05-03-2025, 10:57 AM
Obydwa mają po 8 gramów na 100 gram, więc teoretycznie są identyczne. W praktyce na naklejce są pewnie wartości przepisane z internetu.
 
 
|
Obłączki
|
|
05-03-2025, 10:57 AM
Obydwa mają po 8 gramów na 100 gram, więc teoretycznie są identyczne. W praktyce na naklejce są pewnie wartości przepisane z internetu.
05-03-2025, 04:02 PM
Czyli wybór jest raczej prosty, trzeba kupować ten z nasion, po 1 bo jest tańszy, po 2 na naklejce deklarują, że jest go więcej
![]() Pewnie tego nie sprawdzili, ale zapytam, bo na fb pisałeś, że np. olej lniany blokuje wiesiołka... Jak rano zjem powiedzmy 8 łyżeczek siemienia lnianego, a wieczorem olej z wiesiołka to się zablokują czy to już zbyt duży odstęp czasowy? Pewnie "cholera wie" i nigdy się tego nie dowiemy.
05-03-2025, 04:40 PM
mogą się nie blokować, bo olej wiesiołkowy dostarcza "gotowy" kwas tłuszczowy, a lniany dopiero trzeba przerobić - o tę "moc przerobową" mogłyby konkurować, ale no, nie blokują się tam. Nawet widziałem badanie, gdzie dopiero dodanie oleju z ogórecznika chyba sprawiło, że omega 3 przyswajały się jak trzeba. To cholernie skomplikowane, na dodatek może być tak, że co u jednego człowieka zadziała, u drugiego ni chu chu.
ps. wszystkie te oleje są z nasion.
05-03-2025, 09:44 PM
Jezu, żeby był jakiś patent na miedź, bo nigdy nie uda mi się zrealizować planu suplementacji przez więcej niż kilka dni. Chwilę po zjedzeniu chce mi się rzygać i to tak solidnie. Smak w ustach też kojarzy się z imprezami dawno temu. Zmusiłem się jakoś, żeby to przez minutę trzymać pod językiem, ale było ciężko.
I nawet nie wiem, czy w ogóle mam jej niedobory, czy to co robię ma sens.
05-04-2025, 04:42 AM
05-04-2025, 07:10 PM
Znowu "język geograficzny", ale to chyba nie ma tym razem nic wspólnego z niedoborami ani niczym takim. Podejrzewałem, że miedź mogła dać taki efekt, a potem sobie przypomniałem, że chyba z godzinę próbowałem językiem usunąć jakiś paproch, który na wycieczce wlazł między zęby. I akurat ta część języka, gdzie mam objaw "geograficzny" mocno wtedy szorowała o trzonowce.
Trzymam się miedzi i cysteiny.
05-04-2025, 08:02 PM
W ogóle myślę, czy nie wrócić niedługo do żelaza. Ono miało rewelacyjne efekty, jeden dzień i włosy przestawały wypadać, potem pojawiała się energia, no ogólnie fajnie. Ale żelazo to kolejna rzecz, która mocno blokuje miedź, do tego zalewa organizm wolnymi rodnikami. A także wywala mi w kosmos hemoroidy.
05-04-2025, 10:24 PM
...i właśnie ktoś wrzucił znowu na grupę o uzupełnianiu żelaza zdjęcie paznokci z obłączkami, z podpisem "patrzcie, jak rosną!". O obłączki jej chodzi.
Biorą trzy rzeczy, które obniżają poziom miedzi - żelazo, cynk i witaminę C. A obłączki rosną. Chociaż ja stawiam, że tam po prostu zaszła reakcja aktywacji tarczycy, przy niskim żelazie organizm celowo wywołuje niedoczynność, żeby spowolnić metabolizm.
05-05-2025, 07:56 PM
No i ciągle mam to odczucie derealizacji. Praktycznie codziennie i nie chce minąć, nie mogę też ogarnąć, co konkretnie je wywołuje. Tętno i ciśnienie krwi OK, cukier bardzo dobry. Nie wiem no... czasem mam okresy mocnej poprawy, czasem ciągle jestem jak naćpany. Za słaby przepływ krwi przez mózg? Nagromadzenie jakiegoś syfu, np amoniaku, kwasu mlekowego, czegoś wytwarzanego w nadmiarze w jelitach? Problemy z regulacją odczynu krwi? Za niski poziom dopaminy, jako że zapewne już mi trochę tych komórek umarło, co to odpowiadają za jej wytwarzanie? Nadmiar jakiegoś hormonu, np adrenaliny, albo serotoniny? Tarczyca coś odstawia?
COŚ jest za to odpowiedzialne i wkurza mnie, że nie wiem co. Nie jakieś niedawno brane suple, bo to jest od dawna. W sumie... odkąd pamiętam, tylko nie w takim nasileniu. Odczucie, jakby odcięło zasilanie, nawet na poziomie mięśni. W przeszłości zdarzało się, że mi dosłownie rzeczy z rąk leciały. Zjem trochę aakg i zobaczę, to ma za zadanie ogarnąć cykl Krebsa. Zjem też trochę Q10.
05-05-2025, 10:52 PM
A właśnie, jeszcze 2 rzeczy.
Jedna - zdaje się, że takie właśnie odczucie miałem po suplach żelaza, totalnie mnie rozkładały. Teraz oczywiście nie ogarnę, czy to na pewno było po nich, no ale chyba tak. Podejrzewałem, że to po prostu mocny stres oksydacyjny. Druga, podobnie było też po cynku. I tu sprawa jest jasna, przyczyną był nagły spadek poziomu kortyzolu. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2161425/ a tu ciekawe, suplementy wyciągu z lukrecji NIE podniosły poziomu kortyzolu. Tak myślałem, czy jej nie wypróbować znowu, no ale... nie pomaga. Teoretycznie mogę spróbować zjeść trochę hydrokortyzonu i zobaczyć, czy będzie bardzo silna, pozytywna reakcja. Na receptę, ale to do dostania, w ostateczności można zeżreć trochę maści. Byłoby wiadomo, czy to to. Co do stresu oksydacyjnego, chyba tylko witamina E mogłaby być rozwiązaniem, bo jedyne, co mogło go u mnie tak nasilić, to zbicie poziomu miedzi. Jeśli spróbowałbym witaminy C, to obniżyłaby ten poziom jeszcze bardziej. Sama zaś miedź wymaga dłuższej suplementacji, zanim podniesie się poziom zależnych od niej substancji, a do tego momentu stres oksydacyjny będzie tylko rósł, bo miedź w stanie wolnym we krwi jest bardzo mocnym wolnym rodnikiem. |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|