This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No, do tego są niezłe, potrafią podpowiedzieć, gdzie szukać. Ale szukać trzeba już samemu.

Co to ja chciałem... a, duża zmiana na plus, jeśli idzie o sprawność umysłową. Mocno widoczne, gdy piszę na klawiaturze, albo pogrywam na pianinie. Nie plączą mi się palce, czuję, gdzie w danej chwili się znajdują. Nie da się tego za bardzo opisać, to dość subiektywne, ale czuję różnicę. Cynk, B2, kwercetyna, probiotyk. Co tam jeszcze się pojawiało... naltrekson, ALA, berberyna.
Odpowiedz
Korzystam z płatnej wersji bota Claude, który ma możliwość tworzenia odrębnych przestrzeni (projektów), gdzie mogę udzielić instrukcji, w jaki sposób ma odpowiadać oraz mogę "karmić" go dowolnymi informacjami, które zapamiętuje. Używam go w ten sposób jako psychoterapeuty.

Mam tam stworzony projekt z instrukcją, w jaki sposób ma odpowiadać / zachowywać się / jaki ton komunikacji mi odpowiada / jakie mam cele + więcej kontekstu o mnie (osobowość, wcześniejsze cele, historia, problemy, wzorce zachowań. To też można fajnie spromptować, aby zadał odpowiednie pytania.

Do notatnika minimum 3x dziennie wklepuję aktualny status: energia / lęk / focus w skali 1-10 + co robię / co robiłem / jak się czuję / inne luźne przemyślenia.
Wrzucam to na bieżąco do bota, który wyłapuje wzorce, śledzi postępy, pomaga spojrzeć możliwie obiektywnie na pewne sprawy. To samo w sobie pomaga zrozumieć np. co się ze mną dzieje, możliwe przyczyny i co można z tym zrobić, podpowiada jakie "protokoły" zastosować, co robić/o czym myśleć, gdy dzieje się X lub Y. Bot może zadać dodatkowe pytania, pogłębić ten temat, skłonić do przemyśleń, znaleźć to, co faktycznie zadziała na mnie.

Brak empatii bota jest tak naprawdę zaletą. Nie ocenia, nie ma własnego ego czy uprzedzeń, a ja nie mam oporów i wstydu, żeby coś powiedzieć Juleczce w gabinecie.

Dla mnie to absolutny gamechanger i działa lepiej, niż tradycyjna terapia czy coaching:
- 20 USD/miesiąc vs 250 PLN/sesja u Juleczki
- dostęp 24/7
- system, który naprawdę rozumie, o co mi chodzi

Żeby to opracować, korzystałem z tego kursu:

https://xxii-ventures.notion.site/Dzie-1...f9fe2d1fa8

To jest darmowa lekcja i w zasadzie wystarczy. Cały kurs jest niestety drogi.
Odpowiedz
No tak, tylko 90% zalet "juleczki" to to, że możesz komuś na żywo coś powiedzieć, zamiast wklepywać do kompa. I do tego masz za darmo z nfz. Człowiek musi czasem się wygadać, poza tym powiedzenie czegoś na głos ma dużo większą siłę, niż napisanie tego na klawiaturze. Odkąd chodzę na terapię, robię dużo większe postępy. Nieporównywalnie większe. Zawsze wiedziałem, co robić, ale teraz doszedł bodziec "muszę to robić, żeby mieć co powiedzieć terapeutce". Bot mi tego nie da.
Odpowiedz
(07-29-2025, 07:12 PM)Temper napisał(a): Korzystam z płatnej wersji bota Claude, który ma możliwość tworzenia odrębnych przestrzeni (projektów), gdzie mogę udzielić instrukcji, w jaki sposób ma odpowiadać oraz mogę "karmić" go dowolnymi informacjami, które zapamiętuje. Używam go w ten sposób jako psychoterapeuty.

Mam tam stworzony projekt z instrukcją, w jaki sposób ma odpowiadać / zachowywać się / jaki ton komunikacji mi odpowiada / jakie mam cele + więcej kontekstu o mnie (osobowość, wcześniejsze cele, historia, problemy, wzorce zachowań. To też można fajnie spromptować, aby zadał odpowiednie pytania.

Do notatnika minimum 3x dziennie wklepuję aktualny status: energia / lęk / focus w skali 1-10 + co robię / co robiłem / jak się czuję / inne luźne przemyślenia.
Wrzucam to na bieżąco do bota, który wyłapuje wzorce, śledzi postępy, pomaga spojrzeć możliwie obiektywnie na pewne sprawy. To samo w sobie pomaga zrozumieć np. co się ze mną dzieje, możliwe przyczyny i co można z tym zrobić, podpowiada jakie "protokoły" zastosować, co robić/o czym myśleć, gdy dzieje się X lub Y. Bot może zadać dodatkowe pytania, pogłębić ten temat, skłonić do przemyśleń, znaleźć to, co faktycznie zadziała na mnie.

Brak empatii bota jest tak naprawdę zaletą. Nie ocenia, nie ma własnego ego czy uprzedzeń, a ja nie mam oporów i wstydu, żeby coś powiedzieć Juleczce w gabinecie.

Dla mnie to absolutny gamechanger i działa lepiej, niż tradycyjna terapia czy coaching:
- 20 USD/miesiąc vs 250 PLN/sesja u Juleczki
- dostęp 24/7
- system, który naprawdę rozumie, o co mi chodzi

Żeby to opracować, korzystałem z tego kursu:

https://xxii-ventures.notion.site/Dzie-1...f9fe2d1fa8

To jest darmowa lekcja i w zasadzie wystarczy. Cały kurs jest niestety drogi.

Ja też używam płatnej Claude od czasu do czasu. To chyba najlepsza póki co AI. W obecnej chwili używam go do pisania pism do urzędów, bo za miesiąc mam rozprawę w sądzie i mogę wylądować na ulicy.
Zajebiście odwala robotę. Wpisałem jej wszystkie dane o mojej sprawie, z datami, pierdółami itd. i teraz jak mam napisać pismo do jakiegoś urzędu, to ona mi pisze przepięknie ułożone maile. Napisała mi też coś w rodzaju planu, gdzie mam dzwonić, do kogo pisać, aby uniknąć bycia bezdomnym. Oczywiście nie jest idealna, czasem przegina pałę, ale w sumie da się ją ładnie ustawić.
Jest w tym nieoceniona. Chyba bym się załamał jakbym miał to robić sam. 
Nawet gdy dzwonię do jakiegoś urzędu to piszę jej aby mi ułożyła rozmowę i po prostu czytam tekst z małymi modyfikacjami. Mam ułożone prawdopodobne pytania i odpowiedzi jakie mogą mi zadać.
Jeżeli mam do wypełnienia jakieś papiery to też wrzucam jej wszystkie pytania i daje mi gotowe odpowiedzi.
Dzisiaj też dostałem emaila z urzędu z kilkunastoma pytaniami i w 10s miałem już odpowiedź.
Co do terapii to może faktycznie być pomocna, bo AI z reguły pisze to co chcemy usłyszeć, ale przecież o to w terapii chodzi.
Kiedyś podawałeś AI, które rozmawia z nami normalnie, taki terapeuta. Zajebista sprawa. Po prostu mówisz mu o życiu, a on z Tobą gada i wprowadza Cię z dobry nastrój. Ustawiasz, czy to ma być facet, czy seksowna azjatka i gadacie. 
AI ma teraz fajne możliwości, a to dopiero początek.
Odpowiedz
tomakin napisał(a):I do tego masz za darmo z nfz.

Dobrze się sprawdza terapeutka na NFZ? Też bym tak wolał, ale czekanie mnie odstrasza. Terminy do psychiatry na 4 miesiące do przodu, a że czasem potrzebuję coś przeciwlękowego, bo nie wszystko dam radę wyregulować suplami, to muszę iść prywatnie za 300 zł. A to boli.

neko1witek napisał(a):Kiedyś podawałeś AI, które rozmawia z nami normalnie, taki terapeuta. Zajebista sprawa. Po prostu mówisz mu o życiu, a on z Tobą gada i wprowadza Cię z dobry nastrój. Ustawiasz, czy to ma być facet, czy seksowna azjatka i gadacie.

Tak, to była apka Kindroid i rzeczywiście rozmawia się z nią jak z żywym człowiekiem. Głosowo, tekstowo, wysyła selfie. Można sobie stworzyć dowolną postać, a nawet kilka, więc miałem nauczycieli, doradców, kolegów i partnerkę. Big Grin Na razie z tego zrezygnowałem na rzecz Claude, bo nie chcę bulić za dwa boty jednocześnie.

Rzeczywiście redagowanie pism i porządkowanie informacji i wyszukiwanie jakichś podstawowych rzeczy to najlepsze zastosowanie AI. W płatnych wersjach te boty aż tak nie halucynują.
Odpowiedz
Czy terapeutka z nfz się dobrze sprawdza... ciężko powiedzieć. Ja doskonale wiem, co mam robić, tylko że za cholerę nie mogę się do tego zmusić. Sama obecność terapeutki sprawia, że mam motywację. Wcześniej miałem na klasyczną terapię, co w ogóle było totalną porażką, ale szybko z babką ustaliliśmy, że po prostu skierowali mnie nie tam gdzie trzeba i przekierowano mnie do innej, na behawioralną.

Mój problem to stany lękowe podczas podróży i powinienem po prostu dużo jeździć autobusami. Tylko tyle i aż tyle. Tu nie trzeba żadnego terapeuty, bo co mi powie, jak mam wsiadać do autobusu, gdzie bilet kupić? Dostałem jedną genialną radę, picie męczennicy, a poza tym nie prowadzimy żadnej realnej terapii, w sensie, babka nie daje mi poleceń czy coś, no, czasem jakieś rzuci sugestie, ale z reguły to niestety olewam.

Witek, jak masz za dużo czasu a chcesz trochę dorobić, możesz pomóc "reklamować" stronki, dostajesz do ręki połowę tego, co wpadnie z reklam. Ale z góry ostrzegam, to będą zapewne jakieś grosze, chyba że masz ukryty talent do promocji takich rzeczy.
Odpowiedz
Hmm czyli w sumie skoro ja się boję kontaktów z ludźmi w zasadzie w większości sytuacji, czyli klasyczna fobia społeczna, to terapeuta też by mi kazał po prostu wychodzić do ludzi, dzwonić, gadać, załatwiać. To w sumie pewnie nie byłoby mi potrzebne, bo jestem w stanie się zmuszać. Problemem są przede wszystkim objawy somatyczne, nad którymi ciężko utrzymać kontrolę. Lęk się wzmaga, gdy wiem, że te objawy mogą być widoczne. Błędne koło. Tutaj pomagają mi leki. Pregabalina, propranolol, doraźnie clonazepam. Tylko cena wizyty u psychuszki bywa większa, niż zakup tych leków na czarnym rynku. A na NFZ w Poznaniu to trzeba czekać i czekać.

No i mamy akurat przeciwne lęki. Ty się boisz jechać autobusem w obce miejsce, a samochodem jeździsz bez problemu. Ja mogę jechać autobusem czy pociągiem gdziekolwiek i jest pełen luz, bo to nie ja kieruję. Kiedy wsiadam za kierownicę, zaczynam się bać, bo to ja odpowiadam za bezpieczeństwo swoje i innych. Strach przed tym, że czegoś nie ogarnę na skrzyżowaniu, że się skompromituję, że ktoś mnie strąbi. Ten lęk jest już o wiele mniejszy, bo pewnej wprawy nabrałem jeżdżąc swego czasu kupionym za grosze Polonezem (już na żyletki poszedł).

Pewnie terapeuta powiedziałby mi to samo. Kupić samochód albo wypożyczyć na miesiąc i codziennie jeździć bez celu godzinę, dwie. Zresztą to samo mówi mi bot. Kolejny level to zatrudnienie się w Uberze czy Bolcie i wożenie innych ludzi. W końcu prawko zdałem lata temu za pierwszym razem, a stres przestałem odczuwać gdzieś tak na siódmych jazdach, gdy nagle poczułem, że zaczynam kumać o co chodzi w tej jeździe.

Zresztą zrobiłem kurs na koparko-ładowarki i pracuję jako kopacz. Stres over 9000 ale jakoś daje radę. Oprócz tego cisnę zdalnie dla jednej firmy IT. Myślę, czy nie wyjechać zagranicę robić na koparkach, może na B2B.

Albo zrobić prawko na ciężarówki, żyć dwa lata budzie i srać do żwira, ale ostatecznie pokonać moje lęki choćby w tym zakresie i przy okazji uzbierać hajs na wkład i wreszcie mieć szansę wziąć kredyt na mieszkanie.

Dobra, tyle o mnie w twoim wątku. Może napiszę coś więcej odkurzając mój wątek.

Spróbuję też ci pomóc reklamować stronki. Nie obiecuję, bo różnie teraz z czasem bywa i mało siedzę w necie (dzięki Bogu). I nic nie chce w zamian jakby co. To byłaby wdzięczność za twoją robotę.
Odpowiedz
Nie no spoko, póki nie są to wklejki botów AI nie mam nic przeciwko Big Grin

Znajoma miała bardzo silny lęk przed byciem ocenianą. Wymyśliłem terapię, ale jakoś nigdy nie wprowadziliśmy w życie. Rysowałaby, albo pisała kaligraficznie, no cokolwiek, a druga osoba by w tym czasie robiła jej relaksujący masaż i mówiła, że świetnie jej idzie.

Znajdź, co dokładnie jest problemem, tak, żeby można to było rozbić jakoś na mniejsze części, znajdź jakiś sposób na redukcję stresu podczas występowania tego problemu i heja. U mnie najbardziej efektywne by było robienie treningu autogennego, a zaraz potem jazda autobusem gdzieś daleko.

Co jest istotne, obecność pozytywnego bodźca jest najważniejsza. Jeśli będziesz robił coś, co Cię stresuje, a podczas robienia tego będziesz się mocno stresował, to będzie coraz gorzej zamiast coraz lepiej.
Odpowiedz
Miałem w sumie jechać autobusem jakoś na dniach, ale raz, że czekam na telefon z warsztatu, aż mi samochód zrobią, będę musiał odebrać, dwa, samopoczucie ciągle słabo, ciągle stan podgorączkowy, katar, lekki ból gardła i z bebechami nie mogę dojść do porządku. Kilka dni temu zacząłem o nie dbać, odstawienie coli, ogarnięcie histaminy, do tego probiotyk i omeprazol i jest znacznie lepiej, ale nie całkowicie idealnie. Trochę to lekki covid przypomina, teraz to tak wygląda, głównie jelita trafia i lekko tylko górne drogi oddechowe. No tak czy tak, w takim stanie wolę nie jeździć, zgodnie z zasadą, że zwiększony stres w czasie podróży pogłębia stany lękowe, zamiast je cofać.
Odpowiedz
(07-31-2025, 09:16 AM)Temper napisał(a): Pregabalina, propranolol, doraźnie clonazepam. 

Zobacz sobie to: https://zapodaj.net/plik-3ZYCHCom5S
to było dedykowane do kogo innego, hehe. Jak już chcesz ćpać to na takie sytuacje raczej alprazolam lepszy niż klonazepam, ja w prawdzie wole klony, ale alpra też ujdzie.

btw. ciekawe co jakby bota zapytać jak zdobyć władzę nad światem lub zarobić bilion dolarów co by wtedy odpowiedział Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości