This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Uh, niedawno chwaliłem parę razy, że mam super sen. No miałem. Prawie w ogóle nie mogę zasnąć, a jak już, to śnią mi się jakieś brednie i po chwili się budzę. Do tego każdy głośniejszy dźwięk to fala lęku, jestem jak na szpilkach.

No i ki czort, nie chce mi się wierzyć, że to miedź, nie biorę jej, za to biorę sporo rzeczy, które ją blokują i nawet usuwają z organizmu, najpierw cynk, potem witamina C. Ale miedź brałem kilka tygodni, witaminy C wypiłem ostatnio ze 3 przez tydzień, cynk też brałem raptem parę dni. No nie wierzę.

Karbieńca i męczennicy nie piłem ze 2 dni, podobnie nie brałem karnityny.

No i czekoladę wczoraj zeżarłem.

Więcej grzechów nie pamiętam. Nie brałem D3, więc nie miało co mi zużyć magnezu, sam magnez brałem regularnie, nie licząc ostatnich paru dni, no wczoraj się wapnia napiłem, ale to raz.

Tyrozyna, ona jest surowcem do produkcji noradrenaliny. Hmm, no tak, to jest rozwiązanie. Ale jeśli tak, to nie będę mógł jej brać.

Podobnie tyrozyna zbija poziom tryptofanu. Jego rola to produkcja melatoniny, którą wziąłem, więc to nie to, ale może też mieć inne zadania związane z zasypianiem. Może tyrozyna rano, tryptofan wieczorem? Ale też zbicie poziomu trypto nie zwiększa stanów lękowych, co wielokrotnie badano.

Co mi nie pasuje do wielu rzeczy, to to, że mam bardzo ładne tętno, więc ani tarczyca, ani noradrenalina.

Napiję się męczennicy z karbieńcem, popiję nimi karnitynę, magnez i tryptofan. Jak problem będzie się przedłużał, wrócę do miedzi. Ale nie wierzę, to zbyt dziwne by było.
Odpowiedz
jak przeglądam historię, to już parę razy tak miałem, zacząłem brać tyrozynę, bardzo mocna bezsenność i stany lękowe

https://www.reddit.com/r/Supplements/com...ltyrosine/

może to to, co ten gość opisuje, zwiększenie glutaminianu w mózgu? No ale tu też głupio by było zacząć obniżanie, gdy nie jestem pewien, czy faktycznie jest podniesiony.

No tak czy tak coś się stało, że w zasadzie z dnia na dzień pojawiły się bardzo silne stany lękowe, niemal uniemożliwiające sen. A jako że mam takie dość często, fajnie by było odkryć, co konkretnie tutaj zawiniło.
Odpowiedz
...a na plus, dziś na wardze już ledwo bliznę widać.

Najpierw zrobiłem coś, po czym mi się zagoiła rana nie gojąca się od kilku miesięcy, a potem coś, po czym miałem pierwszą od kilku miesięcy naprawdę złą noc.

Może jedno wiąże się jakoś z drugim, coś odpaliłem w organizmie, co przenosi go na wyższe obroty, umożliwiło zagojenie się rany, ale też może np zwiększać aktywność komórek produkujących określone hormony.

Z podejrzanych o poprawę stanu ust wykreślam kreatynę, bo nie brałem. Wykreślam kolagen. Dobrze, że zapisuję co brałem kiedy, bo już podejrzewałem taurynę, ale ją wziąłem już po poprawie.

Zostaje olej wiesiołkowy oraz niacynamid + mumio. Jedna z tych rzeczy musiała pomóc. No i bardzo, bardzo niewielka szansa na tyrozynę, ale jej wziąłem wtedy bardzo mało.
Odpowiedz
Może choliny zaczyna brakować? Jeśli to niacynamid odpowiada za zagojenie tej rany na ustach, mechanizm musi wiązać się z uzupełnieniem poziomu NAD+, a to zużywa sporo zasobów, w tym własnie cholinę. Wziąłem piracetam, co bardzo mocno zużywa cholinę, nie uzupełniłem, bo to się uzupełnia parę tygodni. Niski poziom wiąże się ze stanami lekowymi i bezsennością.

I jeszcze mi się przypomniało, że kilka dni brałem żelazo, ascofer, już się skończył. Niskie żelazo też powoduje pękanie ust, hmm, czy mogłem uzupełnić 3 dawkami, bo tyle w sumie wziąłem?
Odpowiedz
Czytam, że nikotynamid ma bardzo wyraźny związek z choliną, u szczurów nawet testowali, jak jego suplementacja wpływa na poziom choliny w wątrobie i w mózgu. To niezależne chyba od NAD+. O, testowali nawet u ludzi

https://www.sciencedirect.com/science/ar...1416301832

No nie wiem, w nocy w ogóle nie mogłem spać, mózg jakby mi ktoś tam stado szczurów wpuścił (tych testowanych pod kątem niedoboru choliny), w dzień ścięło mnie że ledwo patrzyłem, potem zjadłem cholinę i teraz z kolei jest bardzo fajnie.

To może być kwestia wyssania grup metylowych, a nie choliny jako takiej. No niestety, nie mam betainy, tzn mam, ale tak stara i śmierdząca, że nawet ja boję się to jeść.
Odpowiedz
...5 dawek choliny dziś zeżarłem, no zobaczymy, co będzie w nocy. Ogólnie jest nieźle, pomimo tego, że spałem może godzinę. Co prawda zawiesiłem się raz zapominając hasła, które wpisuję codziennie i które wpisywałem dosłownie 2 minuty wcześniej, ale jest jakoś tak... jasno w głowie.

Te wszystkie sygnały są bardzo ważne, tylko nie umiem ich odczytać. Nagle pojawia się bardzo duży stan lękowy, wywołany jakimś czynnikiem. Gdybym dokładnie zidentyfikował ten czynnik, poradziłbym sobie z moimi stanami lękowymi raz na zawsze, bo one niemal na pewno są wywołane tym samym, teraz po prostu było to dużo intensywniejsze.

Podobnie to zagojenie się rany, skoro jest poprawa, to znaczy, że czegoś bardzo mocno brakowało, na tyle, że organizm nie potrafił dziury w skórze załatać przez kilka miesięcy, teraz poziom się zwiększył, ale na pewno nie jest optymalny, bo jakby to był lekki niedobór, przez te 3 miesiące bym go nawet przypadkiem uzupełnił, to wymaga zapewne miesięcy większych dawek. Poziom CZEGO?
Odpowiedz
Śmieszne we wpisywaniu hasła jest to, że często są to wyuczone ruchy, a jakby chcieć przeliterować to trzeba się porządnie zastanowić, bo z pamięci nie zawsze się da Big Grin
Odpowiedz
No nie, to akurat zawsze sobie literuję w głowie przed wpisaniem. Ale fakt, że w końcu sobie przypomniałem latając łapami nad klawiaturą i czekając, aż palce polecą na pierwsze klawisze.

Sen prawie normalny. Dzięki cholinie czy pomimo niej? Zazwyczaj jak zaczynały się okresy bezsenności, zwłaszcza tak silnej jak wczoraj, ciągnęły się dość długo.

No i ogólnie jest lepiej, jeśli idzie o sprawność mózgu, jeśli oceniać po tym, ile błędów robię przy pisaniu, jak bardzo "pewne" są palce, widzę tez jakoś wyraźniej, to wrażenie, które miałem po kreatynie. To są wszystko dość subiektywne odczucia, ale wyraźne.
Odpowiedz
Mumio, niacyniamid, tyrozyna, cholina. Przed snem melatonina. Potem jeszcze wapnia się napiję, gdzieś po drodze będzie olej z wiesiołka.

Na logikę, najbardziej pasuje do niacynamidu. Dawno już chciałem podnieść NAD+, podejrzewając, że jego spadek odpowiada tak za zanik obłączków, jak i za moje słabe samopoczucie, do tego to jest po prostu bardzo zdrowe, "substancja długowieczności". Niacyna jednak wywoływała u mnie bardzo silny flush, przez co musiałem brać mikrodawki kilka razy dziennie, pilnując żeby nie przekroczyć 120 mg, a jak było chociaż trochę za dużo, 2 godziny nie pokazywać się ludziom na oczy. Bardzo kłopotliwe. Dopiero niacynamid pozwolił brać odpowiednią dawkę, 1000 mg dziennie. Można nawet więcej, ale nie chcę przesadzać.

Nie biorę żadnych żeńszeni, cystein, kreatynę dość rzadko, ale wrócę do niej, jako że może tu współgrać i być jednym z "wąskich gardeł" wykorzystania niacynamidu przez organizm. Niacynamid współgra z AAKG, szkoda, że tego nie kupiłem, to kolejna "substancja długowieczności".

Taurynę miałem brać, nie wziąłem wczoraj, to jakbym potem zastanawiał się, czy to ona odpowiada za poprawę - raczej nie, po niej była silna bezsenność, bez niej normalny sen. W sensie, prawie na pewno to nie ona odpowiada za brak snu, po prostu zapisuję, że na pewno nie ona pomogła.

Nie brałem tych wszystkich witamin, które mam brać, benfotiaminy, B2, biotyny, nie było selenu, witaminy E. C z kolei była w dzień przed bardzo złą nocą, nie było w dzień przed normalnym snem. Nie było astaksantyn, kolagenu, no nic nie było.

Jeśli ta poprawa teraz będzie postępować, to będę wiedział, że zaczęło się bez tych rzeczy wymienionych wyżej.
Odpowiedz
No, dziś już nawet blizny nie ma, całkowicie się zagoiło. Dalej usta są trochę suche, ale to normalne przy takiej pogodzie.

Przeglądam właśnie badanie, gdzie szczury z cukrzycą miały rany, porównano gojenie się tych ran przy podaniu suplementu NAD+ i zaczęły się goić tak, jak u szczurów zdrowych. U tych bez suplementu goiły się dosłownie kilka razy dłużej.

Eh, żebym ja wiedział, co zadziałało... jeśli niacynamid to jest duża szansa, że rozwiązałem problem obłączków. Musiałbym mieć naprawdę nieliche niedobory NAD+, żeby doprowadziły do zaburzeń funkcji skóry, które na dodatek cofnęły się po kilku zaledwie dniach suplementacji. Gdyby to był niewielki niedobór, to rana nie byłaby otwarta przez kilka miesięcy.

Jeśli wiesiołek, to jest problem, kasa na te oleje. To nie są duże pieniądze na terapię, która przywraca zdrowie, ale całkiem spore na coś, co jest tylko próbą i może nic nie dać. Suplementacja musi trwać długo i muszą być duże dawki, bo niewielkie testowałem, nawet smarowałem tym usta, bez efektów.

Melatonina to w miarę prosta i tania sprawa, ale tez nie jest do końca pewne, czy to nie ma skutków ubocznych, jak robi się za długo. Nie poleca się suplementacji przez dłuższy czas, a na pewno nie dawkami kilku mg, jak ja to robię.

No i wreszcie żelazo. Ono ma ze wszystkich suplementów najwięcej skutków ubocznych, co gorsza dość groźnych, nie że brzuszek boli, tylko galopująca miażdżyca.

No dobra, może tak. Nie będę jakiś czas brał oleju z wiesiołka, dalej biorę niacynamid, biorę przed snem melatoninę, cały czas 3 mg. Jeśli problem wróci, spróbuję znowu wiesiołek, 3 łyżki (nie łyżeczki) dziennie, tak jak brałem kilka dni przed poprawą. Trochę bez sensu, bo właśnie kończy się zima więc i tak byłoby OK, nawet bez supli, no ale jest szansa, że jednak się uda.

Ani niedobór NAD+, ani kwasów tłuszczowych obecnych w oleju wiesiołkowym nie dają objawów, które dałoby się zaobserwować. Żelazo idzie jeszcze zmierzyć, badając ferrytynę, ale tych dwóch rzeczy już nie. Melatonina to w ogóle abstrakcja, chyba nawet nie istnieją testy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 10 gości