This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Znowu problemy ze snem, nie bardzo duże, ale jednak. 12 godzin w łóżku to trochę za dużo, obcina 3-4 godziny z aktywności w ciągu dnia. Odnoszę wrażenie, że to po glutaminie, co by oznaczało, że mam za dużo glutaminianu w mózgu, on jest bardzo mocno powiązany z bezsennością. Albo po prostu te suple za mocno podkręciły metabolizm.

Zaczynam beta alaninę, będę obserwował, czy będzie pogorszenie tego, co powszechnie jest uważane za związane z niedoborem tauryny, wypadanie włosów, palpitacje, układ pokarmowy pod kątem produkcji żółci. Zamówiłem też luteinę z zeaksantyną, idę to właśnie odebrać.

Co do beta alaniny, ona jest jednym z silniejszych przeciwutleniaczy w mózgu, część naukowców jest zdania, że pomaga w autyzmie poprzez zablokowanie rozpadu kwasu arachidonowego (i innych zaawansowanych kwasów tłuszczowych). Czyli warto ją połączyć z dietetycznymi źródłami kwasu arachidonowego, no niestety, źródeł w suplach nie ma za bardzo, o ile nie sprowadzi się gdzieś z Chin.
Odpowiedz
Po cysteinie CHYBA jest błyskawiczna poprawa rzeczy związanych z odpornością - miałem ciągle jakieś katary, problemy z dziąsłami i inne tego typu, znikło od razu. Ale to pojawia się i znika ciągle, bez powodu.

Kiedyś pisałem, że znikł mi objaw Terry'ego po czymś i najbardziej podejrzana była właśnie cysteina. Za cholerę nie zgadnę, czy w 2020 była obecna. W 2010 na pewno nie w postaci NAC, ale brałem wtedy dużo odżywki białkowej, która ją zawiera w zwykłej formie.

Glutation to jeden z moich głównych podejrzanych, jeśli idzie o obłączki, bo spada w każdej chorobie, gdzie one znikają. No i tak myślę, czy jego podniesienie nie jest tutaj najważniejsze.

Moja obecna hipoteza brzmi: obłączki znikają, gdy obniża się ogólna zdolność organizmu do podziału komórek. Ale ta zdolność jest tak duża, jak duży jest najbardziej ograniczający czynnik. Gdy brakuje jednej tylko rzeczy, ale absolutnie niezbędnej, wszystkie pozostałe nie mają żadnego znaczenia.

Glutation wspomaga tyle procesów, że ciężko je nawet próbować wymienić. Wyłapuje wolne rodniki, bardzo mocno podnosi odporność, przede wszystkim działa w mózgu jako przeciwutleniacz, na tyle silnie, że jest stosowany jako lek w psychiatrii. On nawet chroni witaminę B12. Jeśli jego brakuje, zwykła chroniczna infekcja może całkowicie zaangażować wszystkie zasoby organizmu, blokując regenerację w innych regionach. Bez glutationu mogą nie zadziałać przeciwutleniacze, które biorę, by chronić kwas arachidonowy przed utlenieniem.

Z innej beczki, zacząłem znowu jeździć autobusami. No niestety, dalej przed wejściem pojawiają się lękowe myśli, wyobrażenia że co jak zemdleję i takie tam. Z pozytywów, bardzo szybko znikają.

Nie no, fakt faktem, mam często okresy osłabienia jak przed omdleniem, te o których pisałem. Nigdy nie były jednak na tyle silne, żeby faktycznie groziły odpłynięciem.

No i całkiem inaczej chodzę, bardziej sprężysty krok, większa kontrola ruchu, wypięta klata. Częściowo na pewno efekt siłowni, ale częściowo chyba piracetamu.
Odpowiedz
Jakiś czas temu miałem okres mocniejszego brania miedzi, wczoraj przed snem znowu zauważyłem to, co kiedyś. Niektóre siwe włosy gdzieś w połowie zmieniają kolor na ciemne. Ale część potem z powrotem zmienia się w siwe.

Przerwa od żelaza, zero cynku, powrót do miedzi. Ona może być kolejnym "wąskim gardłem", jest nawet film tej laski na youtube, co zaczęła to brać i jej obłączki odrosły. No ale czytając między wierszami, laska bardzo dużo w komentarzach pytała ludzi o tarczycę, prowadziła kanał prozdrowotny i bardzo możliwe jest, że sama zaczęła brać na to leki, ale się nie przyznała, bo jak to tak, taka ikona zdrowia, a tarczycę ma rozwaloną i musi brać syntetyczne hormony.
Odpowiedz
No, zobaczymy jak będzie ze snem po miedzi. Odkąd zacząłem brać żelazo i witaminę C, które obniżają jej poziom, znowu gorzej śpię. Trochę nielogiczne, bo z bezsennością wiąże się nadmiar miedzi, a nie niedobór, no ale może jest tu jakieś powiązanie, redditowcy czasem pisali, że im pomagało. U siebie też zauważyłem kiedyś poprawę po suplementacji. Podobno przez obniżanie histaminy, co też jest niezbyt zgodne z tym, co w pubmed można przeczytać. Rozpuszczam to pod językiem i potem cały dzień wyraźnie czuję posmak.

Hmm, a może miedź jakoś wiąże się z GABA? Pomaga mi męczennica, której główne działanie to regulacja działania GABA, więc zgaduję, że moja bezsenność mocno wiąże się właśnie z tym. Miedź na to wpływa, ale w którą stronę to działa i czy w ogóle ma jakiś naprawdę znaczący efekt? Internet mówi o komórkach tucznych i histaminie, ale to internet, nauka już nie bardzo.

Dziś były lekkie palpitacje, ale tak lekkie miałem już wcześniej, zanim zacząłem brać beta alaninę. Raczej wynikają z tego, ile ostatnio brałem magnezu, bez osłony wapnia. Jest taka czysto teoretyczna opcja, że moje palpitacje mogą wynikać z zaburzenia tauryny, jeśli tak, to za kilka, kilkanaście dni powinienem mieć dość silne. Suplementacja tauryną leczyła palpitacje w badaniach klinicznych, ale szczerze to nie wierzę, żebym miał niedobór. Musiałbym mieć naprawdę mocno poryte geny odpowiedzialne za gospodarkę tą substancją. Jak pojawią się zaburzenia rytmu serca, będę wiedział, że muszę jeść taurynę łyżkami i to codziennie do końca życia, bo jeśli nie mam naprawdę dużego niedoboru T, to one NIE mają prawa się pojawić nawet gdybym przez rok brał beta alaninę. Jak się nie pojawią, to ciągnę beta alaninę, bo to jedna z korzystniejszych rzeczy, jakie można zrobić dla zdrowia.
Odpowiedz
A u mnie -kleszcze ->rumień - borelioza -> problem...
Odpowiedz
O, nowe spodnie mam, zapomniałem przed ostatnim wyjściem popsikać permetryną i też mnie oblazły.
Odpowiedz
https://diabetesjournals.org/care/articl...-of-People
Odpowiedz
Albo jakieś przeziębienie, albo efekt włączenia kaloryferów, a co za tym idzie, wystrzelenia w powietrze całego kurzu, który na nich osiadł. Całkowicie zatkało mi w nocy nos, teraz też czuję się jakiś połamany. Serio powinienem pomyśleć o oczyszczaczu powietrza. Pomimo tego, spało się całkiem OK, czyli miedź przynajmniej nie zaszkodziła.

Ziom wyprowadził się od rodziny, zaczął sam sobie gotować, efekt - znikły siwe włosy, za to zwykłe zaczęły rosnąć tam, gdzie miał zakola. Ja stawiam, że to albo jakaś przyprawa, z tych co mają aktywność zbliżoną do leków na receptę, albo zmiana składu kwasów tłuszczowych w diecie, co mocno wpływa na poziom hormonów, zaczął śródziemnomorską, czyli pewnie pełno oliwy z oliwek. Będę musiał go dopytać co tam się zmieniło.
Odpowiedz
Przy okazji dowiedziałem się, jak nazywa się problem skórny, który ma matula, powikłanie cukrzycy, ale są opisane przypadki, gdy znikło po suplementacji miedzi. Może z tego mojego czytania coś dobrego dla niej wyjdzie.

https://www.jaadcasereports.org/article/...4/fulltext

no to chrust, miedź pod język. Jakie to jest ohydne...
Odpowiedz
he, w czasie rozmowy z bratem przypomniałem sobie nazwisko autora książki, którą czytałem jakoś ponad 30 lat temu, nigdy ani do tej książki, ani do autora nie wracałem. Poprzedniej nocy miałem jazdę, że przypominałem sobie stan w czasie snu, logikę, która wtedy mną kierowała, ciężko to wytłumaczyć... macie czasem tak, że budzicie się i rozumiecie, co się śniło, a za chwilę to staje się kompletnie idiotyczne, albo całkowicie zapominacie o co w ogóle chodziło? Stan jak po dragach. No to coś podobnego miałem na żywo, przy czym zachowałem pełnię logicznej świadomości. Taki jakby wgląd z zewnątrz w ten stan.

Piracetam coś robi z mózgiem, mam nadzieję, że nic nie przestawi na nie takie tory jak trzeba.

Samopoczucie cały czas OK, możliwości bardzo duże, tylko za bardzo nie ma chęci i energii do działania. Nie jakoś tragicznie, ale też nie tak super. Właśnie ten brak chęci jest największym problemem. liczę, że to też się jakoś w końcu poprawi. Myśli dużo czystsze, idąc ulicą dociera więcej bodźców, całkowicie inna postawa ciała, chociaż to akurat pewnie wynika z siłowni.

Kreatyna, piracetam, to są na pewno rzeczy, które bardzo mocno pomogły. Tylko że w 2010 nie miałem piracetamu, a kreatynę brałem wiele miesięcy wcześniej i przestałem przed tą super poprawą. Cały czas zastanawiam się, czy teraz mam obecne te wszystkie czynniki, które pojawiły się w 2010. Tam było chyba głównie połączenie żeńszenia i B12, czyli substancji wymuszającej lepsze podziały komórek plus substancji, która jest przy tych podziałach najważniejsza. A także końskie dawki witamin C i E, blokujących stres oksydacyjny, będący jednym z większych hamulców tych podziałów i w ogóle procesów regeneracji.

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...87#pid5387

tu wypisałem wszystko, co robiłem przed poprawą, a raczej wszystko, co zapisałem i co zostało w archiwach.

No kurcze... poprawa zaczęła się chyba na początku maja? A na początku czerwca była już torpeda?

Tam stopniowo pojawiały się:

- duże dawki B12
- duże dawki przeciwutleniaczy
- duże dawki choliny
- duże dawki kwasu arachidonowego
- duże dawki kwasu foliowego
- żeń szeń

I to wygląda tak, że było nieźle, nieźle, ale dopiero jak wszystkie te rzeczy znalazły się RAZEM, nastąpił przełom.

No i teraz pytanie, czy one zadziałały, bo moja hipoteza jest poprawna, któraś z nich była wąskim gardłem procesów podziału komórek? Czy może mam jakiś problem z np hormonami, a któraś z tych rzeczy, bądź ich połączenie, na przykład zablokowało wydzielanie któregoś hormonu, albo zwiększyło wydzielanie innego?

Po skrzypie bardzo się wtedy wzmocniły włosy. No, w każdym razie zgrało się z nim w czasie.

Hummm... dobra, jutro przygotuję sobie skrzyp. Mam tego od cholery w szafie jeszcze. Pamiętam gotowałem go z pół godziny, żeby krzem przeszedł do wody. Krzem MOŻE być wąskim gardłem procesów regeneracji tkanek.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości