Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Na longecity podobno jest gdzieś historia jakieś kobity, co zaczęła brać bacopa w dawce hmm... opakowanie dziennie? Podobno uzyskała wręcz supermoce, zdolność rozumienia otaczającego ją świata na dosłownie innym poziomie, jak zwierzę które staje się człowiekiem, tylko ona skoczyła z poziomu zwykłego człowieka na poziom geniusza.
Bardzo to zioło zachwalają, że niby ma efekty lepsze, niż miał piracetam, tylko trzeba dość długo brać. Nie no fajnie by było, jakby działało tak jak on, bo jednak cenowo jest o wiele korzystniejsze, no i nie trzeba szarpać się z receptami.
Jest też w sumie opcja, że bezsenność była właśnie na skutek spadku acetylocholiny / zaburzeń dopaminy, co bakopa ma niby regulować. No zobaczymy, z ostrovitu wiec raczej nie oszukana.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No i ze skórą głowy mega poprawa, w zasadzie całkowicie zniknęły jakiekolwiek objawy. Zobaczymy, czy się utrzyma. Sen na razie nie wrócił do pełnej normy, ale nie jest jakoś tragicznie.
Cynk może być w sumie "koniecznym" elementem, bez którego inne terapie nie zadziałają, jeśli go brakuje. Jest taka zasada, że przy braku nawet jednego składnika odżywczego, organizm może przejść w stan "oszczędzania" i nie będzie wykorzystywał szlaków metabolicznych, które wykorzystują ten składnik, a nie są niezbędne do przeżycia w krótkim terminie. Cynk jest niezbędny do praktycznie wszystkiego. Może być tak, że cokolwiek robiłem w przeszłości, działało tylko wtedy, gdy miałem go w organizmie wystarczająco dużo. Kiedyś nawet wykres robiłem, szybkość biegu na przestrzeni roku czy dwóch, suplementy które w tym czasie brałem. Zdaje się, że właśnie cynk był jedyną rzeczą, która się pokrywała. Ale eksperymenty z nim nie dawały żadnych rezultatów. Może własnie dlatego? Bo on jedynie sprawia, że coś innego może zadziałać? Już o tym zresztą kiedyś pisałem.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Aaaa, muszę jutro sobie zrobić dzień dokładnego sprzątania sypialni. Przejrzałem stare nuty i teraz siedzę i kicham. Ile tego syfu musi się w powietrzu unosić i powodować lekkie podwyższenie substancji odpowiedzialnych za reakcje alergiczne, to musi dewastująco wpływać na cały organizm.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
03-12-2023, 09:24 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-12-2023, 09:24 PM przez tomakin.)
W ogóle już pewnie nie raz pisałem, że problemy zaczęły się wraz z wymianą okien, fajnie się to spina z historią Tempera, wyjechałem sobie na tydzień czy dwa do dziewczyny do Gdańska, rodzice mi wymienili okna, bo tak ładnie reklamowali, a mnie nie trzeba nawet pytać bo jestem gówniarz i w ogóle... plastikowe gówna, po których cały pokój pokrył się dywanem pleśni, zresztą nie tylko mój. Potem robiłem remont pokoju, jedyny w mieszkaniu gdzie są panele podłogowe, jedyny gdzie jest pomalowana ściana, zamiast tapet, gdzie indziej nie pozwolą ruszyć. Ale i tak wentylacja jest beznadziejna, zbiera się kurz i grzyby rosną jak na drożdż... no, rosną. Może jednak zainstaluję ten mini wiatraczek, nawet kupiłem takie na allegro kiedyś, 3 różne rozmiary po 2 zł chyba sztuka. Kupiłem i leżą. Drzwi są dźwiękoszczelne, ale co za problem przykleić do nich, zrobić dziurę (nawet mam dziurę pośrodku drzwi, nie pamiętam już... chyba kiedyś sztangą dostały) i niech tam wieje sobie pomału, nawet te kilka m3 na dobę zrobi różnicę.
Jest opcja, że obłączki znikają gdy organizm jest w stanie ciągłej niby-infekcji, wtedy przestawia się dużo rzeczy, nawet są badania, gdzie astmatycy mieli zanik obłączków. Kto wie, czy moja wieczna alergia i kurz nie są jakoś z tym związane. To trochę jak z układem współczulnym i przywspółczulnym, układ odpornościowy też jest w takiej równowadze i ciągła stymulacja może prowadzić do zaburzeń z powodu zbyt silnej orientacji w jedną stronę. Albo nawet i po prostu współczulny jest aktywowany przez system odpornościowy.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
iii udało mi się skonstruować wentylator, za pomocą kilku kabli, starej latarki (dzięki czemu mam szeregowo połączone baterie), no i tego mikrowentylatorka z allegro. Okazało się, że 3 szeregowe AAA ruszą wentylatorek 12 V, co prawda ruszą go dość powoli, ale to w sam raz, nie będzie hałasować.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak teraz myślę, gdzie tu w to wszystko włączyć bezsenność, bo dalej jest, budzę się po kilka razy w ciągu nocy. Może ona jakoś łączy się z całością problemów, jakie mam - pamięć, koncentracja i wreszcie nieszczęsne obłączki. Tylko jaki jest jej mechanizm? Czegoś się zrobiło za dużo albo za mało, ale czego? Zapewne któryś neuroprzekaźnik się wywala, hmm... może jednak serotonina?
Zawsze gdy dotykałem czegoś, co ją podnosi, czy tryptofanu, czy ziół, to reagowałem bezsennością. Teraz najpierw brałem niacynę z tryptofanem, potem bakopę, która również wpływa na gospodarkę serotoniną.
Albo jednak dopamina, bo tu bakopa może ją obniżyć, podobnie jak obniża ją wszystko, co podnosi serotoninę.
Dziś sobie tyrozynę walnę przed snem. o.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Piracetam zamówiłem, z nim jest taki myk, że bardzo mocno działa na mitochondria, w określonych warunkach może zwiększyć ich wydajność o 50%, jeśli dobrze widzę.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16284628/
Kurcze no... mitochondria to naprawdę bardzo dobry kierunek, tylko jak to sprawdzić? Ich aktywność zależy od kilkudziesięciu substancji, jeśli którejś z nich zabraknie, wszystko leży. Ale może też być np stres oksydacyjny, może być brak odpowiednich kwasów tłuszczowych, to wszystko nie bierze bezpośredniego udziału w pracy mitochondriów, ale może np regulować przepuszczalność błony komórkowej, albo transport do i z mitochondriów.
Ideałem by była albo terapia chorego na ich zaburzenie czymś, co podnosi ich aktywność i zdjęcia przed / po, albo chociaż zdjęcia rąk chorych bez żadnej terapii.
Niby koenzym Q10 powinien pomagać, ale on też zadziała tylko przy określonym problemie. Przy zespole przewlekłego zmęczenia mitochondria leżą i kwiczą, ale Q10 niewiele pomaga.
NAD+ ma właśnie na mitochondria działać. Jeśli uda się dziś normalnie spać po tyrozynie, wracam do niacyny i reszty zabawek.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Pisałem o tym i chyba nawet fotę wrzucałem, nawet zastanawiałem się, czy to kwestia tego, że mam taki syf w kranie i siarczan cynku to wytrącił (bo on tak właśnie robi, wytrąca niewidoczne zanieczyszczenia), czy może on sam był zanieczyszczony. Tak czy tak od 2 producentów dał 2 razy taki sam efekt. Ten kupiony wiele, wiele lat temu dawał krystalicznie czystą wodę, no z lekkim osadem na dnie.
Dużo tabletki nie kosztują, 100 sztuk za 20 zł, o wiele wygodniejsze w zastosowaniu.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak się rozpisałem w temacie Tempera o pamięci... kurcze, może jakiś ogólny poziom stresu, może tu nie chodzi o to, jak są podrażnione nerwy w palcach (jak w tym schorzeniu, gdzie jedna ręka ma mocną aktywację współczulnego czy tam przywspółczulnego), ale o stan całego organizmu? Tylko co to jest "ogólny poziom stresu", jak to w ogóle mierzyć, definiować. Może jednak chodzi o równowagę współczulny vs przywspółczulny, ale na poziomie globalnym, co zmienia poziom niektórych substancji we krwi?
Może faktycznie mitochondria, ale na zasadzie właśnie reakcji na stres oksydacyjny?
Może zwykły stres?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5901654/
7-40 dni stresu (hałas etc) u zwierząt wystarczyły, by aktywność / liczba mitochondriów spadły nawet o ponad połowę!
Kiedy ja robiłem remont pokoju? W 2007 chyba moja ex namierzyła problem z pleśniami i grzybami, mój stan był wtedy naprawdę fatalny i po wysprzątaniu tego zrobiło się od razu dużo lepiej, tylko już teraz nie pamiętam, czy remont robiłem od razu, czy jakiś czas później. Tak się zastanawiam, na ile problemy wynikały właśnie z tego, że organizm był w ciągłym stresie wynikającym z obecności zarodników grzybów i pleśni. I czy możliwe jest, że to dalej się jakoś ciągnie, w jakiś widoczny sposób zmieniając funkcjonowanie organizmu.
Może stres jest jednym z elementów, może być tak, że na przykład niski poziom cynku czy magnezu zwiększa wrażliwość na bodźce stresujące (co wyszło w badaniach na zwierzętach). Pojawia się nerwica lękowa, organizm wpada w spiralę nerwicową (stres powoduje większą wrażliwość na stres), zmniejsza się aktywność mitochondrialna.
Może w 2010 zadziałało łączenie dużych dawek karnityny i końskich dawek antyutleniaczy, bo to jest właśnie to, co robi się w celu przywrócenia sprawności mitochondrialnej? I może to zgrało się z okresem, gdy nie miałem żadnych stresów w życiu, nie wiem, nową miłość życia znalazłem, albo może akurat dokładnie wysprzątałem sypialnię i pilnowałem, żeby było czysto?
Może kluczem do zadziałania KTÓREGOKOLWIEK suplementu mitochondrialnego jest redukcja stresu, jakieś medytacje, wtedy dopiero suple mogą doprowadzić do regeneracji mitochondriów? Bez supli medytacja sama z siebie niewiele da, bo organizm nie będzie miał substancji niezbędnych do odbudowy, ale bez medytacji te substancje przelecą przez ciało i nie zostaną wbudowane w struktury. Wyjątkiem może być piracetam, który nie jest suplementem sensu stricto (nie suplementuje, czyli nie uzupełnia braku), tylko lekiem wymuszającym pewne reakcje.
https://www.youtube.com/watch?v=6civGWY1...undlyawake
to zawsze na mnie działa tak, że prawie w nirwanę jakąś wpadam  A pomedytuję sobie troszkę do tego.
No i ta cholerna dopamina, ona też może tu grać rolę, ale raczej jako regulator stresu, a nie coś, co wpływa na mitochondria jako takie.
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
A może alkohol by pomógł?
|