This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Śmieszna rzecz: po piciu octu, mój pot ma "octowy" zapach. Byłem pewien, że to nie jest wchłaniane w całości, że się jakoś rozkłada w jelitach, a nawet jak przejdzie, to że związki kwasu octowego już nie mają jego zapachu. Może sobie wkręcam, może został mi na rękach po prostu.

Męczy mnie jedna rzecz. Dlaczego po takim leku, jak itrakonazol, pojawiają się identyczne zmiany na paznokciach, jakie mają chorzy na reumatoidalne zapalenie stawów?

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7955498/

Objaw ten wymienia się też w zaburzeniach tarczycy i nadnerczy, ale tego akurat nigdzie nie ma potwierdzonego badaniami. przy RZS były już badania robione bardzo porządne. Nikt na dobrą sprawę nie wie, skąd to się bierze, dlaczego akurat w RZS a nie w innych schorzeniach tkanki łącznej.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4051588/

popatrzmy tutaj

https://journals.plos.org/plosone/articl...ne.0159573

Nie znajdę nigdzie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób itrakonazol wpływa na kwasy tłuszczowe, ale ze wszystkich rzeczy, to właśnie ich poziom jest bardzo różny w RZS i u osób zdrowych, cała reszta jest mniej więcej podobna. Co ciekawsze, pacjenci z RZS mieli podobne stężenie kwasu gamma linolenowego jak osoby zdrowe, który jednak podany im w dużych dawkach po prostu leczy chorobę. Kolejne wskazanie do tego, że terapia olejem z ogórecznika nie jest uzupełnianiem niedoborów, tylko zalewaniem organizmu nadmiarem.

Z tego co widzę, pacjenci mieli głównie niższy poziom kwasu palmitynowego, oleopalmitynowego, oleinowego, a także wszystkich trzech najpopularniejszych form omega 3, przy czym najmniej mieli tej, która jest na samym końcu łańcucha przemian. Kwas palmitynowy jest obecny w oleju palmowym i o niego własnie jest ta cała zadyma że "olej palmowy powoduje raka", a wszystko opiera się na jakimś malutkim badanku gdzie prawie nic nie wynikło. Żeby było ciekawie, oliwa z oliwek zawiera nawet połowę tego stężenia, więc byłaby niewiele bardziej "szkodliwa", a jak dotąd wszystkie badania wykazują, że jednak chroni przed chorobami. Co więcej, ludzkie mleko zawiera niewiele niższe stężenie kwasu palmitynowego w porównaniu z olejem palmowym.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1771399/

tutaj konsumpcja oliwy z oliwek zmniejszała ryzyko rozwoju stwardnienia rozsianego 2-3 razy.

https://ard.bmj.com/content/62/3/208

tu dieta śródziemnomorska spowodowała stopniowe cofanie się choroby, im dłużej była przestrzegana dieta (w której jest dużo oliwy), tym lepszy był stan pacjentów.

O, ktoś to sprawdził

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/pdf/...1780330607

Faktycznie, oliwa z oliwek pomogła, ale nie była to pomoc szczególnie silna, dużo więcej dały kwasy omega 3.

Zastanawia mnie kwas palmitynowy w kontekście RZS, jako że on jest częściej spotykany w produktach odzwierzęcych, a dieta wegańska niskotłuszczowa również była bardzo skuteczna w terapii tej choroby. Oleinowy nie pomógł, ale może właśnie palmitynowy?

https://www.nature.com/articles/s41598-017-14780-4

tutaj sugerują, że owszem, właśnie on może być "lekiem".

Pozostaje pytanie, na ile te zmiany we krwi są efektem diety, a na ile po prostu zmian w organizmie, przez które ten kwas nie jest syntetyzowany. Przeciętny człowiek spożywa 10 do 15 gramów kwasu palmitynowego dziennie. Tego raczej na sobie nie będę testował, to nawet nie brzmi zdrowo, olej palmowy...

U mnie bez zmian, była przerwa od supli, tylko ocet, olej z ogórecznika i oliwę piłem. Przypomniałem sobie, że miałem kiedyś podobnie jak brałem sodę, też czułem się dziwnie, jakiś taki kołowaty i w ogóle. Nawet mam z tamtego okresu papierki lakmusowe do mierzenia pH moczu. Muszę się nad tym poważniej kiedyś zastanowić, już mniejsza z obłączkami, ale może moje prywatne problemy mają jakiś związek z równowagą kwasowo - zasadową? Tak jak ta dziewczyna pisała, że dopóki nie "zakwasiła" organizmu to łaziła jak pijana, może część ludzi tak ma, są genetycznie nie przystosowani do takiej diety.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10923348/

ale jak tak patrzę, to ni cholery nie mogłem mieć "zasadowej" diety przez przynajmniej niektóre okresy ostatnich lat. Coś tu jednak jest mocno nie tak, bo jeśli faktycznie na sodę tak reagowałem, mogłoby to oznaczać, że mam rozregulowaną gospodarkę kwasowo zasadową, tej sody było mniej niż płaska łyżeczka dziennie, rozbite na porcje. Tyle co nic. Organizm teoretycznie powinien sobie poradzić z nawet dziesięć razy taką dawką.
Odpowiedz
Jakaś zaraza w domu, może zwykłe przeziębienia, może covid przebił się przez szczepionki, jeśli tak, to nieźle przeora domowego antyszczepionkowca. To częściowo wyjaśnia, skąd moje samopoczucie ostatnio.

O jednej rzeczy zapomniałem, selen. On może synergicznie działać z olejek z ogórecznika, zabezpiecza też przed infekcjami, a także mocno reguluje elektrolity, co może być ważne gdy są zaburzenia kwas zasada. Szukałem, czy opisali jakieś działania synergistyczne tego oleju, ale póki co tylko sprawdzili w liniach komórkowych raka trzustki, gdzie faktycznie mocno wspomagał działanie chemioterapii (albo chemia wspomagała jego działanie). Gdzieś tam mam jeszcze ze dwa listki selenu to dorzucę.
Odpowiedz
A jakie masz objawy?
Odpowiedz
Żadnych w zasadzie, może lekki stan podgorączkowy. Ale może właśnie ten stan czułem przez ostatnie dni i sobie wkręcałem, że to od czegoś innego. No i to zamglenie umysłu.
Odpowiedz
Wszyscy już w domu chorzy, ale chyba nie covid. Mnie lekko łamie, co pewnie wpłynie na wyniki "testów" olejami czy cysteiną.

Wszystko bez zmian, biorę suple które miałem brać (aczkolwiek dość nieregularnie niektóre), trzymam dietę. Nic się nie zmienia. Ten ból stawów o którym pisałem to mogły być początki infekcji. Dalej lekko czasem boli, ale też cały czas mam coś jakby lekki stan podgorączkowy. Ocet wydaje się lekko poprawiać samopoczucie, też nie biorę go jakoś bardzo dużo, żeby żołądka nie drażnić.

Myślę o tym kwasie stearydonowym, jakie on może mieć znaczenie. Jest obecny w oleju z ogórecznika, jest też obecny w spirulinie, która ma dość ciekawe właściwości prozdrowotne. Może on jest jakimś brakującym ogniwem? Tylko on jest bez problemu syntetyzowany w dużych dawkach ze zwykłego ALA. Jest nawet pierwszym krokiem procesu, na którego końcu jest EPA i DHA. Jego raczej nie może brakować. W badaniach tak na szybko nie widzę nic ciekawego, właściwości zbliżone do innych omega 3.

No nic, trzeba brać ten ogórecznik i czekać, obserwować. Poprzednio jeśli były efekty, to dość odległe w czasie po terapii, jakby to z opóźnieniem działało. Prawie skończyłem jedną buteleczkę.
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22538532/

tu sprawdzali efekt aspiryny konkretnie już w przypadku przepływu krwi przez naczynia włosowate w paznokciu. Po zaledwie tygodniu aspiryny, przepływ krwi był znacznie szybszy. Jedna z moich zmian w wyglądzie paznokcia jest podobno wprost powiązana z zaburzeniem przepływu krwi w naczyniach włosowatych w tamtym regionie.

Koniecznie będę musiał to cholerstwo przetestować, ale za kilka tygodni, jak już będę wiedział, czy to co teraz robię daje jakieś efekty.

https://www.researchgate.net/publication...ic_Disease

ktoś widzi gdzieś to online do przeczytania / ściągnięcia?

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC2697549/

tu sugerują, że reumatoidalne zapalenie stawów może być chorobą, w której zwyrodnienia stawów są po prostu konsekwencją zmian w metabolizmie naczyń włosowatych, a nie jak dotychczas sądzono, zmiany w naczyniach są konsekwencją choroby stawów.

Nie daje mi spokoju to, że w depresji zanikają obłączki. Kurcze no, tak MUSI być jakiś czynnik, który występuje tylko w depresji, coś, co wpływa na tkanki najbardziej oddalone od mózgu ze wszystkich, czynnik który na dodatek nie występuje powszechnie w innych chorobach i przypadłościach. Jedyne, co znajduję, to interleukina 6 i inne prozapalne. I bardzo dużo właśnie na IL-6 wskazuje, tylko badanie tego kosztuje majątek, a przydatność bardzo niska, bo jej stężenie może się zmienić nawet stukrotnie podczas aktywnej infekcji.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28911655/

tu DAA, kwas d-asparaginowy u myszy obniżył poziom Il-6 dwukrotnie. Podobnie w badaniach działała karnityna, HMB i tiamina, nie chce już mi się linków wrzucać. Czyli wszystko, co miałem w zestawie jaki sobie ułożyłem rok temu. W 2010 z kolei testowałem końskie dawki witamin C i E, które również mocno obniżają Il-6.

Naprawdę dużo wskazuje na chroniczne stany zapalne, przy czym może być tak, że bez wyleczenia ich praprzyczyny suple nic nie dadzą,chyba że będzie się je brać non stop. Z drugiej strony, przyczyną może być niski poziom GLA, jeśli rację mieli naukowcy, którzy postulowali, że brak GLA prowadzi do chronicznych infekcji wirusowych, które z kolei obniżają jego syntezę i tworzy się błędne koło. Może też być tak, że chodzi o wysycenie błon komórkowych aktywnymi kwasami omega 6, w tym właśnie GLA. Innymi słowy, może być tak, że efekty w postaci poprawy stanu zdrowia i wyglądu paznokci miałem tylko wtedy, gdy mieszałem jednocześnie bardzo konkretne czynniki, na przykład właśnie olej z wiesiołka / ogórecznika, co wpływa na prostaglandyny, oraz suple które obniżają interleukinę 6. Bez oleju ten spadek byłby zbyt słaby i zbyt krótkotrwały, by wywołać efekt.

w sumie... co mi zależy, to cały czas leży w szafie, kupione ponad rok temu i nie wykorzystane do końca. Dorzucę HMB i DAA, chociaż na kilka dni. Kupiłem to, bo miało poprawiać pamięć i pomagać w pracy, wtedy potrzebowałem bardzo silnego "kopa" i faktycznie zadziałało, teraz też potrzebuję, chociaż nie aż tak jak wtedy. I poważnie muszę się zastanowić nad melatoniną, gdyż i dla niej prawdziwe może być twierdzenie "działa, jeśli weźmie się razem z czymś innym".

(inozytol też zdaje się mieć takie działanie, ale jego nie mogę brać z uwagi na efekty uboczne)
Odpowiedz
tomakin napisał(a):Wszyscy już w domu chorzy, ale chyba nie covid. Mnie lekko łamie, co pewnie wpłynie na wyniki "testów" olejami czy cysteiną.
Można się samodzielnie zgłosić na test PCR jak się ma objawy przeziębieniowe.
https://www.gov.pl/web/gov/zapisz-sie-na...ronawirusa
Odpowiedz
A nie jest tak że depresja depresji nierówna? Dwie osoby mogą mieć zaburzone pewnie zupełnie inne procesy i mieć wywołaną przez te zaburzenia depresję.
Odpowiedz
Ale obie będą miały jakiś wspólny czynnik, który będzie wywalony w kosmos tymi różnymi zaburzeniami. Tym czynnikiem mogą być właśnie chroniczne stany zapalne w ośrodkowym układzie nerwowym.
Odpowiedz
Trochę niejasno napisałem. Porównajmy to do anemii z niedoboru żelaza. Jedna osoba będzie miała anemię, bo ma krwawienia z przewodu pokarmowego. Druga, bo ma obfite miesiączki. Jeszcze ktoś będzie miał fatalną dietę. Kolejny pacjent będzie miał celiakię, przez co nic nie przyswaja. Cztery całkowicie różne przyczyny, ale choroba będzie w każdym przypadku ta sama.

Można to rozwinąć i wrzucić do jednego worka anemie z niedoboru innych składników pokarmowych i te wywołane na przykład zaburzeniami szpiku.

Jakbyśmy teraz szukali przyczyny jakiegoś objawu anemii, powiedzmy bladej skóry, to oczywiście praprzyczyn będzie bardzo dużo, ale wszystkie będą mieć wspólny mianownik, mało krwinek w mililitrze krwi. Oczywiście leczenie też w każdym wypadku może być inne, zwłaszcza gdy dodamy do puli anemie nie związane z żelazem. Ale w każdym wypadku będzie ten sam mechanizm, mało krwinek w danej objętości krwi.

Gdzieś tam, daleko, schowany w zależnościach metabolicznych, jest mechanizm wspólny dla zaniku obłączków. A depresja jest chorobą, w której jest naprawdę niewiele mechanizmów mających na tyle duże znaczenie, by wpłynąć na wygląd paznokcia, dlatego myślę, że to ona może być kluczem do rozwiązania zagadki. Stany zapalne są najbardziej obiecujące, bo po prostu mają sens i to jedna z niewielu rzeczy, które w depresji są znacząco różne w porównaniu do reszty populacji. Problemem jest jedynie to, że ciężko ustalić ich natężenie w organizmie, więc nie sprawdzę tego w laboratorium, ciężko też o konkretną terapię na "testowanie na sobie", na przykład może się okazać, że dopiero olej z ogórecznika pomoże w moim konkretnym przypadku, bo to jego niedoboru u mnie konkretnie powodują zwiększenie we krwi stężenia inicjatorów stanu zapalnego. Może też być tak, że chodzi o równoczesną zmianę poziomu prostaglandyn i interleukin, chociaż akurat prostaglandyna E2, ta która jest produkowana przy udziale oleju z ogórecznika, jest w depresji podniesiona. Czy znowu namieszałem, E2 spada po suplementacji, E1 rośnie?

https://www.sciencedirect.com/science/ar...7891901696

no zgadza się, E2 spada,

A, reakcji flush po niacynie jak nie miałem tak nie mam, biorę co kilka dni niewielką dawkę. Co oznacza, że ogórecznik naprawdę sporo zmienił.

Tak jeszcze myślę, że u mnie sporo może wynikać z alergii na kurz i pleśnie, która jest dość nasilona. To może wywalać prostaglandyny i interleukiny poza normę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości