This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No mam, jestem wypoczęty, zadowolony że fajnie spędziłem czas, który inaczej zmarnowałbym na wrzucanie czegoś na fejsa.
Odpowiedz
To chcesz w końcu popularności bloga czy nie chcesz? Bo się pogubiłem. Teraz dążysz, żeby jednak był popularny, a zadowolony jesteś, że nie był.
Odpowiedz
Przypomnij mi jutro, żebym spam skasował, jakbym zapomniał, na razie zostawię dla śmichu

...a może nie skasuję, bo przecież tak jak jest teraz to najlepsza antyreklama, jeśli ktoś to zobaczy Big Grin
Odpowiedz
Nie no to nie może być przypadek, ileś dni z beznadziejnym snem, większa dawka magnez, idealny sen.

Kurcze, może w 2010 było tak, że te duże dawki E które brałem umożliwiły przyswojenie magnezu na poziomie komórki?
Odpowiedz
Bardzo rzadkie są przypadki, gdy ktoś ma dobrą dietę, ale brakuje w niej akurat tylko jednego, jedynego składnika. I owszem, zazwyczaj wszystko od siebie jakoś zależy.

Na szczęście wystarczy zazwyczaj uzupełnić 2-3 kluczowe rzeczy, a reszta "sama się znajdzie", bo poprawi się przyswajanie na poziomie jelit i na poziomie komórki.
Odpowiedz
Chyba powinienem dużo mocniej skupić się na kręgosłupie, regularnie robić ćwiczenia na mięśnie brzucha, pośladki, dolne partie pleców (to najtrudniejsze, bo tu nie ma dobrych ćwiczeń), a nawet na skośne brzucha, tylko tu z kolei może być problem z tym, że one podobno mogą na kręgosłup szkodzić.
Odpowiedz
Kurcze, kupiłbym sobie naltrekson, jakby się dało jakoś. Albo metforminę, tak o, żeby sprawdzić jak to zadziała. Obie te rzeczy mają jakieś kosmiczne, pozytywne właściwości potwierdzone przynajmniej statystyką i badaniami na zwierzętach.

U mnie totalnie bez zmian, jeśli chodzi o paznokcie ale tak całkowicie zero. Ani w obłączkach, ani w prążkach, ani w tym delikatnym objawie Terry'ego, który mam, nic się nie zmieniło.

I to mnie właśnie zastanawia. Przez te wszystkie lata, gdy szukałem przyczyny, albo i nie szukałem tylko sobie eksperymentowałem z różnymi rzeczami, zmieniało się chyba wszystko. Ważyłem poniżej 60 kg, ważę teraz powyżej 80. Miałem diety z bardzo niską zawartością białka, miałem z bardzo wysoką. Miałem silne niedobory witaminy D3, miałem jej nadmiar. Podobnie z omega 3. Miałem okresy mocnej suplementacji magnezem czy wapniem, miałem okresy gdy było ich mało w diecie. Miałem nadmiar cynku w stosunku do miedzi, nadmiar miedzi w stosunku do cynku. Miewałem za dużo żelaza, miewałem za mało. Bywało, że stres oksydacyjny został totalnie wyciszony, megadawkami antyoksydantów, bywało że był dość silny. Były okresy silnej nerwowości, były okresy totalnego luzu. Zmiany poziomu różnych aminokwasów, które ze sobą konkurują, np tryptofanu, tyrozyny. Przeróżne zioła. Substancje nawet tak egzotyczne, jak nikiel czy molibden. Suplementy zmieniające działanie tarczycy czy nadnerczy, więc zmieniające też poziom hormonów.

I NIC przez ten czas się nie zmieniało. Kompletnie nic. Były dwa okresy poprawy, które nic ze sobą nie miały wspólnego i co do których próbowałem powtórzyć wszystko, co wtedy robiłem, bez efektu.

Może właśnie ta stabilność, ten brak poprawy jest wskazówką? Że przyczyną jest coś trwałego, co nie zmienia się z tygodnia na tydzień, ani nawet z miesiąca na miesiąc? Tylko CO. W organizmie jest bardzo niewiele takich "stabilnych" rzeczy.

Może jednak powinienem spróbować z kwasem gamma linolenowym, czyli z olejem z ogórecznika lub wiesiołka, ale w takich dawkach, jakie stosowano w badaniach, w których leczył on choroby? Tu jest jakaś szansa, bo poziom tego kwasu (i ogólnie kwasów tłuszczowych) jest raczej dość stabilny, zmiana wymaga dużych dawek, a ja co prawda pisałem kilka razy, że chętnie bym je zaczął brać, ale jakoś nigdy tego nie zrobiłem na poważnie. Tylko to cholera będzie ponad 100 zł miesięcznie... no ale to w końcu nie majątek.

Z tym kwasem gamma linolenowym jest właśnie tak, że niski poziom może być samonapędzającą się machiną, bo wtedy jest blokowana jego dalsza synteza. Bez niego nie ma syntezy prostaglandyn. Może problemy ze stanami zapalnymi skóry głowy, które okazyjnie mam, właśnie z tym się wiążą?
Odpowiedz
(01-22-2023, 04:25 AM)tomakin napisał(a): dolne partie pleców (to najtrudniejsze, bo tu nie ma dobrych ćwiczeń)

 Nie?
Ja sam sobie rozwaliłem coś w plecach, w dolnej partii - za młodu dźwigając ciężary i muszę robić przynajmniej parę razy w tygodniu, taką bardziej rehabilitację, żeby znowu nie zaczęło pobolewać.
 Moim zdaniem zwykłe unoszenie tułowia - ja robię na ławce, jakby w zwisie, żeby mieć pełen zakres ruchu - i zwykłe wznosy leżąc, bardziej statycznie - dobrze się sprawdzają.
Odpowiedz
O, przy okazji jeśli poziom GLA w organizmie jest powiązany z ryzykiem nowotworów, to choroby, w których synteza jest upośledzona powinny wiązać się z wysokim ryzykiem. W cukrzycy jest lekko podniesione, ale nie dramatycznie. Ale jak teraz szukam poziomu gla w różnych chorobach, to np w cukrzycy, która jest podawana jako "typowy" przykład obniżenia poziomu, spada on raptem o kilkanaście procent. W badaniach, gdzie sprawdzano poziom kwasów tłuszczowych u ofiar nowotworów i u zdrowych ludzi, nie było specjalnie różnicy w poziomach.

O tyle istotne, że jeśli miałby chronić przed chorobą, to warto za to zapłacić.
Odpowiedz
O, razem napisaliśmy.

Tak, unoszenie tułowia na takiej dużej piłce (bo ławki nie mam) to to, co robię, ale wadą tego jest to, że kręgosłup wtedy musi pracować, zginać się, a to nie jest jakoś specjalnie zdrowe. Idealne ćwiczenia to takie, gdzie jest on mniej więcej nieruchomy, wtedy nie zużywają się tak mocno te wkładki między kręgami.

No i przy brzuchu mogę sobie jeździć tym kółkiem po podłodze, na plecy ładuję jakiś talerz od sztangi, jak będzie za lekko to do plecaka mogę tych talerzy załadować. Plecy cały czas są mniej więcej proste, zwiększa się odległość miednicy przez zmianę pozycji nóg, Przy podnoszeniu tułowia z ławki czy z piłki już będą problemy, chociaż no niby można ten talerz trzymać w ręku przed sobą, ale to nigdy mi nie wychodzi tak, jak powinno. No i boję się trochę tego, że wtedy za mocno będzie się tam wszystko ruszać i zużywać.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości