This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Właśnie słyszałem o takich sztuczkach koncernów farmaceutycznych czy tam producentów leków, dlatego pytałem. W jednym z tych leków też używają pochodnych kwercetyny, więc może kombinacja z rutyną jest tutaj ważna. Brałem to ostatnio przez parę miesięcy, jeszcze pokrzywę - podobno pomagają niektórym przy nietolerancji histaminy. Ja nie zauważyłem żadnej poprawy, ale też u mnie raczej nie ma problemów z krążeniem i też ta cała histamina to trochę ślepy strzał.
Odpowiedz
No cóż, na czymś muszą zarabiać, póki nie dają ceny x20 jednocześnie wymuszając wycofanie konkurencji z rynku, albo nie wypuszczają czegoś toksycznego, na zdrowie niech im będzie.

A u mnie znowu nerwowość i bezsenność, znowu popsułem proporcję wapnia do magnezu, tylko za cholerę nie ogarniam, w którą stronę. Raczej za dużo magnezu, bo 500 mg wapnia to w jednym lepszym obiedzie jest. Był na forum przypadek, gdy ktoś brał magnez i nie mógł się wyspać, ciągle chodził jak na szpilkach, mięśnie pospinane i w ogóle, dopiero jak zaczął brać 1000 mg wapnia dziennie i całkowicie odstawił magnez, to wszystko szybko wróciło do normy. Z drugiej strony, to nadmiar wapnia może być groźny dla zdrowia, jeśli jest jakaś choroba czy przypadłość utrudniająca dobry metabolizm, magnez nie zaszkodzi jeśli nie zwiększy się dawki dziesięciokrotnie w stosunku do tego, co biorę.
Odpowiedz
Jako że nauka nic o tym nie pisze, przejrzałem reddit pod kątem bezsenności po magnezie. Mnóstwo osób ma ten sam problem, czyli bezsenność i nerwowość po zażyciu supli, ale nikt nie podał rozwiązania. Niekiedy piszą o wapniu, ale nie widziałem wątku, gdzie ktoś zaczął go brać i mu się poprawiło.

Kilka osób wspomniało o czymś, co miałem już wcześniej na celowniku, o potasie. Są tu dwie opcje, jedna to że nadmiar magnezu jakoś wpływa na poziom potasu, poprzez np zmianę pracy nadnerczy, druga, to zwiększone zapotrzebowanie na ten potas, z racji uzupełnienia magnezu, co powoduje przejście jonów do wnętrza komórek.

Cytrynian potasu ma masę molową 325, zawiera 3 atomy potasu, każdy z masą atomową 39, w skrócie, w każdych 1000 mg cytrynianu potasu jest około 300 mg jonów potasu.

5 gramów cytrynianu wygląda na dobrą jednorazową porcję, odpowiada to około 3 bananom. Spróbuję kilka razy dziennie.

Jest zresztą opcja, że magnez nie przyswoi się, jeśli zabraknie potasu, więc powinienem to robić od samego początku, a nie dopiero teraz.

Inna możliwość to fakt, że magnez potrafi obniżyć poziom sodu, co też może dawać nieciekawe objawy typu bezsenność. ALE! tu już nie jest tak bezpiecznie, bo niski sód + duże dawki suplementów potasu = możliwość wystąpienia zaburzeń rytmu serca. Możliwość czysto teoretyczna, ale i tak wolę trzymać się dawki potasu pokrywającej 100% dobowego zapotrzebowania według oficjalnych wytycznych.
Odpowiedz
Zapowiada się dłuższa zabawa z tym magnezem. Wysokie dawki bez wapnia powodują bezsenność i nerwowość, na zasadzie zapewne wybicia bądź zablokowania wapnia w komórkach nerwowych, może mechanizm jest inny, ale tak czy tak ciężko z tym funkcjonować. Wysokie dawki razem z wapniem z kolei powodują drastyczne zwiększenie stężenia wapnia w moczu (co właśnie zaobserwowałem), a to może w konsekwencji prowadzić do kamieni nerkowych. Niski poziom magnezu ogólnie w organizmie wiąże się z kamieniami, ale też wysoki poziom jeśli nagle pojawi się we krwi, mocno zwiększa wydalanie wapnia przez nerki. Czyli wychodzi na to, że jeśli nie chcę kamieni ryzykować, powinienem powoli wysycać organizm magnezem w niższych, ale nie za niskich, dawkach. Powiedzmy, 200 mg dziennie, rozbite na 2 porcje, zamiast jak dotychczas 300-400 mg.

Jest jeszcze opcja, że to może mieć związek z potasem, razem z początkiem zabaw pojawił się znowu zespól niespokojnych nóg, który ostatnio właśnie potasem sobie wyleczyłem. Jeśli prawdą jest to, co kiedyś pisałem na blogu, że zespół jest objawem niedoboru potasu (vide badanie, gdzie suplementacja wyleczyła zespół u każdego dosłownie pacjenta), to może to z wapniem nie ma wiele wspólnego.

Kurcze, liczyłem, że ten nadmiar wapnia w moczu to coś związanego z witaminą A albo D3, to samo miałem ileś tam lat temu, gdy zaczęły się problemy.

No nic, tymczasowa hipoteza - mam coś totalnie walnięte na linii wapń - magnez, może na skutek głębokiego niedoboru magnezu, a może przyczyna jest inna, np jakieś rozchwianie hormonów. Nie mogę uzupełniać magnezu i wapnia równocześnie. Nie mogę uzupełniać magnezu wysokimi dawkami. Właściwą taktyką wydaje się rozciągnięte w czasie suplementowanie dawką maksymalnie 200 mg, a może nawet 150 mg. Jeśli przyczyną jest niski magnez, po kilku miesiącach poziom w komórkach się podniesie i powinienem być w stanie zacząć brać wapń bez ryzyka zwiększenia poziomu w moczu.

A to wszystko jest wstępem do twierdzenia, że chyba nie ma większego sensu czekać do końca miesiąca z rozpoczęciem żarcia czosnku i reszty tych wynalazków. Miałem te rzeczy (głównie cynk i magnez) brać przez miesiąc żeby zobaczyć, czy cofną się zmiany w miniaturowych naczynkach, ale jeśli to ma trwać 3-4 miesiące, no nie chce mi się tyle czekać. Życie ucieka.

Jeszcze zobaczę, czy jestem w stanie funkcjonować biorąc równocześnie magnez i potas, jeśli to "wyleczy" bezsenność, będę ciągnął dalej. Cholera no, zależy mi na ustaleniu, czy zmiany w naczynkach / krążeniu wynikają tylko z magnezu i/lub cynku.
Odpowiedz
A, jeszcze taka refleksja

Gdyby faktycznie czosnek zmniejszał ryzyko udaru / zawału o ponad 50%, gdyby faktycznie mechanizm działania polegał na przeciwdziałaniu niedoborowi magnezu, gdyby faktycznie witamina E i selen były tym magicznym zaklęciem, zwiększającym przyswajalność magnezu, to suplementacja E i selenu podnosiłaby magnez, co miałoby identyczny efekt jak jedzenie czosnku, zmniejszając ryzyko udaru i zawału w podobnym stopniu.

I tu wiemy, że jednak nie zmniejszają. Nie mają praktycznie żadnego wpływu na to ryzyko.

Gdzieś w ciągu rozumowania jest błąd, stawiam że albo badanie nad czosnkiem to nie była ocena efektów brania przez grupę pacjentów, tylko gdybanie naukowców, albo też (co najbardziej prawdopodobne) efekt czosnku nie ma nic wspólnego z magnezem i wapniem.
Odpowiedz
Trochę doczytałem o kryształach fosforanu wapnia (to to, co wyszło mi kiedyś w moczu, jak miałem mętny i zaniosłem do badania), może to jednak nie jest objaw nadmiaru wapnia w moczu i co za tym idzie, zwiększenia ryzyka kamieni nerkowych, tylko po prostu reakcja organizmu na nadmiar fosforu w połączeniu z alkalicznym moczem? Na witrynach typu zapytaj urologa piszą, że to normalny objaw po większej ilości fosforanów w posiłku, co by pasowało do tego, ile bobu jem, w połączeniu z sodą, mocno alkalizującą organizm, a także magnezem i wapniem, które również mają podobne działanie. Lepiej jednak nie ryzykować, nerki są na całe życie.

Znowu przerwa z cynkiem, powrót do miedzi na jakiś czas.

Pora też zrobić coś, od czego powinienem zacząć, całkowicie obcinam wapń i biorę tylko magnez. Jak znowu pojawi się bezsenność, zrobię odwrotnie, obetnę magnez, będę brał tylko wapń. Do tego cały czas potas. Do tej pory zawsze jakoś chaotycznie to robiłem na zmianę.
Odpowiedz
...i jest dobrze po czystym magnezie, bez wapnia. Tak się zastanawiam, czy jest możliwe, że wbiłem sobie do głowy "złą reakcję na magnez", bo zawsze razem z nim brałem D3 i często też wapń? A potem za każdym razem, jak go brałem, to na wszelki wypadek dokładałem wapń i/lub D3, w efekcie pojawiała się zła reakcja, co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że reaguję na magnez?

Ale chyba drążę w bardzo dobrym kierunku. Po tym, jak wczoraj i przedwczoraj sobie rozregulowałem poziom elektrolitów, białe plamy na dłoniach, które są dość wyraźnym i łatwym do zaobserwowania wskaźnikiem obkurczu naczynek, stały się bardzo mocno widoczne. To zgrało się z gorszym samopoczuciem, nerwowością, bezsennością i ogólnym wrażeniem oszołomienia.

Czyli zmiany w poziomie wapnia i magnezu nasilają te objawy, które mi najbardziej dokuczają, a równocześnie zwiększają obkurcz drobnych naczynek. A jako że suplementy brałem w takich dawkach, że porządny obiad ma ich więcej, oznacza to, że organizm jest na granicy i nawet niewielka zmiana może go wytrącić z równowagi.

Pytanie tylko, co tu jest praprzyczyną. Zmiana poziomu substancji wpływających tylko na naczynkach, np angiotensyny? Zmiana w aktywności mięśni naczyń krwionośnych, na skutek na przykład zaburzenia czynności pompy wapniowo potasowej? Zmiana w działaniu komórek nerwowych, na skutek również zaburzenia wapnia, który jest dla komórki nerwowej tym, czym prąd dla komputera? Zwiększenie aktywności układu współczulnego, co może się przydarzyć przy nadmiarze magnezu i jest wymieniane jako jeden z objawów przedawkowania? A może po prostu napompowanie organizmu adrenaliną?

Dawka użytych suplementów była tak niewielka, że nie miała prawa wywołać aż takiej reakcji, gdyby organizm był w porządku. Co więcej, gdyby nawet był na granicy jakiegoś zaburzenia związanego z np poziomem hormonów, to i tak powinien bez problemu poradzić sobie z dawką magnezu i wapnia zbliżoną do rekomendowanego dobowego zapotrzebowania. W sumie to wapnia było nawet mniej, niż się rekomenduje mężczyźnie w moim wieku, magnez też był kilka razy niżej, niż stosowano w niektórych badaniach klinicznych i co uznaje się za bezpieczną granicę.

Wniosek jest taki, że najprawdopodobniej zaburzenie jest bezpośrednio związanie z wapniem i / lub magnezem. Nie parathormon i nie przytarczyce, bo to badałem i było idealne. Raczej nie jakieś inne hormony, np tarczycowe, bo one nie zareagowałyby aż tak na delikatną zmianę w poziomie wapnia i magnezu, za to reagowałyby na inne rzeczy, np suplementację jodem, która nic kompletnie u mnie nie zmieniała.

To serio bardzo dobrze pasuje pod chroniczny, głęboki, wieloletni niedobór magnezu.
Odpowiedz
A niedobór magnezu też pasuje pod zatrucie rtęcią, nawet Cutler omawia suplementację magnezu.
Odpowiedz
wiedziałem, że gdzieś rtęć wsadzisz Big Grin
Odpowiedz
Kolejna rzecz, co do magnezu i nerwowości po nim. W badaniach klinicznych nic o tym nie ma, więc szukam po jakimś reddicie i innych. Tym razem trafiłem na witaminę B1, która jest ponoć bardzo mocno zużywana podczas brania większych dawek magnezu, co - według użytkowników - miałoby być przyczyną złego samopoczucia, szczególnie nerwowości.

Ale... B1? Dzienne zapotrzebowanie to jakoś 1,3 mg. W suplemencie b complex, który brałem jakoś równolegle, jest 50 mg. W drugim, który brałem wcześniej, również 50 mg. Gdzieś po drodze benfotiaminę wziąłem, dużo lepiej przyswajalna forma, 100 mg. To wydaje się nierealne, nawet przy założeniu, że B1 nie jest dobrze przyswajana przy niedoborze magnezu, takie dawki powinny wysycić organizm aż do przesady. Niemniej, piszą o tym w co drugim wątku, podobnie jak o potasie. Gość brał wysokie dawki B1 przez kilka tygodni i dopiero potem był w stanie brać magnez bez skutków ubocznych.

No czego jak czego, ale supli B1 mi nie brakuje, spróbuję większych dawek.

Cały czas przewija się wątek, że glicynian magnezu może powodować takie reakcje, poprzez ingerencję w neuroprzekaźniki, za co w dużej mierze miałaby odpowiadać właśnie glicyna. Mało prawdopodobne, bo raz, że to miałoby dotyczyć tylko formy glicynianu, a dwa, że sama glicyna dawałaby dużo gorsze objawy. Mnie glicyna uspokaja. Podobno ashawaganda (czy jak to się pisze) jest tutaj doskonałym "lekiem" na tego typu nerwowość. To zresztą też kiedyś kupiłem i leży, bo u mnie dawała odwrotne rezultaty.

Dość ciekawa hipoteza to szczawiany, które według jakiegoś gościa mogą rosnąć po suplementacji magnezu, dając w efekcie problemy. Ten temat przewija się przez setki stronek alt-medowych, ale nigdy z linkami do badań, zawsze jakieś tam pierdzielenie i fantazjowanie.

Kolejna ciekawa sugestia, witamina D3 obniża poziom acetylocholiny, co mogłoby wyjaśniać bezsenność i wręcz ataki paniki, jakie niektóre osoby mają po tym suplemencie. Hmm, może, może?

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4318866/

"Magnesium paralyzes skeletal muscle dose-dependently by competing with calcium on the presynaptic membrane and inhibiting calcium-dependent acetylcholine release"

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5745807/

tu z kolei widać obniżenie acetylocholiny po suplementacji D3

To łączy się zresztą z tiaminą, bo niski poziom tej witaminy znacznie ogranicza syntezę acetylocholiny, zresztą bardzo możliwe, że właśnie ten mechanizm odpowiada za nerwowość i ataki paniki w stanie niedoboru B1.

To dość ważne i muszę to zapamiętać, z jednego chociażby powodu, będę niedługo brał miłorząb, a jedna z jego funkcji to blokada enzymu powodującego rozpad acetylocholiny.

https://www.researchgate.net/publication...rta_in_Rat

czosnek miał też tutaj swoje 3 grosze, mianowicie potęgował efekt acetylocholiny jeśli chodzi o... relaksację naczyń krwionośnych. Innymi słowy, przeciwdziałała ich obkurczowi wywołanemu jej niedoborem.

Podsumowując, jest opcja, że to wszystko kręci się wokół właśnie acetylocholiny.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości