This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
https://www.meta.ai/share/c/V8btm5Z8C1
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/42315445/
Odpowiedz
No, ai nic mądrego nie wymyśliła. Ale jestem pewien, że w jakiś sposób można ten proces przyspieszyć. Nie wiem, kolagen? Chondroityna? Karnozyna, która zmienia struktury kolagenowe? Jakieś zioła? No w końcu opisano przypadki, gdy objaw Terry'ego znikł.
Odpowiedz
https://www.meta.ai/share/c/V8btm5Z8C1
Odpowiedz
Dobra, już mu tego nie wklejaj, ale z karnozyną szło o to, że ona jest w stanie dosłownie odmłodzić skórę zwierząt, poprzez właśnie sprawienie, że organizm PRZEBUDOWUJE stare struktury kolagenowe. A badań dotyczących chondroityny w związku ze zdrowiem naczyń krwionośnych jest od cholery i ciut ciut, nie ma akurat do pajączków, ale do innych jest bardzo dużo.

No nic, może faktycznie jest jak bot pisze, może w objawie terry'ego nie ma trwałych zmian naczynek i cofną się, jak tylko na jakiś czas zniknie bodziec. Cokolwiek tym bodźcem jest. Póki co nie widać za bardzo efektów escyny i I3C. ALE, jest bardzo duża poprawa, jeśli idzie o żołądek, więc tu I3C działa tak, jak to opisali.

Nie wiem, czy jest sens inwestować w ekstrakt z nasion winogron, no ogólnie układ krwionośny to cholernie ważna sprawa. Pytanie, czy suple, które poprawiają krążenie żylne, wpływają na ryzyko udaru? Zawału? Śmiertelne komplikacje układu krążenia to płytka miażdżycowa i tętnice, a nie żyły.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4554789/

no, tu mamy badanie już konkretnie na ludziach. Ekstrakt z nasion winogron vs płytka w tętnicy szyjnej.

Wyniki jednoznaczne. W grupie placebo płytka narastała, w grupie z ekstraktem znikała. I to dość szybko. No OK, z tym "dość szybko" przesadziłem, ale to są bardzo powolne zmiany, w jedną i w drugą stronę. Po 2 latach już było w miarę czysto, a różnica w grubości płytki pomiędzy grupą placebo była dosłownie dwukrotna.

200 mg dziennie. Za 34 zł można mieć 120 takich kapsułek, wychodzi hmm... nieco ponad 8 zł miesięcznie. Za coś, co cofa miażdżycę.

Dobra, wezmę sobie i matuli.
Odpowiedz
No, porządną d3 i k2 zamówiłem, w oliwie, poprzednia w proszku była, to pewnie nic się nie przyswajało. I ten ekstrakt, jeszcze o krzemie myślałem, ale w ogóle się nie przyswaja prawie z tego co czytam, w tej formie w jakiej tam jest.

...już żałuję, że jednak nie wziąłem Big Grin Brałem go w 2010, mogłem też w 2020.
Odpowiedz
Była mi przypomniała, że poziewnik ma krzem. No i tak się składa, że mam go, kupionego właśnie w tym celu. Zaparzam właśnie. Zapiszę, jakby co się działo, bo krzem ma bardzo duży wpływ na zdrowie naczyń krwionośnych.

No i ogólnie cały czas jest bardzo duży plus, jeśli idzie o pracę mózgu. Coś robię bardzo dobrze.
Odpowiedz
No lepiej, z dnia na dzień lepiej. Szkoda, że nie mam ściśle obiektywnej metody sprawdzania, jak się zmieniło, jak kiedyś, gdy mierzyłem tętno vs szybkość biegu. Ale pozytywy czuć bardzo mocno. Czy przy pisaniu na klawiaturze, gdzie nagle czuję jakąś taką większą kontrolę ruchu, czy przy patrzeniu na monitor, gdzie wszystkie literki są ostrzejsze, czy w grach, gdzie ogarniam większy obszar wzrokiem i reaguję na niego, czy przy patrzeniu przez okno, gdzie widzę po prostu więcej kolorów i szczegółów, czy przy graniu na pianinie, gdzie jestem w stanie bez większych błędów grać kawałki, które niedawno były niemożliwe. No i wreszcie to odczucie lekkich nóg, sprężystego chodu, które znowu wraca.

Coś robię bardzo dobrze. Na pewno ma tu znaczenie piracetam, który biorę teraz codziennie, ale to też na pewno nie jest jedyna rzecz.

Co ja ostatnio biorę... cysteina, escyna, piracetam, I3C. Żelazo, ale dziś dopiero trzecia porcja. Karnityna przed snem.

Kreatyna bardzo nieregularnie, np wczoraj nie brałem, a dziś jest poprawa względem wczorajszego samopoczucia. Miłorzębu nie biorę, krzem pierwszy raz, a poprawa jest od dawna. Melatonina dawno już się skończyła, nie biorę tyrozyny, tryptofanu, nie jem czosnku. Nie ma miedzi, cynku, magnezu, olejków eterycznych, żadnych olei też nie piję. Wapń mocno nieregularnie. A właśnie... dużo słońca miałem przy spacerach, to też może mieć znaczenie, podniosło D3 no i odpaliło inne reakcje, zależne od słońca.

Zioła dość nieregularnie, głównie karbieniec i melisa.

Hmm... no tak, wczoraj jak matuli dawałem witaminy, to też sobie wciągnąłem B12, benfotiaminę, niacynamid, B5.

No i czasem bor.

No i tyle.
Odpowiedz
Hmm, no nie widać za bardzo zmian na tym paznokciu, który jako jedyny smarowałem kremem. Pomaga na odcisk na stopie, nawet bardzo pomaga, ale widocznie zmiany paznokcia mają inne przyczyny. Albo krem nie dotarł wystarczająco głęboko, ale wątpię, to dość cienka skóra, w porównaniu do tego, co jest na stopach.

Tzn wróć, zmiany SĄ. Kilka prążków urywa się w połowie, ale powinny... hmm...

...zaraz, chwila, bo znowu mi się czas pomylił. Ja ten paznokieć smarowałem niemal dokładnie miesiąc temu. Cholera... no kilka prążków urywa się jakoś kilka milimetrów nad początkiem paznokcia. Ile one dokładnie rosły? Jak zacząłem pisać byłem przekonany, że zmiany pojawiły się dużo wcześniej, zanim zacząłem smarować. No ale to był miesiąc bez 3 dni. Prążki są przerwane na jednym tylko paznokciu, tym, który smarowałem.

Hmmm... no cholera... jakby dopiero teraz zaczęły się pokazywać te przerwania, to sprawa byłaby jasna. Ale one są dość daleko, a paznokieć rośnie już ukształtowany pod skórą. Kurcze, że ja wtedy nie zrobiłem rysy na paznokciu żeby dokładnie wiedzieć, kiedy i jak się zaczyna.

No nic, sprawa jest nie rozstrzygnięta. Te przerwania są dość nieliczne, jakoś ze 4 mm od skórki. Wrócę do tego smarowania i zobaczę jeszcze raz za miesiąc.

Co więcej... jedyny obłączek, na palcu wskazującym prawej ręki, całkowicie znikł. Tutaj z kolei coś robię bardzo źle.

Bardzo fajnie poprawiłem sobie sporo funkcji organizmu, sprawność umysłowa, koordynacja ruchów, nawet zacząłem załatwiać zaległe sprawy, jakieś małe malowanie łazienki, takie tam. Jednocześnie jednak ciągle jest to odczucie zmęczenia, a także ten zanik obłączków...

No dobra, może poszło o to, że uderzyłem w tarczycę? Może mam problem w drugą stronę, ona może zbyt słabo funkcjonować, co w efekcie daje część objawów? A to, co biorę za objawy nadczynności, może wynikać z zupełnie innych rzeczy? Jeśli jest jedna rzecz, co do której nie ma wątpliwości, że wpływa na wielkość obłączków, to właśnie praca tarczycy. Rosną przy przejściu w nadczynność, znikają przy niedoczynności. Przy silniejszej nadczynności oczywiście mogą robić się różne hocki klocki, wtedy mogą znowu zaniknąć. Ale ogólnie przy łagodnej powinny rosnąć.

No OK, odstawiam karbieniec, odstawiam melisę. Karnityna sama z siebie nie przeszkadza. Pomyślę o mikrodawkach jodu. On nawet w dużych dawkach nie wywoływał u mnie problemów. Podobnie karbieniec nie dawał spodziewanych pozytywów. Gdyby to była nadczynność, to po karbieńcu objawy by znikały, po jodzie bardzo mocno się nasilały. Tymczasem ani jedno, ani drugie zdaje się nie mieć większego wpływu.

No i mamy te badania, które sugerują, że odczuwalne przez pacjentów objawy nadczynności to tak naprawdę objawy zatrucia wolnymi rodnikami, witamina E je likwidowała. Podobnie np zmiany w układzie krążenia mogą wynikać nie z samych hormonów tarczycy, ale z zatrucia estrogenem.

Może też być tak, że organizm podkręca tarczycę, by przeciwdziałać czemuś. Może dopiero przy wyższej aktywności jakieś procesy przebiegają normalnie, takie coś się zdarza. Wtedy obniżając ją nie tylko nie pomagam, ale wręcz szkodzę, bo normalny poziom jest dla mnie za niski. To by mogło tłumaczyć, czemu czuję się po tym gorzej, pomimo tego, że w badaniach krwi wyszło OK.

Drugi dzień picia poziewnika, może krzem jakoś poprawi mi kolano... swoją drogą, jest z nim spokój, w sensie, nie boli w nocy. Ale czuję przy gwałtowniejszych ruchach.

No i jeszcze wracając do objawu Terry'ego... jakie mamy opcje? Co pojawia się w marskości wątroby, a także w nadczynnej tarczycy, równocześnie wpływając na rozszerzenie drobnych żył?


- nadmiar tlenków azotu, najmocniejsza w medycynie hipoteza skąd biorą się w marskości
- zaburzenia równowagi współczulny przywspółczulny, śladem jest tutaj to, że objaw znika mi po kąpieli
- nadmiar serotoniny we krwi
- nadmiar histaminy
- zmiany w dalszych żyłach, blokujące przepływ krwi
- estrogeny, druga najmocniejsza hipoteza w marskości wątroby

No i wreszcie

- trwałe uszkodzenie naczynek, na zasadzie powstania "pajączków" żylnych, nigdy się nie zagoi, albo zagoi po paru latach

Jest nawet opcja, że trafiłem w przyczynę, np estrogeny, ale jako że mam trwałe uszkodzenie, ich zbicie nic nie daje.
Odpowiedz
Konrados post edytowałem, widzę że czytasz ale w czasie gdy czytałeś zrobiłem edycję i dodałem sporo
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 48 gości