This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
A, uświadomiłem sobie, że pewnie o kręgosłupie mówisz, a nie o kolanach. Z nim jest tak, że takie rzeczy same przechodzą, pojawiają się, gdy krzywo śpię albo coś takiego, tu trzeba po prostu regularnych ćwiczeń.
Odpowiedz
W sumie mówiłem i o kręgosłupie i o kolanach. Ćwiczenia na wzmocnienie mięśni grzbietu, no i to w sumie tyle.
Odpowiedz
Głównie o brzuch chodzi, mięśnie grzbietu (prostownik przede wszystkim) zazwyczaj są wystarczająco mocne, starczy dużo chodzić. ale brzuch sam się nie wyćwiczy. Przy czym też trzeba przy ćwiczeniach unikać zbytniego obciążania zginaczy biodra, przy klasycznych "brzuszkach" to właśnie one pracują.

Kiedyś z kręgosłupem miałem DUŻO większy problem, znikło jak zacząłem regularnie trenować sporty walki. On jest poryty genetycznie i przez dietę oraz brak ćwiczeń w czasach dziecięcych, gdy na takie coś nie ma się za bardzo wpływu, więc też trochę jak geny, niezależne od nas. Nigdy nie będzie już naprawdę "zdrowy", ale wzmocnienie sprawi, że nie będzie się poruszać jak kaleka bo się krzywo spało. Chyba jak ostatnio z zakupami szedłem, 15 kg torba, to się popsuł.

No i dziś jest już prawie dobrze, to co tam się naciągnęło czy nadszarpnęło musiało się zagoić.
Odpowiedz
Kurcze, ale ta bakopa jest dobra na mózg. Chyba nawet lepsza od piracetamu, tak jak na reddicie pisali. I naprawdę szybko widać efekty.

Trochę trzeba pokombinować z tym wapniem i magnezem, dorzucam witaminę D3, w rozsądnej dawce, 4k dziennie. Coś mam popsute w gospodarce wapniem, ale co konkretnie? Czemu nie mogę brać nawet niewielkich dawek suplementów? Czy to tylko efekt złej diety, czy może dzieje się tam coś poważniejszego? Najbardziej oczywiste rozwiązanie to niski poziom magnezu wewnątrz komórek, ale... no właśnie, ale.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2488265/

czytam, czytam, nic mądrego nie piszą.

Może chondroityna i glukozamina wymuszą wbudowanie wapnia w struktury kostne?

Dorzucam też cysteinę, kolejna rzecz, którą powinien brać codziennie, a która stoi gdzieś w czeluściach szafy i kurz zbiera.
Odpowiedz
O, dopiero w wątku Tempera sobie przypomniałem, co miałem jeszcze robić i czego się pilnować. Kwas alfa liponowy, skoro już biorę karnitynę. I zobaczyć, czy po nim nagle nie zniknie tik na powiece, który do tej pory się utrzymuje.
Odpowiedz
Jestem ciekawy co się stanie jak weźmiesz tyle D3. Pewnie czytałeś o hierkalcemia Pth niezależna, jak np. hiperkalcemia rodzinna, zespół Jansena (mutacja aktywująca receptora PTH-PTHrP).
Ja za Twoją radą brałem witamina A i miałem takie same objawy jak po witaminie D3, a brałem tylko 800mcg.
Odpowiedz
Witamina A powinna temu zapobiegać, nie zawsze tak się dzieje, ale po prostu o wiele bardziej prawdopodobne jest, że ktoś ma niedobór witaminy A, niż że ma zespół Jansena, coś, co dotyka dosłownie kilka osób na całym świecie.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to po prostu niedobór magnezu, bo wtedy masz wzrost wapnia w moczu, a niski poziom magnezu jest bardzo często spotykany, dosłownie dziesiątki, setki milionów razy częściej niż zespół Jansena. Ale możliwości może być dziesiątki, kilka stron wcześniej pisała kobieta, która miała takie objawy na skutek guza przysadki.

Stawiam na magnez i myślę, że jego uzupełnienie byłoby czymś, co bardzo mocno zmieniłoby mi zdrowie na plus, tylko że zawsze jak go biorę, mam silną bezsenność, w zasadzie uniemożliwiającą funkcjonowanie. Gdzieś tu jest jakaś zależność magnez - wapń, ale gdzie, jaka? Czemu po magnezie nie śpię, czemu nawet niewielkie dawki wapnia powodują niebezpieczny wzrost jego poziomu w moczu?

A może najzwyczajniej w świecie czosnek mógłby tu pomóc, jako że reguluje on działanie kanałów wapniowych?

/edit spróbuję 1000 mg wapnia, w 2 porcjach dzisiaj wziąć. Do tego potas, który w badaniach zapobiegał wzrostowi poziomu wapnia w moczu. Kurcze, w badaniach klinicznych ludzie po 2000 mg i więcej wapnia dziennie brali, bez żadnych efektów ubocznych, przez wiele lat.
Odpowiedz
Tak jeszcze rozkminiam te kwasy tłuszczowe, prążki na paznokciach pojawiają się w RZS, ale gdyby to miało związek z kwasami tłuszczowymi, to raczej powinno wyjść odwrotnie

https://mjmu.journals.ekb.eg/article_262...fdc9d0.pdf

chorzy mają o wiele wyższy poziom omega 6, o wiele niższy poziom omega 3. I co najlepsze, chorzy mają dużo wyższy poziom GLA. Tego samego GLA, który podany im w badaniach klinicznych leczył chorobę. Wyniki są tutaj po prostu sprzeczne.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4972416/

tu mamy drugie badanie, GLA jest taki sam u chorych jak i pacjentów, za to podstawowego omega 6 pacjenci mają dużo... mniej. Czyli odwrotnie, niż w tym badaniu wyżej. Mają też mniej palmitynowego, oleopalmitynowego i oleinowego.

No i bądź tu człowieku mądry. Jedno i drugie badanie jest robione w jakimś kraju, który hgw w ogóle gdzie jest na mapie.

Koniec końców mamy coś z Polski, a jakże

https://www.mdpi.com/2072-6643/14/5/1030

ale tutaj tylko cytują inne badania, sami nic nie sprawdzali.

Pozostaje mieć nadzieję, że jeśli to jest powiązane z kwasami tłuszczowymi, to będzie to widać na olejowanych paznokciach, tak jak poprawił się stan skóry głowy.

Spotykałem się też z opinią, że te prążki na paznokciach zależą od niskiej podaży wapnia w diecie. W ogóle to moje problemy zaczęły się od bardzo dużego niedoboru witaminy D3, na skutek unikania słońca, to było w czasach, gdy nikt za bardzo nie wiedział co to w ogóle jest i dlaczego. Miałem nawet odwapnienie kości, z którym sobie poradziłem suplami i ćwiczeniami, uznałem, że skoro kości zaczynają magazynować wapń, to raczej nie ma opcji, żeby były niedobory. Może to było błędne założenie?

No nic, zobaczymy, już parę razy robiłem podejścia do wapnia i zawsze odpadałem, a to na skoku ciśnienia krwi, a to na pojawieniu się nadmiaru wapnia w moczu. Ostatnio przerwałem, bo pojawiła się mocna bezsenność, teraz już wiem, że to był efekt dołączenia większych dawek magnezu. Co ciekawe, samopoczucie na wapniu miałem zazwyczaj lepsze. Od jakiegoś czasu nie mam w diecie cocacoli, odpada dwutlenek węgla, który może zakwaszać, odpada cukier, który ma podobny efekt, odpada fosfor, którego może nie było jakoś bardzo dużo, ale fosfor i wapń są w równowadze. Biorę też codziennie miedź, która również mocno reguluje gospodarkę wapniem.
Odpowiedz
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/article...7-0048.pdf

O, jeszcze tu, pacjenci z RZS mają sporo niższy poziom wapnia we krwi.
Odpowiedz
Co kilka miesięcy robię przegląd internetu, patrzę, czy coś na pubmed się ukazało, czy ktoś na reddicie coś zauważył i tak dalej.

Właśnie znalazłem bloga, gdzie gość pisze, że obłączki składają się z melaniny, tylko to się nie skleja, melanina to ciemny barwnik

https://www.jstage.jst.go.jp/article/jjp...e/-char/en

jest nawet jakieś powiązanie depresji z poziomem melaniny, ale raczej w drugą stronę. W marskości wątroby też poziom melaniny mocno rośnie.

No nic, dalej nikt nie rozwiązał tej zagadki, a w każdym razie nie opisał tego tak, żeby google było w stanie to wyszukać.

Najbardziej rozbraja mnie to, że znajomy ziom, który stoi nad grobem, ma problemy z sercem takie, że krew prawie mu nie krąży w paznokciach, dosłownie miewa martwicę skóry miejscami, wysiadają mu nerki, dieta składająca się z zupek chińskich, coli i mięsa, pali, ćpa, jak się naćpa to kilka dni nie śpi, potem odsypia przez 2 noce i tak w kółko, niedawno prawie mu nogi obcięli, bo zakrzepicy dostał, ma wyczepiste obłączki. Podobnie ojciec, jeszcze kilka dni przed śmiercią zwróciłem uwagę, w organizmie wszystko prawie wysiadło, B12 niemal niewykrywalna, a obłączki rosną. Matula też ma, pomimo zapchanych tętnic i galopującej cukrzycy.

To trochę tak wygląda, jakby to nie miało wiele wspólnego z poziomem substancji odżywczych, odpowiedzialnych za wzrost paznokcia, czy w ogóle z funkcjonowaniem organizmu jako takiego. Jakby tam był jakiś jeden, konkretny proces, nie wiem, może jeden hormon, jedna substancja, jeden stan układu nerwowego, coś, co jest obecne (albo nieobecne) zarówno w niedoczynności nerek, jak i w marskości wątroby.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 5 gości