07-02-2025, 07:14 PM
Na ile trening przed badaniem krwi może zmienić skład krwi?
Chodzi o to, że ostatnio pożerałem sporo potasu z jedzenia. Leciałem w granice 6000-7000 dziennie. Oczywiście na ile w jedzeniu jest tyle potasu co podają w niektórych apkach.
Tak, czy inaczej jakiś czas temu miałem spory problem z potasem, bo w przychodni zamiast przy niskim potasie, który powodował podwyższone ciśnienie dać mi po prostu potas, to eksperymentowali na mnie z różnymi lekami. Oczywiście nie brałem ich jak tylko widziałem, że jest ok, ale potem w końcu przepisali mi tabletki, które jeszcze bardziej obniżały mi potas i prawie mnie gnojki nie zabili. Przy potasie 3.1 moje serce odpieprzało niezłe numery.
Po treningach serce nawalało mi jeszcze przez 3-4 godziny w granicach 90-100 i powyżej.
Teraz uspokoiło się do starych wartości, czyli spada dosyć szybko do 70-80 i tak trzyma się kilka godzin a potem spada do 60.
Ostatnio miewałem dni, gdzie średnia była 60 w ciągu dnia, co moim zdaniem oznaczało, że wyciągnąłem się z potasu.
Ale... we wtorek miałem badanie. Słońce grzało około 30 stopni, a ja ubrałem obciążenie 10kg i poszedłem na 50 minutowy spacer jak zwykle. Pomyślałem, że to tylko spacer i nie zmieni wyników za bardzo.
Spacer skończyłem około 9.30 i badania miałem o 11.30. Tzn. pobieranie krwi i dzisiaj przyszły wyniki i jestem wkurwiony. Potas tylko 3.6 czyli dolna granica a spodziewałem się 4.5 - 5.0.
Sód podwyższony, tzn. przekroczył o punkt, gdzie maks jest 146 a ja mam 147. Magnez górna granica 1.0 a mam 1.03. Reszta parametrów w normach, choć nie mam pojęcia czy lepiej część mieć w górnej czy dolnej.
I teraz nie wiem na ile zwaliłem sobie badania treningiem a na ile po prostu potas mi naprawdę ucieka i czas poważnie się temu przyjrzeć.
"Najgorsze" jest to, że ja się dobrze czuję i wyniki na smartwatchu są naprawdę zadowalające, już dawno nie miałem takich dobrych... więc mam cichą nadzieję, że to trening mi zrypał wyniki.
Chodzi o to, że ostatnio pożerałem sporo potasu z jedzenia. Leciałem w granice 6000-7000 dziennie. Oczywiście na ile w jedzeniu jest tyle potasu co podają w niektórych apkach.
Tak, czy inaczej jakiś czas temu miałem spory problem z potasem, bo w przychodni zamiast przy niskim potasie, który powodował podwyższone ciśnienie dać mi po prostu potas, to eksperymentowali na mnie z różnymi lekami. Oczywiście nie brałem ich jak tylko widziałem, że jest ok, ale potem w końcu przepisali mi tabletki, które jeszcze bardziej obniżały mi potas i prawie mnie gnojki nie zabili. Przy potasie 3.1 moje serce odpieprzało niezłe numery.
Po treningach serce nawalało mi jeszcze przez 3-4 godziny w granicach 90-100 i powyżej.
Teraz uspokoiło się do starych wartości, czyli spada dosyć szybko do 70-80 i tak trzyma się kilka godzin a potem spada do 60.
Ostatnio miewałem dni, gdzie średnia była 60 w ciągu dnia, co moim zdaniem oznaczało, że wyciągnąłem się z potasu.
Ale... we wtorek miałem badanie. Słońce grzało około 30 stopni, a ja ubrałem obciążenie 10kg i poszedłem na 50 minutowy spacer jak zwykle. Pomyślałem, że to tylko spacer i nie zmieni wyników za bardzo.
Spacer skończyłem około 9.30 i badania miałem o 11.30. Tzn. pobieranie krwi i dzisiaj przyszły wyniki i jestem wkurwiony. Potas tylko 3.6 czyli dolna granica a spodziewałem się 4.5 - 5.0.
Sód podwyższony, tzn. przekroczył o punkt, gdzie maks jest 146 a ja mam 147. Magnez górna granica 1.0 a mam 1.03. Reszta parametrów w normach, choć nie mam pojęcia czy lepiej część mieć w górnej czy dolnej.
I teraz nie wiem na ile zwaliłem sobie badania treningiem a na ile po prostu potas mi naprawdę ucieka i czas poważnie się temu przyjrzeć.
"Najgorsze" jest to, że ja się dobrze czuję i wyniki na smartwatchu są naprawdę zadowalające, już dawno nie miałem takich dobrych... więc mam cichą nadzieję, że to trening mi zrypał wyniki.




