This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Jasne, że lepiej. Mam trochę takich badań do zrobienia, tylko jakoś tak zawsze mi nie po drodze do laboratorium Big Grin
Odpowiedz
No, przyszły suple

z tym żelazem to tak, że praktycznie nie ma przypadków zespołu niespokojnych nóg gdzie jego poziom jest OK, jest też u mnie poprawa po suplementacji, więc badania byłyby raczej formalnością.

Jak to teraz będzie wyglądać

- żelazo + kwas foliowy
- dalej staram się pamiętać o karnitynie i selenie (z kwasem alfa liponowym, potęgującym działanie karnityny), dalej staram się pamiętać żeby było dużo białka i BCAA
- teanina
- AOL, czyli AAKG, ornityna, lizyna (takie zestawy sprzedają, żeby było śmieszniej, cenowo wychodzi tyle, ile płaciłoby się za AAKG w takiej dawce jaka tam jest)
- kurkumina w zestawie z pieprzem i imbirem
- przewinęło się tam CLA gdzieś wśród rzeczy które brałem, więc też dorzucę, mam prawie nie napoczęte opakowanie

Do tego w miarę regularnie staram się brać takie rzeczy jak cysteina czy tokotrienole, jakieś B complex, jakąś B1 w dużej dawce.

/edit i biotyna, bo też zamówiłem, po kilka zł była.
/edit2 oczywiście jeszcze beta karoten, w formie gotowanych marchewek
Odpowiedz
A nie byłoby dziwne, jeśli miałbyś niedobór żelaza? Krwi nie oddawałeś już ponad 10 lat a żelazo - na ile rozumiem - akumuluje się w organizmie i mężczyźni nie tracą zapasów.
Swoją drogą ja też się muszę wybrać zbadać znowu ferrytynę - zobaczyć jak to się tam odbudowało, chociaż już od jakiegoś czasu żelaza nie biorę.

Taka jeszcze uwaga, może Ci się kiedyś przyda jak ktoś przyjdzie z takim problemem, u mnie suplementacja większymi dawkami żelaza daje objaw suchych oczu, sprawdzone rzetelnie. Dobrze myślę, że może się to wiązać ze zwiększonym stanem zapalnym przy podniesionym poziomie żelaza we krwi?
Odpowiedz
Stresem oksydacyjnym, nie stanem zapalnym, to dwie różne rzeczy. I owszem, to może mieć związek. Najlepiej brać żelazo jedną dużą dawkę co drugi dzień, wtedy minimalizuje się ryzyko wzrostu poziomu we krwi.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10201799/

tu sprawdzili poziom żelaza u mężczyzn wegetarian i wszystkożerców, co prawda grupa była niewielka, ale jeśli przyjmiemy granicę jak w tym badaniu nad stanem włosów u kobiet, czyli 70 ng/ml, to (na szybko liczę i mogą być błędy) 65% wszystkożerców miało taki wynik, ale tylko 23% wegetarian. U mnie z dietą jest naprawdę słabo i raczej powinienem być w dolnych widełkach średniej statystycznej, pomimo tego, że czasem te suple żelaza brałem.

Na reddicie wypisują, że nerwowość po kwasie foliowym to objaw walniętego procesu metylacji, ale nie, że po prostu słaby, tylko że gdzieś tam jest jakiś błąd po drodze, No ale reddit to takie średnio mądre źródło, poczytam o tym jeszcze.
Odpowiedz
Po licie była poprawa, podobnie po potasie. Ale tu bardziej chodzi mi o to, że jeśli takie coś się pojawia, to świadczy albo o niskim poziomie żelaza w organizmie, albo o słabym jego wykorzystaniu przez organizm, lit czy potas jedynie maskują objawy.
Odpowiedz
Kurcze, ja to jednak muszę sobie rozpisać, wydrukować i powiesić na ścianie nad kompem, inaczej nie ma opcji, żebym zapamiętał co chcę brać

Olej z ogórecznika od jakiegoś czasu w odstawce, spróbuję potem jako monoterapię dużymi dawkami, bo mam wrażenie, że duże dawki mogły coś dawać, dodam go do listy zaznaczając, że teraz nie biorę

Rzeczy, które powinienem brać codziennie przez całe życie, gdyż w badaniach bardzo mocno obniżały ryzyko różnych chorób i ogólnie wyglądają na bardzo dobrą inwestycję w zdrowie:

- olej z ogórecznika, 1 łyżeczka
- 2 gramy chondroityny
- 1-2 gramy glukozaminy
- kurkumina
- teanina
- żeńszeń
- tokotrienole
- n-acetylocysteina, 1 gram
- MSM
- co jakiś czas lit i bor, w małych dawkach
- co jakiś czas D3, K2
- co jakiś czas stront

Jak liczę, to jakoś ze 100 zł wychodzi, przy czym lwia część to olej, chondroityna i tokotrienole. Nie jestem też pewien, czy powinno tam się to wszystko znaleźć, teanina co prawda chroniła przed nowotworami, ale w dawce wielokrotnie wyższej, niż biorę. Nie mam też pewności co do chondroityny i glukozaminy, ani nawet co do cysteiny. No i w ogóle aż głupio ta lista wygląda, tylko pojawia się pytanie które wielokrotnie sobie stawiałem, czy to ja jestem durniem bo biorę 15 różnych suplementów redukujących ryzyko raka czy udaru, czy może właśnie ludzie, którzy tego nie robią, są idiotami?

A może starczy zredukować listę do powiedzmy 3 najlepiej przebadanych, co już powinno zbić ryzyko poważnych chorób do niemal zera? Czy chondroityna coś daje osobie, która ma dietę i tryb życia chroniący przed miażdżycą? A może właśnie ona powinna być dla mnie najważniejsza, z uwagi na stan stawów i konieczność ich ochrony?

Czy żeńszeń który kupiłem jest w ogóle coś wart? Powinien być 5-6 letni, a jak znam życie, ten kupowany po taniości jest jednoroczny. Wyszło jakoś 4 zł na miesiąc, ale jakbym miał szukać takiego na pewno działającego, kto wie, ile by to kosztowało.

Czy w tym wszystkim nie ma przypadkiem rzeczy, które na siebie nawzajem działają, zmniejszając swoją skuteczność, albo odwrotnie, zwiększając ją? Może nawet być tak, że jakaś mieszanka zwiększa ryzyko chorób, zamiast zmniejszać.

Dodatkowo, jako wegetarianin i z uwagi na słabą dietę:

- B12
- kreatyna
- karnityna
- tauryna na zmianę z beta alaniną
- jod
- selen
- czasem cynk na zmianę z miedzią
- omega 3

Kreatyny i resztę tych złożonych można spokojnie robić raz na kilka miesięcy większymi dawkami przez tydzień czy dwa, a samą B12 starczy raz na tydzień też w większej dawce. Jod również na upartego można jakoś brać w większych dawkach co jakiś czas, ale to już nie jest tak zdrowe dla tarczycy jak regularne małe dawki. Podobnie selen, można brać raz w tygodniu kilka tabletek.

Tego jest tyle, że powinienem jakiejś apki poszukać czy programu na kompa, gdzie miałbym wyszczególnione co dziś / w tym tygodniu / w tym miesiącu powinienem sobie zażyć i bym odhaczał kolejne pozycje.

Na koniec to, co biorę teraz jako terapię już konkretnie pod obłączki

- AOL
- kwas foliowy
- karoten z diety
- żelazo co drugi dzień w dużej dawce
- CLA
/edit bym zapomniał, betaina, gdyż bez niej kwas foliowy może nie zadziałać, oraz oczywiście większe ilości białka w diecie plus BCAA
Odpowiedz
Oooo, google tasks, przecież tam mam już konto, apkę tylko ściągnąć, jest wersja www gdzie jest ułatwiony podgląd... no to wpisuję
Odpowiedz
Można być zdolnym w jakiejś dziedzinie, a jednocześnie totalnie cofniętym w innych, vide ci wszyscy celebryci, którzy bełkoczą bez ładu i składu gdy mają wypowiedzieć się na temat życia "zwykłych ludzi", tak mocno są wkręceni w swoje otoczenie i środowisko, że uważają je za domyślne dla całego gatunku. Mam kumpla, który jest dosłownie na granicy upośledzenia w niektórych dziedzinach, spytał mnie raz, czy mózg to miękki mięsień, bo coś z biologii kojarzył, że mięśnie dzielą się na miękkie i twarde. Jednocześnie ciężko o kogoś, kto jest lepszy w "small talk", czy w podrywaniu lasek. Ja bardzo długo byłem niemal autystyczny jeśli chodzi o kontakty z ludźmi, zdaje się, że pomogły właśnie suple, które miały odbudować mózg, a także oczywiście ćwiczenia i próby zrozumienia tego, jak działają ludzkie emocje, posługując się logiką. Kurcze pamiętam jak pierwszy raz wiedźmina czytałem, zaraz po tym jak wyszedł, to było prawie 30 lat temu. Co mnie wtedy uderzyło, to że kompletnie nie rozumiem, dlaczego podczas rozmowy bohaterzy mówią to, co mówią, z czego to wynika. Dla mnie były to niekiedy nie powiązane ze sobą, losowe zdania.

Bardzo łatwo wpaść w różne pułapki tego typu w życiu codziennym, gdy mamy poprzestawiane priorytety. Niejeden geniusz na przykład zachlał się na śmierć, albo skończył w skrajnej biedzie. Takie pilnowanie się z suplami jest jednak obciążające nawet nie finansowo, ale czasowo i emocjonalnie, nadanie im znaczenia siłą rzeczy odbiera znaczenie innym sferom życia. Może jak wejdzie to wszystko w nawyk, to ten element zniknie.

A co do synergii, to owszem, zazwyczaj mieszanka kilku rzeczy, z których każda zmniejsza ryzyko choroby o te powiedzmy 10%, razem da spotęgowany efekt, może się okazać, że 2 rzeczy zamiast zmniejszyć o 20%, zmniejszą o 95%. Dobry przykład to jednoczesne zastosowanie kwasu alfa liponowego oraz naltreksonu w niskich dawkach, co dosłownie cofnęło raka trzustki u pacjentów. Właśnie, kwas alfa liponowy... czy warto to dorzucić? Pół tabletki dziennie to 10 zł miesięcznie. On ma za zadanie chronić układ nerwowy, a przy okazji działa mocno przeciwnowotworowo.
Odpowiedz
Chyba największe znaczenie mają wpojone wzorce zachowań, tego się tak łatwo nie zmienia, o ile w ogóle to możliwe. Dzieci milionerów często same zostają milionerami, nawet jeśli ich rodzice stracą pieniądze, ludzie wychowani w patologii mają małe szanse na wyjście z tego. Jest taka dość znana historia o dzikich dzieciach, często zresztą o tym piszę. Dzieciak wychowany przez zwierzęta nie tylko nie nauczy się potem normalnie funkcjonować, ale może na przykład nie być w stanie opanować chodzenia w pozycji wyprostowanej. Rzeczy, które są wpajane w krytycznym okresie rozwoju, bodajże gdzieś około 3-4 roku życia, trwale zmieniają strukturę osobowości, stają się ramą, na której wszystko inne jest nadbudowane. Jeśli fundamentem będzie "masz słuchać innych i zawsze być gorszy", to tak już zostanie.

A siłę fizyczną nie wiem, czemu dałeś tak daleko, to jest jedyna rzecz, nad którą faktycznie ma się kontrolę i można ją w pełni zmienić, do tego jej podniesienie poprawia zarówno wygląd, jak i psychikę, silny człowiek od razu inaczej się zachowuje.

Hmm, w jednym z badań betaina zmieniła charakter tak, że zwierzęta przestały się "poddawać" i parły dalej w celu osiągnięcia celu, podobno mieszanka urydyny z choliną i DHA jest w stanie uplastycznić mózg tak, że da się częściowo zmienić jego strukturę. Podobne działanie mają ponoć niektóre narkotyki. Ciekawe, czy dałoby się opracować jakąś terapię na zmianę wpojonych wzorców zachowań, nabytych w dzieciństwie.
Odpowiedz
"Ciekawe, czy dałoby się opracować jakąś terapię na zmianę wpojonych wzorców zachowań, nabytych w dzieciństwie."
Grzybki halucynogenne i DMT Smile.

Podobno w leczeniu nałogów dają bardzo dobre rezultaty.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości