This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Jeszcze jedna rzecz mi do łba przyszła. Może być i tak, że obłączki zależą od GABA / glutaminianu. Czy raczej zależą od aktywności komórek nerwowych, sterujących między innymi wzrostem, a to z kolei zależy od proporcji neuroprzekaźników. Jakby nie patrzeć, GABA jest testowany jako lek przyspieszający gojenie się ran.

Bardzo, baaaaardzo naciągana hipoteza. Nie, niemożliwe, w marskości gaba jest podniesiony, a nie obniżony.

Odnoszę delikatne wrażenie, że paznokcie są nieco mniej blade. Tak właśnie powinien działać żeńszeń, rozszerzać drobne naczynka i poprawiać ukrwienie. No ale może tylko tak mi się wydaje, jednak wolę napisać to już teraz, jakby jakaś duża zmiana nadchodziła żebym wiedział, kiedy się zaczęło.

Eh, żebym miał pełną listę z 2020... na przykład, czy jest opcja, że brałem wtedy kwas foliowy? Na pewno był w 2010, tuż przed poprawą.

Hmm... własnie, o tych naczynkach myślę. To może być CAŁY problem, mam blade paznokcie, bo nie dopływa krew. Nie dopływa, nie ma ukrwienia, nie ma wyżywienia tkanek, obłączki nie rosną. I tyle. W 2020 był mocno poprawiający ukrwienie piracetam, w 2010 żeńszeń.

Może w 2020 koenzym Q10 był koniecznym elementem, działającym w synergii z kreatyną? I może b complex, w skład której wchodzi przecież B2?
Odpowiedz
...no i wraca problem, nad którym zastanawiałem się tysiąc razy. Co konkretnie odpowiada u mnie za objaw Terry'ego? Mechanizm MNIEJ WIĘCEJ znam. Zbyt mocne rozszerzenie drobnych tętnic, połączone ze zbyt dużym zwężeniem żył. Prawdopodobnym mechanizmem jest zbyt duża aktywność tlenków azotu, czy to zbyt wysoki poziom, czy zbyt duża wrażliwość receptorów.

Myślę, że cała reszta to mogą być tylko konsekwencje. Przykładowo, brak krążenia w najdrobniejszych naczynkach może sprawiać, ba, musi sprawiać, że metabolizm energetyczny komórki jest słabszy. Efektem będzie pozytywny efekt kreatyny czy witaminy B2, które poprawiają ten metabolizm, co nie powinno być odczuwalne, jeśli nie byłby już na wstępie mocno obniżony. No i obie te rzeczy rozszerzają naczynka.

Jedyne, co jest jakąkolwiek wskazówką dotyczącą przyczyn to fakt, że po gorącej kąpieli, gdy skóra na palcach się marszczy, objaw znika. A to wynika z mocnej zmiany w równowadze układów współczulnego i przywspółczulnego. No i to, że CHYBA miałem zaostrzenie objawu po argininie, ale to mogło być akurat złudzenie, raz to zaobserwowałem i mogło np wynikać z innego światła.

Cholera no... tu by trzeba uderzyć jakimś lekiem, który wpływa na konkretne receptory, albo poziom konkretnych substancji. Zrobiłem tę próbę z połączeniem kreatyny, melatoniny, karnityny i paru innych rzeczy, efekty są bardzo dobre, jeśli idzie o sprawność umysłową i ogólną poprawę stanu zdrowia, ale nie trafiłem w przyczynę problemów. Objaw Terry'ego nie znika, podejrzewam, że poprawę odczuwam, bo tylko poradziłem sobie z niektórymi jego konsekwencjami. Zamaskowałem objawy.

Czytam właśnie opis, jak u kogoś pojawiły się takie właśnie prążki jak u mnie oraz objaw Terry'ego po rozpoczęciu, uwaga uwaga, terapii ssri. No i właśnie, serotonina rozszerza naczynka, a także jest mocno podniesiona zarówno w chorobach, w których pojawia się objaw (wszystkich!), jak i w jedynej chorobie, w której pojawiają się prążki. Ale też ten lek, który ona brała, niszczy wątrobę i miała w tej wątrobie zmiany, więc to mogło być po prostu od tego.

https://casereports.bmj.com/content/2018...017-221405

no i wreszcie to, co nie raz wklejałem. Zaburzenia komórek tucznych i zalanie organizmu histaminą, wyleczone między innymi naltreksonem. Który brałem, bez efektów.

Może spróbuję jeszcze raz z beta blokerami, z większą dawką.
Odpowiedz
Zacznę znowu pić karbieniec, 2 razy dziennie. Obecne zmiany na plus są na tyle duże, że jeśli to tarczyca, to musiałem ją jakoś porządnie wyciszyć.

Kurcze no... jakie są opcje, co mogło wywołać objaw Terry'ego?

- tarczyca, najbardziej prawdopodobne, bo najczęściej wymieniane w literaturze, gdy wykluczy się inne przyczyny, do tego miałem czasem wyniki badań na krawędzi normy. USG nic nie pokazało, ale było robione na szybko, suple... no na dwoje babka wróżyła, niby karnityna coś pomaga, ale nie zauważyłem zmiany w wyglądzie objawu.

- nerki, wątroba zdrowe, serce badane parę razy przez niby niezłego fachowca. I na tym kończą się wymieniane w literaturze przyczyny problemu

- chroniczna infekcja jelit, coś, co wydaje się niewiarygodne, bo nic nie trwa tyle czasu, no ale zaczęło się od problemów jelitowych, a w marskości objaw wynika z przerostu niektórych bakterii

- zmiany w układzie krążenia, w marskości przerost bakterii sprawia, że krew nie odpływa jak trzeba i robi się zastój żylny, taki zastój może zrobić się z powodu jakiegoś zwyrodnienia, też mało prawdopodobne, bo żadnych objawów niewydolności żylnej nie mam

- zmiany, ale na poziomie drobnych naczynek, na zasadzie po prostu blizny, przeczy temu trochę to, że objaw potrafi zniknąć po np kąpieli, ale tylko trochę, bo bo takie drobne zmiany mogą po prostu ma chwilę znikać, gdy lekko zmieni się chemia organizmu

- nadmierna produkcja jakiegoś hormonu w organizmie, np niezłośliwy (bo złośliwy dawno by mnie zabił) guz, który zalewa organizm serotoniną, adrenaliną albo czymś innym

- no i wreszcie jedna z miliona mutacji genetycznych, które potrafią objawiać się w późnym wieku, czemu przeczy to, że wszystko zaczęło się dość nagle.

Hmm... nie mogę wykluczyć, że poprawa, którą cały czas ostatnio odczuwam, to efekt pilnowania karnityny. Biorę prawie codziennie, bardzo rzadko zapominam. Razem z nią biorę E, która też w badaniach działała, a także uzupełniam to, co przy nadczynności spada.

ALE mam bardzo dobre wyniki (a raczej złe) tego, co powinno lecieć przy nadczynności, powinienem mieć obniżony cholesterol, a mam podniesiony. No i poziom samych hormonów jest OK.

No nic, na razie sprawdzę na spokojnie karbieniec. No i cały czas biorę żeńszeń, który działał przy tym jak magia

https://www.sciencedirect.com/science/ar...2024000519

A na przyszłość rezerwuję test tyrozyna + BCAA na pusty żołądek, 3 razy dziennie, przez 3 dni, plus unikanie pokarmów wysokobiałkowych. To powinno zbić serotoninę na tyle mocno, że jeśli to ona odpowiada za objaw, będzie to widoczne.

https://www.reddit.com/r/Nootropics/comm...n_besides/

tu ktoś wypisał rzeczy obniżające jej poziom. Z reguły całkowicie błędnie, no ale zostawię na wszelki wypadek.
Odpowiedz
Zakopuję się w tę króliczą norę, okazuje się, że jedna z substancji, które obniżają serotoninę, to... kreatyna.

Bardzo silne działanie ma złocień maruna. Na tyle silne, że powinien sam jeden wystarczająco zbić poziom. I to tanie jest.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/12957329/

tu miłorząb japoński zbił wzrost wywołany stresem, no ale to nie to samo co po prostu zbicie poziomu.

Niacynamid potrafi bardzo mocno zbić poziom, ale wymaga dawek rzędu kilku gramów.
Odpowiedz
Karbieniec działa chyba, w sensie, pierwszy raz od dawna było mi zimno w nocy. Zdaje się, że poprzednio też takie rzeczy pisałem, ale podejrzewalem, że to jakaś infekcja czy coś. No ale teraz mam tak od razu po karbieńcu i pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna.
Odpowiedz
Hmm, boty dalej nie potrafią wyszukiwać obrazków? Przydałyby się zdjęcia paznokci 2 chorób

1. zespół rakowiaka, gdy organizm jest zalany serotoniną.

2. zalanie organizmu nadmiarem estrogenów, jako że to ich nadmiar niektórzy naukowcy uważają za jedną z głównych przyczyn objawu Terry'ego

pewnie da się to wyłapać na jakimś tiktoku nawet.
Odpowiedz
https://www.linkedin.com/pulse/morpholog...x-girardin

gigantyczne opracowanie objawu Terry'ego, z którego jednak niewiele wynika.

Hmm..

https://en.wikipedia.org/wiki/Spider_angioma

to jest dość podobny mechanizm, tutaj za przyczynę uważa się nadmiar estrogenu. Tak wprost o tym piszą.

Hmm, ale czy na pewno... to nie występuje częściej u kobiet niż u mężczyzn, to zawsze mnie męczyło w hipotezie szkód wyrządzanych nadmiarem estrogenu w marskości, no jak, skoro nawet bardzo wysoki poziom dalej będzie niższy niż taki, jaki ma kobieta. No ale może po prostu nie ogarniam podstaw, może to chodzi o poziom wyższy niż jest optymalny dla danego organizmu.
Odpowiedz
I3C, indole 3 carbinol. Drogie cholera, na dodatek kiedyś to już brałem.

Jest opcja, że okresy poprawy zgrały się z dużym natężeniem w diecie naturalnych źródeł I3C, czyli po prostu brokułów. Ewentualnie innych blokerów estrogenu.
Odpowiedz
...no to jeszcze tak. Nadczynna tarczyca podnosi poziom estrogenów. One dość długo utrzymują się we krwi, więc nawet jej wyciszenie nie sprawi, że tak od razu znikną wywołane nimi zmiany. Jeśli to one odpowiadają za objaw Terry'ego, a także jeśli przyczyną jest zbyt rozbujana tarczyca, to przyczyną poprawy w 2010 i w 2020 mogło być równoczesne mocne jej wyciszenie ORAZ zrobienie czegoś, co mocno obniża estrogeny. W praktyce byłoby to np jedzenie większej ilości brokułów.
Odpowiedz
https://www.sciencedirect.com/science/ar...8X75900057

tak jeszcze kminię, co z tym estrogenem. Tutaj porównali 2 choroby, marskość i nadczynność, jako że w obu poziom rośnie bardzo mocno, więc łatwo w nich sprawdzać co i jak.

Z kolei w cukrzycy poziom jest obniżony, ale nigdy dosłownie nie widziałem takiego objawu u cukrzyka, a widziałem sporo paznokci chorych. Jeden opis przypadku, gdy objaw Terry'ego pojawił się w tej chorobie, dotyczył ataku tak silnego, że prawie doszło do śpiączki. W takiej sytuacji wszystko się w organizmie pieprzy i nie ma co się doszukiwać.

Można chyba wstępnie wysnuć hipotezę, że objaw Terry'ego to połączenie 2 czynników, jeden to podniesiony estrogen, który działa w sposób opisany w tych wybroczynach pajączkowatych, które podlinkowałem wcześniej, drugi to zwiększony poziom tlenków azotu / wrażliwości na nie. To sprawia, że naczynka krwionośne są jednocześnie zwężone w jednym miejscu, a rozszerzone w innym w dokładnie taki sposób, który powoduje ich "rozdęcie" na samym końcu, widoczne jako czerwona obwódka w objawie Terry'ego.

No i co dalej... badać sobie estrogeny? Wyjdzie taniej niż próba zbicia za pomocą np I3C. Ale ich jest kilka w organizmie i mógłbym nie trafić na właściwy. No i... nie mam za bardzo objawów, szczecina na ryju rośnie żwawo, cycki normalne, na potencję też nie narzekam.

No nic, rozkminy na później zostawię. Na razie karbieniec, a za kilka dni kupię to zielsko, które wycisza serotoninę, złocień maruń czy jakoś tak.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 7 gości