This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
To chyba ogólnie kwestia padniętej odporności, zwłaszcza skórnej. Zapalenie skóry głowy to raz, ciągłe nawracające infekcje skórne w innych regionach to dwa. Jelita to też CHYBA kwestia przerostu niekorzystnej flory, co również wynika z braku zdolności organizmu do kontrolowania tego procesu.

Za mało cynku, albo właśnie jego nadmiar i związany z tym spadek miedzi, D3, cysteina... no nic więcej nie wymyślę. B complex kupiłem też taką, po jakiej ostatnio była poprawa.

No tak czy tak, odporność na pewno jest walnięta i tu nie ma dwóch zdań, dwa typy infekcji skórnych powiązanych z niską odpornością jednocześnie.
Odpowiedz
Ooo, ślad obłączka na lewej ręce, gdzie nie było już od dawna. No ale to mogą być cofnięte lekko skórki, np od zimna czy coś. Na prawej raczej nie ma powiększonego.

D3 daje już efekty uboczne, w postaci napiętych mięśni, skurcze mi się robią na szyi. Mam nadzieję, że nie rozwali mi to całkowicie snu. Na pewno rozwali mój "eksperyment" z tryptofanem.

Hummm... może właśnie odporność jest tym, co przeszkadza mi w uzyskaniu wyników z obłączkami, jako że od odporności zależy stan flory jelitowej i ogólnie bebechów. Jeśli tam jest nie tak, a jest nie tak od czasu jak przechorowałem covid, to żadne moje eksperymenty nie dadzą dobrych efektów.
Odpowiedz
No nie, jeszcze dopilnuję B12 w tej innej formie, ten ślad obłączka daje nadzieję, że jednak coś z tego, co biorę, zadziałało, chociaż nie ma specjalnie widocznych objawów na plus. Zeńszeń czeka na swoją kolej.

Dziś jest o wiele lepiej mentalnie, coś z tego, co biorę, wyraźnie działa na plus, jeśli chodzi o pracę mózgu. Pewnie kreatyna. Albo D3, jako że ona reguluje gospodarkę wapniem, a piracetam / kreatyna wymagają wapnia do działania. No i to, że przespałem calutką noc.
Odpowiedz
ttak cisnie sie mysl czy w tej calej dlugiej drodze do poszukiwania tego ostatecznego zestawu cuda suplementów, moze ty po prostu nie wyksztalcileś sobie charakteru, a te suplementy to wymówka?  Tutaj psycholog, w krotkim fragmencie bardzo dobrze to wyjasnia, od 4:10 do 5:00 w niecala minute o co chodzi 
https://youtu.be/G7aSg2R7QDY?t=246

nawet piszesz ze zapominasz regularnie brac tych suplementow nawet tu ci brak dyscypliny
Odpowiedz
Charakter obłączków?
Odpowiedz
Znowu kontuzja, tym razem ścięgna palców od grania w gry Big Grin Coś z tego, co robię, obniża regenerację organizmu albo syntezę kolagenu. Która to już rzecz, kolano, kręgosłup, teraz to. Za dużo naraz, żeby to był jakiś przypadek. Takie rzeczy mogą być dość groźne, bo jeśli to zaburzona gospodarka kolagenem, osłabione też będą naczynia krwionośne. A to grozi nawet śmiertelnymi powikłaniami.

Ogólnie cały czas jest w miarę dobrze, mentalnie jest lepiej niż było zanim zacząłem robić te wszystkie rzeczy parę tygodni temu. B12 i benfotiamina, albo kreatyna, coś sprawia, że ciągle mam wyższą zdolność koncentracji. Kreatyna w proszku nie powoduje takich mdłości, jak ta tabletkowa. Ale też nie mogę jeść jej bardzo dużo, nie tyle, ile bym chciał. No trudno.

Czy tryptofan pomaga na samopoczucie, czy ma skutki uboczne... no tu ciężko wyczuć. Była ta jelitówka czy zatrucie, gdzie całą noc nawet minuty nie spałem, teraz jakieś zapalenie dziąsła, słonecznik mi się pod nie wbił i zaczęło się jątrzyć, to jednak dość solidnie ogłupia. Biorę duże dawki D3, to również zawsze mnie wybijało, prawdopodobnie poprzez mechanizm wysysania magnezu. Przez to ciężko mi ocenić. Ciągle też boli mnie kolano, nawet jak sobie idę na spacer, to bardziej czuję ten ból, a także stres powiązany z utratą zdrowia, niż relaks związany z chodzeniem. Częściej się uśmiecham, weselszy jakby jestem, ale myślę, że w pełni bym mógł docenić działanie trypto, jakby nie te kilka rzeczy, które się na to nałożyły.

A, ta noc z jelitami mogła wynikać z choliny / karnityny, bo dość mocno zaczął mi pot śmierdzieć produktami rozkładu do TMAO, dość typowe i normalne, nawet ma swoją medyczną nazwę, ale jeśli łączy się z problemami z trawieniem, to już gorzej. Czyli ta moja pisanina o tym, żeby łączyć cholinę z innymi rzeczami no... nie bardzo wypali. Trochę się jej teraz boję.

Nie wiem do końca, jak ogarnąć D3, jeśli faktycznie mam jej niedobór, pomimo w miarę regularnej suplementacji, to uzupełnienie może rozwiązać problemy odporności, kontuzji, a może nawet samopoczucia. Tylko u mnie branie D3 zawsze kończyło się solidnym crashem, mocnym zaostrzeniem stanów lękowych, silną bezsennością, znacznie zwiększonym wydalaniem wapnia w moczu, do tego stopnia, że bardzo mocno zwiększało się ryzyko kamieni nerkowych. I co zrobić, żeby tym razem tak nie było? Spróbujemy równocześnie małe dawki wapnia i większe magnezu. Jest też ten myk, że jeśli w organizmie jest niski ogólny poziom magnezu, to D3 nie ma prawa się przyswoić z suplementów. Teraz brałem dużo A, która też jest konieczna do przyswojenia D3, ale też mam benfotiaminę i duże dawki E, obie te rzeczy odpowiadają za magazynowanie magnezu w organizmie. Może to jest jakiś sposób?

Podsumowując, jakiś czas jeszcze zostanę z kreatyną, tryptofanem, cynkiem, tą nową formą B12, D3. Do D3 trochę magnezu, trochę wapnia, trochę boru, benfo. Zobaczymy za tydzień, dwa, co z tego będzie, a potem żeńszeń.

A, forskolinę zacząłem brać, muszę w końcu bo się zepsuje. Ona miała działać w synergii z B2, benfo, B12 i litem, wymszając neurogenezę.
Odpowiedz
O, jeszcze dodam, że póki co nie ma efektów ubocznych D3, a już powinny być, po takich dawkach, jakie wziąłem. Może te duże dawki A są przyczyną, bo właśnie A ma zabezpieczać przed powikłaniami nadmiaru D. Myślę też, że to właśnie nadmiar A odpowiada za te wszystkie kontuzje, jej działanie pod tym kątem jest opisane w literaturze. No i jest jeszcze taki mechanizm, że nadmiar A obniża poziom D.

Skomplikowane to wszystko.
Odpowiedz
No i na głowie ciągle czyściutko. Zmiana bardzo duża, bo od dawna już miałem silny rzut, który nie zanikał, co bym nie robił. Trzy rzeczy, które mogły mieć wpływ. Cynk z tryptofanem (bo sam cynk nie działał, testowałem już w przeszłości), cysteina, witamina D3.

...albo po prostu to, że mam teraz mniej cukru w diecie.
Odpowiedz
No, całkowicie czysto. Jakbym nigdy nie miał zapalenia. No nie... rzut zaczął się jakiś czas po tym, jak zacząłem brać A, która obniża D. Czy to może być aż takie proste? Padła odporność, z powodu braku witaminy D3? Która to witamina nie przyswajała się, z powodu niskiego poziomu magnezu i witaminy A, ale z kolei sama A jeszcze bardziej obniża poziom? Ewentualnie jakiegoś problemu, który pojawił się dawno temu, gdy D3 spadła mi do krytycznie niskiego poziomu, co mogło trwale rozregulować jej receptory?

Jeszcze oczywiście są inne opcje, takie jak połączenie cynku z tryptofanem, co też mogło pomóc, oraz suplementacja cysteiną, co też mocno podnosi odporność. Ale A najbardziej pasuje, z uwagi na jej udokumentowane działanie obniżające poziom D3, a także to, że pojawiło mi się znikąd sporo kontuzji.

Strasznie mnie D3 pospinała, dziś sięgnąłem do plecaka ręką do tyłu i efekt był taki, że dostałem skurczy połowy mięśni na klatce, plecach i gdzie nie tylko, z bólu ledwo tą ręką potem ruszałem. Tak właśnie reaguję na suplementację D3, to jeden z objawów, pozostałe to silne stany lękowe, a także częstomocz i zatwardzenie, które są już objawami nadmiaru wapnia we krwi i równocześnie spadku magnezu. Tego na szczęście nie mam, właśnie nadmiar wapnia we krwi to to, co znacznie zwiększa ryzyko kamieni nerkowych, ale też poważniejszych rzeczy, takich jak udar. W skrajnych wypadkach prowadzi to do niewydolności nerek, ale to już po naprawdę duuuuużych dawkach.

Jest takie coś jak milk alkali syndrome, gdy nawet niewielkie dawki D3, ale w połączeniu z wapniem i zasadową dietą, powodują poważne problemy zdrowotne, właśnie poprzez wzrost wapnia we krwi. Pierwsze objawy to częstomocz i zatwardzenia, a także otępienie. Mam mocno zasadową dietę, dlatego dość mocno niepokoją mnie takie objawy. Stawiam, że nie byłoby nic tak dramatycznego jak w klasycznym zespole, ale np za pół roku mógłbym się dowiedzieć, że mam kamienie w nerkach, albo zwapnienia tętnic.

No nic, póki co w miarę regularnie biorę magnez i liczę, że to się jakoś unormuje. D3 zużywa magnez do aktywacji, ale tylko podczas uzupełniania jej niedoboru. Ta poprawa stanu skóry, jeśli faktycznie wynika z czegoś, co zrobiłem, to bardzo dobra wiadomość.
Odpowiedz
No, coś się ruszyło, dawno nie czułem się tak dobrze, jak dziś. Cysteina, D3 wraz z tymi wszystkimi rzeczami, które ułatwiają jej przyswajanie, nowa forma B12, tryptofan, to są podejrzani. Jednocześnie znikło zapalenie skóry i mocno poprawiło się samopoczucie, a także jakaś taka klarowność myśli jest.

Na pewno nie cholina, na pewno nie karnityna, bo to od kilku dni nie biorę. Cynk ewentualnie, ale jako dodatek do czegoś, bo sam nie dawał takich efektów. Na pewno nie b complex, bo jej nie było, na pewno nie czosnek. Wypisuję rzeczy, które podejrzewałem w przeszłości. Na pewno nie tauryna. Na pewno nie selen, wypiszę teraz, bo potem za miesiąc będę się zastanawiał, co ja brałem przed poprawą. Nie chrom. Nie bor. Nie B2, benfo, biotyna, metylo b12 (przeglądam teraz pudło z suplami i patrzę, co jest na szafce, rzeczy które czasami biorę). Nie glutamina, nie maca, nie kwas foliowy. Nie selen, ALA, liść oliwny, kurkumina, miedź. Nie luteolina ani gotu kola.

Nie bakopa. Raczej nie astaksantyna, bo też miałem parę dni przerwy. Kwercetynę biorę cały czas regularnie, tu nic nie zmieniałem. Nie oleje.

Jeszcze może vilcacora, ale to bardzo, bardzo "może". Może forskolina. Kreatyna... ewentualnie, ale nie jeśli idzie o zapalenie skóry, bo jak ją samą brałem to nic z tym nie zmieniała. E była obecna dużo wcześniej i nic nie dawała szczególnego. Cytrusy też nie zmieniły się, nie pojawiły się nagle. Piracetam brałem wczoraj, nie dziś, jeśli już, to przez jego połączenie z czymś, np D3 która wymusza aktywację wapnia, niezbędnego do pracy piracetamu, i jeśli już, to tylko samopoczucie, nie zanik zapalenia skóry.

Może olejek z oregano i tymiankowy, bo 2 poprzednie dni je brałem w większych dawkach. One czyszczą jelita z niekorzystnych bakterii, mogą więc zarówno wyregulować podatność na stan zapalny, jak i zmniejszyć zanieczyszczenie różnymi toksynami wytwarzanymi przez te bakterie.

Parę dni brałem glukozaminę i chondroitynę, ale tez nie tuż przed poprawą samopoczucia.

Zapiszę post i będę go edytował, co mi się jeszcze przypomni, w oczy wpadnie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości