This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
...a może to efekt tego, że ciśnienie mi w dół poleciało? Czytam, że po histydynie tak może być, ma działanie obniżające zbyt wysokie ciśnienie krwi. Mierzę, bo kiedyś po wapniu miałem zbyt wysokie, ale teraz wynik miałem jeden z najniższych w ciągu ostatnich lat. Nie na tyle niski, żeby od tego być sennym, ale jeśli organizm był przyzwyczajony do wyższego, to kto wie? Fajnie by było, jakby się ten efekt utrzymał, bo ciśnienie regularnie mam odrobinę zbyt duże.
Odpowiedz
No to wracamy do starej rozkminy, może pojawiły się jakieś nowe artykuły na ten temat

https://en.wikipedia.org/wiki/Bier_spots

Takie kropy mam na dłoniach, CHYBA nie miałem ich wcześniej, zanim zaczęły się problemy.

https://en.wikipedia.org/wiki/Marshall%E...e_syndrome

a takie coś jest połączeniem tychże krop z bezsennością i szybkim biciem serca. To raczej odpada, bo bezsenność miewam tylko czasami, a szybkie bicie serca też pojawia się okresowo i zazwyczaj nie bez powodu. Ale te białe kropy wiążą się z zaburzeniami mechanizmu kurczenia i rozkurczania drobnych naczynek krwionośnych. Jestem pewien, że ten zaburzony mechanizm odpowiada za dużą część moich problemów, zapewne krew nie dochodzi do mózgu tak, jak powinna. Pytanie, skąd się to bierze, jak to wyregulować? Zobaczmy, czy pojawiły się jakieś nowe badania...
Odpowiedz
...na amazonie jest cała książka o tym, jak wyleczyć takie białe plamki dietą wegańską Big Grin

A nie, cała seria książek o tym tytule. Wygląda jak przez bota pisane i wystawione, żeby ludzie kupowali skuszeni tytułem. Pewnie wystawili milion różnych takich "dzieł", robiąc tytuły złożone z wyników wyszukiwania i wypełnione bełkotem wytworzonym przez jakieś upośledzone AI. Dobry algorytm wystawi przez noc całą bibliotekę takich "dzieł". Tak na szybko widzę, że tam faktycznie są setki niemal identycznych tytułów, w sensie, zmienia się nazwa choroby. Nigdzie nie ma autora podanego jako człowieka nawet.

Jakieś doniesienia, że te plamki mogą pojawiać się w przebiegu chorób wątroby, a także jako komplikacja niedoboru żelaza.

/edyta no nie, nic nie ma ciekawego. Szkoda, pamiętam jak miałem poprawę w 2010, to zwróciłem uwagę na zanik tych plamek, to było pierwsze. Potem pojawiła się poprawa wydolności fizycznej i zaczęły rosnąć obłączki.

Tylko co było pierwsze? Te plamki wiążą się z obkurczem drobnych naczynek krwionośnych w jednym miejscu, rozszerzeniem w innym. Pytanie, czy to wynika z zaburzenia działania mięśni, które obkurczają te naczynka, czy może same naczynka są w porządku, a reagują tak, bo coś dzieje się w innym regionie ciała, na przykład rośnie ciśnienie w żyle wrotnej? Może we krwi jest za dużo substancji, które odpowiadają za regulację rozszerzenia / obkurczu, tlenków azotu, serotoniny? Zajrzę jeszcze raz do zapisków, co robiłem przed poprawą w 2010.
Odpowiedz
No to JESZCZE RAZ, wypiszę wszystko, co robiłem od lutego 2010.

...wróć, cofamy się do stycznia, bo trafiłem na stronę, gdzie jest opisana poprawa. W lutym, czyli w 2010 były poprawy 2 razy.

19 grudnia - wspominam, że jadłem bardzo dużo kreatyny. Wtedy zresztą pojawiła się poważna kontuzja, związana z obkurczem naczyń krwionośnych przez spuchnięte mięśnie, jeden ze skutków ubocznych kreatyny. Cały czas też męczyłem się z zapaleniem okostnej.

24 grudnia - zrobiłem małe podsumowanie z poprzedniego roku

"Na wakacje 1,5 roku temu zacząłem biegać, w ciągu 2 czy 3 miesięcy doszedłem do biegania półmaratonów na treningach w czasie poniżej 2 godzin, 500 metrów robiłem w 1'30'' bez większego wysiłku.

W wynikach krwi miałem żelazo 30-40 przy normie 70-180, zacząłem uzupełniać tabletkami z żelazem, w efekcie sobie kompletnie rozwaliłem wątrobę - niski poziom żelaza był wywołany czym innym. Efekt - w okolicach zeszłego grudnia w ogóle musiałem przestać trenować, wznowiłem gdzieś koło lutego, z efektami o wiele gorszymi niż wcześniej. Rok upłynął na próbach wyczyszczenia wątroby, co jest o tyle utrudnione, że organizm nie ma możliwości pozbywania się nadmiaru żelaza, jedyne co można zrobić to oddawać krew."

"Dziś na rozbieganiu podjąłem decyzję - jak po nasŧępnym oddaniu krwi dalej w wynikach będę miał przeładowanie żelazem, postaram się załatwić terapię polegającą na oddawaniu krwi co tydzień, góra co dwa, co niejako wymusza błyskawiczne pozbycie się całego zgromadzonego żelaza. Wpadnę na parę tygodni w lekką anemię, jak załapię grypę to mnie rozłoży na miesiąc, ale co tam. Po oczyszczeniu wątroby wyniki biegowe powinny skoczyć błyskawicznie, jako że mięśnie się przez rok rozwijały, nie rozwijały się szlaki metaboliczne zasilające je w energię oraz te odpowiedzialne za wytrzymałość.

Zawsze jest ryzyko, że przyczyną jest co innego, ale pojęcia nie mam, co to mogłoby być, wszystkie schorzenia wątroby wyeliminowane. Na wszelki wypadek do końca stycznia będę jechał z tymi terapiami, które mam teraz. Jak nie pomoże - puszczamy krew."

No dobra, ale jakimi terapiami? OK, cofam się jeszcze dalej.
Odpowiedz
5 grudnia
"Zamówiłem wagon karnityny, spróbuję powtórzyć eksperyment z wakacji, gdzie po gigadawkach tego cuda szybkość w tydzień skoczyła o bodajże 50'/km. Jak znowu zadziała, to będzie oznaczać że wątroba jeszcze nie podjęła 100% pracy (w normalnych warunkach ona syntetyzuje karnitynę, a ja miałem wątrobę rozwaloną na początku roku na cacy)."

(teraz bym tak nie napisał, ale wtedy nie znałem się tak na medycynie i wszystko do wątroby sprowadzałem, albo do tarczycy)

9 grudnia, zapisałem bardzo dużą poprawę, dodałem, że biorę karnitynę oraz taurynę, rzeczy normalnie syntetyzowane przez wątrobę. Zapisałem też, że biorę witaminę D i jod, a także że zamówiłem kreatynę.

17 grudnia - zaczynam brać bor

...jeszcze bardziej wstecz

o, 22 listopada:

"Ostatnie kilka dni miałem przerwę - po jodzie tarczyca zwariowała, do tego przyplątał się jakiś katar. Ale przynajmniej wiem już, że tarczyca gra główne skrzypce jeśli chodzi o "czynnik spowalniający" (co widać też po wyglądzie palców przez ostatnie 2 dni). "

Dobra, lecimy do przodu:

29 grudnia:

dalej biorę jod i bor, opisuję, że oddaję krew, bo podejrzewałem nadmiar żelaza, tzn miałem nadmiar, ale żelaza w osoczu, a nie nadmiar ferrytyny

19 stycznia:

"Z eksperymentalnej suplementacji - dalej wlewam w siebie duże (ponad 10 krotnie przekroczone dzienne zapotrzebowanie) ilości jodu i nieco mniejsze kwasu borowego, tak na oko efekty są bardzo dobre, mam o wiele ładniejszą skórę, dużo, dużo mocniejsze włosy, lepsze samopoczucie, spokojniejszy, głębszy oddech, takie jakieś poczucie klarowności w głowie. Po reakcjach organizmu widać bardzo wyraźnie, że tarczycę mam kompletnie rozjechaną, ale też widać, że wszystko się poprawia."

24 stycznia

"Zwiększyłem dawkę boru do 50 mg dziennie"

25 stycznia:

"Kurcze, gdzie te czasy, gdy spałem w podkoszulku i musiałem się rozkopywać. Teraz sypiam w bieliznie termoaktywnej albo w cienkim polarze."

Ha, pamiętam to. Dość długo musiałem sypiać w ten sposób. Nie ma opcji, żebym wtedy miał nadczynność tarczycy, skoro aż tak marzłem, prędzej niedoczynność, ale teraz myślę, że to nie było ani to, ani to.

27 stycznia

"Delikatna zmiana planu - zmniejszam dawkę jodu do 3-4 krotnej zalecanej. Takie dawki jakie miałem hamują pracę tarczycy, taka jak teraz - pobudza. Jednak ważniejsze jest dla mnie nasączenie tkanek hormonami tarczycy niż jodem, chociaż jod też jest istotny. "

30 stycznia

"Wyraźna poprawa jeśli idzie o metabolizm, jest mi o wiele cieplej, coś zaskakuje. Już nie śpię w bluzie termoaktywnej, tylko w podkoszulku - i jest mi za ciepło. Zobaczymy, na ile to się utrzyma i czy będzie miało wpływ na wyniki."

Dobra wskazówka. Oznacza to, że faktycznie, poprawiłem tarczycę i doprowadziłem ją do normy, ale ze stanu "niedoczynność" na stan "OK". O tyle istotne, że miałem wcześniej objawy i wyniki wskazujące na nadczynność, ale skoro po uzupełnieniu jodu zmniejszyła się wrażliwość na zimno, to stanowczo świadczy to o braku nadczynności.

31 styczeń

"nie mogę wysiedzieć w domu, roznosi mnie energia. Wczoraj dwa króciutkie wybiegania, w zasadzie wytruchtania + włączenia szybkościowe, dziś - siła biegowa, wdrapywanie się na górkę. Cudowne uczucie, niemal czułem że lecę nad śniegiem. W ogóle samopoczucie doskonałe po kuracji z jodem"

10 luty

"Hah, magia działa!

No, jeszcze pewności nie ma, ale wszystko wskazuje na to, że zaklęcia rzucane na tarczycę pomogły. No ale po kolei. Wczoraj i przedwczoraj kicha, jeden dzień kompletnie odpuszczony, drugi ledwo ledwo. Nie wiem co, ale coś mnie łamało - poodzywały się kontuzje, gardło, bez przerwy kichanie - albo alergia, jak co zimę, albo tarczyca, albo jeszcze co... Dziś też nie czułem się najlepiej, ale wyjść na trening trzeba (do tej pory drapie mnie po nim w gardle). Nogi jakieś takie ciężkie, szurające i lekko kuśtykające, zaraz się zgrzałem co mi zawsze mocno tętno podnosi, ślizgawica, ciężkie ciuchy, ale o dziwo - zaskoczyło zasilanie. Głęboki oddech, zaskakująco niskie tętno, super samopoczucie, w efekcie wykręcił się jeden z najlepszych wyników na moim testowym odcinku, dobre 10 sekund na km lepiej niż przy ostatnim 3 dni temu z którego się cieszyłem."

"Pytanie tylko, co pomogło - bo na pewno nie treningi, których prawie nie było. Spuszczanie krwi? Wciąganie dużych dawek jodu? Wypłukiwanie fluoru?"

13 luty

"Znowu wpis dzień po dniu, ale chciałem zaznaczyć, że dziś zacząłem suplementację biotyny. Na 90% niepotrzebnie, bo akurat weganie mają sporo wyższy poziom niż reszta społeczeństwa, ale nie zaszkodzi i grosze kosztuje, teoretycznie przy problemach z watroba czy flora bakteryjna jelit mozna miec sporo nizszy poziom. Biotyna jest niezbędna do spalania kwasow tluszczowych, pomaga tez w budowie paznokci czy wlosow. Bede obserwowal moja zniszczona plytke paznokciowa i tempo w 1 zakresie Big Grin"

16 luty

"Kolejny wieczór spędzony na analizowaniu przypadków z objawami podobnymi do moich (charakterystyczny wygląd paznokci, objawy tarczycowe, niski poziom karnityny w mięśniach etc) przyniósł głupie, ale genialne w swej prostocie rozwiązanie - niedożywienie może dawać takie objawy Big Grin Dietę co prawda mam idealną, ale układ pokarmowy już niekoniecznie, takie np zaburzenie pracy wątroby może spowodować, że organizm nie jest w stanie odpowiednio przyswajać białka. Miałem nawet 2 lata temu do szpitala iść na solidne przebadanie całego układu pokarmowego, bo przez jakiś czas prawie nic nie byłem w stanie przyswoić, ale po zmianie sposobu odżywiania minęły mi prawie wszystkie objawy i olałem sprawę. No, ale co dobre dla informatyka, niekoniecznie sprawdza się dla sportowca. Lekka modyfikacja diety, włączenie soczewicy i warzyw z wyższą zawartością białka, to powinno dosłownie podwoić jego ilość w diecie. Zobaczymy, jakie efekty będą gdy wyjdę znowu na ulicę pośmigać."

22 luty

"Z frontu dietetycznego - po pierwsze, przyszła odżywka białkowa. Zaczynam wciągać kilogramy białka sojowego dziennie.

Po drugie, ciekawostka. Zrobiono badania nt wpływu soku z buraka na wydolność sportowców. Sok ten od lat jest stosowany przez medycynę naturalną. Po zaledwie tygodniu czy dwóch (nie pamiętam teraz) czas wysiłku maksymalnego zwiększył się o 16 procent, a ogólna ilość generowanej mocy wysiłkowej o bodajże 2%. Gdyby nie jedno małe "ale" - jako placebo do którego porównano wyniki zawodników użyto środka, który może zmniejszać wydolność, co mogło delikatnie zafałszować badanie, wyniki byłyby rewelacją. Niemniej nie zaszkodzi spróbować - surowe buraki mają nawet więcej składników aktywnych niż sok, a kosztują grosze. Wcinam buraka - dwa dziennie Big Grin"

24 luty: "Czuję za to, że dopakowanie się białkiem z soczewicy + z odżywki kulturystycznej mi służy, mocno służy. Możliwe, że służy mi też cholina, której dawkę dość mocno - chociaż nieświadomie - ostatnio zwiększyłem."

ta cholina to zapewne jajka

25 luty: kupiłem ziarno konopne i ostropest

26 luty

"Dziś baaaardzo krótki 2 zakres (na granicy trzeciego, zaczęło się od 82%, skończyło na dochodzeniu do 87%), 20 minut, ale za to bardzo mi się podobało tempo - 4'40''/km. Szczególnie mocno podoba mi się takie tempo, jeśli porównam z tempem zeszłorocznym na tej trasie - 5'15'' w letnich, lekkich ciuchach. Aż chce się napisać, że chuchanie i dmuchanie na tarczycę sprawia, że w końcu coś chyba "zatrybiło" w tym bieganiu, ale nie chcę zapeszać - parę razy miałem już takie skoki formy, które kończyły się spadkiem. No ale coś jest na rzeczy - 4'40'' po chorobie, z zakwasami, praktycznie bez treningu... no nic, póki nie znikną "terry's nails" będę ciągle trenował z założeniem, że spowalnia mnie jakiś problem zdrowotny. W końcu występują one tylko u osób, które mają zmasakrowany czymś organizm - w zasadzie wszystkie choroby powiązane z nimi uniemożliwiają bieganie.

Jak zwykle coś wymyśliłem w temacie odżywiania i suplementacji - kupiłem lecytynę sojową. "

2 marca

"A zupełnie najgorsze jest to, że dalej nie ma żadnej poprawy z wyglądem paznokci."

Zwraca uwagę fakt, że przestawienie tarczycy z "muszę spać w polarze założonym na bluzę termoaktywną" na "śpię w samych gaciach" nie wpłynęło na objaw Terry'ego

7 marca

"Kupiłem glutaminę, która jest podstawą treningu lekkoatlety i regeneracji kontuzji - chociaż trochę się boję, jeśli mam problemy z wątrobą glutamina może być niebezpieczna dla zdrowia. Zobaczymy, jak to będzie. Udało mi się w końcu zbić ciśnienie krwi do wartości sprzed choroby - a przynajmniej ten ważniejszy wskaźnik, rozkurczowe. Zaczynałem od prawie setki, teraz wychodzi w pomiarach po 75, perfekcyjnie. Słodko. Bardziej mnie to cieszy, niż jakiekolwiek postępy biegowe. Skurczowe dalej nieco wysokie, ale ono nie jest już takie istotne."

Hmm... po czym to ciśnienie spadło? Cholinie? Odżywce białkowej? No nie wiem, chciałbym mieć 75 rozkurczowego.

(zapisuję wpis i lecę dalej)
Odpowiedz
11 marca

"Odebrany ostatni, wysyłkowy wynik krwi. Stoi w sprzeczności ze wszystkimi pozostałymi. Co oznacza, że najprawdopodobniej nie mam nadmiaru żelaza. No i bądź tu mądry. Wysycenie białek wystrzelone w kosmos, żelazo z krwi wystrzelone w kosmos, wskaźniki czerwonokrwinkowe jak przy przesyceniu żelazem, ale białko przechowujące żelazo poniżej normy. Przerasta to moje zdolności pojmowania. No nic, powysycam organizm jeszcze białkami, teoretycznie ich niedobór może wywołać większość z takich wyników krwi (podobnie, jak nadmiar żelaza może wywołać większość). "

w końcu zmierzyłem ferrytynę Big Grin A już chciałem zacząć oddawać krew kilka razy miesięcznie.

Ciągle w tym okresie brałem glutaminę i jadłem odżywkę białkową, ciągle pisałem o tym, że lepiej mi się ćwiczy jeśli idzie o siłownię. Glutaminę podejrzewałem o wpływ na bezsenność, ale nic takiego wtedy nie zapisałem.

20 marca

"Przyznam, że już kompletnie przestałem rozumieć swój organizm. Co się dzieje, że tydzień temu w identycznych warunkach byłem wolniejszy o grubo ponad minutę na km? Czemu miesiąc temu byłem szybszy o 30 sekund? Razem w okresie 3 tygodni różnica 2 minut. Zwariować można, zwłaszcza że taki brak reguł jest u mnie regułą, szybkość przy takim samym subiektywnym wysiłku skacze jak szalona raz w jedną, raz w drugą, różnice sięgają często minuty na km przy identycznym tętnie, a nawet jeszcze większe jeśli brać pod uwagę subiektywne zmęczenie.

ok, zapiszę, co wczoraj zrobiłem nietypowego na tyle, aby mogło to wpłynąć na dzisiejszą kondycję: 200 mg magnezu w tabletkach którego zazwyczaj nigdy nie jem, lecytyna sojowa aż do wyrzygania (czyli pewnie z 700 mg choliny), witamina D w niezbyt wysokiej dawce 5000 IU."

(w ogóle jak czytam moje wypowiedzi z tamtego okresu, to widzę, jak mocno były czasami agresywne i odrzucające)

22 marca

"Niestety, ale dalej ją (kontuzję) czuję. Dalej też mam cholerne Terry's nails, nabijanie organizmu białkiem nie robi na nich specjalnego wrażenia - skończyły mi się koncepcje od czego one się wzięły. Wracam do picia kwasu borowego, po nim miałem chyba najciekawsze czasy."

25 marca

"Zrobiłem magiczną miksturę - zmiksowałem oliwę z oliwek, cytrynę, czosnek i kiszoną kapustę. Śmierdzi pod niebiosa, ale przepis na oliwę zmieszaną z cytryną przewija się chyba przez wszystkie szkoły medycyny naturalnej."

Oho, pamiętam to, zaraz będzie wpis, że nie mogę wstać z łóżka i wątroba mi gnije

30 marca

"Niestety po powrocie do domu czymś się strułem - cholera wie, czym, ale czułem się, jakby mnie koń kopnął w brzuch. Może to ta mikstura o której pisałem w poprzednim poście. "

ehehe

11 kwietnia

"Przedwczoraj łyknąłem wyższą dawkę witaminy D (kilkudziesięciokrotna zalecana), ciśnienie z miejsca skoczyło na rekordowo wysokie wartości 165/85, w następnym pomiarze 155/95. Pomiar na drugi dzień, gdy witaminka rozprowadziła się już po organizmie i minęła faza szoku - 120/72, czyli dla odmiany rekordowo niskie - dwa lata temu miałem bez przerwy 140-150/80-90."

No ale to akurat można olać, bo zdaje się, że miałem rozwalony aparat do mierzenia ciśnienia. Chociaż... może nie, może właśnie tego nie można olać. Dużo D3 zbija poważnie poziom magnezu we krwi, zwiększa wapnia, rozregulowuje działanie komórek zwiększających obkurcz naczynek krwionośnych, stąd skok ciśnienia krwi. Taki sam miałem, gdy brałem duże dawki wapnia bez magnezu, potem magnezem to zbiłem.

21 kwietnia

"Zacząłem pić duże ilości skrzypu, liczę na to, że przyspieszy regenerację po kontuzjach - w badaniach klinicznych skrzyp bardzo mocno przyspieszał powrót do zdrowia po kontuzji u sportowców, pomimo tego, że stosowali go w słabo przyswajalnej formie."

"Nie wiem, czy to skrzyp, efekt placebo czy może zwykły rytm biologiczny, ale odkąd ten skrzyp piję włosy wzmocniły mi się do granic absurdu, wyczesuję 2-3 sztuki dziennie"

"Kupiłem też jakąś hiperprzyswajalną wersję witaminy B12 w ilości 3000% zapotrzebowania"

dibencozide

2 maja

"Czyli w bieganiu pauza, a w poszukiwaniach przyczyn tego [en.wikipedia.org/wiki/Terry's_nails] ciekawostka - podszedłem dziś do drążka i podciągnąłem się nachwytem 10 razy, bez wysiłku. Niby nic niezwykłego, ale parę miesięcy temu podciągałem się 5-6 razy i to dopiero po kilku treningach na przypomnienie, od tamtej pory nie trenowałem. Co prawda ślady na paznokciach nie znikły, ale coś jednak się zmienia w organizmie. Ciężko wyczuć, czego to efekt, ale postanowiłem trzymać się rzeczy które zmieniłem w ciągu ostatnich tygodni. Jak już nie raz pisałem, obawiam się, że dopóki nie poradzę sobie z tym objawem, nie mam za bardzo co liczyć na wyniki biegowe. Wszystkie schorzenia, które go wywołują, bardzo mocno obniżają wydolność tlenową organizmu. "Mojej" przyczyny nie znam, ale liczy się efekt końcowy."

12 maja

"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."

To miało być na zapchanie drobnych naczynek obwodowych

16 maja

"Po przeczytaniu paru mądrych badań postanowiłem do kuracji dorzucić kilka tysięcy jednostek witaminy A (około 100% zapotrzebowania), bardziej ze względów kosmetycznych bo to bardzo mała dawka, do tego zwiększyć dawkę witamin z grupy B. "

17 maja

zacząłem podejrzewać zwapnienia tętnic, na skutek długotrwałego niedoboru D3 (który to niedobór faktycznie miałem), a także na podstawie wyników krwi, jak się potem okazało, wadliwego ciśnieniomierza. Ale zapisałem, że warto brać magnez w większych dawkach. Cholera wie, czy zacząłem go brać czy nie,

19 maja

"Pierwszy sukces terapii wysokowitaminowej - ciśnienie krwi 126/86."

zamawiam cholinę

21 maja

"Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."

24 maja

"Machnąłem ostrożne 2 km w 1 zakresie, narażając stopę ale chciałem sprawdzić, czy coś się zmienia - niestety jest jak było Big Grin"

Ale też cały czas mam rewelacyjnie niskie ciśnienie krwi. Ciśnieniomierz co prawda wadliwy, ale cały czas pokazywał takie same wyniki.

26 maja

"Wracając do kwestii problemów zdrowotnych - ciśnienie krwi dalej rewelacyjne, dziś 127/77. Przez tydzień przed kuracją w zasadzie bez przerwy było w granicy 150/90, wahająć się między 140/85 a 160/95. "

"Zamówiłem korzeń żeńszenia, grosze kosztuje a ponoć dość mocno prowokuje organizm do produkcji nowych naczyń włosowatych, spróbujemy łącznie z choliną.

Właśnie, lada dzień powinna przyjść, będzie można przetestować. Na wszelki wypadek zapisuję wyniki czasowe na moim "testowym" odcinku

dziś, bez karnityny - 9'36''
2 dni temu, z dużą dawką karnityny - 8'50''
życiówka, po końskiej dawce karnityny i na superkompensacji po sile biegowej - 8'35''
wyniki na początku zeszłego roku - 10'30''"

27 maja

"Przypomniało mi się, że miałem ćpać odżywki białkowe, kupiłem kilogram jak wracałem z butami. Bez kilograma białka organizm nie odbuduje naczyń włosowatych, nawet jeśli dostarczę wszystkie niezbędne do tego witaminy - to tak odnośnie tego co robię z wit. C i E."

30 maja

"Czasy na odcinku testowym z czwartku - soboty - dziś odpowiednio 9'36'', 9'10'', 8'55'' - bez karnityny, chciałem sprawdzić jak organizm zareaguje na wysokie dawki białka (zacząłem je ćpać po czwartkowym treningu). Takie zmiany można tłumaczyć rozbieganiem po przerwie, ale jak zejdzie jeszcze niżej to sobie na suficie zapiszę "jedz białko"

"Odżywka białkowa, którą powinienem zjeść w 10 dni, kilka dni temu się skończyła - po 2 miesiącach. To mówi co nieco o mojej systematyczności trzymania się planów suplementacyjnych Na usprawiedliwienie - ma smak gipsu. Znajomy polecił inną, specjalnie ułożoną dla wegan, jak obecna się skończy zobaczymy."

1 czerwca

"Przyszła cholina, biorę, zobaczymy za parę dni jak organizm na nią zareaguje. Póki co bez efektu. Zamówiłem też odżywkę białkową o smaku ponoć nie tak ohydnym jak to, co mam teraz. Spróbuję się przełamać i przez 2 tygodnie brać ją tak, jak powinno się brać białko. Tym razem odżywka z enzymami trawiennymi, czego to ludzie nie wymyślą? Ostatni z eksperymentów - żeńszeń, ponoć mocno pobudza organizm do produkcji naczyń obwodowych. Za parę dni zobaczę, czy coś da, żeby nie mieszać z efektami choliny."

3 czerwca

"..no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia.

Swoją drogą, czuję jakiś zbliżający się przełom - dziś poleciałem odcinek testowy w 8'40'' na 1 zakresie, na większą odległość wolałem nogi nie narażać. Subiektywne wrażenia z biegu też bardzo dobre. "

5 czerwca

"W terapii - bez zmian, ciśnienie utrzymuje się dalej niższe niż przed kuracją, ale bez rewelacji, kompletnie żadnej zmiany w wyglądzie paznokci. Biega się jakby troszkę szybciej, dynamiczniej. Dorzuciłem do terapii coś, o czym kompletnie zapomniałem - kwas foliowy w większych dawkach. "

6 czerwca

"No, w końcu, wszystko wskazuje na to, że po 2 latach szarpania się i podążania fałszywymi tropami, w kooońcu trafiłem na tajemnicę kijowych wyników. Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała. No ale takie zmiany już dziesiątki razy widziałem i dziesiątki razy sobie robiłem nadzieję. Wieczorem przebrałem się w strój, pulsometr, wybiegłem zrobić testowy odcinek. Biegnę, biegnę, dziwna sprawa, pulsometr nie piszczy, zepsuł się czy co? Patrzę... no działa, ale tętno coś z 10 uderzeń niższe. Co jest... przyspieszyłem, dopiero poczułem że w ogóle wykonuję jakiś wysiłek. Tętno dobiło do wartości na której biegam test, ale coś dziwnie szybko zasuwam. Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej.

Pozostaje modlić się do Satana, żeby nie było jak z karnityną - też wydawało mi się, że jej niedobór był przyczyną problemów (po jej zażyciu przyspieszałem tlenowo niemal tak ostro, jak teraz), a tak naprawdę jej duże dawki jedynie maskowały prawdziwy powód problemów.

Nie wiem, co pomogło - megadawki witamin C i E? cholina? Duże dawki kwasu foliowego? Żeń-szeń? Wysokie dawki białka? Cokolwiek to było, trzymam się ich twardo."
Odpowiedz
No, dodam to do zakładek i jak będę się zastanawiał, co stało się w 2010, to będę mógł tutaj analizować

Co jest istotne. Tuż przed poprawą, zbiłem wysokie ciśnienie krwi do normalnych wartości. To miało miejsce raczej przed wrzuceniem czosnku, ale tylko raczej

O odżywce białkowej przypomniałem sobie już po tym, jak jakiś czas miałem cały czas niskie wyniki ciśnienia krwi

Cholina przyszła po spadku ciśnienia krwi

Wapń zacząłem brać raczej przed tym spadkiem ciśnienia krwi, ale też nie na pewno



No nie no, mamy kilka elementów tylko, które mogą tu mieć znaczenie

1. czosnek, ale oczekiwałbym, że teraz byłyby jakieś wyraźne zmiany
2. białko, ale raczej mało prawdopodobne
3. wapń
4. duże dawki C i E

I tak jak E brałem, tak C nigdy w dużych dawkach. Chyba nigdy.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16148476/

tutaj końskie dawki witaminy C sprawiły, że u pacjentów z marskością wątroby znikły zmiany w układzie krążenia powiązane z nadmiernym obkurczem naczynek, ta sama witamina C nie miała żadnego wpływu na osoby zdrowe. Użyto dawek... nawet nie da się tego przeliczyć, bo dostali to chyba we wlewie dotętniczym.

Oj... tu pojawia się nowa możliwość, skoro końskie dawki C powodowały poprawę, ale tylko u osób z marskością, to można podejrzewać, że C zadziałała jak rodzaj leku. Jej nadmiar mógł zapchać jakiś szlak metaboliczny albo coś.

No dobra, spróbuję trochę tej C jeść. Kupiłem kilogram hmm... kiedy to było... no chyba właśnie wtedy. I do tej pory jeszcze mi zostało, niewiele ale jest.
Odpowiedz
Przypomniało mi się, że mam kumpelę u której był epizod nadczynności tarczycy. Zobaczymy, jak u niej wyglądały paznokcie. Obudzi się to mi opowie albo nawet fotki zrobi, co prawda n=1 ale zawsze to jakiś wgląd w zmiany w wyglądzie w zależności od poziomu hormonów.

Jedna moja ex ma zdiagnozowaną niedoczynność i gigantyczne po prostu obłączki. Przy nadczynności zazwyczaj też powinny rosnąć, ludziom odrastały jak zaczynali brać sztuczne hormony tarczycowe. Ta sama ex ma krytycznie niski poziom żelaza, ale oprócz tego coś z hormonami namieszane, cholera wie co, bo do tej pory nie dostała dobrej diagnozy.
Odpowiedz
No wiem, tak tylko mówię, że jak ja mam zacząć ćwiczyć, to muszę najpierw rozkładać cały sprzęt, przenosić różne rzeczy, to trochę hamuje zapał.
Odpowiedz
Nadczynność na tyle silna, by ją wysłać do szpitala, obłączki nie znikły.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: Temper, 1 gości