This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
O, też ciekawe

https://jamanetwork.com/journals/jamaint...act/534620

Według tychże naukowców, RZS to może być w dużej mierze efekt nadmiaru kwasu mlekowego i jego akumulacji w organizmie. Faktycznie, ten kwas jest wykrywany u chorych w o wiele większym stężeniu, niż u osób zdrowych, a jego podanie zdrowym ludziom wywołuje stany zapalne stawów identyczne jak w RZS. Z tego by wynikało, że najlepsze, co można dla chorych zrobić, to zbić poziom kwasu mlekowego. A najgorsze, to brać tabletki z mleczanem, np z mleczanem wapnia, który wczoraj zamówiłem. Tyle, że we krwi, moczu i w pocie chorzy i zdrowi mieli go tyle samo, różnice były głównie w płynie stawowym.

Jedna z przyczyn chronicznego zmęczenia to nadmiar specyficznej formy kwasu mlekowego we krwi, na skutek nadmiernego rozmnożenia się pewnych bakterii w jelitach. Sporo się zastanawiałem nad tym, czy mogę mieć taki nadmiar, a teraz doszło do tego pytanie, czy to byłoby widoczne w paznokciach. Jak biegałem, to co prawda mogłem godzinami lecieć na niskiej intensywności, ale w momencie gdy wszedłem na taką, która zwiększa produkcję kwasu mlekowego w mięśniach, błyskawicznie odcinało mi prąd.

Nie no, informacja bardzo fajna dla chorych na RZS, wywalenie kwasu mlekowego z organizmu mogłoby im bardzo dużo dać. Jakby jeszcze okazało się, że objaw "nail beading" bierze się właśnie stąd, mieliby idealny test diagnostyczny tego, czy dobrze to robią.
Odpowiedz
Noo, jest czarnuszka, jezu, ale to jest smaczne... tylko że nie jest, ta kupiona to coś innego. Za cholerę nie wiem, czy to nie jest z wytłoczyn po robieniu oleju, jeśli jest, to nie ma większej wartości. Smak inny, niż mielona samodzielnie, bardziej jakby... mydlany? Jak co, to mam jeszcze pół kg do mielenia, mam dobry młynek. Jak to sprawdzić? Jakoś spróbować wytłoczyć olej ze zmielonych ziaren, tych samodzielnie i tych kupionych?

Jest cytrynian potasu, będzie w końcu coś, co nie podrażnia żołądka i nie zalewa organizmu chlorkami, czort wie, czy tyle chlorków nie jest jakoś niezdrowe. Do tego w końcu sprawdzę, czy sole kwasu cytrynowego coś mi dobrego robią. Przyszedł mleczan wapnia, zamówiłem też pół kg msm, miał to ten sam producent i poszło jedną przesyłką.

Zastanawia mnie ten objaw Terry'ego, a konkretnie to, że on utrzymuje się już kilkanaście lat. Cokolwiek go wywołuje, to trwa po prostu za długo. Jeśli miałaby to być tarczyca, to przez ten czas miałem okresy całkowitego wstrzymywania się od jodu, albo jedzenia go w bardzo dużych dawkach, podobnie było z selenem. Jakoś by musiało wpłynąć. Flora jelitowa też nie pasuje, bo ile to lat musiałaby być zaburzona w ten sam sposób? Niedobory pokarmowe też nie bardzo, czegoś musiałoby mi brakować przez kilkanaście lat bez przerwy. Jakieś zaburzenia hormonów, równowagi układów współczulnego i przywspółczulnego, infekcje, wszystko jak wyżej. Bardzo mało prawdopodobne, żeby to aż tyle trwało w mniej więcej jednakowym natężeniu. Często kombinowałem z substancjami, które zmieniają między innymi poziom hormonów.
Odpowiedz
Google wszędzie mi teraz reklamy oleju z czarnuszki wyświetla Big Grin

Mielona na świeżo ma tak samo paskudny smak, nie wiem, kupowana w sklepie osiedlowym i mielona była dobra, kupowana na kilogramy już nie. Może jakieś przeziębienie mnie łapie albo covid, smak tracę? Gardło mnie po niej trochę bolało. Może ta ze sklepu była pozbawiona substancji aktywnych, jakoś nie wiem, przesuszona? Inny podgatunek?

Mam dwie kumpele ultra antyszczepionkowe, w ogóle covid to plandemia i reszta tych bredni. Jednej facebook jakoś miesiąc temu skasował wszystkie 12 kont i zabrania założyć kolejne, druga ostatnią wiadomość jaką wysłała to było "nie mogę oddychać".

Jeszcze mi melatonina została do sprawdzenia, tu ciekawostka

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21793915/

w nadciśnieniu żyły wrotnej (to, czego konsekwencją jest objaw Terry'ego według części naukowców) melatonina powstrzymywała przechodzenie bakterii i rozsiewanie ich po organizmie.

https://www.hindawi.com/journals/grp/2012/510764/

ale tu z kolei melatonina była wykrywana w 5 razy większym stężeniu u chorych niż u osób zdrowych.

Nie daje mi spokoju ten objaw Terry'ego, dlaczego tak często widziałem go u wegetarian i wegan? To wygląda tak, jakby miał jakiś związek jednak z niedożywieniem. Może aminokwasy?

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...4-0016.pdf

Lizyna 234 -> 186
Leucyna 165 -> 69
Izoleucyna 88 -> 53
Walina 237 -> 122

Takie wyniki były w marskości powiązanej z alkoholizmem

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC4705437/

u wegetarian i wegan poziom we krwi był zbliżony (lekko obniżony), ale spożycie prawie 2 razy niższe.

Czy jest jakaś hipotetyczna możliwość, że to przez to? Czy moja paskudna dieta przez ostatnie lata mogła mieć jakiś wpływ? Jeśli czasami nawet połowę kalorii miałem z cukru, to kto wie? Ale z drugiej strony, tyle razy brałem odżywki białkowe, że to powinno się wyrównać. A może właśnie nie, może odżywki zalewają jelita innymi aminokwasami, blokując przejście tych rozgałęzionych?

Czy jest sens kupowania kolejnego suplementu? BCAA mam jakieś 15 tabletek jeszcze. Porcja na 20 dni to jakieś 25 zł. Hmm, zobaczę, czy jest w markecie, i tak właśnie tam się wybieram. Zdaje się, że sprzedawali w listkach luzem, może jest jakaś okazja cenowa. W proszku to jest o wiele tańsze, ale raz kiedyś już próbowałem jeść proszek i no... wolę dopłacić do tabletek.

BCAA przydałoby się z uwagi chociażby na to, że na siłce znowu próbuję się bawić.

/edit w jednym jajku jest 1,5 grama BCAA, musiałbym z 10 dziennie jeść rozbite na 3 porcje, żeby z jajek mieć tyle, ile mieli w badaniach wszystkożercy + mała górka. To już lepiej BCAA kupić, taniej i zdrowiej wyjdzie.

No i może jakoś tak być, że rozgałęzione, te których brakuje w marskości, jakoś nie przyswajają się / nie metabolizują gdy jest wysoki stres oksydacyjny. Albo gdy brakuje powiedzmy witaminy A. Albo z jakiegoś innego powodu, który też może łączyć się z tym, co robiłem z obłączkami.
Odpowiedz
https://www.sciencedirect.com/science/ar...via%3Dihub

chroniczna niewydolność nerek, tu też BCAA lecą w dół, druga choroba, w której pojawia się objaw Terry'ego i druga, w której te aminokwasy spadają. Było całkiem dużo badań nad ich suplementacją w stanach chorobowych nerek i wątroby, nawet całkowicie leczyły jedno ze schorzeń wątroby, ale oczywiście nikt nie zwrócił uwagi na to, jak to wpływa na wygląd paznokci pacjentów. A to byłaby naprawdę świetna metoda diagnostyczna, lekarz patrzy na paznokcie pacjenta i już wie, że musi / nie musi zalecić mu suplementy.

U mnie totalnie nie pasuje to, że brałem już nie raz, nie dwa razy odżywki białkowe i bez większych efektów. Nawet przy założeniu, że coś blokuje przyswajanie, efekt powinien być. Chyba że to musi być równocześnie uzupełnienie BCAA i zbicie stresu oksydacyjnego, jedna rzecz cofa objaw Terry'ego i zwiększa dopływ krwi do paznokcia, druga działa już bezpośrednio na obłączki. I kto wie, może dlatego było coś widać w 2010, gdy brałem bardzo duże dawki białka oraz równocześnie rzeczy, które ten stres oksydacyjny likwidują?
Odpowiedz
https://cdnsciencepub.com/doi/abs/10.113...-2012-0496

O, u szczurów bo u szczurów, ale BCAA wyleczyły nadciśnienie w żyle wrotnej. Tyle że w niewydolności nerek, gdzie są identyczne zmiany w wyglądzie paznokci, nie ma nadciśnienia wrotnego. I tak sobie myślę, że za bardzo się pospieszyłem chyba z uznaniem, że objaw Terry'ego bierze się z tego nadciśnienia.

https://www.researchgate.net/publication...ase_Report

BCAA razem z kilkoma innymi rzeczami wyleczyły zespół niespokojnych nóg, prawdopodobnie blokując dojście do mózgu niewłaściwym aminokwasom.

No dobra, zamówię te BCAA, pomijając wszystko inne, przydają się na siłowni. Nie jestem pewien, jak z lizyną, bo jej nadmiar może z kolei obniżać poziom argininy, co ma czasem poważne negatywne konsekwencje, może też w końcu doprowadzić do kamieni nerkowych. Ale akurat lizynę kiedyś sobie zamówiłem w ilości przemysłowej, chyba za 20 zł był kilogram czy równie absurdalnie tanio. Leży w szafie i jest naprawdę obłędnie smaczne. Jej poziom spada w obu chorobach, w których pojawia się objaw Terry'ego, a suplementacja wyleczyła myszy z choroby wątroby przynajmniej w jednym przypadku:

https://www.jstage.jst.go.jp/article/jns...4_192/_pdf

Ciekawe, jakby tak policzyć wszystko, co na suple wydałem. Pewnie jakiś lepszy samochód by z tego był. A jakie byłoby bez nich moje zdrowie?

Na dzień dzisiejszy suplementacja to;

1 tabletka witaminy A
1 tabletka luteiny
potas
odrobina wapnia, odrobina magnezu
pół łyżeczki do łyżeczki oleju z ogórecznika

(plus od czasu do czasu te wszystkie rzeczy, których brakuje na diecie wege, typu kreatyna, tauryna i inne).

I w zasadzie to tyle. MCT to wyzwanie dla moich jelit, biorę czasem małe porcje, czarnuszka... zobaczymy jak będzie, ale to może być stracone 5 zł.
Odpowiedz
Hipoteza: długotrwały niedobór witaminy A i słaba dieta zaowocowały chronicznym niedoborem niektórych aminokwasów, możliwe też, że suple które zacząłem brać kilka tygodni temu znacznie zwiększyły zapotrzebowanie, przez co organizm zabrał białko z najmniej istotnych miejsc, takich jak paznokcie, żeby wbudować w najistotniejsze, co dało w efekcie pogłębienie objawu Terry'ego. Możliwe też, że jod napędził tarczycę, a jej nadaktywność dosłownie spala te aminokwasy. Albo chondroityna wymusiła regenerację czegoś, co kosztowało zbyt dużo białka i zaburzyło równowagę.

Próba rozwiązania: co kilka godzin jeść 3-4 gramy aminokwasów rozgałęzionych, tak, żeby suma w ciągu dnia wynosiła ponad 12 gramów, nie licząc normalnych posiłków. Dopóki nie przyjdą z allegro, będę kończył te co mam i jadł po prostu jajka. Kluczowe jest rozłożenie tego w czasie, gdyż jednorazowa wysoka dawka białka nie przyswoi się.
Dodatkowo trzeba brać rzeczy, które wspomagają przyswajanie białka i jego wykorzystanie, w praktyce będzie to cynk, b complex i HMB, jeszcze przejrzę szafę, może coś tam zostało z czasów, gdy bawiłem się w siłownię, albo coś, co brałem w czasie tych dwóch okresów poprawy

Reszta bez zmian. W najgorszym wypadku będą lepsze przyrosty na siłce.
Odpowiedz
Zastanawiam się, czy w ogóle możliwe jest, by mieć niedobory aminokwasów rozgałęzionych (BCAA) na tyle poważne, by wywołało to zmiany w wyglądzie paznokci, a jednocześnie w miarę normalne przyrosty na siłowni.

Jak teraz czytam, ludzie z marskością wątroby, którzy mają skrajnie duże niedobory tych aminokwasów, mogą ćwiczyć i mięśnie im rosną, tylko wolniej, a jeśli nie ćwiczą, to dostają zaniku mięśni i w ogóle robi im się masakra ze zdrowiem.

Totalnie nie pasuje w hipotezie aminokwasów rozgałęzionych to, że musiałbym mieć taki niedobór przez kilkanaście lat. Były okresy, gdy jadłem naprawdę sporo białka. Nigdy chyba tak, jak się powinno przy próbie uzyskania nadmiaru, czyli co 2-3 godziny po 30 gramów, ale tak czy tak przez ten cały czas musiałby być jakiś okres, gdy to białko wysyciło organizm. Nawet przy założeniu, że witamina A czy jakaś inna rzecz blokowała nieco procesy anaboliczne, niedobór utrzymujący się tak długo wydaje mi się nierealny.

Chyba że to działa jakoś długofalowo, całe miesiące trzeba przywracać równowagę, ale tu z kolei kłania się mechanizm działania ludzkiego organizmu, takie rzeczy nie zdarzają się zbyt często. Mamy takie "długofalowe" magazyny na przykład witaminy B12, ale aminokwasy są wymieniane na bieżąco.

Innymi słowy, sam w te aminokwasy nie wierzę, to znaczy wierzę, że mogą pomóc na siłowni, ale to tyle.

Można już chyba wrócić do chondroityny i glukozaminy, razem z mającą działać z nimi synergicznie diosminą. Jakby objaw Terry'ego znowu zaczął się nasilać, to je znowu odstawię. Zdaje się, że one potrzebują własnie białka do prawidłowego działania.

A, obłączki jakby odrobinę większe, zapisuję, bo zaobserwowałem to zanim wziąłem się za BCAA. Jeśli miałyby teraz zacząć rosnąć, to raczej byłaby to kwestia na przykład czarnuszki albo wapnia, ewentualnie właśnie odstawienia niektórych rzeczy kilkanaście dni temu.
Odpowiedz
Jeszcze co do BCAA, w jednym z badań chroniły zwierzęta przed powstawaniem zmarszczek, ale nie wiadomo, czy ich nadmiar miałby pozytywny efekt. Były też doskonałym "paliwem" dla komórek nowotworowych, ale tu też nie wiadomo, czy ma to znaczenie poza sytuacją w laboratorium, gdy mysz dostała tej leucyny całe kilogramy. Ogólnie, BCAA nie wydaje się dobrym pomysłem dla ogólnego stanu zdrowia. Ich niedobór owszem, jest groźny, ale nadmiar jest być może równie szkodliwy.

Nie do końca wiadomo, czy one faktycznie zwiększają ryzyko powstania mutacji, czy może zasilają już istniejące guzy. Leucyne podejrzewa się o zwiększanie ryzyka raka jelita grubego, podczas gdy chorzy na marskość wątroby, mając obniżony poziom leucyny, mają to ryzyko dwa razy wyższe - niedobór leucyny nie tylko ich nie chroni, ale wręcz inne czynniki są na tyle silne, że całkowicie przechylają szalę. Podobnie jest z rakiem piersi u kobiet, tylko tutaj nie ma aż takiej różnicy. Zresztą, nawet jakby były różnice, to pewnie rzędu kilkunastu procent. Dla porównania, objadanie się wątróbką zwiększyły ryzyko raka pęcherza bodajże 14 razy. Sto razy mocniej, niż mogłaby to robić leucyna.

Tak czy tak, nie zamierzam się nimi bawić dłużej niż kilka tygodni. Po tym czasie będzie już na 100% wiadomo, czy mają związek z objawem Terry'ego.
Odpowiedz
Mleczan wapnia, masa molowa 218

Wapń, masa atomowa 40

183 mg wapnia w 1 gramie mleczanu wapnia

365 mg w 2 gramach

sobie zapiszę, żeby potem wiedzieć.. tzn żeby potem szukać pół godziny w tym wątku.

ps. nie chce się ładnie rozpuszczać, paskudztwo jedne
Odpowiedz
Odnawiam bloga, przerobiłem ten wpis

https://naturalneleczenie.com.pl/2021/07...nic-zycie/

Ja to mam jeszcze niemal nie ruszone w szafie. Może powinienem spróbować, teraz, gdy biorę też MCT? Tak w ogóle te bakterie to chyba właśnie MCT produkowały u myszy?

Cały czas trzeba też mieć na uwadze różne możliwe zależności. Końskie dawki witaminy A czy rozgałęzionych aminokwasów (BCAA) mogą sprawić, że drastycznie zwiększy się zapotrzebowanie na grupy metylowe, wtedy betaina byłaby konieczna do tego, by te rzeczy w ogóle przyswoić. Ale może też być odwrotnie, podkręcenie procesów metylacji może zmniejszyć wykorzystanie aminokwasów.

Mogło też być tak, że procesy opisane u myszy nie zajdą u ludzi, jeśli jest wysoki stres oksydacyjny (taki jak w depresji), dopiero po uzupełnieniu witaminy E i zwiększeniu witaminy C w diecie terapia betainą zadziała.

No nic, dużo nie ryzykuję, bo to już leży w szafie i się psuje, więcej argumentów jest za tym, że jednak pomoże a nie zaszkodzi.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości