This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No ale widzisz, moja wiedza nie jest jakoś szczególnie duża, ja po prostu dużo korzystam z google i umiem z niego korzystać. Co więcej, za każdym razem opisuję, jak to robię. Bez problemu można się ode mnie nauczyć, można też nauczyć się dbać o własne zdrowie, nie opierając się na moich zaleceniach, tylko wykorzystując je do sprawdzenia, co suplementować. Wiadomo, nie zawsze mam rację, a często są zagadnienia, gdzie raczej jej nie mam niż mam. Na zdrowy rozsądek, lepiej nie brać tego co piszę za pewnik tylko robić to, co ja robię, gdy widzę jakieś twierdzenia, sprawdzić w 3 różnych miejscach.

To o tyle istotne, że mowa tu o tematach okołozdrowotnych, gdzie stawką może być wręcz czyjeś życie.

No widzisz, masz zarąbisty skill do kontaktów z ludźmi, ale też pominąłeś tam jedno słówko, które nie znalazło się przypadkiem - "wrodzone i wyuczone". Mogłeś mieć ojca psychola, ale np ze świetnymi genami predysponującymi do bycia lubianym gościem, umiejętności prowadzenia rozmowy, albo po prostu przekazującego to w zachowaniu, pomimo tego, że przekazywał też przemoc.

Z tym karate to zły przykład, bardziej można tu wziąć pod lupę właśnie rozmowy z ludźmi, to jest coś, czego nauczyłeś się w wieku lat 5, albo wręcz urodziłeś się z tym. I tu mógłbyś stanąć przed "no kurcze, przecież to nie jest trudne, to w ogóle nie wymaga żadnych umiejętności, ja to po prostu robię, czemu inni mówią że to jakieś wyzwanie". Też doskonale pamiętam podstawy jakie mi wbijano na sportach i sztukach walki, tez jakbym miał teraz uczyć, to skupiłbym się na tym, ale nawet pomimo całego mojego ogarnięcia, jak mam komuś tłumaczyć jak ma np myśleć o medycynie, to niektóre rzeczy, wynikające z mojej wysokiej inteligencji i nietypowego spojrzenia na świat, biorę za "oczywiste", że ta osoba takie a takie rozumowanie potraktuje jako coś naturalnego, podczas gdy dla takiej osoby to może być prawdziwy fikołek, rewolucja w umyśle. Ciągle staram się o tym pamiętać pisząc posty na blogu czy stronki, ciągle mi to umyka, co przekłada się na słabszy odbiór.

A motywacja to zawsze złożona rzecz, składająca się z wielu, wielu elementów. Jakbym wygrał milion dolarów, ale ludzie by mnie wyzywali za to, co robię, to jednak trochę inaczej podszedłbym do zagadnienia po wygraniu miliona i przy ludziach, którzy mnie po rękach całują za moją robotę.

Tu dodatkowo dochodzi ten element, że pisanie o zdrowiu przekłada się na dwie składowe, z którą jedna to jest samo napisanie jakiejś rzeczy, a druga dotarcie z nią do czytelników. I może samo pisanie jest przyjemne i może bym to robił ciągle, ale na każdy artykuł który pisze się 2 godziny, trzeba poświęcić 20 godzin na pokazywanie go ludziom, jeśli ma on się jakoś przebić. A to już przyjemne nie jest.

Pamiętam jak jeszcze pod adresem https://vegie.pl było stare forum wegetariańskie, które postawiłem po tym, jak mnie z poprzedniego wybanowali, co śmieszniejsze, na poprzednim byłem adminem, założycielem i właścicielem, a bana dostałem od gościa, którego wyznaczyłem na pomocnika i zaufałem mu przenosząc skrypt na jego serwer. Dopiero jak poszło zawiadomienie na policję to zmiękł i oddał.

Stare forum, to przed vegie było naprawdę bardzo duże, największe wtedy w polskim internecie. Kupę pracy kosztowało mnie doprowadzenie go do pozycji, na której było, to całe pozycjonowanie, pozyskiwanie odnośników na innych forach, pilnowanie by być na górze wyników google. Ekipa, która mi je wtedy zajumała wyszła najwidoczniej z założenia, że skoro oni akurat w danym momencie najwięcej piszą, to forum jest takie super dzięki ich obecności, bo w końcu je "tworzą".

Po interwencji policji ja założyłem vegie (1 osoba), oni jakieś swoje (kilkunastu najaktywniejszych użytkowników). Kilka miesięcy minęło, na moim piękny ruch, setki postów, u nich pies z kulawą nogą nie zagląda. Różnica między adminem, który ogarnia co trzeba zrobić, żeby na forum trafiały nowe osoby, a losowymi ludźmi którzy myśleli, że jak dużo piszą to wystarczy.

No i tak jest z nieszczęsnymi stronkami, ale ja po prostu nie mam natchnienia już na dbanie o element "co robić, żeby trafiały nowe osoby". Zresztą w 2023 jest to o wiele trudniejsze i po prostu wymaga narzędzi, których nie mam.
Odpowiedz
O widzisz, już do czegoś dochodzimy. Nie da się, żeby każdy był bogaty, jasne. Ale nie da się też za bardzo kogoś nauczyć, żeby stal się jednym z tych najlepszych. Jeśli na "rynku" są nisze, które można zająć, wybić się, to wybijają się te jednostki, które po prostu, no, są najlepsze. I nawet jak wszystkich nauczymy programować, to własnie, nie starczy zasobów i znowu pensje najlepszych programistów będą mieli nie ci, którzy po prostu umieją to robić, ale ci, którzy robią to najlepiej ze wszystkich.

Już dochodzą kolejne umiejętności do opanowania, wybranie miejsca, danie łapówki, dogadanie się z kolesiem, który "obleci" hurtownie i kupi towar. Jest jeszcze ryzyko, ba, pewność, że kupisz towaru za powiedzmy 6000, sprzedasz 1/3 z niego (za którą zapłaciłeś 2000) za 3000, niby masz 1000 zł zysku, a tak naprawdę jesteś 3000 w plecy na całości towaru.

To może i jest proste, ale dla kogoś, kto ma jakieś umiejętności rozmowy, zwykłe obycie społeczne, jak ktoś tego nie ma, to musi to wszystko po kolei opanować. Zapewne jest o wieeeele prostsze, jeśli po prostu ktoś to zrobi przy Tobie pierwszy raz, no ale tak jest ze wszystkim.

Wszystkie biznesy, które polegają na kontaktach z ludźmi, wymagają umiejętności kontaktów z ludźmi. I cały czas obaj nie możecie tego ogarnąć, albo podajecie przykład karate, którego nauczyło się w wieku tych powiedzmy 15 lat, albo szkoły, gdzie też idzie się no, trochę później, a tu chodzi o absolutnie podstawowe bycie "ogarniętym", w szkole czy w otoczeniu macie ludzi, którzy potrafią rozmawiać tak, że są lubiani, macie takich, co lepiej żeby pyska nie otwierali, zresztą za często tego nie robią. Zawsze będzie ktoś, kto jest "duszą towarzystwa" i ktoś, kto na dyskotece podpiera ścianę. I to zależy w największej mierze albo od cech bezpośrednio wrodzonych, w genach, albo od rzeczy, których nauczyło się przed 8 rokiem życia.

Co do tego, czy masz zewnętrzne wsparcie, no może jesteś jedną z tych osób, która go nie potrzebuje, a może po prostu go nie widzisz. Niemniej dla 95% populacji to zewnętrzne bodźce są tym, co wymusza konkretne decyzje o zmianie życia.

Jest taka genialna książka oparta na tym motywie, "gwiazdy moje przeznaczenie", polecam.

I nie, to, że ludzie nie potrafią wyjść z tej pętli niepowodzeń i np iść na siłownię, to nie jest MYŚLENIE, tylko chemia mózgu, której nie idzie się oprzeć. Nikt, ale to absolutnie nikt nie przełamie się do działania, jeśli skończy mu się "energia".
Odpowiedz
tomakin napisał(a):No ale widzisz, moja wiedza nie jest jakoś szczególnie duża, ja po prostu dużo korzystam z google i umiem z niego korzystać. Co więcej, za każdym razem opisuję, jak to robię. Bez problemu można się ode mnie nauczyć
Ale wiesz znaleźć badania w pubmedzie umiem, ale nie umiem wyłapać tak jak ty błędów metodologicznych poza może takimi najbardziej podstawowymi typu brak próby placebo.
Odpowiedz
No właśnie sam napisałeś, że nie uwierzyłbyś, jakbyś nie widział od środka. Dopóki się takiego czegoś nie doświadczy, to jest to - no właśnie, niewyobrażalne. Bo się nie doświadczyło. A zdobycie się na to, by spróbować doświadczać nowych, niewyobrażalnych rzeczy, które na dodatek nie są zabawą tylko pracą, jest trudne. Dlatego niemal każdy miliarder, czy nawet milioner, miał start w postaci rodziny, która wbiła mu w podświadomość pewne schematy (i często gęsto po prostu dała kasę na start)

A jeśli do tego dodasz, że to start w biznesie, który wymaga ogarnięcia w sferze, w której ktoś może być np bardzo słaby (np ja w kontaktach interpersonalnych), to już w ogóle mamy masakrę.

No i najważniejsze, czemu akurat w tym kierunku, skoro jest tyle innych rzeczy, w które można zainwestować czas i środki. Jakbym szedł w tę stronę, to bym myślał raczej o otwarciu gabinetu "medycyny naturalnej". Albo doszkolił się z kodowania. Wysiłek mentalny podobny, prawdopodobieństwo sukcesu no raczej większe.
Odpowiedz
A bo widzisz, co innego pisanie, co innego mówienie. To są dwie kompletnie różne rzeczy, no może nie tak kompletnie, ale mocno się różnią.

Tak, kiedyś totalnie nie ogarniałem kontaktów z ludźmi, powiem więcej, w chwili gdy byłem chamski etc, to już była bardzo duża poprawa w stosunku do czasów młodości, no może jakieś pogorszenie w stosunku do czasów pomiędzy tamtym etapem a młodością, ale to raczej wina nerwicy, która mnie całkowicie złamała, a nie dziewczyny. Może to zmieniło się gdy dorosłem, może zmądrzałem, przepracowałem wiele rzeczy, a może zadziałały suple na poprawę pracy mózgu, które przez długi czas brałem i dalej zresztą różne rzeczy biorę.

Chyba kiedyś pisałem, jak pierwszy raz czytałem "wiedźmina", zbiorek opowiadań, to w scenie rozmowy wiedźmaka z królową Cintry za cholerę nie byłem w stanie zrozumieć, dlaczego mówią do siebie takie rzeczy, jaki mechanizm stoi za tym, że z jednej wypowiedzi wynika druga. Tak myślę, że droga którą przeszedłem w kontaktach interpersonalnych to bardziej jak ktoś, kto powinien jeździć na wózku inwalidzkim a teraz normalnie chodzi, a nie jakiś super rozwój sięgający wyżyn. Takiej osobie też nie poleca się biznesu wymagającego dużej sprawności fizycznej.
Odpowiedz
(01-10-2023, 10:03 PM)tomakin napisał(a): "gwiazdy moje przeznaczenie", polecam.

 Gwiazdy moim przeznaczeniem. Dobre Science-Fiction.
Ja używałem tej książki - a dokładniej "Ludzi naukowych" - w dyskusjach o Covidzie, kiedy się mówiło "Trust the science"  Big Grin .

 I tak, pisanie i mówienie to dwie bardzo różne rzeczy, pasujące do różnych typów osobowości.
Odpowiedz
Cytat:Ja używałem tej książki - a dokładniej "Ludzi naukowych" - w dyskusjach o Covidzie, kiedy się mówiło "Trust the science"  Big Grin .
Kurde, kolejny foliarz, który chyba na dodatek nie czytał tomakina jak broni nauki w kwestii COVID
Odpowiedz
Mam nadzieję, że Tomakin wybaczy mi pewną dozę foliarstwa.

Aha - i Tomakin pisze się z dużej litery! Trochę szacunku ☝️.
Odpowiedz
w stos prop! w stos prop!
Odpowiedz
Wracając do obłączków, siłownia daje radę. Chyba ona, nie wiem, ale jest więcej energii do wszystkiego, a ona to największa zmiana w życiu ostatnio. Jeśli wpłynie to na równowagę współczulnego z przywspółczulnym, może też wpłynąć na paznokcie.

Ciągle pojawiają się lekkie arytmie czy co to jest, to na co kardiolog kazał mi brać dużo magnezu. Ale może to efekt właśnie nadmiaru żelaza we krwi, co powoduje silny stres oksydacyjny i może wpłynąć na działanie komórek nerwowych sterujących rytmem serca? Takie arytmie, palpitacje czy jak to zwać mam w zasadzie od zawsze, więc nie wiem, czy wiązać to jakoś z obłączkami. Niby może być związek, jeśli wynikają one z np zbyt aktywnej tarczycy, bo właśnie taka tarczyca daje objaw Terry'ego, ale nie chce mi się wierzyć, żeby to tyle lat było na tym samym poziomie.

Na wszelki wypadek dorzucę duże dawki B1, która chroni komórki nerwowe przy nadmiarze żelaza we krwi.

Poza tym wygląd paznokci bez zmian. Będę dalej jechał z żelazem, chociaż tutaj też nierealnym wydaje się, by przez te wszystkie lata jego poziom w organizmie był cały czas niski i cały czas na podobnym, niskim poziomie. Z drugiej strony, zespół niespokojnych nóg ciągle mi czasem dokucza, więc kto wie...

Nie ma więcej chętnych na wirtualną opiekę nad którąś ze stronek? Subzero, mógłbyś się honorem ująć i o nadciśnienie zadbać! Miesięczny koszt to jakieś 25 zł, tyle kosztuje wynajęcie gościa by wykorzystał swoje narzędzia i "zaopiekował" się witryną. Dla niego to parę minut, tylko właśnie, najpierw trzeba mieć te narzędzia, a one swoje kosztują.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości