This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
A, z takich osobistych doświadczeń, po wysokich dawkach kreatyny mięśnie urosły mi tak szybko i tak mocno, że odcięły dopływ krwi do stóp. Fakt, że jednocześnie dużo wtedy biegałem, ale bez kreatyny nie byłoby takiego efektu. W efekcie stopy bolały jak cholera, doszło pewnie do niewielkich zmian martwiczych, mam nadzieję, że odwracalnych.
Odpowiedz
(12-10-2021, 07:34 PM)tomakin napisał(a): A, z takich osobistych doświadczeń, po wysokich dawkach kreatyny mięśnie urosły mi tak szybko i tak mocno, że odcięły dopływ krwi do stóp. Fakt, że jednocześnie dużo wtedy biegałem, ale bez kreatyny nie byłoby takiego efektu. W efekcie stopy bolały jak cholera, doszło pewnie do niewielkich zmian martwiczych, mam nadzieję, że odwracalnych.

Ile to jest dużo w bieganiu?
Od razu mówię, że nie szukam żadnego czepiania się. Po prostu jestem ciekaw ile to jest dużo, bo w sumie nigdy o tym nie czytałem.
Kiedy ja biegałem, to biegałem do zdarcia. Tzn. może nie duże dystanse, ale tempo takie, że z reguły potem miałem dzień z głowy, więc jestem ciekaw jak Ty to pojmujesz.
Odpowiedz
Nie tyle chodzi o konkretną wartość, ale o to, że wtedy zrobiłem ostry trening jak na swój poziom. Normalnie miałbym 1-2 dni zakwasy, ale po dużych dawkach kreatyny (wtedy właśnie wysycałem organizm, jak NICE wyżej napisał), mięśnie nabrały tyle wody, że ścisnęły naczynia krwionośne.
Odpowiedz
...a przy okazji popsułem wykop, dodałem chyba 2000 osób na czarnolisto i mi się już nie chce strona odpalić Big Grin
Odpowiedz
Ile tego SDA z oleju konopnego może zmagazynować ciało?

Widzę że na wykopie chwalisz aspirynę, mogę ja spróbować brać na Long covid wg Ciebie?

I dobrze że ci się wykop psuje, usuń konto stamtąd wpizdu, chłopie, to jest ściek dla najgłupszych w społeczeństwie którzy nie potrafią zbudować życia w prawdziwym świecie. Zreszta sam wiesz bo 2k na blackliście. Takiego idiotyzmu i ordynarnej aspołecznej patologii jaka jest na wykopie nie ma prawie nigdzie indziej, chyba tylko na czanach
Odpowiedz
Ale z drugiej strony, tam są naprawdę wspaniałe memy wrzucane i śmieszne filmiki.

SDA nie wiem, czy jest w ogóle magazynowany, raczej wykorzystywany na bieżąco, jest niby wbudowywany w błony komórkowe, ale nie wiem, czy to ma w ogóle znaczenie.

Aspirynę zawsze można spróbować, trzeba tylko zdawać sobie sprawę z ryzyka. Korzyści wielokrotnie przekraczają ryzyko, ale w końcu trafi się ktoś kto ją weźmie i dostanie jakiegoś krwotoku. Ryzyko udaru krwotocznego po covid jest tylko nieznacznie podniesione, ale jest podniesione. Aspiryna chroni przed udarem niedokrwiennym, którego ryzyko po covid jest podniesione o wiele, wiele bardziej.

Aspiryna to jeden z najlepszych środków które mogłyby poradzić sobie z tymi skrzepami, o ile to skrzepy odpowiadają za objawy. Ale jak pisałem, gdyby to było takie proste, ktoś by to zauważył, bo aspirynę bierze naprawdę bardzo wiele osób przy różnych okazjach. Dużo nie ryzykujesz, czy raczej jeśli mówimy o ryzyku, więcej ryzykujesz nie biorąc, niż biorąc. Możesz spróbować ultraniskich dawek, za 5 zł kupisz coś, co nazywa się polopiryna S, w każdej tabletce masz 300 mg aspiryny, możesz to podzielić nawet na 10 części i zacząć od 30 mg dziennie.

Z rzeczy które biorę bo jak nie wezmę w końcu się zepsują, kończę buteleczkę oleju z rokitnika. To jest tak smaczne, że zastanawiam się, czy nie kupić więcej. Problem z nim jest taki, że w organizmach pacjentów nowotworowych jest o wiele więcej kwasu oleopalmitynowego, który odpowiada za właściwości prozdrowotne rokitnika. Ale to wcale nie oznacza, że jest to jakoś powiązane, to wskaźnik tego, na ile dużo dostarcza się w pożywieniu kwasu palmitynowego i na ile aktywne są w wątrobie procesy odpowiedzialne za jego przemianę w wersję oleo. Wegetarianie, a zwłaszcza weganie mają oleopalmitynowego o wiele mniej, teraz pytanie, czy to przyczyna dla której są zdrowsi, czy może jego uzupełnianie sprawiłoby, że byliby jeszcze mniej narażeni na choroby?
Odpowiedz
No tak, o jednej rzeczy zapomniałem. Matka kupiła kiedyś sobie probiotyki, nie zjadła oczywiście, a to się dość szybko "psuje". Coś, co się nazywa sanprobi super formula, pół opakowania.

Kadzidłowca póki co nie jem. Ma super opinie i niezłe wyniki badań, ale naprawdę cholera wie co zawierają te tabletki. Dwóch różnych firm kupiłem już dość dawno temu i niby wyglądają / pachną tak samo, ale próbowałem to palić żeby zobaczyć, czy będzie dym jak na kadzidłowiec przystało. No nie bardzo.
Odpowiedz
https://imgur.com/a/dBlHHiJ

a może spróbować... ten essence to tabletki w postaci proszku powiązanego cholera wie czym, kruszą się w rękach. Ostre, cierpkie w smaku. Medverita to proszek w osłonkach żelatynowych, słodkawy, do tego lepi się, tak jak powinna lepić się żywica.

Dobra, spróbuję medveritę. to od nutritraders za bardzo pachnie jak po prostu ibuprofem, do tego producent jest obecnie w stanie likwidacji.

...po namyśle, zeżarłem jedną tabletkę, ale resztą odstawię i może za miesiąc spróbuję, żeby nie mieszać z nowymi rzeczami. Połączę to co najwyżej z aspiryną i melatoniną, jeśli to co teraz biorę nic nie zmieni.

Kilka dni brania dużych dawek oleju z ogórecznika i reakcji na niacynę prawie nie ma. Faktycznie, GLA zbił poziom prostaglandyny E2, tak jak wykazały badania, faktycznie bez jej nadmiaru w organizmie nie ma silnej reakcji flush. Tylko jakoś się nie mogą naukowcy zdecydować, jedni piszą, że to E1 wywołuje flush, co oznaczałoby, że po ogóreczniku powinien być mocniejszy, inni że E2.

Ciekawa sprawa, bo będzie można spróbować zrobić sobie test niacyną w trakcie terapii ogórecznikiem, jak już się organizm ładnie wysyci, a potem miesiąc po zakończeniu. Będzie widać, czy efekty utrzymują się po odstawieniu oleju, czy może są tylko chwilowe, podczas jego brania.
Odpowiedz
Tak sobie myślę... jeśli przyczyną stwardnienia rozsianego jest nadprodukcja prostaglandyny E2, która faktycznie ma miejsce i według części naukowców jest podstawą procesu chorobowego, to równie skuteczna byłaby terapia za pomocą... aspiryny. W sumie to aż dziw bierze, że do tej pory nikt nie zrobił próby klinicznej aspiryny w tym schorzeniu.

Olej z ogórecznika pomaga też na reumatoidalne zapalenie stawów, ale tam ani aspiryna nie wykazała żadnego efektu ochronnego (badali to), ani też nie ma podwyższonego poziomu E2.

Zastanawia mnie znaczenie tej reakcji, przetestowałem na sobie dziesiątki różnych suplementów i w jakikolwiek pozytywny i wyraźnie odczuwalny sposób zadziałało tylko kilka. Cynk, ale tylko gdy miałem niedobór, lata temu. Piracetam. Jod, też gdy miałem niedobór. MSM, ale też tylko za pierwszym razem. I chyba tyle. Całą resztę brałem, bo miała dać efekty długofalowe według badań, tu wiadomo, że nic się nie poczuje, bo jak niby poczuć to, że uniknęło się rozwoju miażdżycy czy zmian nowotworowych?

Efektu oleju nie czuję jakoś wyraźnie na sobie, ale COŚ pozytywnego robi i to da się zmierzyć. Prostaglandyna E2 to wyjątkowy gnojek i nawet jak bezpośrednio nie czuje się jej szkodliwego wpływu, to on jest i rozwala organizm. Zastanawiam się, czy reakcja flush to nie jest przypadkiem całkiem dobry wskaźnik pomiarowy stanu zdrowia, poprzez mierzenie stężenia E2 w organizmie. Schizofrenicy mają jej podwyższony poziom i być może dlatego mają nawet dwukrotnie wyższe ryzyko niektórych nowotworów, a także ogólnie wyższe ryzyko chorób serca czy udaru. (edyta - ale też mają dużo słabszą reakcję flush, co wiąże się z innymi prostaglandynami)

Dawno temu stawiałem hipotezę, że może obłączki to wskaźnik stresu oksydacyjnego. Teraz widzę, że trwają próby kliniczne badające wpływ prostaglanyn właśnie na wzrost paznokci!

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28681570/

Trzeba będzie pilnować tego oleju z ogórecznika i włączyć go do suplementacji jako jedną z rzeczy, które bierze się codziennie, albo chociaż co kilka dni dla zdrowia ogólnego.

A w ogóle to zaraz sobie wydrukuję listę tych supli które miałem teraz na próbę brać, bo już połowy zapomniałem. Może sobie to rozpiszę jakoś na kratki i będę X stawiał gdy wezmę danego dnia? Bo ni cholery nie pamiętam, czy już dziś piłem ogórecznik.
Odpowiedz
W ogóle od kilku dni jakiś taki kołowaty chodzę, łapię się na robieniu rzeczy, których normalnie nigdy bym nie zrobił, teraz np zalałem ziemniaki po ugotowaniu zimną wodą, tak jak zawsze zalewam jajka, dopiero po ich odsączeniu zastanowiłem się co ja do cholery w ogóle z nimi robię, po co. Zapominam nazw. I tak kminię od czego to. Jakbym miał zgadywać, powiedziałbym że od zbyt wielu godzin spędzonych na graniu w PoE, już nie ten wiek, że sobie można takie coś pozwolić.

ALE

Czuję się trochę podobnie jak całe lata temu, gdy miałem jednocześnie jeden dość specyficzny objaw, zasadowy mocz po suplementacji magnezem. I przypomniała mi się historia opisywania przez jakąś dziewczynę, która zarzekała się, że na wegetarianizmie wpadła w zbyt mocno "zasadową" stronę, przez co miała właśnie takie problemy ze skupieniem uwagi. Ostatnio trochę jadłem sody oczyszczonej na żołądek i tak myślę, czy to może być od tego. Przy okazji oczywiście warto prześledzić, czy "zakwaszenie" organizmu, czymkolwiek jest, może mieć wpływ na obłączki?

Już kiedyś się nad tym zastanawiałem i nawet wpis o tym zrobiłem, ale nic mądrego nie wyszło. Teraz też patrzę i ani pacjenci z AIDS, ani z depresją nie mają jakoś specjalnie zmienionego odczynu pH moczu, a jeśli już, to w stronę zakwaszenia, a nie zasadowości

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21708892/

tutaj podawali pacjentom 30 ml octu o mocy 3-4% dziennie. Zakwasiło to mocz, wyleczyło z infekcji w tamtym regionie.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC5295557/

tutaj octem leczyli... nadciśnienie Big Grin poprzez eradykację helicobacter, żeby było śmieszniej. I ponoć skutecznie, ale jakoś nie ufam tej publikacji. Fakt, że ocet obniżał ciśnienie krwi u szczurów i wstępne badania sugerowały, że identycznie będzie u ludzi, ale mechanizm jest raczej "trochę" inny.

Z jednego chociażby powodu powinienem dołączyć ocet do przynajmniej jedzenia z węglowodanami, bardzo ładnie zbijał poziom cukru i w zasadzie leczył cukrzycę, jeśli nie była zbyt zaawansowana. Boję się tylko o żołądek, tylko nie jestem już pewien, czy mam problem z nadmiarem kwasu, czy może raczej z jego niedoborem. W ogóle ocet jest o tyle fajny, że jednocześnie zakwasza mocz i zapobiega kamieniom nerkowym. Normalnie kamienie robią się w kwaśnym i to jest problem, bo doprowadzenie do stanu zasadowego jednocześnie otwiera drogę infekcjom.

A może to kwestia zmiany diety, wywalenia cukru, który był głównie w postaci cocacoli, co mocno zakwaszało, organizm nauczył się "zwalczać" to zakwaszenie i teraz nie może się wyregulować, podnosi pH ponad normę? Piłem tego dużo i długo.

Spróbuję, może nie dostanę perforacji. Jak tak dalej pójdzie, to sobie krzywdę zrobię przez to zaćmienie umysłu.

To raczej żaden z supli, bo zaczęło się zanim zacząłem układać ten zestaw.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości