This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Żadnych efektów, ani na plus, ani na minus póki co. Inozytol i potas powinny już coś wykazywać. czyli ostrożnie można to wykreślić z listy, chyba że za miesiąc będzie duża poprawa, to będzie można zastanowić się, czy coś zadziałało z opóźnieniem. Ale przynajmniej wiem, że jak wezmę inozytol przed jakimś nie wiem, egzaminem czy czymś stresującym, gdzie zależy mi na wyluzowaniu, to efekt będzie odwrotny. Nie biorę go jakiś czas już, ale dawki które wtedy przyjąłem powinny solidnie wpłynąć na metabolizm, są podobne do tych, jakie wziąłem w 2010.

Prawie miesiąc bez dużych dawek cukru, też nie bardzo wiem, czego się spodziewać. Czuję się dokładnie tak samo. Sypiam chyba lepiej, ale to może być efekt glicyny, albo odstawienia inozytolu.

Po glukozaminie i chondroitynie stawy zaczęły lekko boleć, zdaje się, że kiedyś tak samo było. Ale to chyba dobry znak, coś tam się dzieje, jest jakaś zmiana. Optymistycznie zakładam, że to efekt uboczny gojenia się. Dziewczynę kumpla zawsze po glukozaminie bolały kości, jakiś wywiad robiła wśród koleżanek i to podobno bardzo częsty objaw, możliwe, że po prostu kości chłonęły wodę podczas odbudowy utraconej masy, co dawało ucisk na okostną i ból.

Melatonina na razie leży, nie ruszam, żeby nie zastanawiać się potem która z 30 rzeczy zadziałała, jeśli coś zadziała.

Na przyszłość rozważam aspirynę w ultra niskich dawkach. Kiedyś wziąłem 81 mg (normalnie bierze się 500), efekt był dość niespodziewany i nigdzie w necie nie znalazłem opisu podobnego. Już kiedyś o tym pisałem, nie pamiętam czy tu czy na starym forum. Miałem wrażenie "czegoś" w nogach, ale za cholerę nie jestem w stanie tego z niczym porównać. Coś jakby wrażenie wiem, dotyku wewnątrz łydek? Jakbym czuł, że coś tam się zmienia, ale czy na plus, czy na minus... mogło być związane ze zmianą przepływu krwi, aspiryna rozszerza naczynka, ale przestraszyłem się wtedy, że może reakcja alergiczna albo co. Tyle, że aspiryna nie powoduje reakcji alergicznej, a na pewno nie w takiej dawce. Rozpuszczę to kiedyś w wodzie i będę brał po 10-20 mg dziennie na początek. Nawet osobom z alergią podaje się wyższe dawki, żeby je stopniowo odczulać.

Stosowanie aspiryny wiąże się z niższym ryzykiem przynajmniej kilku nowotworów, prawie wszystkich przebadanych z tego co na szybko widzę. Szkoda, że nie ma dojelitowych w naprawdę niskich dawkach, bo jednak 75 mg to trochę za dużo. Są 30 mg, ale nie dojelitowe, na tej zasadzie to mogę sobie pół kg aspiryny kupić za 30 zł i mieć zapas na 20 lat.
Odpowiedz
Jeszcze jest takie coś jak salicylan sodu, grosze kosztuje, nie wywołuje alergii nawet u osób, które po aspirynie mają napady astmy. W badaniach nad niektórymi nowotworami działał niemal jak chemioterapia, szkoda że nie przeszli z linii komórkowych na zwierzęta. No ale po co, jeszcze odkryją, że działa coś, czego nie można potem opatentować.
Odpowiedz
Z tego, co wiem aspiryna w małych dawkach jest sprzedawana pod nazwą Acard. Poza tym, z jednej strony zmniejsza ryzyko udaru niedokrwiennego, a z drugiej zwiększa ryzyko wylewu.
Odpowiedz
Zwiększa ryzyko udaru krwotocznego oraz krwawień z przewodu pokarmowego, zmniejsza ryzyko chyba ze 30 śmiertelnych chorób, to z tych na razie przebadanych.

Dokładniej to wygląda tak, że na każde 12 udarów krwotocznych, aspiryna zapobiegnie 39 udarom niedokrwiennym i 137 zawałom. Z drugiej strony, udar krwotoczny ma kilka razy wyższe ryzyko spowodowania zgonu / ciężkich powikłań, w porównaniu do niedokrwiennego. Zapobiegnie też w tym czasie 500-1000 przypadków nowotworów.

Ryzyko jest minimalne, ALE wegetarianie mają ogólnie wyższe ryzyko udaru krwotocznego, więc aspiryna byłaby tu jeszcze jednym czynnikiem zwiększającym i tak podwyższone ryzyko. Co prawda jest to dalej bardzo niska statystyka, ale i tak warto się przed tym zabezpieczyć, zanim sięgnie się po aspirynę.

Glukozamina zmniejsza ryzyko śmiertelnego udaru o prawie 20%, ale głównie dotyczy to udarów niedokrwiennych. Podobnie zmniejsza ryzyko zawału, o całe 30% niższe ryzyko śmiertelnego.

Dawniej jakiś post na blogu o tym robiłem, zdaje się że cynk obniża ryzyko, musiałbym jeszcze raz przejrzeć dane.

Tu wyszło, że to chondroityna, nie glukozamina obniża ryzyko

https://journals.plos.org/plosone/articl...ne.0253932

I to zmniejszenie ryzyka jest BARDZO duże, przekracza 50%. Chyba nawet przewyższa korzyści ze statyn. W innych badaniach z kolei glukozamina dawała lepsze rezultaty.
Odpowiedz
Tak myślę, że skoro odzyskałem te najstarsze wpisy ze starego bloga, gdzie wypisywałem wszystkie suple, może jest sens ściągnąć też te ze starego forum vegie? Ze dwa razy pamiętam miałem jakąś poprawę wyników biegowych, która była zbyt szybka i silna, by wynikać z treningu, zbiegało się to z pojawieniem się obłączków. Nie mogłem nigdy dojść do tego, co wywołuje zmiany, ale teraz mam w ręku dwa potężne narzędzia, poprawę rok temu oraz poprawę w 2010. Nie prowadziłem wtedy zapisków tak dokładnie, jak teraz, więc jakieś rzeczy mi mogły umknąć, ale mając 3-4 okresy poprawy można już pokusić się o znalezienie czegoś, co je łączy.

Tylko tu jest problem, bo możliwości może być naprawdę bardzo dużo i niektóre całkowicie z czapy, np mogłoby się okazać, że ma to związek ze smogiem (nie ma, bo poprawa była w różnych porach roku, ale to jako przykład piszę), może być rozwalony jakiś gruczoł dokrewny, który zmienia się cyklicznie całkowicie niezależnie od tego, co robię, mogły być efekty odstawienia na jakiś czas cukru, czego nie zapisałem, udanego związku z dziewczyną. co uregulowało hormony, odstawienia jakiegoś pokarmu, który wywołuje opóźnioną reakcję alergiczną w jelitach, zmiany składu flory jelitowej pod wpływem jakiegoś czynnika dietetycznego... można tak wyliczać w nieskończoność.

Forum raczej nie odpalę, w archive go nie ma, ale chyba uda mi się wyłuskać wszystkie wpisy w danym konkretnym temacie i daty ich powstania. Wezmę się za to w wolnej chwili.

Ale tak na szybko, podejrzewałem kiedyś, że poprawa była po tryptofanie, czyli zapewne w okolicach grudnia 2012 i stycznia 2013, bo wtedy kupiłem jeden po drugim. Patrzę, co ja w tamtym okresie kupowałem, już to robiłem, ale popatrzę jeszcze raz, na przestrzeni poprzednich miesięcy:

- czystek
- białko
- enzymy trawienne (czort wie, co to było i czy to w ogóle jadłem)
- glutamina
- lit
- mumio
- lecytyna
- liść oliwny
- tryptofan
- olej z wiesiołka

I tyle, następny zakup to był drugi tryptofan, bo zobaczyłem efekty i myślałem, że to ten pierwszy zadziałał

Co widzę, że powtarza się lecytyna. W 2010 brałem duże dawki choliny i lecytyny, podczas tej poprawy na przełomie 2012/2013 brałem. Cholinę jako tako kupowałem 3 razy, ostatnio 10 lat temu. Rok temu kupiłem alpha GPC, który podobno jest źródłem choliny, ale nic mi nie dał, podejrzewam jednak, że to może być po prostu coś innego w opakowaniu.

Lecytynę kupowałem wiele razy, ale tez wiele razy ją potem wyrzucałem do śmieci, bo tej w proszku nie dawałem rady zjeść. Pamiętam jednak, że wciskałem w siebie całymi garściami tabletki z lecytyną, obserwując, czy poprawi się po tym czas biegowy. Ani drgnął.

A może jednak ten cholerny WIESIOŁEK? Na pewno brałem go przed poprawą rok temu, bo pamiętam że kupowałem, na trudno gojącą się ranę. Albo jego, albo ogórecznik. Jest zakup przed poprawą pod koniec 2012. Brałem potem w maju i też w maju tutaj napisałem, że jakby zaczęły rosnąć.

Pytanie za 100 punktów, kiedy ja o tym wiesiołku usłyszałem pierwszy raz i go kupiłem, jeszcze w aptece? Na pewno najpierw kupiłem go kiedyś w aptece, potem dopiero, może po kilku latach zamawiałem z allegro. Po transakcji gotówkowej oczywiście nie ma żadnego śladu, czy ja o tym mogłem po prostu nie napisać na blogu? Zapomnieć, pominąć tak istotną przecież rzecz? Wtedy nie prowadziłem tego zbyt regularnie, trochę też wstydziłem się na obcym forum pisać o eksperymentach z chemią. Ale teoretycznie jest możliwe, że kupiłem go pierwszy raz właśnie przed czerwcem 2010.

Trochę nie wprost. Cofnąłem się na stare forum zdrowiej (nie vegie), tam pisałem artykuły o różnych rzeczach. Artykuł o roli wiesiołka / ogórecznika w stwardnieniu rozsianym jest z sierpnia 2010, czyli wtedy już na pewno się tym interesowałem.

Warto, naprawdę warto się tym bliżej zająć.
Odpowiedz
Jeszcze sprawdziłem w archiwum rozmów z koleżanką z którą gadam o suplach, olej z ogórecznika kupiłem pod koniec sierpnia 2020. Wiesiołkowy na allegro brałem parę razy, ale niewielkie dawki. Raz kupiłem wysyłkowo od jakiejś firmy większą ilość, ale miał smak inny niż wszystkie oleje wiesiołkowe jakie piłem i nie jestem do tej pory pewien, co mi wysłali.

Oleje były wtedy koszmarnie drogie, 50 zł za 250 ml 10 lat temu, dlatego też wtedy tego nie przetestowałem. Obecnie jest to 40 zł, ale też siła nabywcza pieniądza mocno się zmieniła. No i mnie stać na trochę więcej rzeczy.

Może chodzi o to, że to ma być ogórecznik jednak, nie wiesiołek? One nie zawierają dokładnie tego samego związku. Ogórecznika kupiłem 3 razy w życiu, raz w aptece, nie dało rady tego pić, raz w kapsułkach i wtedy też miałem wrażenie, że obłączki się powiększają, raz kilka miesięcy przed poprawą rok temu, do smarowania rany, potem go piłem, bardzo prawdopodobne, że tuż przed poprawą. Coś mi jednak mówi, że pierwszą przygodę z ogórecznikiem miałem wcześniej, przed czerwcem 2010.

No dobra, jeśli to miałby być ogórecznik, to działa szybko i silnie, więc wystarczą 2 buteleczki, razem jakieś 50 zł, 3 ml rano, 3 ml wieczorem, miesiąc terapii. Ale to jeszcze nie teraz.

/edit po namyśle, jednak kupię go i dorzucę do zestawu teraz. Z jednego tylko powodu, może zareagować synergicznie z chondroityną i glukozaminą, a nawet jest bardzo prawdopodobne, że tak zareaguje. Zależy mi na stawach i jak już wydałem całkiem sporą kasę na chondro, głupio by było żeby teraz się zmarnowało.
Odpowiedz
W tematyce profilaktyki antynowotworowej

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8385521/

Jedzenie liści ogórecznika (zawierają kwas gamma linolenowy) zmniejszało ryzyko raka żołądka trzykrotnie. Szkoda, że nie ma innych badań. Są za to na szczurach, przy raku prostaty, to coś, co zabija co 30 mężczyznę w Polsce:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16567086/

Co prawda ogórecznik nie zapobiegł całkowicie przerostowi prostaty i wzrostowi PSA, ale w grupie która dostała olej wzrost był trzykrotny, w grupie która go nie dostała pięciokrotny. Jeszcze trzeba przyjrzeć się dawce, szczury dostawały ogólnie karmę, gdzie dawkę wyrażono w gramach na kilogram. Można przyjąć, że na 1000 gramów karmy przypadało 35 gramów oleju z ogórecznika. W przeliczeniu na kalorie u człowieka, to będzie jakoś 20 gramów dziennie, jeśli czegoś nie pokręciłem. Dużo więcej, niż wynosi sugerowana dawka suplementu u ludzi, ale dość zbliżone do sugerowanej dawki leczniczej w chorobach.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17599036/

tutaj już był stosowany klinicznie w leczeniu glejaka, wstrzykiwano go do guza, uzyskując efekt porównywalny z najlepszymi obecnie stosowanymi terapiami leczniczymi.

Co jest ważne - czy identyczny efekt dałby olej z wiesiołka, który jest po prostu smaczniejszy?

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/12368400/

tutaj porównano olej z ogórecznika i ten z wiesiołka, ogórecznik był po prostu skuteczniejszy, właśnie z uwagi na inną budowę chemiczną zawartego w nim kwasu gamma linolenowego.
Odpowiedz
''ogórecznik był po prostu skuteczniejszy, właśnie z uwagi na inną budowę chemiczną zawartego w nim kwasu gamma linolenowego. ''


Cry

czyli GLA z wiesiolka jest gorsze niz GLA z ogorecznika? a ja juz 500 ml oleju wiesiolka koncze, myslalem ze nasycilem organizm i jest super. brac sie za ogorecznika?

a odnosnie zmniejszania ryzyka raka zoladka to chyba zmniejsza je dowolne warzywo czy roslina
Odpowiedz
Czyli tomakin powinien ci zwrócić kasę zmarnowaną na olej z wiesiołka?
Odpowiedz
Niezupełnie dowolne, kilka konkretnych. Surowa kapusta, brokuł, szczególnie kiełki, tu zmniejszenie było nawet dziesięciokrotne.

I owszem, wiesiołek bardzo fajnie działał w próbach klinicznych. Skutecznie leczył część chorób, skutecznie zapobiegał innym. Ale to nie oznacza, że jest tak samo dobry na wszystko, może są choroby, w których tylko odmiana wiesiołkowa działa, może takie, w których działa tylko odmiana ogórecznikowa. Te oleje delikatnie różnią się składem, coś tam jest na innej pozycji w związku chemicznym. Niby nie powinno mieć znaczenia, ale może jednak ma.

A, na pewno nie wysycisz organizmu stosując 500 ml wiesiołkowego. Nawet gdyby te kwasy były identyczne, to ogórecznikowy dalej ma 2 razy więcej GLA na mililitr. W badaniu, gdzie stosowano to w terapii stwardnienia rozsianego, poprawa była stopniowa i trwała 2 lata, przy dawce 14 gramów dziennie, co odpowiada 30 gramom oleju z wiesiołka. 21 litrów, 42 razy więcej, niż właśnie kończysz. W dawce "niskiej", 5 ml dziennie, co odpowiada przez dwa lata 7 litrom oleju, choroba "zaledwie" się zatrzymała i nawet nie cofnęła. Jesteś na etapie 2 tygodni.

W terapii reumatoidalnego zapalenia stawów stosowano w jednym badaniu 1,5 grama czystego GLA dziennie, w drugim 3 gramy. W obu było to skuteczne, ale weź pod uwagę, że w pierwszym badaniu był to odpowiednik 15 gramów oleju z wiesiołka, w drugim 30 gramów. 16 ml, 32 ml dziennie, po przeliczeniu. Poprawy można było spodziewać się po kilku miesiącach stosowania takich dawek. Przy 500 ml jesteś pod koniec pierwszego miesiąca przy dawce z pierwszego badania, po 2 tygodniach przy dawce z drugiego.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8214997/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8912502/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17922959/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości