This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Ciąg dalszy "obmacywania" mózgu, próbując ustalić, co wywołało ten okres silnej bezsenności i stanów lękowych, po miesiącach dobrego snu.

Dwoje głównych podejrzanych to zaprzestanie suplementacji rzeczy, które zwalczają wolne rodniki i regulują pracę tarczycy (karnityna, witamina E), a także suplementacja tyrozyną, będącą surowcem do produkcji noradrenaliny.

Może też być obniżenie stężenia kwasu foliowego albo miedzi, bo tu też robiłem coś, co mogło do tego doprowadzić, nie ruszam nic, co mogłoby mieć na to wpływ i skupiam się na dwóch czynnika z poprzedniego akapitu.

Karnityna, witamina E, tyrozyna. Plus oczywiście to, co ostatnio, czyli niacynamid, mumio, vilcacora, piracetam, cholina.

No i zestaw, który miałem brać "do końca życia", witaminy B1, B2, biotyna, lit. Od wczoraj też tauryna. Te rzeczy mają chronić przed ryzykiem choroby Parkinsona, do tego jest opcja, że to właśnie one "naprawiły" sen jakiś czas temu, poprzez częściową regenerację obszarów odpowiedzialnych za produkcję dopaminy.

Od kilku dni nie biorę melatoniny, zapomniałem. To dość wkurzające jest, człowiek sobie przypomina gdy już prawie śpi, no bez sensu wybijać się ze snu i wstawać, by wziąć suple nasenne. Sen swoją drogą bardzo dobry, zobaczymy teraz, czy tyrozyna wszystkiego nie popsuje.

Piracetam robi robotę. Naprawdę mocno widoczna różnica.
Odpowiedz
No, odnowiła się ranka na ustach, niewielka bo niewielka, ale jest. Zobaczę, czy coś z tym dalej będzie.

Jak będzie, to próbuję żelazo. Zagoiło się po tym, jak zacząłem brać niacynamid, ale też wcześniej wziąłem duże dawki żelaza oraz oleju z wiesiołka.

Żelazo mam kupione, ale na razie tylko leży i czeka.
Odpowiedz
Po tyrozynie spałem jak kamień, czyli nie ona. Jeszcze tuż przed pójściem do łóżka wziąłem większą dawkę, na pusty żołądek, żeby mieć całkowitą pewność.

Powiedziałbym, że okres poprawy snu to efekt regularnego brania E i karnityny, ALBO regularnego brania rzeczy, które mają chronić i regenerować komórki produkujące dopaminę.

Wracam do żelaza, nie wiem, czy to ono odpowiadało za zagojenie się ranki, ale na pewno żelazo odpowiada za zespół niespokojnych nóg, który dalej czasem się pojawia.
Odpowiedz
Co mnie ciągle męczy, to prążki, identyczne jak w rzs

https://www.sciencedirect.com/science/ar...6422000928

wyszło im, że każdy punkt na skali DAS28 (intensywność choroby), ryzyko wystąpienia prążków wzrasta ponad 150 razy, jeśli dobrze czytam abstrakt, nie mam czasu się zagłębiać.

No nie ma opcji, za tę zmianę w wyglądzie paznokcia odpowiada jakiś czynnik, który jest obecny głównie w RZS i nie jest obecny niemal w żadnej innej chorobie. Jaki czynnik? Nie leki, to to pojawia się zanim wykryje się chorobę i podejmie leczenie.

Żebym wiedział na pewno, to byłoby gigantycznym krokiem naprzód jeśli idzie o poprawę zdrowia. Stany zapalne drobnych naczyń krwionośnych, jak niektórzy sugerują? Terapia końskimi dawkami środków przeciwzapalnych, konkretnie tych pomagających w RZS. Może być nawet olej z wiesiołka, który okazał się równie skuteczny jak dobre leki. Nadmiar czegoś, niedobór? Można kombinować. Zaburzenie jakiegoś jednego sygnalizatora, hormonu, enzymu, czegokolwiek? Też się da coś zrobić.

Bardzo mocno wskazuje to na kwasy tłuszczowe, głównie dlatego, że ich suplementacja obniżała DAS28, a także to, że na pewno mam duży niedobór, łojotokowe zapalenie skóry jest objawem.

No ale prawda jest taka, że nie wiadomo, co odpowiada za te zmiany w wyglądzie paznokci chorych.
Odpowiedz
O, z końca 2025, tego chyba jeszcze nie wklejałem

https://www.nature.com/articles/s41598-025-12994-5

różnice w poziomie różnych substancji w organizmie, pozwalające diagnozować RZS i odróżniać je od innych chorób. Co jest ciekawe, takie coś pozwala też zazwyczaj dość trafnie znaleźć "lekarstwo", jeśli czegoś bardzo mocno brakuje, albo jest bardzo mocno za dużo, po prostu koryguje się to i bardzo często prowadzi to do poprawy stanu zdrowia. Jeśli w RZS powiedzmy bardzo mocno brakuje jakiegoś jednego aminokwasu, tak mocno, że każdy chory ma skrajne niedobory, jego uzupełnienie przynajmniej mocno poprawi stan zdrowia ogólnego, bo niedobór musi prowadzić do innych poważnych komplikacji, a może nawet wyleczy chorobę.

Oczywiście jest ryzyko, że ta substancja jest zużywana w procesie chorobowym, a jej uzupełnienie nasili ten proces.

No ale do rzeczy, znaleźli tam kilka ciekawych rzeczy.

Niski poziom leucyny

Niski poziom C20, ale co to jest C20? Normalnie to kwas arachidowy (nie arachidonowy), ten obecny w zwykłych orzeszkach.

Aaaa, opisali niżej. Arachidic carnitine.

Nie no, to wszystko pochodne karnityny. Leucyna się wyróżnia, mocno obniżona. Mocno podniesiona arginina.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4081662/

tu z kolei leucyna wyszła podniesiona u chorych.

Może po prostu NAD+?

https://www.nad.com/news/nr-nicotinamide...s-patients

chorzy mają połowę tego wewnątrz komórek. No ale wtedy zmiany byłyby w każdej chorobie, w której występuje niedobór NAD+, a są tylko w tej jednej...

No nic, biorę dalej koci pazur.

A, będę jednak pił olej z wiesiołka. Miałem wstrzymać się do momentu zagojenia tej rany, żeby wiedzieć, co konkretnie pomaga. No już wiem, że nie pomaga niacynamid. Czyli zakładając, że COŚ pomogło, to będzie to albo żelazo, albo olej. Obu tych rzeczy na pewno mi brakuje, no trudno, przeżyję bez tego jednego testu.
Odpowiedz
Humm, obłączek na środkowym palcu prawej ręki, na pewno go tam nie było. Ale też widzę, że skórka się chyba cofnęła.

totalnie mnie wysuszyło, wycieczka w ramach walki z agorafobią i jak wychodziłem z domu, był mróz, jak wracałem, 20 stopni, a ja w stroju jak na biegun. Litry potu i zauważyłem, że potem bardzo mocno mi te usta wyschły i popękały. I zastanawiam się, czy te pęknięcie ust to nie od początków cukrzycy, gdzie właśnie tak się człowiek zasusza, ile by nie pił.

No tak czy tak było źle, bo pojawił się nawet mały atak paniki, co jest fatalne przy próbie wytworzenia w mózgu połączenia "podróż = bezpieczeństwo".
Odpowiedz
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...3#pid12413

i co ja robiłem, zanim się zagoiła ta rana. No jednak nie niacynamid, bo regularnie biorę, a wróciło.

Żelazo i omega 6 właśnie testuję.

taurynę miałem brać, ona mi bardzo smakuje, tzn to w ogóle nie ma smaku, ale jakoś tak... no, dobrze się organizmowi kojarzy.

melatonina, o której zapominam, w sensie, jak sobie przypominam to już i tak zasypiam i nie chcę się wybudzać idąc pod tabletkę.

"Dobrze, że zapisuję co brałem kiedy, bo już podejrzewałem taurynę, ale ją wziąłem już po poprawie."

No i masz babo placek, kiedy ja dokładnie wziąłem taurynę. Dosłownie stronę wcześniej napisałem, że brałem dzień przed poprawą.
Odpowiedz
Tyle lat i zagadka ciągle nierozwiązana.
Odpowiedz
Dobra, przejrzę wstecz co robiłem

19 lutego - zagoiło się
18 - cholina, duże dawki
18 - tauryna
17 - wapń
17 - duuuużo tauryny
16 - duża poprawa samopoczucia po czymś, co robiłem wcześniej.

I tu jest podejrzenie, że to "coś wcześniej" co poprawiło samopoczucie, poprawiło też zdolność regeneracji.

12 - zaczynam brać dużo wiesiołka
10 - żelazo
9 - kwas foliowy

12 lutego nie było żadnej poprawy, wiec raczej nie kwas foliowy. Żelazo... też pewnie nie.

Dobra, a może to po prostu wapń. Hmm... no jego niski poziom to jedna z typowych przyczyn takiego wysychania ust i pękania.
Odpowiedz
Nie, serio, myślę, że to mógł być po prostu wapń. Ciągle mam dietę w której jest go za mało, a za dużo fosforu, dobrze też reaguję na suplementację, a jeden z podstawowych objawów niedoboru to sucha skóra.

Odkąd biorę niacynamid, robią mi się jakieś stany zapalne na dziąsłach, jakby afty, nie mam jak tego zobaczyć więc nie wiem na pewno. Tak czy tak w kilku miejscach i widać, że coś jest nie tak. On bardzo mocno obciąża szlaki metylacji, a czynnikiem ryzyka aft są niedobory substancji odpowiedzialnych za metylację.

Biorę tego końskie dawki, by odpalić NAD+, dosłownie dziesiątki, setki razy więcej, niż wynosi normalne zapotrzebowanie. Takie coś mocno obciąża organizm, raz, że zużywane są metylatory, by pozbyć się nadmiaru, ale dwa, dostarczenie nawet kilograma surowca niewiele da, jeśli organizm nie będzie miał jak go zamienić na to, czego potrzeba. Przy każdym takim nowym suplu zastanawiam się, czy czegoś nie psuję, są dwie opcje, gdzie coś może iść nie tak

- brakuje rzeczy koniecznych do wykorzystania tej nowej substancji, przez co nie jest ona skuteczna
- lub co gorsza, substancja zużyła tych rzeczy zbyt dużo, przez co nie tylko ona nie jest wykorzystana, ale też inne obszary działania organizmu cierpią

Te afty to chyba coś w tym kierunku. No ale nic tu nie zrobię, betaina jest zużywana według badań, ale tego nie mam. Trochę kwasu foliowego, zostały mi chyba 2 tabletki, zobaczę... trzy Big Grin Rozpuszczę jedną pod językiem. No i cynk, bo on jest mocno powiązany z aftami.

Jutro dentysta, oczywiście dziś pojawił się dość silny katar. Ostatnie kilka miesięcy byłem zdrowy, akurat kilkanaście godzin przed wizytą musiało się coś zacząć robić.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości