This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
a, jeszcze jeden myk, gdzieś potem wyczytałem, że skrzyp jest bardzo słabym źródłem i lepszy jest np poziewnik (który mam w szafie), no ale może tu nie o krzem chodzi, tak czy tak w 2010 poprawa włosów była po skrzypie.
Odpowiedz
Z krzemem w ogóle jest taki myk, że podejrzewa się go o związek z chorobami cywilizacyjnymi, np ludzie z zaawansowaną miażdżycą mają 2 razy niższy poziom krzemu we krwi, nawet naukowcy proponowali badanie jego stężenia jako test na obecność miażdżycy. Ale gdyby to było takie proste, to ludzie pijący dużo piwa mieliby obniżone ryzyko chorób, jako że piwo jest jego najbogatszym źródłem we współczesnej diecie. Pamiętam kiedyś wyszukałem badania, już żeby mieć pewność że to piwo, a nie alkohol, znalazłem takie, gdzie porównano osoby pijące piwo, wino i wódkę, przy identycznym spożyciu etanolu. No niestety, nie było efektu chroniącego przed chorobami.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15005826/

tu sprawdzono, jak bardzo piwo podnosi poziom no i podnosi bardzo mocno, ponad dziesięciokrotnie zwiększa się stężenie we krwi już po jednym litrze. Oznacza to, że jest to bardzo ważne źródło dietetyczne, osoby pijące więcej piwa spożywają wielokrotnie więcej krzemu.

No, zobaczę jak będzie po skrzypie, bo tu może chodzić o jego kompletnie inne działanie.
Odpowiedz
A, będę musiał włosom się przyjrzeć, w 2010 napisałem, że po krzemie się bardzo wzmocniły, w ogóle przestały wypadać. Czasem tak mam, że robią się dużo mocniejsze i ciężko mi dojść do tego, po czym. Podejrzewałem żelazo, tarczycę, bor, no wszystko. A może się okazać, że to piwo, które piję raz na pół roku.
Odpowiedz
O, kolejna rzecz przypomniała mi o wpisach z 2010. Już po tej poprawie, która była w czerwcu, zacząłem brać beta alaninę. I tak z tygodnia na tydzień nagle zacząłem się podciągać ponad 10 razy na drążku, gdy wcześniej było 7-8. Nie wiem, czy betka tak może w ogóle działać, ona ma buforować kwas mlekowy, więc możliwe, że nie ma prawa podnieść wytrzymałości przy tego typu ćwiczeniach, ale biorę ją chyba trzeci dzień, dziś robię sobie siłownię, podchodzę do drążka... no i podciągam się więcej razy. Może być, że po prostu wychodzą efekty w miarę regularnego treningu, ale akurat drążek stał u mnie w miejscu, 3 do góra 5 podciągnięć i to z drobnymi pauzami. Teraz 7 weszło.

Jeśli pomogła, to oznacza, że mam jej niedobory, czyli suplementacja powinna mocno zmienić ogólny stan zdrowia. Jeśli pomogła, bo to może być po prostu efekt treningu.
Odpowiedz
Takie opowiadanko jest, "zrozum", jakiegoś chińczyka czy coś. Polecam, bardzo fajne i krótkie. Gość dorwał jakąś substancję, która mocno zwiększała IQ. Bardzo mocno. Po kilku dawkach był prawie bogiem. Wcześniej tego typu były kwiaty dla algernona, film kosiarz umysłów no i genialne opowiadanko barnaba na wybiegu, mike'a resnicka (którego wszystkie opowiadania są genialne).

To, o czym kiedyś tu gadaliśmy, jak jakaś baba brała końskie dawki bakopy i po pewnym czasie patrzyła na ludzi tak, jak wcześniej patrzyła na zwierzęta, rozumiała wszystkie ich wzorce zachowań, po co i dlaczego robią to, co robią. Chociaż ta historia pewnie była zmyślona, Temper testowałeś to i chyba nie było żadnego odczuwalnego efektu?

Biorę ten piracetam, chyba się przyzwyczaiłem do nowego poziomu odczuwania rzeczywistości, bo już jest to dla mnie "normalne", no ale dziś usłyszałem od kumpeli, że całkowicie inaczej gadam, jakoś tak fajniej.

Tak myślę, czy można to jeszcze jakoś podkręcać. Może bakopę połączyć z piracetamem? To jest fajne i po prostu pożyteczne, inaczej widzę planowanie różnych rzeczy, które chcę zrealizować.

Piracetam wspiera neurogenezę, czyli odbudowywanie obszarów mózgu, gdzie neurony już obumarły. Na pewno muszę zrobić nowy roztwór litu, bo się skończył, a to jedna z rzeczy, które są niezbędne w tym procesie.

A poza tym bez wielkich zmian. Ciągle zapominam o żeńszeniu, przypominam sobie wieczorem, a mam z guaraną, która działa jak kofeina. Jest działanie nootropowe piracetamu i kreatyny, nie ma dwóch rzeczy, na które najbardziej liczę - mocnego kopa do działania, a także poprawy ze strony układu krążenia. Z tym działaniem i motywacją to w dużej mierze rozwalony system nagroda - kara, za dużo komputera, za dużo gier, no ale suple tutaj mogą pomagać. Niemniej za cholerę nie da się tego obiektywnie ocenić. Tryptofan pomagał, ale niestety, po nim wrócił zespół niespokojnych nóg, co jest typowym powikłaniem po rzeczach podnoszących poziom serotoniny.

Układ krążenia to już prosta sprawa, jak zniknie objaw Terry'ego, zmieni się kolor paznokci, znikną "bier spots" na dłoniach to będzie sygnał, że trafiłem w coś, co za to odpowiada. No i powinny się też wtedy pojawić obłączki.

Może wrócić do dużych dawek czosnku? On wymusza pewne zmiany w układzie krążenia. Po nim często miałem wrażenie "lekkich nóg", zdaje się, że był też obecny w obu okresach poprawy, w 2010 i 2020. Hmm... może być tak, że czosnek coś wymusza, ale to bardzo krótkotrwała zmiana, jeśli w organizmie nie ma czynników mogących ją utrwalić, np "mocy przerobowych" do przebudowy naczynek krwionośnych.

Czosnek "wyleczył" zmiany w układzie krążenia w marskości wątroby, przynajmniej niektóre. I właśnie w tej chorobie jest objaw Terry'ego. Potem go testowałem z różnymi efektami, czasem była bardzo fajna poprawa, te "lekkie nogi", że niemal się fruwa idąc, co - zgaduję - wynika z poprawy krążenia, więcej tlenu dociera do mięśni. Czasem nie bardzo. No i jak pomagał to tylko w formie miażdżonego na chleb, co jest dość kłopotliwe, raz że niezbyt zjadliwe, dwa że śmierdzi się potem. Testowałem suszony, testowałem tabletki, no nie ma tego efektu.

Może jak czosnek połączę tym zestawem, co teraz biorę, mającym wspomagać (a nawet umożliwiać) procesy tworzenia się nowych komórek i regeneracji, efekt będzie mocniejszy i po prostu trwały? Szczególnie na krzem liczę, który przynajmniej u zwierząt cofał zmiany degeneracyjne w układzie krążenia.

No nic, póki co mam jeszcze kilka tabletek tego niby "bezzapachowego", a jutro spróbuję na chleb.
Odpowiedz
tomakin napisał(a):Wcześniej tego typu były kwiaty dla algernona
Nareszcie ktoś, kto to przeczytał. Kogo pytam, to mówi, że nie.
Odpowiedz
Ja też tego nie czytałem Big Grin

Masakra dziś jeśli chodzi o sen, w sensie, praktycznie w ogóle go nie było. Zastanawiam się, czy to może mieć związek z czymkolwiek związanym z suplami lub dietą, wypiłem męczennicę, chyba żadnych supli nie brałem przez cały dzień. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to wapń, ostatnio prawie w ogóle go nie biorę, a wczoraj miałem dietę dość bogatą w fosfor, za to praktycznie w ogóle nie jadłem nic, co zawiera wapń.

https://ejchem.journals.ekb.eg/article_2...c062c1.pdf

tu podali szczurom ekstrakt ze skrzypu by sprawdzić wpływ na osteoporozę. Na górze szóstej strony jest tabelka, gęstość kości zdrowego szczura 210, szczura ze sztucznie wywołaną osteoporozą 53, szczury ze stopniowo zwiększaną dawką skrzypu - 90, 130, 170. To jest kosmicznie dobry wynik. 220% większa gęstość kości, podczas gdy współczesne leki dają czasem 5%, a czasem nawet tyle nie.

No i tak myślę, trening siłowy, który zrobiłem, wyciąga wapń z krwi i przenosi do kości, skrzyp wyciąga wapń z krwi i przenosi do kości, nadmiar fosforu w diecie obniża wapń we krwi. Może to takie proste? Nic innego się w odżywianiu i w życiu nie zmieniło, jedyne co, to ostatnio mocno zwiększyło się natężenie czynników obniżających wapń, a także zmniejszyła się jego podaż w diecie. Ta bezsenność dość niespodziewana była, ostatnio spałem trochę lepiej i liczyłem na dalszą poprawę.
Odpowiedz
(09-30-2025, 12:44 PM)tomakin napisał(a): Ja też tego nie czytałem Big Grin

Czyli film oglądałeś?
Odpowiedz
Też nie, po prostu to tak znana rzecz, że ciężko się z tym nie spotkać. Ze 20 razy o tym słyszałem w różnych źródłach.

Szukam fotek paznokci przy zaburzeniach gospodarki wapnia, no nie ma za bardzo. Tylko jakieś wpisy na forach, jak ludziom np prążki znikły, gdy zaczęli brać wapń, albo luźne informacje bez podania źródeł, że niski poziom wapnia wiąże się z bladymi paznokciami.

U mnie problemy zaczęły się, gdy krytycznie nisko spadła mi witamina D3, takie coś potrafi trwale rozregulować receptory w organizmie. Mogę mieć trwale walniętą gospodarkę tym pierwiastkiem. Ale jak sprawdzałem gęstość kości, było w miarę OK, nie bardzo dobrze, ale też nie jakoś tragicznie, biorąc pod uwagę, jak długo i jak duży miałem niedobór D3.

Kombinuję, czy to jakoś nie wpasuje się w moją hipotezę, że zanik obłączków wynika ze spadku możliwości regeneracji i podziału komórek. Wapń tutaj nie ma za bardzo żadnej większej roli. Za to może mieć dużą, jeśli idzie o regulację przepływu krwi, a to właśnie niewłaściwe krążenie jest u mnie głównym "motorem" problemów.

Hmm, krzem... on wpływa na regenerację, na wbudowanie wapnia w kości, ale nie ma chyba większego wpływu na to, jak np wapń reguluje pracę mięśni wyściełających naczynia krwionośne? Jeśli dobrze zrozumiałem te badania nad czosnkiem, on "wyleczył" zmiany w układzie krążenia w marskości właśnie poprzez regulację pracy tych mięśni, w dużej mierze poprzez poprawę metabolizmu wapnia w komórce mięśnia czy nerwowej, kontrolującej ten mięsień.

Dziś druga porcja krzemu, kilka porcji wapnia wypiłem, może dziś się wyśpię, bo ostatniej nocy była masakra. Położyłem się jakoś po 3, zasnąłem coś przed 10. Raz, że od cholery godzin spędziłem w łóżku, tracąc czas, dwa, że cały dzień jestem trochę jak zombie.
Odpowiedz
Myślę jeszcze o tych specyficznych prążkach na paznokciach i o tym, że podobno są powiązane z wapniem. Są czy nie są?

Jedyna choroba, gdzie one na pewno występują, to reumatoidalne zapalenie stawów. No i w nim jest obniżony poziom wapnia, dość solidnie

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/in...7-0048.pdf

ale on jest obniżony w stu innych chorobach, gdzie z kolei takich prążków nie ma.

Kiedyś wklejałem takie badania, gdzie analizowali dokładnie te zmiany w RZS i wyszło, że prawdopodobnie wynikają z walniętego krążenia, a konkretnie ze stanów zapalnych drobnych naczynek krwionośnych.

No to przegląd internetu

https://www.reddit.com/r/medicalmedium/c...ulae_back/

jakieś dziwne cholera wie co, medium healing... czort wie. No tak czy tak twierdzą, że zanik obłączków wynika po prostu z niedoboru cynku. Czy to może się zgadzać? A cholera wie, no niby we wszystkich chorobach, gdzie zanikają, nie ma tego cynku, ale czy ja kiedyś nie znalazłem opisu medycznego choroby, gdzie niedobór cynku był tak potężny, że skóra dosłownie gniła u pacjenta, a obłączki były? Nie pamiętam już. W komentarzach ludzie, którym cynk nie pomógł.

Niski poziom cynku mocno wiąże się z zapaleniem skóry głowy, takim jak moje. Ale tak naprawdę to powinienem kiedyś jakieś naprawdę dobre badania tego zrobić, wewnątrzkomórkowy i w dobrym labie.

jakiejś kobiecie wróciły po niskich dawkach naltreksonu.

ktoś wrzucił fotę, gdzie rosły mu po b12

kolejny wpis, gdzie urosły po B12 i żelazie

hmm, albo to już czytałem, albo ten sam gość napisał w nowym wątku - jest przekonany, że to kwas foliowy, u niego obłączki rosły z dnia na dzień, gdy go uzupełnił.

No, to tyle.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: Temper, 4 gości