This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Ale adrenalina i lignokaina ROZSZERZAJĄ tętnice, a nie zwężają. Jakby zwężały, to sprawa byłaby oczywista.
Odpowiedz
....a może dobrze AI kombinuje. Mieszanka adrenaliny i lignokainy, jak teraz widzę, powoduje obkurcz, tylko wtedy, gdy zastosuje się obie naraz.
Odpowiedz
No dobra, lokalna / systemowa nadprodukcja tlenków azotu. Albo nadwrażliwość tkanek na te tlenki. I dalej nie wiadomo, co z tym robić.

Póki co zeżarłem kapustę z imbirem, danie, które uwielbiam. Dałem matce i wyrzuciła wszystko do kibla Big Grin Obserwuję, czy coś się nagle zmieni w wyglądzie paznokci.

No i jest jeszcze hipoteza kreatyny. To, co kiedyś pisałem, sygnały obkurczu naczynek krwionośnych mogą być bardzo dobre, ale mięśnie, które te naczynka wyściełają, mogą nie działać jak trzeba, na przykład z powodu niedoboru kreatyny. Jak już o kreat mowa, kretyńska AI pisała wtedy, że kreatyna działa na mięśnie szkieletowe. Sekunda w pubmed wykazała, że działa też na mięśnie wyściełające naczynia krwionośne.

No kurde, kilka opcji

1. za wysoki / za niski poziom jakiejś substancji, która reguluje obkurcz naczynek
2. wywalona sama struktura naczyń, nie trzymają jak trzeba, np problemy z kolagenem
3. mięśnie są za słabe i nie trzymają
4. komórki nerwowe nie wysyłają odpowiedniego sygnału / wysyłają za mocne

I pewnie jeszcze można tego znaleźć.
Odpowiedz
...no cholera, chyba TROCHĘ lepiej. Troszkę, jeśli w ogóle. Na pewno nie ma dużej różnicy, nie tak, że zanikło jak kiedyś się zdarzało.

Co zwraca uwagę, niacyna, która powoduje rozszerzenie naczynek takie, że cała skóra robi się czerwona jak flaga radziecka, w ogóle zdaje się nie mieć wpływu na objaw, nic tam nie rozszerza ani nie zwęża.

To nie może być aż tak skomplikowane. Musi być jakiś JEDEN konkretny czynnik, który da się przyskrzynić.

Na przykład z objawów, bo np estrogen powinien sprawić, że mi cyce urosną, powinny być też takie objawy, jak zaczerwienione dłonie i "pajączki", nic takiego nie ma.

A jak nie z objawów, to jakąś ingerencją. Próbowałem ogarnąć estrogen brokułem, nic póki co nie widać. Próbowałem tarczycę karnityną, no nie wiem... śpię DUŻO lepiej, ale nie ma zaniku objawu Terry'ego. Testowałem zioła, które wzmacniają naczynka krwionośne i likwidują żylaki, bez efektu.

Hmmm... pojawienie się objawu Terry'ego było nagłe, wiązało się z szeregiem dodatkowych obserwowalnych zmian, czort wie, na ile wynikało to z nerwicy, a na ile było jej przyczyną. Był wtedy DUŻO wyraźniejszy niż teraz. Po końskich dawkach witamin jakoś samo się uspokoiło. Żadne badania nic nie wykazały, łącznie z kolonoskopią, gastroskopią i USG tarczycy (i reszty narządów), przy czym tarczyca była badana na szybko i lekarz coś na siłę starał mi się wtedy udowodnić, że to na pewno nie ona, bo jakby to była tarczyca, miałbym TSH 100. Dureń, jednym słowem, mógł nawet podświadomie zignorować coś, co jednak było widoczne.

No, to wszystko najmocniej pasuje do tarczycy, tak poprzez nagłość objawów, jak i to, że wszystkie się zgadzają. Tylko wyniki badań krwi nie pasują, ft3 i ft4 mam IDEALNIE pośrodku średniej populacji, wręcz niewiarygodnie idealnie. TSH trochę niskie, ale same hormony tarczycowe są piękne.

Nawet teraz na upartego mam sporo objawów, które da się przypisać tarczycy, nawet w podkoszulku pod bardzo cienką kołdrą jest mi za gorąco, muszę w samych gaciach spać. Pocę się też dużo mocniej, niż kiedyś. No i oczywiście stany lękowe oraz palpitacje, po których też zresztą śladu nie ma. No właśnie, może to też efekt karnityny.

Cholera jasna, cały czas czuję, że rozwiązanie może być banalne i na wyciągnięcie ręki. Że umyka mi coś zupełnie oczywistego, a ja ciągle zapętlam się w rzeczach, które już 20 razy robiłem.
Odpowiedz
Hmm

https://journals.sagepub.com/doi/10.3181...-100-24543

Nadczynna tarczyca u szczura nie spowodowała spadku kreatyny w mięśniach, ALE spowodowała spadek w sercu. I to o połowę, co jest naprawdę bardzo znaczące. Pytanie, jak z mięśniami wyściełającymi naczynka? Czy one dostają kreatynę tak, jak serce, czy tak, jak mięśnie szkieletowe?

Duża poprawa snu, którą mam, może wynikać z lekkiego wyciszenia tarczycy. I może znikł czynnik, ale nie znikły jego konsekwencje, może np objaw Terry'ego przy nadczynnej tarczycy zanika dopiero wtedy, gdy uzupełni się kreatynę? Może nawet w sercu, bo jego zbyt słaba akcja też może powodować zmiany w naczynkach obowodowych, rozszerzających się, by ułatwić przepływ krwi. A poziom kreatyny w sercu w nadczynnej tarczycy spadł u szczura o połowę.

Myślę, że powinienem uderzyć w 3 rzeczy równocześnie. Wyciszać tarczycę, tym, co robiłem dotychczas, czyli karnityną i witaminą E, ale zwrócić większą uwagę na karbieniec. Zbijać estrogen brokułami. Zastosować DUUUUUŻĄĄĄĄĄ dawkę kreatyny, taką, która gwarantuje wysycenie tkanek. 10-20 gramów dziennie przez tydzień.

Ogólnie to w 2010 wszystko IDEALNIE pasuje pod tarczycę, stosowałem jednocześnie bardzo wysokie dawki E i karnityny, organizm był też wysycony kreatyną. W 2020 była karnityna i kreatyna, z dodatkowych rzeczy mających wpływ melatonina i piracetam. Może też witamina E.

W 2020 był też olej z rokitnika, on ma co prawda składnik aktywny, który nie ma większego wpływu, ALE

https://jcdronline.org/index.php/JCDR/article/view/2999

Ekstrakt z owoców rokitnika zatrzymywał nadczynność, wywołaną podaniem szczurom hormonu. Tam musi być błąd w tabelce, w ostatniej linijce musieli pomylić mg z g, co wynika z późniejszego tekstu. Niemniej rokitnik w wysokiej dawce miał efekty prawie identyczne z obecnie stosowanymi, ciężkimi lekami.

Hmm... myślę, że w 2020 efekty przyniosło równoległe stosowanie kreatyny i karnityny.

No i bor, który brałem. Jego niedobór mocno wiąże się z reumatoidalnym zapaleniem stawów, którego mam objaw (te charakterystyczne prążki), niski poziom boru może też nadmiernie aktywować tarczycę.
Odpowiedz
...i zaczynam od teraz, karbieniec, a za jakiś czas kreatynę.

Nie jestem tylko pewien, czy to nie karbieniec wywołał te problemy z wątrobą czy pęcherzykiem. Całkowicie się uspokoiło, więc stawiam, że to jakiś jednorazowy skurcz mięśni gładkich w tamtym rejonie albo coś podobnego, bo to daje takie właśnie objawy, a nie kamienie. Niby karbieniec nie ma toksyczności dla wątroby, ale też czort wie, co tak naprawdę mi sprzedali na allegro.

Oliwy już nie dotykam, bo to było zaraz po wypiciu takiej z białą truflą. Możliwe, że po prostu alergia na nią albo coś.
Odpowiedz
Eh, znowu się zasiedziałem.

No, jest jeszcze jedna opcja, (nor)adrenalina. Ona rozszerza naczynka, jest podniesiona w marskości, jest w nadczynności. Objaw znikał u pacjentów, którym podano mieszankę adrenaliny i substancji, która blokuje jej receptory. I sprawdzenie tego jest banalnie proste, beta blokerem. Który mam.

To znikanie objawu u pacjentów, chwilę po tym, jak podano im te blokery, to kolejny sygnał, że objaw Terry'ego nie wynika z trwałych uszkodzeń, w przypadku marskości wątroby z zablokowania żyły wrotnej i z wynikającego z tego wzrostu ciśnienia żylnego, ale z lokalnych zaburzeń kontroli obkurczu drobnych naczynek. Sygnał, ale niepewny, bo podanie tych substancji mogłoby wyciszyć sygnał nawet wtedy, gdyby wynikał z tego zablokowania żyły wrotnej.

Muszę te testy beta blokera postawić sobie wysoko w kolejce zadań do zrobienia, już próbowałem, ale jak do jeża podchodziłem, biorąc 1/10 tabletki, żeby uniknąć ewentualnych skutków ubocznych, miałem stopniowo zwiększać ale jakoś tak się rozmyło.

Chociaż... czytam teraz, że jednak NIE jest podniesiona w nadczynności, a wręcz przeciwnie. Coś sobie wkręciłem. Pewnie przez to, że terapia blokerami adrenaliny leczy drżenie rąk w nadczynności, co jest dość charakterystyczne i pozwala wstępnie diagnozować, drżenie znika dosłownie błyskawicznie, jak tylko lek przejdzie do krwi, to się w minutach liczy. Drżenie wywołane innymi chorobami nie reaguje na te leki w ogóle.
Odpowiedz
Nebiwolol ponoć jest całkiem dobrym i nowoczesnym betablokerem. Kardiolog mi przepisał 5 mg dziennie ma początkowe nadciśnienie skurczowe, ale na razie nie wykupilem. Jakich skutków ubocznych betablokerów się obawiasz? Ja głównie tego, że przy niskim tętnie w nocy rzędu 35-40 BPM zbije mi je jeszcze bardziej.
Odpowiedz
W zasadzie tylko reakcji alergicznej, nie zamierzam brać dawek, które faktycznie mogą coś namieszać.
Odpowiedz
(05-20-2026, 11:21 AM)Temper napisał(a): Nebiwolol ponoć jest całkiem dobrym i nowoczesnym betablokerem. Kardiolog mi przepisał 5 mg dziennie ma początkowe nadciśnienie skurczowe, ale na razie nie wykupilem. Jakich skutków ubocznych betablokerów się obawiasz? Ja głównie tego, że przy niskim tętnie w nocy rzędu 35-40 BPM zbije mi je jeszcze bardziej.

Kurwa mać... 35-40 średnie, czy najniższe? Ja ostro pracowałem nad tym, żeby zejść poniżej 50 średniej. Moje najniższe średnie to chyba 46 dotychczas. Często mi się udaje trzymać poniżej 50. Zawsze chciałem umieć zejść do niższych, bo to niby oznacza, że serce potrafi się wyluzować po całym dniu. Wczoraj miałem np. 56 średnie, ale skończyłem ostry trening karate o 21, więc gdy szedłem spać o 23, to serce jeszcze osiągało poziom 68 i zjechało do 50 najniżej.
A jakie masz ciśnienie, że zdecydowałeś się brać betablokery? Ja nie biorę niczego, po prostu nie mierzę :-) Wiem, że to idiotyczne, ale wolę wykitować niż się  stresować ciśnieniem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 10 gości