując jeden z najważniejszych skilli związanych z interakcjami społecznymi. Jeśli miałoby to wpłynąć na cierpliwość przy zadaniach, to efektem byłaby poprawa nie tylko w pracach manualnych, ale też we wszelkich sferach związanych z nauczeniem się czegoś, czy wykonaniem polecenia. Poprawiłaby się może zdolność jazdy samochodem, co czasem może decydować dosłownie o życiu i śmierci. Podniesienie IQ bardzo mocno wpłynęłoby na zdolności ogarniania języków programowania.
Cały czas, podkreślam, patrzę z mojej perspektywy. Jak ktoś nie ma tu żadnych dużych problemów, to poprawa zdolności rysunkowych niewiele mu da, albo w ogóle nic nie zmieni.
No i to, o czym pisałem. Życie to dążenie do przyjemności, czy krótkoterminowej, takiej jak nażreć się i spać, czy długoterminowej, takiej jak sprawienie sobie frajdy kupnem mieszkania, do czego dążysz. Jeśli dzięki rysunkowi moje życie miałoby nabrać barw, nie tylko dlatego, że umiałbym coś narysować, ale też przed "odkorkowanie" pewnych obszarów w mózgu, co pozwoliłoby w tym wypadku dosłownie zobaczyć więcej, to warto nawet jeśli miałoby to oznaczać zaprzepaszczenie szansy na nieco lepszą pracę.
Tylko że cały czas nie jestem pewien, gdzie leży problem, bo może najzwyczajniej w świecie mam słabe skille motoryczne w zakresie mikroruchów, a tego się nie naprawi tak prosto.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
(a właśnie, moja obecna praca to... obróbka grafiki  na szczęście tylko przyklejanie znaków wodnych, zmiana rozmiarów i inne takie)
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, widzę pisaliśmy razem, dodałeś w edycie o tej desce kreślarskiej (dlatego staram się nie używać edycji tylko piszę nowy post, przegapiłbym). O takiej desce pisałem, kupiłem to cudo właśnie w tym celu, tylko ciężko samemu wyszukać wzory do kopiowania. Ale z tymi obrazkami do kolorowania świetny pomysł, nie wpadłem na to. Tam faktycznie są pojedyncze, wyraźne linie.
|