This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Ooooo

https://www.longdom.org/open-access/shap...tients.pdf

czemu ja na to wcześniej nie trafiłem? A, no tak, badanie z 2018, pewnie opublikowane dużo później

Obłączki znikają w:

- cukrzycy
- astmie
- gruźlicy

I może właśnie astmy powinienem się teraz przyczepić (dlaczego astmy? bo w niej jest stosunkowo niewiele zmian w organizmie i łatwo wyłapać istotne)? Czego konkretnie w tej chorobie brakuje, czego jest za dużo?

https://lipidworld.biomedcentral.com/art...018-0853-y

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31632923/

już któryś raz pokazuje mi się to cholerstwo

https://pubchem.ncbi.nlm.nih.gov/compoun...enoic-acid

co to jest, jakie ma znaczenie kliniczne? Z tego co widzę, można go szukać głównie w orzeszkach piniowych

kwasu gamma linolenowego astmatycy mają WIĘCEJ, a w każdym razie tego, co jest z niego produkowane w organizmie. Ale z drugiej strony, suplementacja nim pomagała w chorobie...

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5304961/

trzeba się jeszcze przyjrzeć astmatykom, ale to jutro
Odpowiedz
Kminię dalej

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5399350/

W astmie głównie dochodzi do zaburzeń związanych ze stanami zapalnymi, oprócz tego dramatycznie spada poziom DHEA (testowałem to), nieco mniej ale też wyraźnie kortyzon i kortyzol.

Jest opisany przypadek bardzo szybkiego wzrostu po stosowaniu maści z kortyzolem, ale sprawdzałem i w zaburzeniach nadnerczy, gdy organizm jest zalewany kortyzolem / całkowicie go brakuje, wielkość obłączków raczej się nie zmieniała.

W astmie albo spada poziom cynku, albo od jego niedoboru zależy rozwój choroby, tak czy tak suplementacja łagodzi objawy, niemal leczy chorobę, Podobnie w cukrzycy i praktycznie w każdej chorobie, w której zanikają obłączki. Magnez podany dzieciom z astmą również miał silne działanie terapeutyczne.

Może wniknąć w te stany zapalne? Ale trochę nie mam pomysłu, jak to zbadać, zresztą u mnie jak przypuszczam są baaaaardzo mocno wyciszone

Może jednak równowaga współczulnego i przywspółczulnego? We WSZYSTKICH schorzeniach, gdzie jest zanik obłączków, jest też nadmierna aktywacja "uciekaj albo walcz" a wyciszenie "leż i odpoczywaj". Takie rozwiązanie byłoby banalnie proste, ale znowu pytanie, jak to potwierdzić? Szukać próby klinicznej, gdzie była nadmierna stymulacja jednego systemu, zrobiono zdjęcia paznokci, wyciszono ten system, znowu zrobiono zdjęcia paznokci? Nie mam pomysłu, jak w ogóle się za to zabrać, z której strony.
Odpowiedz
tomakin napisał(a):Tylko te spodziewane, czyli lekki ból mięśnia, lekki stan podgorączkowy. Zaczęło się ze 12 godzin po szczepieniu, trwało może 24. Spodziewałem się mocniejszej reakcji, w końcu szczepionka ma zadanie "przekonać" organizm, że załapał infekcję i trzeba walczyć
Przy szczepionkach Pfizer i Moderna mocniejsze objawy częściej występują po drugiej dawce, a przy szczeionce AstraZeneca po pierwszej.
Odpowiedz
O, jest takie coś, jak CRPS, gdzie następuje bardzo silna aktywacja nerwów współczulnych tylko w na przykład ręce albo rękach. Jeden z objawów to wolniejszy wzrost paznokci. Według jakiejś kliniki czy czegoś, często dochodzi do całkowitego zaniku obłączków.

Szukam zdjęć przed terapią / po, które nie były robione ziemniakiem, ale nie bardzo coś widzę. Z tego co mogę zaobserwować, wygląda na to, że pojawiały się zmiany podobne do paznokci Terry'ego, które znikały po terapii.
Odpowiedz
W nadgarstku są dwa ścięgna, odpowiadające za zgięcie palców. Jedno zgina w pierwszym stawie, tym z którego palce powiedzmy wyrasta, drugie w pozostałych. Oba oczywiście współpracują ze sobą.

Jeden mięsień to flexor digitorum profundus, a drugi to flexor digitorum superficialis, mają jakieś polskie nazwy ale wiedzy szukam już w zasadzie tylko w anglojęzycznej części internetu

Co mnie interesuje: Czy to podczas gry na pianinie, czy nadmiernym pisaniu na klawiaturze, mam problemy ze ścięgnami. Jeden z najlepszych sposobów na to, by ustrzec się problemów związanych z ciągłym obciążeniem ścięgna niewielkimi siłami, jak jest przy chodzeniu, bieganiu czy pisaniu na klawiaturze, to robienie co jakiś czas ćwiczeń siłowych, z maksymalnym obciążeniem,

Ścięgna poddawane niewielkim, ale częstym obciążeniom są niszczone, ścięgna poddane dużej sile co jakiś czas są wzmacniane przez organizm.

Co mnie zastanawia, które z tych ścięgien mnie do cholery boli? I czy przypadkiem nie mam po prostu zaburzenia balansu siły, gdy jeden mięsień jest dużo silniejszy od drugiego i przez to pojawia się szarpanie? Dość istotny dla mnie problem.

Może jak coś łapię, żeby przenieść, to instynktownie obciążam silniejszy mięsień, ten zginający końcówkę palca? Mam nawyk łapania właśnie końcem palców. Może ten mięsień powinien być właśnie słabszy? Może przez zbytnie osłabienie tego zginającego w pierwszym stawie mam problem? Co za tym idzie, może "klasyczne" ćwiczenia ściskania czegoś ręką czy przenoszenia ciężarów będą pogłębiały problem, wzmacniając nie ten mięsień, zamiast ten problem zażegnać?

Ułożyłem sobie plan ćwiczeń korekcyjnych, rozciąganie codziennie, siłowe co trzeci dzień, zamierzam go w miarę regularnie wykonywać, ma to wzmocnić te części ciała, w których najczęściej mam kontuzje. Ale nie jestem pewien, jak trenować ścięgna w przedramionach.

A może izolacja raz jednego, raz drugiego? Wczoraj poćwiczyłem podciąganie na "chwytotablicy" (takie coś, co naśladuje skałę, zabawka dla wspinaczy) i dziś wyraźnie czuję zakwasy konkretnie w zginaczu dalszych części palca. Nie mogę za bardzo wykminić jak wyizolować ten zginający w pierwszym stawie. (edit - a, mam, plate pinch, czyli podniesienie talerza do sztangi takim chwytem, jakby się go szczypało płaskimi palcami, to wzmacnia w dużej mierze superficialis, zginający w pierwszym stawie)

Obłączki bez zmian, jak kupowałem magnez to zamówiłem na próbę 15 saszetek laktoferyny.

Na dzień dzisiejszy biorę:

- biotynę
- magnez + wapń + D3 + czasem selen
- czasem napar, który PODOBNO zawiera krzem
- taurynę
- żelazo

Odnoszę wrażenie, że powinno być tego trochę więcej... zerknę w poprzednie wpisy co zapomniałem

A, no tak

- olej z wiesiołka
- cynk

przy czym cynk bardzo nieregularnie, bo zapominam Sad
Odpowiedz
No to lecimy 2 tygodnie laktoferyny, 100 mg dziennie. Drogie to cholerstwo jest, chociaż cena też jest zawsze rzeczą względną. Prawidłowo prowadzona terapia, czyli 200 mg dziennie to koszt 3 zł za każdy dzień. To dużo czy mało? Człowiek w knajpie potrafi 100 zł zostawić. A jakby porównać do terapii ascoferem? Za 7 zł mam żelazo na miesiąc, ale ona podniesie ferrytynę o wiele słabiej, niosąc więcej skutków ubocznych. Może się okazać, że laktoferyna wyjdzie podobnie cenowo, przeliczając na uzyskany efekt.

Ciekawostka z siłowni. Bardzo mocno trenowałem przedramiona "ściskaczem", ale praktycznie nigdy nie miałem po nim zakwasów. Podobnie przy unoszeniu hantla samym nadgarstkiem, trzymając rękę na kolanie. W ćwiczeniu, gdzie nawija się na patyk sznurek z podwieszonym ciężarkiem (wrist roller na youtube, tylko ja robię trzymając w wyciągniętych rękach przed sobą) spokojnie sobie machałem 5 kg, podczas gdy znajomi jak przychodzili to przy 2 kg mieli spory problem. Niby przedramiona silne.

A jak się podwiesiłem na tej tablicy wspinaczkowej, gdzie podciągnąłem się wszystkiego może 15 razy w kilku seriach, to zakwasy mam do teraz i to takie, że zastanawiam się, czy czegoś nie naderwałem. Pomimo tego, że ileś lat temu dość długo trenowałem wspinaczkę i miałem naprawdę niezły chwyt!

Myślę, że znalazłem przyczynę problemu ze ścięgnami. Nadmierne rozwinięcie tych mięśni, których używa się przy ściskaczu, słabsze tych, które są przy wspinaczce. Odwrotnie niż podejrzewałem. Ciekawe czemu... źle prowadzone treningi na siłowni? Lata stukania w klawiaturę? Raczej to drugie.

Bardzo bym chciał podobną zależność znaleźć dla kolan i dla kręgosłupa. Niby przy kręgosłupie podaje się za przyczynę słaby multifidus, ale u mnie jest raczej mocny, z tego co sprawdzałem. To o tyle ważne, że robiąc złe ćwiczenia, można sobie zaszkodzić, zamiast pomóc. Co prawda regularne ćwiczenia przeciw przodopochyleniu miednicy częściowo rozwiązały problem, ale przypuszczam, że tam dalej jest coś nie tak, coś można poprawić. To już ten wiek, że albo poprawi się teraz, albo za ileś lat będzie się tego mocno żałować.

Obłączki póki co bez zmian.
Odpowiedz
Z cyklu ciekawostki, które nikogo nie interesują. Gdzieś w połowie tego tematu pisałem o niacynie i o tym, że nadmierna reakcja flush jest być może wynikiem zaburzenia proporcji kwasów tłuszczowych. Akurat mam organizm mocno wysycony GLA, reakcja na niacynę jest jaka była, czyli nie jest to zależne od tego, albo też wymaga wielomiesięcznego wysycania organizmu, by coś się zmieniło.
Odpowiedz
Mnie interesują.
Odpowiedz
Ciekawe czy powtórzyłbyś chociaż 1% wniosków i obserwacji z tego wątku Big Grin
Odpowiedz
Jak wspominałem, jedna z hipotez to zbytnie pobudzenie systemu nerwowego odpowiadającego za "uciekaj albo walcz", wyciszenie tego odpowiadającego za "odpoczywaj i rośnij". Wypada więc zaznaczyć, że układam sobie rozpiskę rzeczy do zrobienia każdego dnia, na zasadzie robienia wielkiego X na kartce z listą. Na liście znalazło się 10 minut medytacji. W badaniach takie coś bardzo mocno zmieniało aktywację układu nerwowego, totalnie wyciszało ten odpowiadający za walkę i agresję, spadał poziom hormonów stresu i w ogóle cud miód. Efekty już widzę po tym, jak mi się źrenice zmniejszyły.

Chociaż może to też kwestia magnezu i wapnia, chyba znowu z magnezem przesadziłem, za mało wapnia i zwiększyła się nerwowość, zamiast zmniejszyć, obciąłem całkowicie na kilka dni magnez i mocno zwiększyłem wapń.

Całkowicie zanikło seborrheic dermatitis, o ile to to, sam sobie diagnozowałem. Pojawia się i znika, więc może nie mieć nic wspólnego z suplementami, a na pewno nie ma z medytacją bo zanikło dużo wcześniej.

Laktoferyna chyba bez efektów, ale też nie wiem, czego oczekiwać. A może to wyciszenie to efekt forsownego uzupełnienia żelaza właśnie laktoferyną?

Albo może tego, że od kilku dni nie piję cocacoli? I tu też warto dodać, że poprawa stanu skóry głowy była wcześniej, zanim odstawiłem to świństwo.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości