This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
A idzie idzie, kiedyś to ponad 5 godzin z każdej doby traciłem. Dziś spałem bardzo dobrze. No i czort wie, czemu miałem jedną noc bardzo złą, a zaraz potem bardzo dobrą. Podejrzewałem kiedyś kwas foliowy, faktycznie, przed snem zeżarłem go całkiem sporo - znowu żołądek się odzywa, a to ponoć mocno pomaga. A może po prostu to, że wypiłem przed snem męczennicę.
Odpowiedz
Tak na oko licząc po blogu to z 1 na 3 noce nie śpisz = mnóstwo straconego czasu. Tak czy inaczej każdy człowiek musi marnować te 8h na sen, patrząc, że dajmy na to 1 na 3 noce nie prześpisz to danego dnia jesteś pewnie do niczego, osłabiona pamięć, koncentracja i zmęczenie. Kto wie czy tak z połowę czasu ogólnego nie tracisz przez to.
Odpowiedz
Jeśli wliczyć, że część czasu człowiek po prostu musi poświęcić na takie rzeczy, jak jedzenie, kąpiel, przygotowanie posiłku, czy wreszcie po prostu praca, to z tych 16 godzin, podczas których nie śpimy, zostaje nam dosłownie kilka na własne zajęcia. Jeśli teraz tracimy ze 3 godziny na próby zaśnięcia, może się okazać, że zabrało to np 75% wolnego czasu. A nawet ten pozostały czas to działania w trybie zombie przez niewyspanie.

Dlatego tak dużo uwagi i czasu poświęcałem na próby znalezienia przyczyn swojej bezsenności. No ale ostatnio jest DUŻO lepiej, ta jedna noc to był wyjątek. Zrobiłem coś, co długofalowo pomogło, tylko oczywiście nie wiem, co. Może nawet być, że to efekt eksperymentów z noopeptem, który mógł zregenerować kluczowe komórki w układzie nerwowym. W końcu bezsenność to jeden z objawów spadku dopaminy, a właśnie na odbudowę komórek produkujących dopaminę brałem noopept.
Odpowiedz
Zastanawiam się czy nie prościej by Ci było po prostu zamiast szukać przyczyny to leczyć skutek czyli zacząć "ćpać" jakiś zolpidem od lekarza czy coś takiego.
Odpowiedz
Tylko że ta przyczyna to pewnie coś, co się mocno będzie odbijać na dalszym zdrowiu. Jeśli to np nadczynna tarczyca, to zniszczy mi serce i kości. Jeśli to wynik spadku poziomu dopaminy, to niedługo mogę być inwalidą. Wolę znaleźć przyczynę i ją unieszkodliwić, ostatnio raczej dobrze mi idzie - pozbyłem się w zasadzie (w zasadzie, bo raz na miesiąc delikatnie się odzywa, ale kiedyś totalnie nie pozwalał zasnąć bez przerwy) zespołu niespokojnych nóg, który wiąże się z niską dopaminą, ostatnio bardzo poprawił się sen.

Póki co nie jestem jeszcze szczególnie mocno stary, więc organizm radzi sobie z czynnikami niszczącymi, jakie by one nie były. Ale tylko do czasu.
Odpowiedz
Tak jeszcze totalnie z czapy. Od kilku dni co jakiś czas w czasie jedzenia gryzę się w górną wargę. I to tak solidnie, prawie na wylot przegryzłem, ostatnio parę godzin temu, aż zawyłem. Kurde mogłoby się wydawać, że człowiek przez te lata nauczy się tego jednego, podstawowego ruchu, gryzienia żeby sobie czegoś nie odgryźć. No nie. Regularnie co jakiś czas sobie coś nadgryzam. Pierwszy raz jakiś tam przypadek, wiadomo, a potem po prostu spuchła i się sama wpychała gdzie nie powinna.

No i całkiem solidnie się dziś wypieprzyłem na tyłek na wycieczce, a jako że na brzegu rzeczki to było, nogami wpadłem do wody. Wyleczyło mnie to z próby przejścia nad rzeczką po zwalonym drzewie. Też trochę mnie zdziwiło, że tak słabo z moją koordynacją. Starzeję się jednak. Leciałem i w locie na kilka sposobów próbowałem się ratować, ale ciało nie słuchało jak kiedyś. Albo po prostu pechowe miejsce było, że nie dało się nic zrobić.

Mam berberynę w fajnych tabletkach, rozgryzać nie trzeba. Też biorę od wczoraj. Za to z oleju sezamowego na kilka dni zrezygnowałem, z uwagi na żołądek - podejrzewam, że ten olej mógł doprowadzić do refluksu żółciowego, w sensie objawy się trochę zgadzały.

Kupiłem 200 gramów chondroityny i sobie będę podjadał. Zamówiłem mamie razem z Q10, bo już źle z nią, to w jednej paczce wziąłem też dla siebie. Może to trochę pomoże.

No i jem 2 bakopy dziennie, w jednej porcji. I B12 pod język.
Odpowiedz
Też tak miałem, przez dobre 23 lata obgryzałem paznokcie, ostatnio mi to przeszło całkowicie, kompletnie nie znam przyczyny.
Odpowiedz
No ale obgryzanie paznokci to z nerwów jest, a u mnie po prostu próbuję normalnie coś jeść i zamiast ugryźć bułę, prawie sobie odgryzam pół języka.
Odpowiedz
Ktoś mi odpisał właśnie - po zwiększeniu B12 z 1000 do 2000 mcg i kwasu foliowego z 200 do prawie 700, obłączki zaczęły się powiększać.

To już któryś taki przypadek. Na pewno jest tu związek, ale jaki dokładnie, co precyzyjnie się stało? Czy może to jakiś współgrać z innymi rzeczami? W 2010 i w 2020 nie brałem chyba ani b12, ani kwasu foliowego, tzn wróć, w 2010 na pewno brałem dibencozide, aktywną formę B12. No ale ja B12 brałem bardzo często, uważnie obserwując, czy wpłynie na obłączki. Nie wpłynęło.

Czyli co? Jakiś proces w organizmie, który wymaga B12 / kwasu foliowego, ale który nie jest wprost zależny od ich niedoboru? Na to by wyglądało, ale ich jest od cholery, począwszy od prostego podziału komórek, poprzez produkcję hormonów, na włączaniu i wyłączaniu aktywnych genów kończąc.

O, właśnie, kreatyna, ona jest produkowana przy udziale metylacji, "pochłaniając" lwią część zasobów kwasu foliowego i B12. Jak już biorę B12 i kwas foliowy, to powinienem też brać właśnie ją.

I witaminy C i E. Bo te dwie rzeczy najczęściej się przewijają w opisach powrotu obłączków - B12 z kwasem foliowym oraz końskie dawki przeciwutleniaczy.

A poza tym u mnie bez zmian, ta jedna noc co pisałem była zła, poza tym nie ma bezsenności. Cały czas, od chyba już miesięcy już mam wrażenie wyostrzenia wzroku, dostrzegania większej ilości szczegółów, jakby większe wysycenie barwami. Tak to wygląda, jakbym coś tam w mózgu naprawił. No... poprawił.
Odpowiedz
b12 bym się przyjrzał bardzo dokładnie bo to jej między innymi brakuje wegetarianom/weganom. Tu się skup na wszystkim co blokuje jej przyswajanie i wszystkim co pomaga...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 4 gości