Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
A może ja nie mam łojotokowego zapalenia skóry głowy, tylko po prostu łuszczycę? Objawy znacznie mocniej wskazują na to pierwsze, no ale...
Zastanawia mnie, czemu to nie reaguje na stosowane przeze mnie suple. Zespół niespokojnych nóg znikł, w porównaniu do tego, co było kilka lat temu, to w ogóle go nie mam. Czyli suple omega 6 zrobiły co trzeba, dobrze wykombinowałem, że to to jest praprzyczyna dolegliwości.
Ale te same suple powinny mocno pomóc na skórę głowy. A nie pomagają. No i właśnie, może po prostu zrobiłem złą diagnozę.
Sam sobie niestety skóry na głowie nie obejrzę, to głównie z tyłu, zdjęcia mocno przekłamują, szczególnie że tu o kolor chodzi, lusterka - kilka by trzeba użyć, nawet nie wiedziałbym, jak się zabrać. Do lekarza dermatologa też nie bardzo, niby to opcja, ale pomiędzy rzutami mam skórę całkowicie czyściutką. Dostanę termin za pół roku i weź tu wstrzel się z objawami.
No to jest dość istotne, bo łojotokowe zapalenie skóry głowy to objaw niedoboru konkretnych form omega 6, a łuszczyca to objaw cholera wie czego - istotne, że nie wiąże się to z niedoborem omega 6, więc suplementacja byłaby niepotrzebna.
Chyba wolałbym łuszczycę, bo jej obecność nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób układu nerwowego. Jest też opcja, że jest obecne jedno i drugie, często tak się zdarza.
No nic, przynajmniej zespół niespokojnych nóg udało mi się pokonać.
Jem AAKG, jem witaminę E, jem b complex.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
05-07-2025, 05:14 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2025, 05:15 PM przez tomakin.)
Hmm, chyba lepiej. AAKG, 2 tabletki witaminy E, b complex. I olej sezamowy. A, wczoraj tabletkę urosalu jedną wziąłem. No i regularnie miedź od kilku dni.
Na pewno jak robiłem dzisiejszą wycieczkę autobusem, w ramach prac nad agorafobią, było super, znowu to wyostrzenie wzroku, znowu odczucie lekkości nóg, jakby nagle mięśnie powietrza dostały i przestały się dusić. To cholernie duża różnica, nie że troszkę lepiej, czasem niemal się zataczam, rano czułem, że prawie mogę latać.
Oczywiście może to nie być związane z suplami, może być np okresowa zmiana poziomu hormonów, to, że lepiej się wyspałem, cokolwiek takiego, ale kto wie, może jestem na tropie czegoś ważnego. AAKG nie tylko wspomaga mechanizmy energetyczne każdej jednej komórki, ale też zawiera argininę, która rozszerza naczynka krwionośne, umożliwiając swobodniejszy przepływ krwi.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Prawie udało mi się byłą namówić do współpracy - ona promowałaby stronki, ja bym pisał nowe rzeczy i też trochę promował, zysk na pół. No ale laska jest leniem jeszcze większym ode mnie i koniec końców nic z tego nie wyszło. Samemu za cholerę nie chce mi się nad tym siedzieć. Jeszcze pisać bym mógł, ale jak to ma do 3 ludzi dotrzeć to po prostu szkoda czasu.
Cholera, znowu się zasiedziałem.
Z dobrych wiadomości, ostatnio bardzo dobrze śpię. 8-9 godzin w łóżku, przez co jest więcej czasu na cokolwiek innego. Bezsenność potrafiła zabrać mi ponad 5 godzin z każdej doby.
Skóra głowy czystsza, tzn w cholerę jest syfu po ostatnim rzucie, ale niewiele nowego. Może jednak olej sezamowy jest tutaj o wiele istotniejszym czynnikiem, a nie wiesiołkowy. No i pojawia się pytanie, który z tych olei będzie ważniejszy przy zapobieganiu chorobie Parkinsona? Niby badania wskazują na wiesiołka, ale z drugiej strony, chorobie towarzyszy zapalenie skóry głowy, a temu zapobiega sezamowy.
Nie ma też osłabienia, czuję się w miarę normalnie. Będę jakiś czas trzymał się tych rzeczy, czyli
- witamina E
- AAKG
- olej sezamowy
- b complex
No i jeszcze, bo zapomniałem
- wapń
- miedź
to też pojawiało się ostatnio.
No i jeszcze zjadłem kilka dni temu podwójny Q10. To też bardzo mocno może wpływać na takie objawy osłabienia.
Tauryna... no też ostatnio mi się przypomniała i trochę jej wziąłem.
To są rzeczy, które się zmieniły w czasie, gdy poprawiło się samopoczucie. Raczej nic więcej się tam nie znalazło.
Jeszcze 2 koncepcje.
Jedna to zbyt dużo substancji zasadowych, konkretnie sody, to u osób wrażliwych może dać takie objawy. Przed tym nasileniem osłabienia jadłem sodę na żołądek.
Druga to odstawienie (przez zapominanie) noopeptu. On potrafi dość mocno zużywać acetylocholinę, a jej niski poziom daje dokładnie takie objawy.
Na razie skupię się na witaminie E, b complex, AAKG. Do tego miedź i za pamięci olej sezamowy. Nie będę brał Q10, tauryny, nie będę brał noopeptu ani choliny, nie będę brał tauryny. I zobaczę, czy pojawi się znowu taka fala osłabienia jak ostatnio.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Machnąłem sobie 50 przysiadów, tak na przypomnienie mięśniom, że jeszcze je mam. Skurcze takie, że ciężko ogarnąć chodzenie. Potwornie zapuściłem nogi i te ćwiczenia na prasie, które robiłem, absolutnie nie wystarczą.
Jakby wracało lekkie osłabienie, ale nie jakoś szczególnie mocno. Obserwować, nie zmieniać supli. Jak będzie gorzej, spróbuję Q10, cholinę i taurynę.
Póki co to, co pisałem - E, AAKG, B complex, olej sezamowy, miedź i wapń.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Taka mnie myśl naszła, że gdyby do pianina było takie coś, jak duolingo, co pilnuje, żeby codziennie jedną lekcję chociaż zrobić... kurde, grałbym już jak mistrz. Na duolingo kilka lat już mam zaliczone ciągłej nauki. No niestety, nie dało mi to poziomu mistrza językowego.
Z ciekawostek, zaczęli robić kursy przy pomocy AI. Naprawdę duży sukces, bo udało im się stworzyć takie potworki językowe, których nikt nie jest w stanie zrozumieć, np zdanie masło jest na dole lodówki w kursie jest jako "masło jest najbardziej pod lodówką". Co ciekawe, każdy jeden tłumacz online prawidłowo tłumaczy to zdanie, jakimś cudem do swojego kursu wzięli jednak tłumaczenie nieprawidłowe. Skąd, gdzie, jak... tego nikt nie wie.
Dalej b complex, aakg, E.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jeśli o osłabienie idzie, nie jest gorzej, ale tez nie jest lepiej. W sensie, dużo lepiej niż było w zeszłym tygodniu, ale gorzej niż gdy miałem ten super dzień.
Jeszcze jedna myśl - miałem wtedy kontakt z jodem. Może być i tak, że tarczycę mam wywaloną nie w tę stronę co myślę, że mam i jod mi pomógł.
Może być i tak, że organizm podnosi poziom hormonów tarczycy, by czemuś zapobiegać. Jest taka reakcja, ale w drugą stronę, przy niedoborze żelaza poziom hormonów będzie obniżony, co pomaga, ratuje przed utratą zasobów. Trochę naciągana teoria, z tym ratowaniem, ale obniżenie to fakt. Może mój podniesiony poziom też ma jakiś cel, a bardzo mocne podniesienie dopiero daje dobre samopoczucie?
No i teraz pytanie, czy mam problemy z nadczynnością? Bezsenność, palpitacje, objaw Terry'ego, nadmierne pocenie się, nawet zespół niespokojnych nóg to dość typowe objawy nadczynności. Stany lękowe, przewlekłe zmęczenie... no wszystko pasuje. Wszystko, tylko nie wyniki krwi, ale i one są graniczne.
Jeśli jednak NIE mam tego problemu, powinienem zadbać o chociaż drobne źródła jodu, np 50 mcg dziennie. Nie byłoby problemu, mam jodek potasu w szafie. Bo może być i tak, że mam niedobory jodu, tak po prostu. A objawy nie biorą się z tarczycy, tylko z czegoś kompletnie innego, nawet z najzwyklejszej nerwicy, bo i to pasuje jak ulał.
W 2020 miałem przy grze na pianinie kilka hmm... zjawisk? Jedno to to odczucie kontroli w palcach, świadomości, gdzie każdy się znajduje w danym momencie. Druga już obiektywna, nie subiektywna rzecz, przestałem robić błędy w grze i uczyłem się dosłownie kilka razy szybciej. Nie że trochę, nie że może, ale kilka razy. Trzecia, czytając nuty widziałem kilka taktów naraz, zamiast jak teraz, fragmentu jednego. Zaczęły mi też rosnąć obłączki.
Czy ja wtedy nie bawiłem się trochę jodem? Aż sprawdziłem historię wpisów na blogu, ale nie, nic o tym nie pisałem w 2020.
Jeszcze raz przejrzę, co takiego robiłem w 2020.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Cytat z dosłownie drugiego wpisu w tym wątku
"Prześledziłem rozmowy ze znajomymi na komunikatorach, prześledziłem historię zakupów na allegro, udało mi się odtworzyć wszystko, co wtedy brałem. Od kilku dni testuję ten zestaw. Po kolei, zaczynając od rzeczy, które brałem wtedy po raz pierwszy
- melatonina, w badaniach przedłużała życie zwierząt laboratoryjnych, chroni przed wirusami, obniża poziom hormonów stresu
- DAA, zwiększa sprawność nauki, reguluje poziom hormonów
Rzeczy które stosowałem już w przeszłości
- piracetam, jeden z silniejszych nootropów (doping dla mózgu), działanie uspokajające
- HMB, przydatny na siłowni, ale przede wszystkim poprawia zdolność uczenia się
- kwas alfa liponowy plus karnityna, bardzo silny efekt ochronny dla komórek nerwowych, ale prawdę mówiąc biorę to, bo leży od 2 lat w szafie
- witamina B1 w megadawce plus P5P, aktywna forma witaminy B6, częściowo z powodu efektu poprawiającego pracę mózgu, częściowo żeby w końcu to zjeść, nawet boję się sprawdzać kiedy skończyła się data przydatności do spożycia
- beta alanina w bardzo dużych dawkach, ale rozbitych na wiele mniejszych w ciągu dnia
- koenzym Q10
- potas, gdyż piracetam potrafi doprowadzić do jego ucieczki z komórek nerwowych"
Dodatkowo zrobiłem wtedy zdjęcie supli, które biorę, zestaw to:
- HMB
- wapń
- kreatyna
- beta alanina
- piracetam
- karnityna
- tiamina
- DAA
Oprócz tego brałem zeaksantynę z luteiną, wymienioną wyżej melatoninę oraz olej z rokitnika.
Być może był miks tokoferoli. Na pewno była cholina, ale z diety, nie z supli.
Być może był sezam jako źródło wapnia.
To wszystko, dosłownie wszystko potem testowałem w różnych kombinacjach. I nie było drugi raz takiego halo.
Pamiętam, że podejrzewałem 3 rzeczy - melatoninę, zeaksantynę z luteiną, olej rokitnikowy. To najbardziej mi wtedy się zgrywało w czasie.
Hmm... potem pamiętam okazało się, że przynajmniej jedna z tych rzeczy, które czułem podczas gry na pianinie, "świadomość palców", pojawiała się, gdy brałem kreatynę. I w 2020 brałem kreatynę w miarę regularnie, a nie jak potem, gdzie po kilku dniach mi się nudziła. Brałem ją też w 2010.
Może jednak poświęcę te dodatkowe 10 zł czy ile to wyjdzie i kupię pół kg kreatyny, ale w kapsułkach, nie w proszku? Bo kapsle będę w stanie zjeść, z proszkiem mam problemy. Niby ma być bez smaku, ale czuję smak i mnie mocno odrzuca. Może kreatyna musi zgrać się z czymś jeszcze... cholera wie czym, może z obniżaniem stresu oksydacyjnego?
...
takie to rozkminy naszły mnie po krótkiej lekcji na pianinie. Koniec końców zdecydowałem się dojeść resztkę kreatyny.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
U mnie ostatnio wyraźna poprawa nastroju i produktywności - po wprowadzeniu męczennicy i Boswelli.
No ale może to po prostu lepsza pogoda....
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Męczennica na pewno działa, pytanie tylko, czy zadziała u każdego, czy jedynie u osób ze specyficznym problemem.
Kadzidłowca mam, nawet dwa różne, ale za cholerę nie wiem, czy to na pewno to. Trochę boję się, co jest w tych tabletkach, bo dziwne jakieś. Może nawet kiedyś to wyrzuciłem w cholerę. Nawet robiłem kiedyś na forum analizę tych tabletek, pamiętam, nawet próbowałem to spalić żeby zobaczyć, czy daje taki dym, jaki powinien dawać, no właśnie, kadzidłowiec. No ale tak czy tak, zioła to tylko leczenie objawów, a ja bym chciał dociec przyczyny.
Znowu paskudne problemy ze snem, ale sobie przypomniałem, że zeżarłem 3 kapsle D3 i przez cały dzień nie wziąłem w ogóle magnezu, zjadłem w środku nocy magnez i zasnąłem już normalnie.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak myślę, że gdyby aakg miało dawać jakieś super hiper efekty, to bym je już poczuł. Nie jest źle, ale tez nie ma jakiegoś totalnego odlotu.
Cały czas idzie mi o to, co sprawiło, że najpierw przez ileś dni czułem się jak chodzące zwłoki, a potem z dnia na dzień cala energia wróciła. Całkowicie aakg nie przekreślam, bo samopoczucie jest OK, ale no... gdyby to było to, efekt powinien być dużo większy. Biorę kilka razy dziennie, regularnie, będę jeszcze brał.
Czyli na liście rzeczy, które RACZEJ nie odpowiadają za tamten okres poprawy, jest
- aakg
- b complex
- witamina E
To biorę codziennie i mocno tego pilnuję.
Do sprawdzenia zostały rzeczy, których nie brałem w ogóle, albo robiłem to nieregularnie
- jod
- olej sezamowy
- wapń
- miedź
- q10
- tauryna
- urosal
są rzeczy, na które nie mam tak bezpośredniego wpływu, np te badania, które wykazały, że osoby z takimi atakami osłabienia mają zmiany w składzie flory jelitowej, mają więcej bakterii produkujących konkretną formę kwasu mlekowego, te bakterie żywią się cukrem i to by mogło pasować. Wziąłem tabletkę urosalu dzień wcześniej, to ma czyścić układ moczowy, ale też wybija nadmiar bakterii w jelitach.
Biorę bardzo duże dawki kreatyny, zobaczę jak to wpłynie na grę na pianinie, gdzie najładniej widać poprawę pracy mózgu.
Z rzeczy niemedycznych, zwiedziłem dziś ogródki działkowe, klimaty jak z filmu postapo. Ogródki z najładniejszym widokiem, bardzo blisko miasta, ogólnie w moim mieście takie miejsca są bardzo eleganckie, ludzie o to dbają. Ale te konkretnie to jakiś koszmar. Może 20% działek ma właściciela, kogoś, kto tam robi. Reszta zarośnięta, altany to ruiny. Niemal wszystkie. Właziłem do środka, niektóre drzwi nie były otwierane od wielu lat, co widać po pajęczynach, czyli nawet żule tam nie zaglądają. No, jednego żula spotkałem, lazłem z audiobookem w uszach i prawie go rozdeptałem. Widać, że mieszka tam od dawna, siedział z ćmikiem, przed nim jakaś doniczka czy coś z niedopałkami, których było setki, może nawet tysiące.
I dlaczego? Czemu na tych konkretnych ogródkach nikogo nie ma, czemu nikt tam nie ryje w ziemi? Sobota była, ładna pogoda, na całych działkach nie widziałem nikogo, może w bardziej zadbanej części, do której się nie zapuściłem, ale tak zero, pusto. No OK, lokalizacja taka, że mogą tam częściej kraść, ale też bez przesady, marchewki nie ukradną. A nawet jeśli, to co. Może ktoś ma ochotę na ziemię, bo jest naprawdę dobra lokalizacja, robi ludziom pod górkę?
|