This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Mam to w zasadzie od zawsze, odkąd pamiętam. Coś genetycznego, a suplami mogę co najwyżej zmniejszać czynniki ryzyka. No i właśnie dlatego chciałbym poznać mechanizm, żeby kontrolować ten genetyczny defekt. Nie wiem, czy jest sens robić holtery, czy to powie, jaka jest przyczyna, czy tylko potwierdzi, że coś jest. Pewnie jest sens... no pomyślę o tym.

Póki co kupiłem 2 opakowania lukrecji, sok z grapefruitów i kilka owoców. Ten wczorajszy odlot dał mi do myślenia.

No i dziś kolejna porcja żelaza.
Odpowiedz
Jak masz to od zawsze, to współczuję, bo mnie to strasznie irytuje. Kiedyś było sporadyczne, teraz częstsze. Mam wrażenie, że przy takim mocniejszym skurczu aż mnie lekko poddusza. A to zatrzymywanie serca na moment jest aż przerażające. Gdy mi się tak robi, to biorę parę dni pod rząd pregabalinę, mięśnie się rozluźniają i pomaga. No i ostatnio wróciłem do suplementowania magnezu, to może też nieco poprawi pracę serca.

Holter moim zdaniem warto. Moja matka miała i widzę teraz, że w opisie badania jest masa fajnych informacji. Tylko trzeba to odszyfrować i tu AI mi pomogło. Problem w tym, że czeka się długo na to badanie. Matka czekała rok mimo tego, że było to pilne ze względu na epizod migotania przedsionków.
Alternatywnie można prywatnie przez internet zamówić urządzenie do domu, kurier przywiezie, podłączasz sobie sam, potem kurier przyjeżdża, zabiera, czekasz na opis. Te dwie albo trzy stówki trzeba zapłacić.
Odpowiedz
Z tym kurierem to niezła sprawa, 2-3 stówy to nic w porównaniu do tego, co na suple wydaję. Ale czy to pozwoliłoby na ustalenie przyczyny? Lekarz był przekonany, że to sprawka wyłącznie magnezu. Teraz myślę, że to mogło wynikać raczej z tarczycy.

No zobaczymy, dziś zaczynam na poważnie z nadnerczami, przynajmniej kilka dni spróbuję to pociągnąć.
Odpowiedz
(01-05-2026, 06:20 PM)Temper napisał(a): Jak masz to od zawsze, to współczuję, bo mnie to strasznie irytuje. Kiedyś było sporadyczne, teraz częstsze. Mam wrażenie, że przy takim mocniejszym skurczu aż mnie lekko poddusza.  A to zatrzymywanie serca na moment jest aż przerażające. Gdy mi się tak robi, to biorę parę dni pod rząd pregabalinę, mięśnie się rozluźniają i pomaga. No i ostatnio wróciłem do suplementowania magnezu, to może też nieco poprawi pracę serca.

Holter moim zdaniem warto. Moja matka miała i widzę teraz, że w opisie badania jest masa fajnych informacji. Tylko trzeba to odszyfrować i tu AI mi pomogło. Problem w tym, że czeka się długo na to badanie. Matka czekała rok mimo tego, że było to pilne ze względu na epizod migotania przedsionków.
Alternatywnie można prywatnie przez internet zamówić urządzenie do domu, kurier przywiezie, podłączasz sobie sam, potem kurier przyjeżdża, zabiera, czekasz na opis. Te dwie albo trzy stówki trzeba zapłacić.

Nie zapominajcie o potasie. On mocno poprawia wszystko z sercem. Moja partnerka ma częstoskurcze nadkomorowe. Dosyć często jej serce wariowało na moment, ale mówi, że odkąd suplementuje potas (bo ja zacząłem z powodu wysokiego ciśnienia, które okazało się spowodowane krytycznie niskim potasem) znacznie się jej poprawiło. Powiedziała, że 90% znikło. 
Potas według funkcjonalnej powinien być znacznie wyżej, niż według normalnej. Nie wiem jakie skale są w Polsce, ale w UK dolna to 3.5  a górna 4.5 więc warto celować w 4.0 albo trochę wyżej. Ja w momencie krytycznym - gdy debile mi przepisali na nadciśnienie tabletki usuwające potas - miałem 3.1. 
Nie dało się żyć, byle wysiłek i serce nie uspokajało się przez cały dzień, tylko waliło w granicach 90. 
Teraz podnoszę ile się da, żrę wysokopotasowo plus supple potasowe. Przy stresie i wysiłku fizycznym wszystkie minerały uciekają jak woda na pustyni, więc muszę to pilnować.
Odpowiedz
Nie wiem, jak Temper, ja potasu mam bardzo dużo w diecie. Jeśli już, to raczej nadmiar, a nie niedobór. Inna sprawa, że przy np niedoborze magnezu, potas nie przyswaja się na poziomie komórki i nie jest wykorzystywany. Można brać ile się chce, efektu nie będzie. Dopiero uzupełnienie magnezu pomoże, nawet gdy nie będzie się suplementować samego potasu. No i z magnezem też są problemy, nie przyswaja się przy niskim poziomie witaminy E, selenu, D3... dużo tego.

No i nadnercza, przy ich niedoczynności potas we krwi bardzo mocno rośnie, ale jednocześnie wewnątrz komórek może być obniżony. Tak czy tak, jego gospodarka jest mocno zaburzona.

Stres oksydacyjny też sprawia, że potas ucieka z komórek jak szalony. Kiedyś wklejałem jakieś badania, na szczurach czy liniach komórkowych, już nie pamiętam, chyba szczurach, niedobór witaminy E sprawił, że z komórek potas praktycznie cały znikł, prowadząc nawet do stanów zagrożenia życia.

Tak że kto wie, może coś mam z potasem, ale nie przez prosty niedobór w diecie, a przez inne czynniki, utrudniającego jego wykorzystanie. No tak czy tak, zaraz sobie nastawię gar ziemniaków. I zaparzę drugą lukrecję. Tylko za cholerę nie mam pewności, czy lukrecja to dobre rozwiązanie, ona nie podnosi samego kortyzolu, tylko coś zmienia, przez co może nawet pogorszyć stan przy niedoczynności nadnerczy. Ale są też opisy przypadków, gdy ludzie kliniczną niedoczynność leczyli lukrecją i było to skuteczne.
Odpowiedz
Tak jeszcze myślę o tych nadnerczach i ewentualnych związkach z czymkolwiek, co robiłem w 2010 i w 2020. Jeden z objawów niedoboru hormonów nadnerczy to czerniejące zmiany na skórze. Identyczne są przy niedoborze B12. Obie wiążą się z zaburzeniami melaniny, chociaż mechanizm jest w obu przypadkach nieco inny.

No i uwaga, ciemna obwódka na końcu paznokciach w objawie Terry'ego może wiązać się z nadmiarem melaniny w tamtym regionie. Przy czym tam po prostu jest to lepiej widoczne, ogólnie melaniny jest wszędzie więcej.

Kwas d-asparaginowy reguluje wydzielanie hormonów, w tym nadnerczy. Brałem go w 2020. A co mi tam, zobaczę, czy jeszcze gdzieś go trochę nie zostało.

...zostało, ale niewiele. No dobra, wezmę.

Humm, jakoś po poprawie w 2020 przypiąłem na ścianie karteczkę z wypisanymi rzeczami, które są do sprawdzenia. Mam tam wypisane:

- piracetam
- hmb
- daa
- b1 i p5p
- melatonina
- ala i karnityna
- q10
- beta alanina

I uwaga uwaga, dopisane i zakreślone jako ważne, dibencozide, ta nowa forma B12, którą biorę od jakiegoś czasu.

Kiedy ja to tam dodałem? Kiedy dokładnie przypiąłem tę kartkę? Mogło być tak, że wtedy zauważyłem obecność tej B12 w zestawie supli, a mogło być tak, że po roku sobie dopisałem.

Póki co nie ma super efektów po B12, ale biorę tyle rzeczy naraz, że mogłem wziąć coś, co blokuje jej pozytywne działanie.

No nic, lukrecja i DAA (kwas d-asparaginowy).
Odpowiedz
Parę miesięcy temu robiłem komplet badań i potas był w normie. Sprawdzę znów za jakiś czas.
Odpowiedz
Tak jak pisałem o sobie, to niekoniecznie poziom samego potasu, co bardziej możliwość jego wykorzystania przez komórkę. No ale to już bardziej złożone rzeczy i raczej proste badania poziomu we krwi tu nic nie pokażą.

Suwmiarka by się przydała jakaś czy coś. Obłączek na prawej ręce zrobił się wielki taki na wskazującym palcu, na serdecznym jest nawet dobrze widoczny. Ale prawą ciągle coś robię na mrozie, a to sprawia, że skórki się cofają, w ogóle ich nie ma na palcu wskazującym, przez co po prostu więcej jest tam odsłonięte. Jakbym miał jakąś metodę pomiaru, od nie wiem, jakiejś bruzdy na palcu, starej blizny czy czegoś... teraz nie wiem, czy rośnie obłączek, czy cofa się przykrywająca go skóra.

Na lewej nic nie ma, w strukturze prążków też nic się nie zmienia szczególnie.

No i teraz nie wiem, co dalej robić z eksperymentem, co zmieniać. Z łojotokowym zapaleniem skóry jestem w kropce, bo okresy poprawy i pogorszenia następują po sobie błyskawicznie. Ciężko wyczuć, co pomagało, o ile cokolwiek pomagało. Na pewno miałem parę dni temu bardzo mocny rzut, więc nawet jak coś 10 dni temu (czy kiedy tam zauważyłem poprawę) pomogło, to nie był efekt trwały.

Obłączki... niby jakiś czas temu rosły, ale też nie byłem pewien, czy to na pewno obłączek, czy może efekt optyczny po cofnięciu skórek.

Jeszcze chwilę z B12 pociągnę, tak na wszelki wypadek, ale to raczej nie to, jeśli miałaby pomóc, to efekt byłby już od jakiegoś czasu widoczny, o ile nie zrobiłem czegoś, co blokuje jej działanie. W badaniach klinicznych nad niedoborem tej konkretnej formy B12 poprawa była błyskawiczna, z dnia na dzień pacjenci odzyskiwali przytomność i zaczynali rozmawiać. Fakt, że dostawali dużo (tysiące razy) większe dawki, ale jeśli mi pomogła w 2010 i w 2020, to pomogły dawki niewielkie, mniejsze nawet niż biorę teraz.

Tryptofan... no nie wiem. Nie widzę takiego super efektu, jaki miałem kiedyś, że zaczynałem się uśmiechać bez powodu, nagle miałem chęć do pracy, sprzątania, ogarniania rzeczy, które powinno się ogarniać, ale jakoś nigdy na to nie mam siły. Niemniej jakaś poprawa chyba jest.

Codziennie staram się pić sok z grafefruitów / jeść owoce, raz, że są te wpisy ludzi, którym po cytrusach rosły obłączki, dwa, to podobno bardzo mocno pomaga na nadnercza. Piję też napar z lukrecji, więc mam pełen zestaw.

Kreatyna, no tak. O tym ciągle zapominam.

No i sobie glukozaminy zaraz zjem.
Odpowiedz
O, to może być dobre, jak już się całe pokaże gdzieś online

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41176255/

Kilka przypadków objawu Terry'ego u osób z MCAS, czyli w praktyce z nadmiarem histaminy.

Podsumowanie, bo jak piszę o takich rzeczach, to pozwala mi to zebrać myśli i czasem zobaczyć coś nowego.

Potencjalne przyczyny zaniku obłączków, nie u mnie, ogólnie:

- zaburzenia mikrokrążenia
- zbyt niska aktywność przywspółczulnego układu nerwowego
- zbyt niska aktywność mitochondrialna
- zbyt słaba zdolność do dzielenia się komórek
- zbyt wysoki poziom stresu oksydacyjnego
- zbyt niski poziom leucyny i pochodnych

Przez lata takie potencjalne przyczyny znalazłem, teraz jeszcze myślę o histaminie, z uwagi na te opisy objawu u osób z mcas, co prawda to jest "internetowa" choroba i ludzie sobie ją wmawiają, jest jednak przypadek gdzie faktycznie lekarze to opisali i co prawda zdjęcia były bardzo niewyraźne, ale po zbiciu histaminy mogły tam wrócić obłączki.

Czy jest jeszcze jakaś przyczyna, na którą nie wpadłem?

No i co ja takiego mogłem robić w 2010, w 2020, co pokrywało się z którąś z tych przyczyn, a czego nie testowałem potem przez te lata prowadzenia pamiętnika?

Żeńszeń ciągle czeka na swoją kolej, taki sam jak w 2010. No, niekoniecznie taki sam, ten sam producent i niby skład, ale może różnić się np tym, ile lat rosły korzenie, to bardzo mocno zmienia właściwości, może być inny podgatunek rośliny, no wszystko może być inne.

Może jakaś dziwna rzecz, typu właśnie grapefruit. On ma POTĘŻNE działanie na organizm, blokuje niektóre enzymy w wątrobie, to jest tak silny efekt, że może dosłownie zabić poprzez zablokowanie rozkładania się w organizmie leków, przez co drastycznie mocno rośnie ich poziom.

Glukozamina, która wpływa pozytywnie na paznokcie. Jest opcja, że brałem w obydwu tych okresach i nie pisałem o tym.

No cholera, nic tam więcej nie widzę.

Najmocniej mi pasuje mikrokrążenie w 2010, z uwagi na silny efekt żeńszenia zwiększającego gęstość drobnych naczyń włosowatych. W 2020 też były rzeczy, które na to wpływają, piracetam i kreatyna mają tu dość silne działanie. Była też melatonina, która zwiększa przepływ krwi:

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3044053/

Hmmm... może połączenie kilku rzeczy, które poprawiają przepływ krwi, dało takie efekty? I karnityny, która uspokaja tarczycę? No i przeciwutleniaczy? Zarówno w 2010, jak i w 2020 były obecne wszystkie te czynniki równocześnie. Poprawa mikrokrążenia, wyciszenie tarczycy, wyciszenie stresu oksydacyjnego.

Zobaczymy.
Odpowiedz
Czytam i czytam, no jeszcze jedna rzecz, tarczyca. To już konkretnie do mojego przypadku, nie do obłączków ogólnie. Jeśli mam nadczynną, to niektóre rzeczy mogły mocno pomóc przez jej wyciszenie. Teraz od jakiegoś czasu piję sporo melisy. No i warto to zapisać, bo jeśli te powiększenie obłączków, które teraz obserwuję, faktycznie jest ich powiększeniem, a nie cofnięciem skórek, to może się okazać, że to efekt właśnie wyciszenia tarczycy. Tu nawet opisano przypadki całkowitego wyleczenia z zagrażającej życiu nadczynności dzięki melisie (i dąbrówce, której nie mam).

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8090196/

No i tak w 2010 jak i w 2020 brałem sporo rzeczy, które klinicznie przebadano jako przeciwdziałające nadczynności. No i bor, dużo boru w obu tych okresach. Własnie, muszę też do tego wrócić, to jedna ze zdrowszych rzeczy jakie można brać.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości