This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Ten kanał na YT akurat lubię, bo sporo wartościowych rzeczy jest na nim omawiane. Zwykle go nie oglądam, tylko słucham, bo to właśnie tylko gadająca głowa i nic tam się nie dzieje. Czasem tylko włączam sobie napisy, więc wtedy oglądam. Tylko ja to teraz robię notatki z konkretnymi przykładami tego co należy robić. Wtedy wyciągam od niego tyle samo, ile bym w książce przeczytał. Poza nim YT mocno ograniczyłem. Usunąłem wszystkie co subskrybcje, co do jednej, zainstalowałem na kompie wtyczkę wyłączającą rekomendacje na stronie głównej i te w trakcie oraz po zakończeniu filmu. Zminimalizowałem ryzyko wpadnięcia w ciąg oglądania jednego filmu za drugim.

Z tego co piszesz, to masz sporo znajomych, o których trudno powiedzieć, że osiągnęli sukces życiowy. Taki networking raczej nie pomoże Ci poprawić sytuacji i dać nowe szanse w życiu. Chyba już kiedyś mówiłeś, że najtrudniej jest się wybić poza swoją klasę społeczną. Musimy spełnić pewne standardy, żeby w ogóle mieć szanse na przebywanie w takim towarzystwie. W innym wątku pisałem, jakie wizualne Agry ity trzeba mieć, żeby poznawać ludzi z wyższej klasy średniej. Mój kuzyn, który jako jedyny w całej rodzinie wybił się ponad przegryw i spokojnie ma majątek na kilka lub kilkanaście milionów z własnej pracy, odcina się reszty. Zamieni że mną parę miłych słów, jak się widzimy raz na dwa, trzy lata, ale to tylko kurtuazja. A ja przy nim wstydzę się swojej pozycji. Jak tak sobie przeanalizuję swoich znajomych, to też widzę ludzi po wyrokach, alkoholików itp. To wynik tego, że przez lata obracałem się w środowisku niewykwalifikowanych pracowników fizycznych zagranicą. I potwierdza się to, co kiedyś pisałeś - jeśli łatwo nawiążemy kontakt z osobą, która jest źle oceniana przez grupę, to potem ta grupa automatycznie zaczyna źle oceniać nas. Widzę to też u siebie.

Kradnę pomysł z olejem na skórę głowy. A właśnie - zastanawiałeś się może czasem , czy problem obłączków nie jest zbyt wyolbrzymiony w Twojej głowie?
Odpowiedz
(04-30-2023, 11:55 PM)tomakin napisał(a): https://www.goodreads.com/book/show/2424...Black_Swan

Fajnie zjechali czarnego łabędzia za styl pisania Big Grin To, że sam nie od razu zaskoczyłem, jak bardzo odrażający jest styl autora, świadczy źle o mnie, niestety.

 Wiadomo, że arogancki - ale mnie to nie przeszkadza, zresztą czytałem Dawnego Tomakina ( Wink ) i Nietzsche, więc już nic mnie nie ruszy. Tako rzecze Zaratustra!

 Swoją drogą, chyba warto też przytoczyć pogląd Nietzsche na czytanie książek:
"Ostatecznie, nikt nie jest w stanie dowiedzieć się czegoś więcej z rzeczy, wliczając w to książki, niż sam już wie. Co nie jest dla nas dostępne jako rezultat własnych przeżyć, dla tego nie ma się także i ucha."
 Też jest to pewien pogląd.
Odpowiedz
Pamiętam jak omawialiśmy "Tako rzecze..." na zajęciach. Zajęło nam to 2 godziny, przerobiliśmy 1 stronę. Tej książki po prostu fizycznie nie da się zrozumieć, jeśli nie przeczytało się wcześniej paru tysięcy innych, bo co drugie zdanie to jakiś cytat czy odniesienie, które jest bez sensu, jeśli nie zna się źródła.

Obłączki mnie z dwóch powodów interesują

1. kryterium diagnostyczne, dzięki temu patrząc na paznokcie pacjenta, od razu widzimy, co jest nie tak. Przykładowo, gdyby zanikały od stresu oksydacyjnego, wiemy, że trzeba podać taką i taką witaminę, gdyby od niskiego glutationu / cysteiny, wiadomo, co robić. Co prawda nawet jeśli to odkryję, nie wyjdzie to poza to forum, no ale zawsze to satysfakcja.

2. u mnie ich zanik wystąpił w tym samym czasie, co ogólny bardzo silny spadek pamięci, chęci do w ogóle życia, kondycji fizycznej i całej reszty. Ich pojawienie się wiązało się z bardzo dużą poprawą, te dwa razy gdy się pojawiły to za pierwszym razem była mega poprawa wydolności biegowej (w 2 tygodnie wyniki poprawiły się bardziej, niż wcześniej w 2 lata), za drugim dosłownie kilka razy szybciej zacząłem uczyć się na pianinie. Akurat te rzeczy wtedy robiłem i w nich mogłem zaobserwować poprawę, za pierwszym razem nie grałem na pianinie, za drugim nie biegałem, ale pewnie poprawa byłaby taka sama. Czemu skupiam się na obłączkach? Bo je WIDAĆ, nie mogę wmówić sobie, że coś robię lepiej czy gorzej na podstawie zmian samopoczucia, jeśli się pojawią, to mam namacalny dowód, że coś w organizmie się poprawia.
Odpowiedz
Zaratustry nie czytałem - czytałem Ecce Homo. Ciekawe, ale to co najbardziej zapamiętałem to zupełnie kosmiczny poziom arogancji. Rozdziały pod tytułem "Dlaczego jestem taki mądry", "Dlaczego piszę tak dobre książki" itp. Hah, może kiedyś jeszcze wrócę do innych dzieł, ale teraz raczej rzadko czytam więcej książek jednego autora, bo chcę się zapoznać z jak największą ilością różnego rodzaju opinii i punktów widzenia.

Jeśli chodzi o brak praktycznych porad w książce Taleba - podobno w książce Anti-fragile/Antykruchość jest ich więcej. George Glider(Wiedza i władza) na przykład był bardzo krytyczny w odniesieniu do Czarnego Łabędzia - z podobnymi uwagami jak Ty - ale uważał, że Taleb "zrehabilitował się" w "Antykruchości".
Tutaj jednak sam nie czytałem na razie, więc z doświadczenia nie mogę się wypowiedzieć.
Odpowiedz
(05-02-2023, 03:33 PM)Nawaphon napisał(a): może kiedyś jeszcze wrócę do innych dzieł, ale teraz raczej rzadko czytam więcej książek jednego autora, bo chcę się zapoznać z jak największą ilością różnego rodzaju opinii i punktów widzenia.

Jesteś w stanie później zapamiętać wszystko to, co przeczytałeś?

(05-02-2023, 03:15 PM)tomakin napisał(a): Czemu skupiam się na obłączkach? Bo je WIDAĆ, nie mogę wmówić sobie, że coś robię lepiej czy gorzej na podstawie zmian samopoczucia, jeśli się pojawią, to mam namacalny dowód, że coś w organizmie się poprawia.

Rozumiem, jak najbardziej ma to sens. Oby dało się ustalić uniwersalną metodę rozpoznawania schorzeń właśnie przez paznokcie.
Odpowiedz
@Temper
  Odnośnie pamięci, ogólnie, jest takie rozróżnienie - Accessibility vs Availability . Nie jestem pewny jak to przetłumaczyć nawet - Osiągalność vs Dostępność?
I tak na pewno pamiętam ogólną tematykę i przesłanie książki, bardzo często też bardzo mocno wykuwa mi się w pamięci parę albo nawet jedna błyskotliwa myśl, tutaj na przykładzie książki Glider'a "Wiedza i władza", był opis tego - jak w wolnej gospodarce ludzie skupiają się na tym, żeby "robić dobre rzeczy", a w wysoce uregulowanej gospodarce powstaje zachęta/tendencja do tego, żeby "robić rzeczy.... dobrze" ("By the book").
W angielskim można to powiedzieć jeszcze fajniej, używając prostej gry słów "Doing the right things vs Doing the things right".

 To jest rodzaj łatwiej osiągalnego w pamięci fragmentu - ale jeśli chodzi o szczerszą wiedzę zawartą w książce, tutaj jest to raczej coś co pozostaje z tyłu głowy i zostaje zakodowane w ramach ogólnej wiedzy, która łatwo przychodzi na myśl gdy pojawia się związany z tą wiedzą temat.
 Znowu przykład z dzisiaj - wrzuciłeś w Swoim temacie zdjęcie czasopism które czytasz, zaraz za pomocą tego "cue" w pamięci pojawił mi się fragment Czarnego Łabędzia, gdzie Taleb radził w ogóle nie czytać gazet, a zamiast tego czytanie książek (Jego opinia, nie daj się zniechęcić w planach czytania czasopism, na pewno i z tego dużo można wyciągnąć). To nie jest coś, co bym "pamiętał" na co dzień, nawet stosując się do tej rady nie myślę o tym co mnie do tego popchnęło, chyba że pojawia się jakiś impuls - który przypomina mi, że ta wiedza gdzieś tam w pamięci jest.
 Jest jeszcze taki cytat:
"I cannot remember the books I've read any more than the meals I have eaten. Even so, they have made me."
Odpowiedz
Przez paznokcie można bardzo dużo schorzeń ustalić, tylko że to trochę jak wskaźnik "pacjent ma wysoką temperaturę". No ma, ale od czego? Infekcja? Zatrucie? Nowotwór? Z paznokciami jest to bardziej zawężone, ale i tak jeden objaw pojawia się w kilku, czasem kilkunastu schorzeniach. Z obłączkami jest też ten problem, że część osób po prostu genetycznie ich nie ma.

Jeszcze tak mi się błąka po głowie sieć znajomych. Myślę, że to w BARDZO dużym stopniu zależy po prostu od tego, kogo się poznało w młodości. Takie znajomości, czasem przyjaźnie zostają na resztę życia, nic nie zastąpi dziesiątek tysięcy czasem godzin, które się razem spędziło. W późniejszym życiu można mieć znajomych którzy są no, znajomymi, zna się, gada czasem, ale to tyle. Nie ma tej bliskości, tego zaufania.

Do tego większość osób ma dość zamknięty krąg znajomych i po prostu nie chce tam mieć ich więcej, nie mają po prostu energii i czasu, żeby "obdarować" nimi kogoś jeszcze. Dom, praca, dzieci, te kilka osób, które są dla nas bliskie... gdzie tu miejsce na kolejnych? Jeszcze do tego ryzykujemy, że okażą się jakimiś zjebami, jak tylu w przeszłości.

Moi znajomi dzielą się na ludzi poznanych w dzieciństwie, gdzie no nie byłem orłem i poznawałem raczej różne odmiany patologii, oraz ludzi poznanych w późniejszym życiu, którzy zazwyczaj mieszkają na drugim końcu Polski, bo poznawałem ich przez internet. Te kilka osób, które są wartościowymi kontaktami poznanymi na żywo, zazwyczaj uciekło z tego miasta, bo tu mało perspektyw. Czyli mam fajny kontakt telefoniczny czy internetowy z ludźmi, którzy są w jakiś sposób wartościowymi rozmówcami albo wartościowymi osobami dla mnie, a na żywo ziomków, których znam niekiedy po 40 lat i ufamy sobie jak nikomu. I coś mi się zdaje, że próba zmiany tego, co jest na żywo, to byłaby katorżnicza dosłownie praca. Ale pewnie byłaby tego warta.
Odpowiedz
Dzięki za wyjaśnienie, Nawaphon. Myślałem, że może robisz notatki, tak jak ja. Po prostu masz dobrą pamięć do wyciągania i zapamiętywania esencji i umiesz to w odpowiednim momencie wyciągnąć. I dziękuję też za rekomendacje książkowe.

(05-02-2023, 04:38 PM)Nawaphon napisał(a): Znowu przykład z dzisiaj - wrzuciłeś w Swoim temacie zdjęcie czasopism które czytasz, zaraz za pomocą tego "cue" w pamięci pojawił mi się fragment Czarnego Łabędzia, gdzie Taleb radził w ogóle nie czytać gazet, a zamiast tego czytanie książek

Ciekawi mnie, jaka jest jego argumentacja. Rozumiem, że książki są najbardziej wartościowe, bo autorzy spędzają nad nimi miesiące lub nawet lata, często są specjalistami w swojej dziedzinie, więc nigdzie nie znajdziemy tak szeroko i dokładnie omówionej wiedzy. Czasopisma wydają mi się pomostem między informacją publikowaną natychmiast (Internet) i informacją przetwarzaną przez bardzo długi czas (książki). Byłem uzależniony od czytania clickbaitowych newsów, jakichś recenzji pisanych byle jak, byle szybciej, byle wrzucić na stronę, żeby kliki się zgadzały. Plus wystawianie się na działanie trolli politycznych. Telewizje informacyjne działające 24/7 to też taka pulpa do strawienia na szybko. Tygodniki, miesięczniki, czy kwartalniki, szczególnie te wysoko pozycjonowanie, prezentują informacje lub opinie, które powstały już po opadnięciu pierwszego kurzu, ale wciąż aktualne, więc zapewne robią to bardziej rzetelnie i mniej emocjonalnie. Za książką w danym temacie musiałbym czekać długo. Oprócz tego czasopismo poruszające różne tematy może mnie zainteresować czymś, co sam był nie wybrać. Książkę wybieram świadomie znając tematykę. Ten numer Economista przedstawia raport o stanie światowego przemysłu motoryzacyjnego i perspektywy rozwoju w przyszłości. Cały cykl to kilkanaście stron. W Znaku jest też artykuł o polskim umiłowaniu do samochodów i o tym, że są symbolem statusu. Motoryzacja mnie nie interesuje, więc książki w tym temacie bym nie kupił, ale artykuły mnie zaciekawiły, przez co już się czegoś dowiedziałem.
Czytanie gazet i czasopism jest trochę boomerstwem, szczególnie wśród młodszych (chociaż dział gazetek dla dzieci jest zawalony różnymi pozycjami z dołączonymi chińskimi zabaweczkami), ale jest dobrym sposobem na zmianę nawyków związanych z siedzeniem przed ekranem.

(05-02-2023, 05:45 PM)tomakin napisał(a): Jeszcze tak mi się błąka po głowie sieć znajomych. Myślę, że to w BARDZO dużym stopniu zależy po prostu od tego, kogo się poznało w młodości. Takie znajomości, czasem przyjaźnie zostają na resztę życia, nic nie zastąpi dziesiątek tysięcy czasem godzin, które się razem spędziło. W późniejszym życiu można mieć znajomych którzy są no, znajomymi, zna się, gada czasem, ale to tyle. Nie ma tej bliskości, tego zaufania.

Masz rację. W pewnym wieku nie tworzysz już przyjaźni. Tworzysz co najwyżej znajomości, które trwają zwykle tylko przez jakiś czas, póki łączą was wspólne sprawy. Tak to już jest i trzeba przywyknąć. Inaczej jest z ludźmi, których się zna "od zawsze". Masa wspólnych wspomnień, które cementują. Z drugiej strony, jeśli kogoś nie widziałem 20 lat od skończenia szkoły, to teraz byśmy nie mieli o czym rozmawiać.
Odpowiedz
Też nie tak do końca, bo kilka osób, poznanych po 30, powiedziałoby pewnie, że jestem jedną z najważniejszych osób w ich życiu i vice versa. Tylko jest to duuużo trudniejsze. No i te osoby żyją setki kilometrów dalej.
Odpowiedz
W Rossmanie za 6 zł kupiłem czepek ogrzewający, który nadaje się tez jako czepek chroniący otoczenie przed olejem wylanym na włosy. Otworzyłem i kurcze... MAM FOLIOWĄ CZAPECZKĘ! Problem w tym, że badali foliowe czapeczki i wyszło, że one tak naprawdę działają jak anteny Sad

Jutro zrobię z tym eksperyment.

Znowu po żelazie włosy jakby mocniejsze, obserwuję to za każdym razem, gdy zaczynam je brać. To sygnał, że brakuje go w organizmie. Tylko jednocześnie mam wrażenie, że jak suplementuję, to nie wchodzi tam, gdzie trzeba. Pojawiają się jakieś skutki uboczne (jak ostatnio skórki przy paznokciach, co w dwóch przypadkach skończyło się infekcją), nie ma ciągłej poprawy. To problem, który ma dużo kobiet próbujących uzupełniać żelazo, biorą, a ferrytyna stoi w miejscu. I może właśnie histydyna jest tu odpowiedzią na pytanie, dlaczego tak jest?

Są opisy przypadków, gdy po żelazie odrastały obłączki, ale też są zdjęcia osób z ciężką, wręcz zagrażającą życiu anemią, gdzie obłączki są na swoim miejscu. To w jakiś sposób od żelaza zależy, ale nie wprost.

No zobaczymy, jeszcze jakiś czas beta alanina i histydyna, do tego żelazo, przed snem wapń, trochę miedzi jak będę o niej pamiętał. Ciągle mam z tyłu głowy hipotezę, że chroniczna niska podaż wapnia w diecie uniemożliwiła przyswajanie miedzi, doprowadzając do jej niedoboru, jest ten film laski, której po miedzi odrosły obłączki.

Próba na skórę głowy z olejem sezamowym, czyli najbogatszym z łatwo dostępnych źródłem omega 6, jeśli będzie mocna poprawa, to wypiję z litr tego oleju.

Jak to nic nie zmieni, to trzeba będzie lecieć z piracetamem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości