This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No, cały dzień żarcia B complex, nie pomaga na odczucie zmęczenia po wzięciu żelaza. W sensie, nie mam pewności, czy ZUPEŁNIE nie pomaga, bo nie wiem, jak byłoby bez witamin, ale na pewno nie likwiduje całkowicie tego stanu.

Może to coś związanego z tryptofanem i serotoniną? Kurcze no, chętnie bym go brał, bo MOCNO podnosi mi samopoczucie, ale od razu pojawia się zespół niespokojnych nóg.

Spróbuję teraz trypto i zobaczę, czy nagle się "obudzę". Jakby wrócił zespół, mam tyrozynę pod ręką.
Odpowiedz
No, tryptofan chyba nie pomaga.

Jejku... identyczne odczucie miałem po cynku, który działa przez obniżenie kortyzolu. Jakbym miał hydrokortyzon pod ręką, po 10 minutach wiedziałbym, czy to to.

Niedawno coś pisałem o lukrecji, że ludzie sobie tym nadnercza leczyli, ale czy ja wtedy jakiegoś jeszcze zioła nie znalazłem? Na pewno witamina B5, wziąłem teraz. Jakieś są suple, które dostarczają półproduktów nadnerczom, już nie pamiętam, co to jest, ale jakoś działa. Tylko dość drogie.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1702662/

tu jest jak cynk obniża kortyzol, to dlatego ludzie po nim są jak zombie. No i to jest IDENTYCZNE odczucie jak po żelazie.

No nic, lukrecji póki co sobie zaparzę.
Odpowiedz
...za to znowu zagoiła się warga.

Hmm... brałem wszystkie z grupy B, oprócz B6, którą czasem miałem w magnezie. Tylko że w tym magnezie było 30% zapotrzebowania, a w suplach z innymi było po kilka, nawet kilkadziesiąt tysięcy. Jest taka zasada, że organizm pozbywa się nadmiaru tych witamin łącznie, czyli duże dawki jednej mogą doprowadzić do niedoboru pozostałych. Na ile to prawda, na ile mit internetowy nie wiem, ale faktem jest, że miałem mieszankę wszystkiego oprócz B6.

Co więcej, P5P może nie działać na skórę, ona jest aktywna w mózgu, gdzie zwykła B6 dopiero musi być przerobiona przez wątrobę, ale to ta zwykła pomaga problemy skórne, w tym łojotokowe zapalenie i właśnie wyschnięte usta.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34302584/

Chociaż widzę, że ludzie właśnie P5P sobie leczyli łojotokowe zapalenie skóry.

No nic, mam tylko tę zwykłą formę, więc tak czy tak nie mam dużego wyboru.
Odpowiedz
Znalazłem jeszcze B6 w dawce 50 mg, kupioną jakoś ponad 10 lat temu. No zobaczymy jak jutro będzie, zejdzie efekt dzisiejszego żelaza, wejdą B6 i lukrecja.

Powinienem przede wszystkim B1 brać, jako że duża część objawów marskości wątroby, cukrzycy, nerwicy, niewydolności nerek, a nawet nadczynności tarczycy, wynika z jej niedoborów. Przy czym nie tylko idzie o jej niski poziom w organizmie, ale też o problemy z jej prawidłowym wykorzystaniem. No i może teraz, jak po kreatynie nagle dzieją się rzeczy niestworzone, odblokowane zostały szlaki metaboliczne, konieczne do jej działania?

Te choroby, co wyżej wymieniłem, wszystkie charakteryzują się tym, że pojawia się w nich objaw Terry'ego. I we wszystkich albo brakuje B1, albo jest mocno walnięty jej metabolizm, jak w niewydolności nerek, gdzie poziom we krwi może być dobry, ale nie jest transportowana do komórki.

Chyba benfo się skończyła, ale mam jeszcze trochę zwykłej. Zdaje się, że w ogóle jej nie brałem, odkąd zacząłem przygodę z kreatyną.

A w ogóle śniło mi się, że brakuje mi czegoś, co nazywało się podobnie jak kwas alfa liponowy. Jak to we śnie, nie było prawidłowej nazwy, tylko wrażenie, że "brzmi podobnie". chociaż była zapisana na tablicy jakiejś. Że to przez to są te wszystkie problemy. Fizycznie niemożliwe, bo tego się nie "uzupełnia", to nie jest niedobór, zalewa się po prostu organizm gigantycznymi dawkami.

Ten kwas miałem brać, z uwagi na jego silne działanie przeciwnowotworowe, a także chroniące komórki nerwowe, szczególnie w aspekcie parkinsonizmu. Ot, taki suplement do brania przez całe życie. Oczywiście olałem sprawę.

Codziennie biorę karnitynę, to postanowiłem, że razem z nią będę brał też kwas. Te dwie rzeczy działają razem synergicznie, potęgując efekt chroniący komórki nerwowe.

No, to jutro będzie efekt zejścia żelaza, za to wejścia lukrecji, B6 i B1.
Odpowiedz
Na razie jest bardzo dobrze, wręcz rewelacyjnie. B1 nie miałem, za to zostało parę tabletek benfo.
Odpowiedz
Wylazłem dziś pokrzyw nazbierać (nie ma jeszcze, ex mi nagadała że je, ale to cieplejsze rejony), idę i aż mnie zatkało. Tak bardzo mi się wzrok wyostrzył, tyle szczegółów otoczenia mnie zaatakowało, jakbym okulary założył. Teraz zastanawiam się, co jest grane, czy mi się neurony uaktywniają, przez co więcej komórek w mózgu obsługuje bodźce wzrokowe, czy po prostu lekko zmieniła się akomodacja soczewki oka, przez co zmniejszyła się krótkowzroczność. Okularów nie mam idealnie dobranych, więc to byłoby możliwe.

No ale jest też to odczucie większej kontroli ruchu, czy przy pisaniu na klawiaturze, czy przy wykonywaniu codziennych czynności. Też mam od rana mocniejsze.

Coś z tego, co wczoraj zrobiłem, trafiło w czuły punkt. Nie kreatyna, bo akurat wczoraj nie brałem, nie piracetam, bo też go nie wciągałem. Choliny też nie za dużo. Nie brałem przez ostatnie dni niacynamidu. Hmm, co tam mogło być...

- duża dawka tryptofanu przed snem
- cały dzień jadłem b complex
- dodatkowo duża dawka B6 i duża dawka B1 w formie benfotiaminy
- zwiększyło się wysycenie żelazem, minął stres oksydacyjny wywołany jego dużym stężeniem we krwi, które trwa przez kilkanaście godzin po zażyciu
- kwas alfa liponowy
- napar z korzenia lukrecji

Jakbym miał na coś stawiać, to na B6 lub B1. I jak pisałem wczoraj, może odblokowanie niektórych szlaków metabolicznych przez kreatynę było przyczyną, dla której te witaminy mogły zrobić co do nich należy.

W obu przypadkach poprawy, w 2010 i w 2020 były jednocześnie duże dawki witamin z grupy B oraz kreatyna.
Odpowiedz
Tak myślę, co jeszcze mogło się stać, bo coś się stało. Za duża zmiana i za szybko, żeby to było dzieło przypadku, wyspania się czy czegoś takiego. Niedawno trochę D3 zjadłem, miałem po niej jazdy z magnezem i wapniem, trochę to uzupełniałem, ale też nie bardzo mocno. Niemniej taka poprawa na longecity była opisywana jako związana z uregulowaniem gospodarki wapniem. Tu też może być opcja, że kreatyna coś odblokowała, co umożliwia lepszy metabolizm D3. Ale nie bardzo chce mi się w to wierzyć.

Podobnie kwas alfa liponowy. Biorę go, ale mało. W badaniach pomagały dawki dosłownie ponad dziesięć razy wyższe. Ja biorę malutko i tylko raz dziennie. Niemniej on bardzo silnie chroni komórki nerwowe.

Hmm... jeszcze jedna rzecz, dodam ją w edycji do poprzedniego postu, bo to ważne. Olej z ogórecznika, to też wypiłem wczoraj, po dość długiej przerwie bez niego. I on bardzo mocno współgra z witaminą B6, niezbędną do jego przemian.

Żelazo czy tryptofan raczej nie mają tu większego znaczenia, na razie trypto nie będę brał, żelazo co drugi dzień, bo widzę, że ogólnie pomaga, pomimo tryptofanu nie wróciły objawy zespołu.

B1 powinienem brać tak czy tak, ale B6 się trochę boję, z uwagi na jej wysoką toksyczność przy przekroczeniu pewnej dawki. Co prawda do niej jest mi bardzo daleko, ale niektórzy ludzie są bardzo wrażliwi i nawet 15 mg może spowodować zatrucie. Co prawda takie przypadki są ultra wyjątkowe, ale ja biorę ponad 50 mg.
Odpowiedz
Troszkę poczytałem, no to nie działa w tę stronę. B6 jest konieczna do tego, by metylacja przebiegała prawidłowo. Ale to tyle, uzupełnienie kreatyny i odblokowania zależnych od niej szlaków metabolicznych nie powinno umożliwić witaminie B6 pełnienia funkcji. Można pokusić się o hipotezę, że teraz ta witamina sprawia, że metylacja działa lepiej, ale ja nie miałem jej niedoborów w diecie, więc ona nie blokowała procesów. Może o ATP chodzi, a nie o metylację...

Żeby chociaż niektóre rzeczy wyeliminować z listy wyżej, nie będę brał tryptofanu i B1. Czyli z b complex też póki co spokój, bo mam czystą B6.

Jeszcze jedna rzecz mi do głowy przyszła, magnez. Ciągle mam objawy niskiego poziomu, pomimo regularnej suplementacji. I tutaj B6 już gra bardzo dużą rolę, wręcz kluczową dla metabolizmu magnezu. Może kreatyna odblokowała coś w tym kierunku? Może czuję poprawę po B6, bo magnez przechodzi w końcu do wnętrza komórek? Niedawno brałem go nieco więcej.

Bardzo brakuje mi substancji, którymi mógłbym testować różne rzeczy. Syntetycznego kortyzolu, żeby sprawdzić w ten sposób nadnercza. Czegoś, co mocno wspomaga gaba. L-dopy.

Coś bardzo dobrego ostatnio zrobiłem, przez co poprawiła się JAKAŚ rzecz w organizmie. Ale jaka? Poziom czego wzrósł, albo zmalał? Jakiegoś neuroprzekaźnika? Czegoś, co odpowiada za gospodarkę energetyczną? Po prostu poprawiło się funkcjonowanie mięśni, w tym tych odpowiadających za regulację krążenia w drobnych naczyniach?

Jakbym wiedział na pewno, że jakaś jedna, konkretna rzecz bardzo mi pomaga, albo bardzo szkodzi... A tak? No wiem, że kreatyna trochę pomaga, ale nawet nie wiem, dlaczego, czy idzie o metylację, o ATP, o wspomaganie działania mięśni... To są wszystko procesy zależne od dosłownie tysięcy różnych rzeczy. Ona jest gdzieś pośrodku wielu procesów. A chodzi o to, żeby znaleźć coś, co jest na samym końcu, albo na samym początku łańcucha. Hormony nadnerczy, GABA, dopamina, to wszystko co prawda jest produktem końcowym setek reakcji, ale właśnie, końcowym. Wiedziałbym, do czego dążyć. Mając jakąś rzecz z samego środka nie mam pewności ani od czego zacząć, ani jaki ma być efekt finalny.

Kreatyna wspomaga syntezę ATP, przez co wspomaga dosłownie każdą jedną komórkę w organizmie. Wyżej pisałem o paru rzeczach, które chciałbym sprawdzić. Dopamina? No jasne, że kreatyna jest pokarmem dla neuronów, które ją produkują. GABA? To samo. Podobnie serotonina, no wszystkie neuroprzekaźniki. Hormony już mniej.

Kwasy tłuszczowe są najtrudniejsze do sprawdzenia, bo tego po prostu nie da się zbadać, nawet jakbym chciał parę tysięcy wydać na badanie wysycenia błon komórkowych, to laby dają bardzo mało wiarygodne wyniki. Suplementy DGLA są chyba dopiero w fazie testów.

No nic, będę brał te rzeczy, co wypisałem wyżej i obserwował. Póki co jest BARDZO dobrze. Nawet objaw Terry'ego jakby mniej wyraźny.

- B6 przez kilka dni, potem odstawię, organizm będzie wysycony a nie chcę ryzykować powikłań zbyt wysokich dawek
- olej z ogórecznika
- kwas alfa liponowy razem z karnityną rano
- napar z korzenia lukrecji

Wszystkie te rzeczy brałem, nawet w dużo większych dawkach, ale tu może chodzić o połączenie czegoś.

Cały czas też biorę mniej lub bardziej regularnie rzeczy z listy ułożonej jakiś czas temu

- kreatyna
- karnityna z w witaminą E, teraz do tego zestawu dochodzi ALA
- melatonina przed snem
- niacynamid
- kadzidłowiec
- mumio
- B5
- cholina

Dużo rzadziej B2, biotyna, astaksantyna. Bardzo rzadko bor, ale on długo utrzymuje się w organizmie więc starczy raz na jakiś czas. No i vilcacora jak pamiętam, nawet mam ją obok kompa, żebym ją cały czas widział, a i tak zapominam. Trochę litu jeszcze dziś wezmę, on podobnie jak bor, długo się trzyma.

Celem było równoczesne uderzenie wszystkimi rzeczami, które mają związek z reumatoidalnym zapaleniem stawów, jako że jedna ze zmian na paznokciach występuje niemal wyłącznie w tej chorobie, a także w rzeczy powiązane z metabolizmem kreatyny lub nadczynnością tarczycy.

Brakuje mi jednej rzeczy, betainy. W tym zestawie istotne było uzupełnianie grup metylowych, robię to choliną, ale ona w dużych dawkach jest mocno niezdrowa, generuje kosmiczne ilości TMAO.
Odpowiedz
A, jeszcze niedawno B12 jadłem, duże dawki pod język. Ale nie dzień przed tą dużą poprawą.
Odpowiedz
Ze zmian, cynk zaczynam brać, z uwagi na jego związek z B6, a także przez lekarstwo w zębie, które jak się okazuje jest po prostu tlenkiem cynku. Teraz jest pytanie, czy uda się tego zęba uratować, to ten na granicy kanałowego, co nie mogłem go na czas leczyć przez covid.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: Temper, 2 gości