Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, jeszcze 2 rzeczy są w miarę regularnie obecne jakoś mniej więcej od czasu, gdy poczułem poprawę.
berberyna + kwas alfa liponowy. Tego w miarę pilnuję, bo taka np luteolina pojawiła się dopiero jakiś czas po tym, jak już znikły objawy zespołu.
Hmm, no i jeszcze kurkumina + piperyna + imbir, to jest w jednej tabletce, też w miarę regularnie zacząłem brać jakiś czas temu, nie bardzo pilnuję, ale jednak jest dużo regularniej niż przez ostatnie lata.
No ale najbardziej pasuje kwas gamma linolenowy, jako że tutaj jest prosta zależność, osoby chore mają duże niedobory.
Berberyna - na szybko sprawdziłem, ona wywołuje zespół, zamiast go leczyć.
kwas alfa liponowy - nie było badań, ale "na logikę" powinien działać i są opisy przypadków na forach, gdzie zadziałał.
Kurkumina - też "na logikę" powinna coś dać.
Ustalenie tego byłoby istotne z 2 powodów, po pierwsze, nikt na dobrą sprawę nie wie, jak to leczyć, a tu proszę, mamy lekarstwo.
Po drugie, mechanizm powstawania zespołu i choroby Parkinsona jest w dużej mierze podobny, więc lek na jedno mógłby też chronić przed drugim, a to już duża rzecz.
Wracając do GLA, jest jeszcze olej z nasion czarnej porzeczki. On zawiera go prawie tyle, co olej z ogórecznika, tylko zamiast prawie 400 zł za litr, kosztuje 240 zł. Tylko tutaj też rozstrzał cenowy jest ogromny.
Chyba najlepiej zostać przy ogóreczniku, bo i najlepiej przebadany, i firma pewna, a i cenowo nie jest tak źle.
A... coś mi się zdaje, że po vilcacora mam stany podgorączkowe i bóle stawów, już drugi raz widzę takie coś po tym, jak wziąłem. No ale może zbieg okoliczności, może odchorowuję stres po dentyście i kilka zawalonych nocek.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jeszcze mi się przypomniało, jak lata temu piłem vilcacorę i coś mi się wydawało, że znika / zmniejsza się zmiana na nodze, w zasadzie odcisk od siedzenia na stopie przed komputerem, ale vilcacora podobno potrafi leczyć boreliozę i zmiany na skórze podobno są częstsze w tej chorobie. Jakby mi ktoś takie coś opowiedział, to bym wyśmiał i stwierdzał, że sobie wkręca, ale zmiana na plus była dość duża i co prawda nie uwierzyłem, że to od vilcacory, ale postanowiłem obserwować.
No nie można wykluczyć, że któryś z tych setek kleszczy, jakie wyjąłem, sprzedał mi coś i to od tego mam wiecznie problemy. Chociaż na tej zasadzie, to w ogóle niczego w życiu nie można wykluczyć.
O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że vilcacora po prostu blokuje czynnik prozapalny, który mógł odpowiadać za zmiany na skórze na skutek ciągłego uciskania przy siedzeniu na stopie. Szczególnie że są badania o jej wpływie na ten czynnik, a nie ma badań nad jej wpływem na boreliozę.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
03-22-2025, 12:30 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-22-2025, 01:30 AM przez tomakin.)
O, jest coś in vitro
https://www.lymebook.com/nutramedix-same...-study.pdf
Hmm, bardzo silne działanie przeciw różnym formom bakterii, podczas gdy doksy działała tylko przeciw jednej. No dobra, ale jakiego użyto STĘŻENIA. Najskuteczniejsze to 1 do 300, ale co to oznacza? Że należy mieć we krwi 0,3% ziół, by zadziałały? Dla porównania doksycyklina wymagała 250 mcg/ml, co daje 1 do 4000. Do tego nie wiadomo, jak te zioła przechodzą do krwi, jakie stężenia uzyskują w porównaniu do doksy, czy w ogóle przechodzą... 1 do 1000 nie różniło się od próbki kontrolnej, gdzie dodano wodę, więc to robi naprawdę duża różnicę. 3 razy niższe stężenie nie zabija bakterii. A nie wiedząc, jakie stężenie jest we krwi po tabletce, możemy mieć np 3000 razy niższe od wymaganego. Albo 300 000 razy niższe.
Dla doksycykliny zażycie 200 mg powoduje wzrost stężenia we krwi do nieco powyżej 2 mcg/ml. Zakładając, że dla ziół zależność jest identyczna, zakładając, że chcemy uzyskać stężenie 300 mcg/ml, co da 1 do 300 jak w badaniu, trzeba zjeść 150 razy większą dawkę niż 200 mg. 30 gramów ekstraktu na jeden raz. I to wszystko przy bardzo wielu założeniach.
ALE
Powiedzmy, że chcemy uzyskać taką proporcję, jaką ma doksycyklina podana pacjentowi. W badaniu użyto stężenia doksy 100 razy wyższego, niż będzie we krwi pacjenta.
Czy to oznacza, że dawka vilcacora 100 razy niższa będzie mieć we krwi podobną skuteczność, jak w tym badaniu? Jest to możliwe.
/edit a, dlaczego o tym piszę - objawy grypopodobne po antybiotyku (vilcacora to wg tych badań antybiotyki) to czasem sposób na rozpoznanie chronicznej, ukrytej infekcji, nagłe masowe obumieranie bakterii daje taki właśnie efekt, reakcja Herxheimera. Występuje przy syfilisie, którego na pewno nie mam (krwiodawstwo), ale może być też przy boreliozie.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Potas, pisałem że potas - na 2 tygodnie zlikwidował  Teraz już któryś miesiąc mija bez objawów. Lit nie zlikwidował, ale jakoś tak... wyciszył. Że było, ale jakby za ścianą, dało się totalnie ignorować.
Oczywiście jest opcja, że to znowu okresowa poprawa a potem wróci. No ale póki co nie wraca.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Wykrakałeś, albo ja wykrakałem, w nocy był lekki nawrót zespołu. Berberynę przed snem zeżarłem, może to to. Podobno wywoływała ludziom. Trzeba brać ją tylko rano.
No i tragedia, jednak pozycja, w której miałem spać bez uciskania nerwu, nie działa, dalej uciska. Pozostaje pozycja "embrionalna", w której obie ręce trzymam zgięte przy klacie.
Serio odnoszę wrażenie, że połowa moich problemów ze snem bierze się z niemożności znalezienia wygodnej pozycji. Czy raczej, wygodną pozycję znajduję bez problemu, super, hiper, za 20 minut zaczyna boleć jak cholera. A pozycje, w których nie boli, nie są dla mnie wygodne, nie wiążą się z relaksem i zapadaniem w sen, czuję, że muszę je zmienić i to mnie rozbudza.
Kupiłem wiesiołkowy jednak w auchan, 210 zł wychodzi za litr czy jakoś tak, taniej, niż na allegro, nie licząc tych podejrzanych aukcji noname.
Wapń się chyba jako tako uzupełnił, próbuję jeszcze raz uzupełnić D3, razem z magnezem.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No i tak myślę jeszcze, że jeśli za bezsenność odpowiada trudność ze znalezieniem pozycji, bo te, które są wygodne, powodują ucisk na nerw pachowy, może okresy lepszego snu były wywołane na przykład ćwiczeniami, które robiłem, nawet nieświadomie, mięsień, pod którym jest ten nerw, można mocno wyćwiczyć niosąc do domu ciężkie zakupy. Wtedy mogę i 100 lat suple analizować, do niczego nie dojdę. Może i faktycznie suple, ale te, które odpowiadają za rozluźnienie mięśni, albo odwrotnie, ich wzmocnienie. Może idzie właśnie o osłony mielinowe nerwu.
No nie wiem no.
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
03-22-2025, 08:42 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-22-2025, 08:45 PM przez neko1witek.)
(03-22-2025, 08:05 PM)tomakin napisał(a): No i tak myślę jeszcze, że jeśli za bezsenność odpowiada trudność ze znalezieniem pozycji, bo te, które są wygodne, powodują ucisk na nerw pachowy, może okresy lepszego snu były wywołane na przykład ćwiczeniami, które robiłem, nawet nieświadomie, mięsień, pod którym jest ten nerw, można mocno wyćwiczyć niosąc do domu ciężkie zakupy. Wtedy mogę i 100 lat suple analizować, do niczego nie dojdę. Może i faktycznie suple, ale te, które odpowiadają za rozluźnienie mięśni, albo odwrotnie, ich wzmocnienie. Może idzie właśnie o osłony mielinowe nerwu.
No nie wiem no.
Kiedyś miałem problemy ze znalezieniem pozycji, ale w końcu udało się. Jako, że miałem problemy z kręgosłupem, a moja ulubiona pozycja do spania była na brzuchu, a ponoć to najlepsza pozycja do wykończenia kręgosłupa - to musiałem to zmienić. Gdzieś wyczytałem, że aby naprawić kręgosłup to trzeba spać z poduszką między nogami. Kupiłem sobie taką specjalną - wyprofilowaną i śpię z nią. Wkładam ją między kolana. Na początku było trudno, tzn. może noc, czy dwie ... takie dziwne uczucie, a teraz nie potrafię bez tego zasnąć. Fakt, że w nocy to od razu gubię i nigdy z tym się nie budzę, ale to nie ma znaczenia.
Dodatkowo mam jeszcze poduszkę do której się przytulam, czyli klatka piersiowa zostaje prawie 90% do podłogi, a z reguły człowiek ją przekręca do ok 45%. Tą poduszkę też oczywiście gubię.
Nawyk jednak pozostał i ten rytuał jakoś kojarzy mi się ze spaniem. Być może przez niego szybciej zasypiam. Oczywiście zdarza się bardzo rzadko, że nie zasnę w 5-10 minut i zmieniam pozycję, ale z reguły ciągnę te poduszki ze sobą na drugą stronę również.
Jak będę miał kasę to kupię sobie takiego "człowieka" do przytulania, ponoć zajebiście to pomaga.
Oczywiście przed snem dawka magnezu, B1, glicyny i teaniny + CBD obowiązkowo.
Edit :-) te suple to też często raczej rytuał, bo czasem zdarzyło mi się zapomnieć - a spałem tak czy inaczej dobrze. Po prostu mi pomagają mentalnie, że mam wspomagacze.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, z tym między nogami to niezły trick, ta pozycja, w której niby nie bolało, to właśnie całkowicie na boku i nogi razem. Ale tu pojawia się problem, bo nacisk kolana na kolano jest u mnie wystarczająco silny, by odciąć dopływ krwi do skóry. Poduszka by to rozłożyła na większy obszar, kiedyś po prostu kołdrę między kolana ładowałem, no ale tutaj z kolei OCD się odzywa, że jedno kolano nierówno nakryte.
Myślę, że objaw Terry'ego pokazuje jakieś zaburzenia krążenia w skórze, które mogą mocno wpływać na ukrwienie podczas snu. No bo kurcze bez przesady, zwykła opaska na oczy z bardzo delikatną gumką potrafi tak uwalić krążenie w uchu, że budzę się z bólu.
Jak miałem okres dobrego snu, budziłem się po 8 godzinach w pozycji, która jest dla mnie wygodna. Jak teraz próbuję przybrać taką samą, to już się nie da, bo po chwili odcina nerwy albo wykręca stawy. Jakby coś się zmieniło. No ale tak "na szybko" to może zmienić się tylko mechanika, struktury potrzebują dużo więcej czasu, np osłonki nerwów całe miesiące.
Mechanika, albo właśnie krążenie, jak jakaś kombinacja alpejska z suplami czy dietą skorygowała objaw Terry'ego, to od razu mogło poprawić się mikrokrążenie w całym organizmie, np mogło odblokować drobne naczynka, które zasilają nerw pachowy. To też jest rzecz, która może zmienić się "od razu".
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
A, no tak. Cały dzień spokój, wziąłem vilcacorę, delikatny stan podgorączkowy i bóle stawów.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Nawet na blogu masz artykuł o potasie jako potencjalnym leku na zespół. Badanie było, gdzie zlikwidował u prawie każdego pacjenta. Tylko to było badanie robione w jednym z "tych" krajów, gdzie papier na którym je wydrukowano jest więcej wart od wyników.
Co do oleju, to nie jestem pewien, czy ogórecznik i wiesiołek działają tak samo, nie jestem nawet pewien, czy ogórecznik to faktycznie to, co jest na opakowaniu napisane. Niby ze sklepu i wszystko cacy, ale no... niesmak pozostaje, dlatego teraz kupiłem wiesiołek.
Inny problem to to, że nie pilnowałem oleju sezamowego. On jest tutaj cholernie ważny, bo zapobiega utracie tego, co organizm produkuje z GLA.
Wiesiołek / ogórecznik testowałem np na łojotokowe zapalenie skóry głowy i niewiele dawały, ale większe dawki sezamowego już tak. Powinienem się bardziej do tego przykładać, zwłaszcza że sezamowy jest kilka razy tańszy.
|