This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
A, NICE jakbyś chciał glutaminę dorzucić, pamiętaj że to jest coś, czego organizm potrzebuje dużo, by w jakikolwiek sposób zareagował. Przykładowo w badaniu które ostatnio czytałem, wpływie glutaminy na cukrzycę, testowali dawkę 30 gramów dziennie, 3 razy dziennie po 10 gramów po posiłku.

Nie mam pojęcia, czy po covid jest niski poziom glutaminy i czy warto uzupełnić, ale wnosząc z tego, że główny objaw long covid to rozwolnienia, wskazywałoby to na niski poziom glutaminy. Jej główna rola to wzmacnianie jelit.
Odpowiedz
Póki co bez zmian, jeśli chodzi o wygląd, inozytol raczej już powinien coś pokazać, podobnie potas.

Samopoczucie - bardzo ciężko to oceniać, bo zmienia się z dnia na dzień, w zależności nawet od tego czy się wyśpię, albo jak minęły ostatnie dni. Minął uciążliwy katar, teraz nie wiem, czy to był sienny, czy jakaś mini infekcja.

https://journals.lww.com/md-journal/Full...ts.75.aspx

Naukowcy przyjrzeli się paznokciom osób z marskością wątroby. W tej chorobie zanika obłączek, a także pojawia się charakterystyczna zmiana "Terry's nails", którą miałem swego czasu, a obecnie jest ledwo, ledwo widoczna. W tym badaniu przyjrzeli się specyficznej bladości, przy czym była ona powiązana z paznokciami Terry'ego u prawie każdego pacjenta.

Bardzo fajnie, że w końcu medycyna bierze się za takie coś, badanie sprzed kilku dosłownie miesięcy.

Co ustalono:

Zmiany nie są powiązane z żadnymi wykrywalnymi zwyrodnieniami w drobnych naczyniach krwionośnych.

Związek z wynikami krwi jest mniej więcej zgodny z tym, że tacy pacjenci po prostu mają marskość, jedynym tak naprawdę dobrym wskaźnikiem była obecność nadciśnienia wrotnego. Albuminy, czas protrombinowy - wszystko było podobne.

Co jest ciekawe, znaleziono bardzo wyraźny związek między bladością paznokci a piciem alkoholu. Dotyczyło to zarówno osób z marskością wątroby, jak i alkoholików, którzy marskości nie mają. To dość interesujące odkrycie, oznacza bowiem, że alkohol sam w sobie, niezależnie od chorób wątroby czy w ogóle chorób, wywołuje paznokcie Terry'ego, a tym samym doprowadza do zaniku obłączków.

Wszystko wskazuje na to, że w przypadku zarówno marskości wątroby, jak i alkoholizmu, za zmianę w wyglądzie paznokci odpowiada ni mniej, ni więcej jak nadciśnienie wrotne. Nic to jednak niestety nie daje, gdyż w innych chorobach, w których nie ma zaburzeń przepływu krwi przez żyłę wrotną, występują te same zmiany.

Może też być tak, że do powstania nadciśnienia wrotnego potrzeba specyficznego czynnika, który warunkuje zaistnienie zjawiska, a który to czynnik jest również obecny w innych chorobach, w których zanikają obłączki. Można mieć zaawansowaną marskość, a nie mieć tego nadciśnienia i zmian w wyglądzie paznokci. Ale bądź tu człowieku mądry i znajdź ten czynnik...
Odpowiedz
Kurcze no... a może to jednak zwykły stopień odżywienia komórek?

Cukrzyca? Komórki nie są w stanie się odżywiać. Niedoczynność tarczycy? Komórki mają słabszy metabolizm. Schorzenia wątroby? Obłączki znikają, jeśli towarzyszy im nadciśnienie wrotne, które odcina dopływ krwi do komórek na obwodzie. Jeśli nie towarzyszy, nie znikają. Tej informacji mi mocno brakowało, szukałem przyczyny w białkach produkowanych przez wątrobę, parametrach biochemicznych, a może chodzić o zwykły dopływ krwi.

Jeśli to miałoby się łączyć z pobudzeniem współczulnego układu nerwowego, które to pobudzenie dodatkowo zmniejsza tempo wzrostu i odżywiania się komórek obwodowych, to byłoby w miarę jasne, jako że w depresji takie pobudzenie jest dość silne.

Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa, to obłączki byłyby skorelowane z takimi rzeczami, jak tempo gojenia się ran, wzrost włosów czy paznokci, chociaż nie do końca jest pewne, czy to są rzeczy zbieżne, gojenie się ran jest procesem na tyle złożonym, że akurat układ wspólczulny może je przyspieszać.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC7948636/

w depresji rany goją się sporo gorzej

https://www.karger.com/Article/Pdf/18695

w hiv / aids też

Nie wiem, czy to w ogóle sprawdzalna hipoteza. Czynników mogących wpływać na tempo wzrostu / gojenia się tkanek spokojnie można wymienić kilkanaście. Niektórych po prostu nie da się sprawdzić samemu, ani nawet robiąc badania laboratoryjne, bo jak niby określić na przykład to, czy ma się odpowiednią aktywność mitochondriów? A jeśli jest niska, to na którym etapie przemian jest problem? Takie badania są cholernie drogie i robią to wyspecjalizowane laboratoria.

Jeśli hipoteza miałaby być prawdziwa. to mielibyśmy kilkanaście głównych czynników, z których wystąpienie kilku naraz sprawi, że dojdzie do zahamowania procesów wzrostu, a tym samym do zaniku obłączków. Nie byłoby więc jednej przyczyny, a kilka, na dodatek u każdego "pacjenta" kilka innych.
Odpowiedz
Czyli nigdy nie pozbędziesz się problemu.
Odpowiedz
Niekoniecznie, 2 razy miałem mega poprawę, co oznacza, że mogłem przypadkiem trafić w "moją" przyczynę bądź przyczyny. Hipoteza wyżej oznaczałaby jedynie, że to, co prawdziwe dla mnie, nie musi być prawdziwe dla innych ludzi.

Ze zmian u mnie: coś się dzieje ze skórą. Zrobiła się jakaś taka ciepła, miękka, przyjemna w dotyku. Dość wyraźna zmiana. Nie mam pojęcia, co ją wywołało. Może któreś suple zaczynają w jakiś sposób działać, a może to najzwyczajniej w świecie efekt łyknięcia oleju z rokitnika, który zawiera substancję potęgującą produkcję sebum w skórze. Dziwne by jednak było, żeby jednorazowa dawka dała taki efekt.

Wracając do inozytolu i cukrzycy, jego niski poziom wpływa na wrażliwość komórek na insulinę, ale nie daje pełnowymiarowej cukrzycy. Szkoda, że tak mało jest o nim badań, np przy marskości wątroby sprawdzali tylko jego funkcje w mózgu, a nie w tkankach obwodowych.
Odpowiedz
Nie, no niemożliwe żeby to było niedożywienie, widziałem paznokcie kilku osób, które od wielu lat miały na tyle ciężką niewydolność serca, że krew im prawie do palców nie dochodziła. Obłączki były normalne. Skoro zanikają w prawie każdym przypadku depresji, to musiałyby być naprawdę cholernie wrażliwe na jakiekolwiek odcięcie od pokarmu, czy jego źródła, czy możliwości przyswajania. To musi być jakiś inny czynnik bądź czynniki.
Odpowiedz
Może jednak stres oksydacyjny.

12 maja 2010, robię głupią rzecz, próbuję rozpuścić złogi miażdżycowe których nie mam. Ale biorę w tym celu kilogram antyoksydantów. 3 czerwca był lepszy wynik biegowy i potem ciągła poprawa. Wtedy nie miałem większego pojęcia o współzależności supli, mogłem na przykład witaminą C zbić poziom miedzi, przez co stres oksydacyjny się jeszcze powiększył po początkowej poprawie. Nigdy później nie robiłem takiego czegoś, nie stosowałem takich dawek witaminy C. Podobnie przy tym drugim okresie poprawy brałem między innymi melatoninę, która również bardzo silnie obniża poziom tego stresu. Brałem też luteinę z zeaksantyną, którą potem testowałem, ale już bez melatoniny.

Wszystkie te choroby, w których obłączki zanikają, mają podwyższony poziom stresu oksydacyjnego.

Problem w tym, że ja to testowałem już na kilka chyba sposobów. Pomysł ze stresem oksydacyjnym jest oczywisty i to jedna z pierwszych rzeczy, które sprawdziłem. Raczej mało prawdopodobne, żebym za każdym razem coś robił nie tak.

Jednak to, że tuż przed poprawą brałem kilogramy antyoksydantów dało mi do myślenia. Tego elementu wcześniej nie było w układance.
Odpowiedz
To pij herbatę zieloną.
Odpowiedz
Ona ma pomijalny wpływ na poziom stresu oksydacyjnego.

Pora na małą modyfikację zestawu supli, które biorę. Staram się sprawdzać hipotezy, a taka hipoteza wymaga często wielu składowych, np jeśli testuję glutation, to tak naprawdę powinienem testować właśnie stres oksydacyjny, bo rola glutationu to zapobieganie eskalacji tegoż stresu. Głupio by było pominąć jakiś ważny element, na przykład podnieść glutation, ale dalej mieć wysoki stres przez brak innych elementów.

Jak spróbuję to prowadzić:

Rzeczy, które ludzie na forum opisali jako działające i mogące przywrócić obłączki:

- inozytol (wywołuje dość silny stan lękowy i bezsenność, z nim będę ostrożnie)
- potas

Rzeczy, które każdy wege powinien brać od czasu do czasu jako uzupełnienie diety:

- kreatyna
- karnityna
- tauryna (konkuruje z beta alaniną, trzeba je brać na zmianę)
- beta alanina (obecnie jestem w fazie brania głównie tauryny)

Na ogarnięcie wysokiego poziomu glukozy we krwi:

- zmiana diety, wyrzucenie z niej cukru, którego było naprawdę baaaardzo dużo
- witamina B1, została mi z poprzedniego roku
- chrom
- czasem inulina jako słodzik do kawy, też ostrożnie, bo po niej z kolei mam duże gazy

Podniesienie glutationu:

- n-acetylocysteina
- glutamina
- glicyna

Pora też dołożyć rzeczy, które robiłem przed początkiem czerwca 2010, a które mogły mieć znaczący wpływ na poziom oksydacji:

- sporo witaminy C
- osłonowo czasem miedź (tego nie robiłem wtedy i to mógł być błąd)
- dokończę te zapasy witamin A i E, które jeszcze mam w szafie
- bor

Wszystko suplami, które mi zostały z poprzednich eksperymentów, albo były kupione np żeby podnieść odporność w czasie fali covid. Witamina C była kupiona w 2013, kilogram. Została jej jeszcze połowa, a pamiętam że się nią z ludźmi dzieliłem. To chyba najdobitniej pokazuje mój stosunek do regularnej suplementacji.

Tam jeszcze się przewijała B12 i kwas foliowy, ale to raczej pomijalne rzeczy, testowałem dość solidnie podczas sprawdzania hipotezy metylacji. Podobnie sprawdzałem cholinę.

Pytanie za 100 punktów, czemu niektórzy tak reagują na inozytol? Substancja, która w badaniach klinicznych wybitnie wyciszała stany lękowe, u mnie powoduje ich pojawienie się. Może ma to związek z jakimś aspektem zdrowia, może jest to wskaźnik czegoś?
Odpowiedz
Dobra, chyba mam. Inozytol wpływa na receptory serotoninowe, czyli dość silnie wzmacnia wrażliwość na tę substancję. Oznacza to, że u osób, które mają jej nadmiar, inozytol mógłby dać takie objawy jak nerwowość i bezsenność. A jako że podobne objawy miałem po innych rzeczach, które podnoszą poziom serotoniny, mogę spokojnie założyć, że taki jest właśnie mechanizm.

Heh, teraz pytanie co robić. Dalej brać inozytol, ale pod osłoną tyrozyny, co powinno wyciszyć objawy? Robi się trochę skomplikowanie, bo teraz w zależności od tego, czy mam zbyt wysoki poziom serotoniny, czy zbyt wysoką wrażliwość na nią, taktyka powinna się nieco różnić.

Są tutaj dwa problemy

1. obłączki, to zagadka którą chcę rozwiązać, bo to pomoże wielu osobom.

2. mój osobisty stan zdrowia. Może być tak, że mój organizm z jakiegoś powodu wytwarza nadmiar serotoniny, może to być nawet efekt jakiejś mutacji genetycznej. Objawy wskazujące na jakieś zaburzenia na linii dopamina / serotonina mam w zasadzie od najmłodszych lat, zanim dorosłem i zacząłem kontrolować swoje życie logiką, to mnie na badania wysyłali, czy wszystko ze mną w porządku i w ogóle.

Pomijając już rolę inozytolu w obłączkach, mogę trafić na coś, co poprawi mój stan zdrowia.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2285648/

tu wykazano, że to właśnie nadmiar serotoniny jest jednym z czynników powodujących powstanie nadciśnienia wrotnego.

I teraz cofnijmy się kilkanaście lat w przeszłość, do początku moich problemów. Utrzymujące się długie miesiące objawy pasujące do syndromu serotoninowego plus pojawienie się terry's nails, które jak wyżej wykazano, mogą brać się z nadmiaru serotoniny. Uważałem potem, że to były objawy tężyczki, ale najwidoczniej się myliłem.

Do tego za każdym razem jak biorę coś, co może serotoninę podnieść, mam objawy lękowe.

Zagadka terrysek w moim przypadku rozwiązana? Są efektem nadmiaru serotoniny w układzie pokarmowym? A może nawet obłączki zanikły właśnie przez to, przez zmiany w układzie krążenia? Jeśli tak, to te moje wszystkie próby nic nie dadzą innym ludziom, bo co jest prawdziwe dla mnie, nie musi być prawdziwe dla kogoś innego. Zanik obłączków wynikający z nadmiaru serotoniny byłby rzadkością.

Ale żeby nie było za prosto, można mieć nadmiar w jelitach, a jednocześnie niedobór w mózgu. Można mieć nadmiar we krwi, nadmiar w mózgu, a objawy niedoboru, bo receptory nie działają jak trzeba. Można mieć niedobór, a objawy nadmiaru, przez złe działanie receptorów.

Pytanie teraz, skąd nadmiar serotoniny? Nie guz, bo już bym dawno nie żył, a w każdym razie objawy na pewno by nie ustąpiły kilkanaście lat temu. Zaburzenie wynikające z np genów? Trochę do tego nie pasuje nagłe wystąpienie objawów. Po prostu nerwica wymusiła na organizmie wysyłanie sygnałów do produkcji serotoniny?

A może po prostu... flora jelitowa? To zdaje się ona odpowiada za nadciśnienie wrotne, żeby zjawisko powstało, serotonina musi być wyprodukowana w jelitach.

Może objawy mijały, gdy przez kilka tygodni po prostu trzymałem dietę bez nadmiaru cukru? Może to aż takie proste? Faktycznie okresy bez takiej szkodliwej diety to raczej wyjątki w moim życiu, krótkotrwałe wyjątki. Może kilka tygodni nie piłem coli, nie żarłem czekolady, serotonina spadła, objawy ustąpiły, a ja potem jak idiota szukałem przyczyn w suplementach które brałem?

Zobaczymy, póki co trzymam dietę, razem z tymi suplami co wymieniłem wyżej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości