This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
O, w ramach "hehe, zobaczymy co będzie", naukowcy zrobili kiedyś badanie, gdzie przez miesiąc w ogóle nie dawali histydyny do jedzenia ludziom. Nie było żadnych poważniejszych konsekwencji, lekka anemia zaczęła się pojawiać. Stąd pytanie, czy histydyna w ogóle jest potrzebna po przekroczeniu pewnego wieku?

Zmniejszyła się hemoglobina, ale skoczył mocno poziom żelaza, powodując uszkodzenia związane ze stresem oksydacyjnym. W innym z kolei badaniu, histydyna chroniła przed uszkodzeniami wywołanymi suplementami żelaza, czyli przed rzeczami o których pisałem w ostatnich postach.

Dziwna sprawa, że na forach / grupach ludzi z przewlekłym zmęczeniem, nie ma prób z histydyną. Ludzie tego nie testują na sobie, jakieś pojedyncze przypadki.

Kwercetyna mocno obniża histaminę, kto wie, czy to zmniejszenie obłączków i zmęczenie, które odczuwałem jakoś niedługo po rozpoczęciu picia wapnia z kwercetyną, nie jest jakoś powiązane własnie z tym? Skończyła się, więc wracam do wapnia w postaci mleczanu, którego kupiłem kiedyś cały kilogram.

Wracając do CFS, tu jest ciekawostka

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6787624/

mutacja genetyczna, która sprawia, że po przekroczeniu pewnej krytycznej granicy poziomu tryptofanu, organizm wpada w zaklęty krąg.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9276562/

tutaj też skupiają się na metabolizmie tryptofanu, ale już bez hipotezy pułapki genetycznej, bardziej na zasadzie "inne czynniki sprawiają, że nie jest on metabolizowany jak trzeba". Ale może być właśnie tak, że dopiero mutacja genetyczna powoduje dużą wrażliwość.
Odpowiedz
Jeszcze tak myślę, na ile można ruskim badaniom ufać, bo to z ruskiego instytutu wyszło, że karnozyna leczy kataraktę. Drugi problem, nawet jeśli faktycznie leczy, to czy zadziała zwiększanie jej poziomu mieszanką histydyny i beta alaniny? W badaniach używano kropli do oczu. Sprawdzę, ile mam mniej więcej mętów ciała szklistego, zobaczymy po miesiącu.

W ogóle tak patrzę teraz, karnozyna na przykład o połowę spowalniała rozwój miażdżycy u zwierząt. Jedyne chyba badanie, gdzie testowano co się stanie, jak zwierzę z nowotworem ją dostanie

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31683101/

Około 2 razy wolniejszy rozwój guza, ale trzeba przeliczyć dawkę. Hmm... dwa razy więcej, niż daje się cisplatyny. Aż nie chce się wierzyć, bo wychodzi jakieś... 300 mg? Podczas gdy w suplemencie spokojnie można zmieścić 10 razy tyle, biorąc rekomendowaną dawkę? Aż sprawdziłem, czy naprawdę karmili tym, a nie wstrzykiwali... no karmili.

Kosmos jakiś, no ale zobaczymy, ostatnio po mieszance miałem naprawdę baaaaardzo dużą poprawę funkcji poznawczych, tylko tak teraz myślę, że mogłem np piracetam wtedy wziąć jednocześnie albo coś. Jak to się robiło... najpierw większa dawka tylko beta alaniny, żeby zablokować wydzielanie enzymu odpowiedzialnego za jej rozkład. a potem mniejsze dawki w ciągu dnia, wymieszane z histydyną.

No i mam nadzieję, że to faktycznie zadziała tak, jak suplementacja samej karnozyny, ona ponoć podczas trawienia i tak jest rozbijana na beta alaninę i histydynę.

Jako że główne jej działanie to regulacja kolagenu, będę miał w końcu pretekst, żeby zeżreć te wszystkie glukozaminy, chondroityny i sam kolagen.

Najbardziej w tym wszystkim niewiarygodne jest to, że mięso kurczaka zawiera nawet ponad 500 mg karnozyny na 100 gramów. Jakby to naprawdę była taka cud substancja, to wyszłoby to w poprawie zdrowia osób jedzących drób. Zresztą inne mięsa też mają tego dość dużo. Jakoś nie widać badań, w których jedzenie mięsa spowalnia rozwój nowotworów, cofa kataraktę czy robi cokolwiek innego pozytywnego.
Odpowiedz
W ogóle wszystkie te badania jakieś takie nie teges, karnozyna w dawce, która odpowiada 100 gramom filetu z kurczaka, powoduje jakieś wykrywalne badaniami zmiany na plus, te myszy dostały dawkę odpowiadającą 50 gramom filetu dla człowieka. No sorki, jakby to tak miało działać, to wegetarianie, mając o wiele niższy poziom karnozyny w organizmie, mieliby znacznie wyższe ryzyko tego konkretnego nowotworu, a mają znacznie niższe. Podobnie choroby typu Parkinson, gdzie też niby to pomaga, ki czort, to czemu wegetarianie chorują na to znacznie rzadziej? Czytam teraz badania, gdzie karnozyna w formie tabletek w ogóle się nie przyswajała, dopiero w formie mięsa powodowała znaczny wzrost poziomu we krwi, a potem w moczu.

Coś czuję, że wapń mi dobrze robi, trzymam się ciągle niskiej dawki, ale branej regularnie, każdego dnia. Do tej pory każda próba brania wapnia kończyła się odstawieniem, z powodu skutków ubocznych, teraz zero jakichkolwiek niepokojących rzeczy.
Odpowiedz
No to mam histydynę. Spróbuję przez kilka tygodni robić combo razem z beta alaniną, to powinno odpowiadać, nie wiem...2? 4 kg mięsa dziennie? Jakoś tak. Ciekawostka, Polska jest w czołówce, jeśli chodzi o konsumpcję mięsa na mieszkańca.
Odpowiedz
W ogóle zapiszę, że pojawiają się te dziwne skurcze drobnych mięśni powieki, takie same, jakie miałem po tryptofanie czy innych rzeczach podnoszących poziom serotoniny. Pojawiły się zanim zacząłem brać beta alaninę i histydynę, zapisuję bo potem będę się zastanawiał, od czego to. Albo wapń, przy braku magnezu, albo żelazo. Pamiętam zaraz po nich pojawiały się palpitacje, tu też kiedyś beta alaninę podejrzewałem o ich wywołanie, ale widzę, że prędzej będzie to albo bardzo niski magnez, albo stres oksydacyjny wywołany nadmiarem żelaza / nadprodukcja czegoś, np serotoniny, po uzupełnieniu tegoż żelaza.

Sen dalej bardzo dobry, żadnych problemów.

Tak myślę też, kiedy zacząć niskie dawki magnezu, obok niskich dawek wapnia. Jeśli dobrze wykombinowałem, po jakimś czasie wysycania tkanek wapniem, będę mógł wrócić do magnezu i nie pojawi się już bezsenność.

No to siup, 1,2 grama beta alaniny, 1,5 grama histydyny.
Odpowiedz
O rzadkość w dzisiejszych czasach: komputer stacjonarny
Odpowiedz
To teraz jeszcze korzystaj regularnie. Akurat takie koło kompa jest o tyle dobre, że kusi, jakby trzeba było rozkładać wszystko przed ćwiczeniami to byłby kolejny mentalny próg do przeskoczenia.
Odpowiedz
Wcale to tak dużo miejsca nie zajmuje, jak mi się wcześniej wydawało.
Odpowiedz
To tylko jedno urządzenie, do jednego z kilkunastu ćwiczeń. Fakt, domowa siłka dużo nie zabiera miejsca, jeśli chce się skupić na najważniejszych rzeczach, ale gdzieś trzeba trzymać te kilkanaście talerzy, 2-3 gryfy, uchwyty do hantli, ławkę, dwie pary stojaków no i jeszcze wyciąg.
Odpowiedz
Pora spróbować powoli dołączać magnez do tego wapnia. Zakładając, że miałem rację, że bezsenność była wywołana spadkiem wapnia w komórkach nerwowych, na skutek zbyt dużych dawek magnezu w diecie w stosunku do wapnia, to musiał być tu jeszcze mechanizm który sprawiał, że poziom wapnia nie był regulowany we krwi, na przykład długotrwały jego niedobór w diecie rozregulował wydzielanie parathormonu. Magnez sam z siebie nie ma prawa tak mocno zbić poziomu wapnia.

Jest oczywiście opcja, że po prostu źle to rozkminiłem, że to był jakiś inny element, na przykład jod, który stosowałem do ochrony zębów, ale perfekcyjnie zgrywało się z magnezem, do tego potwierdzało się z doświadczeniami kumpla, a od kiedy codziennie biorę wapń i miedź, śpię jak dziecko.

Tylko że jak pisałem, dodatkowym elementem musiałby być również - oprócz tego, co wymieniłem - niski poziom magnezu wewnątrz komórek nerwowych. Ich działanie zależy głównie od poziomu wapnia, ale to magnez reguluje ten poziom. Oprócz tego magnez wpływa na setki innych funkcji w organizmie, biorąc wapń przy obcięciu magnezu doprowadzę w końcu do jeszcze głębszego niedoboru, pomimo tego, że chwilowo będzie poprawa.

Cholernie to wszystko zagmatwane i nie jestem pewien, czy w ogóle dobrze to rozumiem. No ale krzywdy sobie nie zrobię, stosuję wręcz śmieszne dawki jednego i drugiego, tak patrząc na moją dietę, to możliwe, że nawet z tymi suplementami nie mam zapewnionego 100% zapotrzebowania.

Najbardziej przeszkadza mi ta ciągła senność, podejrzewam, że jej źródło leży w zbyt mocnym zbiciu magnezu (suplementowanie tylko wapnia obniży magnez), przez co brakuje go w niektórych miejscach, do tego te dziwne skurcze mięśni powieki, które są książkowym objawem braku magnezu.

No ale chyba robię coś dobrze, bo do tej pory próby brania tylko magnezu, tylko wapnia albo obu w dużych dawkach kończyły się skutkami ubocznymi, po których musiałem wszystko odstawiać. Teraz jestem jedynie senny.

Poza tym bez zmian, karnozyna, co drugi dzień żelazo. Bakopa jak pamiętam. O niacynie prawie zupełnie już zapomniałem. Cysteina.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości