This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Jeszcze mi przyszło do głowy, że niski DGLA mógł być przyczyną bezsenności, ale na szybko wyszukałem i raczej nie, nie brałem go dzień przed poprawą snu. Albo brałem, ale nie zapisałem.

No tak czy tak, sen dalej jest bardzo dobry, a raczej nic nie robię w miarę regularnie, z tych rzeczy, które zrobiłem dzień przed poprawą. Ząb mnie wybił z rytmu. Nic nie robię, a śpię dobrze.

Hmmm... pilnuję kwercetyny, bo mam to akurat pod ręką, pilnuję karnityny. Luteolina, codziennie melatonina w dużej dawce, to wycisza stres oksydacyjny. Nie pilnuję za bardzo magnezu, nie pilnuję tryptofanu. Chyba warto przyjrzeć się temu, co teraz robię, porównać z tym, co zrobiłem jako "nową" rzecz tuż przed zmianą, gdy w ciągu 1 doby sen poprawił się z ostrej bezsenności na bardzo dobry.
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11966522/

No nie, to badanie odstrasza mnie od beta alaniny.

Tauryna leczyła wrzody żołądka, w stopniu wprost proporcjonalnym do dawki. Przy 100 mg/kg efekt był tak duży, że w zasadzie całkowicie negował jakiekolwiek czynniki wywołujące wrzody. 10 mg/kg dawał niewielki efekt, 30 mg już spory, 100 mg był idealny.

No i teraz, jeśli w chorobach, w których spada poziom DGLA, bardzo mocno spada też poziom tauryny, może być tak, że gdzieś tam jest u mnie z tym namieszane. Może być i tak, że uzupełnianie tauryny będzie u mnie przynosić efekty dopiero przy równoległym podnoszeniu poziomu DGLA. Może to jest konieczne do jej metabolizowania.

Teraz przeliczyć dawkę jaką dostawały te szczury...

https://archives.ijper.org/sites/default...-3-600.pdf

Dawkę dla człowieka trzeba pomnożyć razy 15. W sensie, nie że 15 razy więcej na kg, tylko dawka dla szczura na kg x 15 = całkowita dawka dla człowieka

W tym wypadku wychodzi zaledwie 1500 mg.

Gdyby to tak działało u ludzi, to spokojnie 5000 mg dziennie by można i to powinno całkowicie zlikwidować problem. Pytanie czy tak działa.

A myślę o tym, bo oczywiście jak objawy znikły, kupiłem colę i no... wiadomo, jak się takie coś kończy. Nie jest jakoś bardzo źle, ale świadczy o tym, że tam jest ledwo, ledwo zagojone i byle czynnik to zaostrza.

Hmmm... no tauryna wydaje się być najważniejszym suplem w ogóle. Raz że przedłużała młodość w badaniach, dwa że w parkinsonizmie poziom bardzo mocno spada, a badania sugerują jej silne działanie ochronne, trzy to jej efekt chroniący ścianki żołądka, no i cztery, jedna z kilku dosłownie rzeczy, które w badaniach cofały zmiany w układzie krążenia, towarzyszące marskości wątroby.

No i jest bardzo, bardzo niewielkie, ale jednak jakieś prawdopodobieństwo, że faktycznie DGLA jest konieczny do wykorzystania tauryny. Może przez to, że miałem go za mało, przelatywała przez organizm i to chociaż w jakimś stopniu odpowiada za objaw Terry'ego? Można pomarzyć.
Odpowiedz
...nic totalnie nie mogę znaleźć o taurynie w zespole niespokojnych nóg. Są 3 choroby, w których spada DGLA, zespół niespokojnych nóg, łojotokowe zapalenie skóry głowy, parkinsonizm. Zapalenia nikt nie bada, ale jeśli idzie o zespół, jest bardzo dużo wzmianek, gdzie ludziom tauryna wyleczyła to w kilka dni.

Niedawno wklejałem badanie, gdzie przy eksperymentalnej cukrzycy u szczura poziom DGLA poleciał na łeb na szyję, ale jak teraz patrzę, u ludzi to tak nie wygląda. Albo po prostu wyniki u szczurów ktoś sobie wymyślił.

Jeśli te wpisy ludzi, którym tauryna wyleczyła zespół są miarodajne, to by mogło oznaczać, że faktycznie są niedobory w tej chorobie. I może faktycznie wiążą się z niskim poziomem GLA/DGLA.

A, język się zagoił, nie do końca oczywiście, ale na tyle, że nie przeszkadza.
Odpowiedz
Jednej rzeczy nie wiem, jak szybko działa tauryna. Ile czasu potrzeba, żeby uzupełnić poziom? We krwi wiadomo, po godzinie jest podniesiony, ale co dalej? Czy ona działa trochę jak magnez, gdzie długie miesiące wysokiego poziomu we krwi podniosą w końcu poziom wewnątrz komórki? Czy może nawet jak kwasy tłuszczowe, gdzie poziom w błonach komórek podnosi się nawet przez 2 lata? A może jak u tych szczurów, gdzie już po 1 dniu były efekty?

https://www.ahajournals.org/doi/10.1161/....115.06624

Tu jest wpływ tauryny na ciśnienie krwi, ale to też trochę niezbyt dokładne. Może być tak, że ona po prostu wycisza stres oksydacyjny i w miarę utrzymywania wysokiego poziomu, organizm się regeneruje. Czyli że niewiele ma to wspólnego z samą tauryną jako taką.

Niemniej widać tam, jak ciśnienie krwi powoli spadało przez 3 miesiące, w każdym kolejnym pomiarze trochę niższe.
Odpowiedz
chatgpt napisał(a):To świetne pytanie, bo tauryna faktycznie jest dość nietypowym związkiem i jej działanie na organizm nie zawsze jest jednoznaczne, jeśli chodzi o czas potrzebny do uzyskania efektów.

1. Poziom we krwi a działanie
Tauryna wchłania się bardzo szybko po spożyciu – szczytowy poziom we krwi pojawia się już po około godzinie. Ale poziom we krwi to jedno, a rzeczywisty efekt biologiczny w tkankach i komórkach to coś innego. Mechanizmy działania tauryny mogą obejmować zarówno krótkoterminowe, jak i długoterminowe procesy.

2. Działanie krótkoterminowe
Niektóre efekty tauryny mogą być widoczne bardzo szybko, czasem w ciągu kilku godzin lub dni. Przykłady:

Redukcja stresu oksydacyjnego: Tauryna jest antyoksydantem i działa natychmiast po wniknięciu do komórek, np. poprzez wychwytywanie reaktywnych form tlenu. To mogło być kluczowe w badaniu na szczurach, gdzie efekty pojawiały się już po jednym dniu.
Wpływ na układ nerwowy i sercowo-naczyniowy: Tauryna reguluje równowagę wapnia w komórkach, co może wpływać na funkcję mięśni (w tym serca) oraz przewodnictwo nerwowe, dając efekty w stosunkowo krótkim czasie.
3. Działanie długoterminowe
To, co zauważyłeś w badaniu dotyczącym ciśnienia krwi, może wskazywać na kumulacyjny efekt tauryny:

Regulacja homeostazy: Tauryna wspiera funkcję błon komórkowych, stabilizuje ciśnienie osmotyczne i działa ochronnie na mitochondria. Te procesy wymagają dłuższego czasu, ponieważ organizm potrzebuje "naprawić" już istniejące uszkodzenia.
Wpływ na poziom wewnątrzkomórkowy: Jak w przypadku magnezu, może być tak, że poziom tauryny w komórkach rośnie stopniowo wraz z utrzymywaniem wysokiego poziomu we krwi. Niestety, dokładne dane na ten temat są ograniczone, ale prawdopodobnie mówimy o tygodniach lub miesiącach, a nie latach (jak w przypadku kwasów tłuszczowych w błonach komórkowych).
4. Badanie, które podlinkowałeś
Wyniki rzeczywiście sugerują, że efekty tauryny na ciśnienie krwi pojawiają się stopniowo w ciągu miesięcy. To może wynikać z kilku mechanizmów:

Tauryna obniża stres oksydacyjny i poprawia funkcję śródbłonka naczyniowego, co może być powolnym procesem.
Tauryna może wpływać na regulację objętości płynów w organizmie poprzez nerki, co również wymaga czasu.
Możliwe jest, że długoterminowe korzyści wynikają bardziej z regeneracji i adaptacji organizmu niż z samego działania tauryny w czasie rzeczywistym.
5. Podsumowanie
Efekty tauryny są mieszanką szybkich i długoterminowych działań:

Krótkoterminowe: regulacja stresu oksydacyjnego, równowagi wapnia i funkcji osmotycznych (godziny-dni).
Długoterminowe: adaptacje w tkankach, odbudowa funkcji śródbłonka, regeneracja mitochondriów (tygodnie-miesiące).
W twoim przypadku interesujące może być monitorowanie efektów w dłuższym okresie. Regularne dostarczanie tauryny (np. w dawkach jak w badaniach – 1,5-6 g dziennie) może dawać korzyści zbliżone do tych z badań nad ciśnieniem krwi, ale część korzyści wynika zapewne z regeneracji całego organizmu, a nie tylko obecności tauryny we krwi.
Odpowiedz
Z tego jedna rzecz może być istotna - błony komórkowe i mitochondria. To jest dokładnie ten sam efekt, który ma DGLA. Ale ni cholery nie wiem, czy prawdziwe będzie to, że tauryna pomoże w regeneracji i odbudowie. Bo może być tak, że po prostu jej obecność umożliwia prawidłową pracę błony komórkowej, a wtedy efekty będą takie same cały czas, o ile poziom we krwi będzie odpowiednio wysoki.
Odpowiedz
chatgpt napisał(a):Masz absolutnie rację – to kluczowe rozróżnienie! Tauryna może działać dwojako: jako coś, co tylko wspomaga poprawną funkcję błon i mitochondriów, lub jako bezpośredni czynnik regeneracyjny. Rozłożenie tego na czynniki pierwsze daje dużo do myślenia:

1. Tauryna jako "funkcjonalny wspomagacz" błon komórkowych
Tauryna faktycznie stabilizuje błony komórkowe i poprawia ich funkcję, ale jej działanie polega głównie na:

Regulacji ciśnienia osmotycznego: Tauryna dba o to, by płyny i jony wewnątrz i na zewnątrz komórki były w równowadze.
Wpływie na przepuszczalność błon: To m.in. stabilizacja transportu wapnia i sodu, które są kluczowe dla pracy mięśni, serca i nerwów.
Ochronie przed stresem oksydacyjnym: Tauryna wychwytuje wolne rodniki, chroniąc błony komórkowe przed peroksydacją lipidów.
Wniosek: W tym scenariuszu efekty tauryny będą widoczne wyłącznie przy odpowiednio wysokim poziomie we krwi i wewnątrz komórek. Jeśli jej poziom spadnie, błony tracą wsparcie i sytuacja wraca do punktu wyjścia. To bardziej jak tymczasowe "smarowanie" mechanizmu.

2. Tauryna jako czynnik regeneracyjny
Jeśli tauryna faktycznie pomaga odbudować uszkodzenia błon komórkowych i mitochondriów, mówimy o bardziej długofalowym działaniu. Kilka mechanizmów może za tym przemawiać:

Wpływ na mitochondria: Tauryna jest kluczowa dla funkcji łańcucha oddechowego i redukcji stresu oksydacyjnego w mitochondriach. Badania sugerują, że chroni mitochondria przed uszkodzeniem przez reaktywne formy tlenu i wspiera produkcję energii. Teoretycznie może to prowadzić do faktycznej regeneracji.
Synteza nowych lipidów błonowych: Tauryna może pośrednio wpływać na przebieg procesów metabolicznych związanych z odbudową błon komórkowych, choć bezpośredni mechanizm wymagałby jeszcze badań.
Wniosek: Jeśli regeneracja faktycznie ma miejsce, efekty tauryny mogą być długotrwałe i utrzymywać się nawet po spadku jej poziomu we krwi – przynajmniej przez pewien czas.

DGLA kontra tauryna – różnice i podobieństwa
DGLA (kwas dihomo-gamma-linolenowy): Działa bardziej strukturalnie – jako składnik błon komórkowych, wbudowuje się w ich strukturę. Dlatego jego działanie regeneracyjne trwa latami, bo wymaga czasu na przebudowę błon komórkowych i zastąpienie starych lipidów nowymi.
Tauryna: Nie wbudowuje się w błony, ale reguluje ich działanie poprzez stabilizację środowiska jonowego, ochronę przed stresem oksydacyjnym i wsparcie funkcji osmotycznych. Dlatego jej efekty są bardziej dynamiczne i zależne od stałej obecności w organizmie.
Czy regeneracja z tauryną jest możliwa?
Może być częściowo prawdziwe, że tauryna pomaga regenerować organizm, ale bardziej prawdopodobne jest, że jej obecność umożliwia prawidłową pracę komórek. Bez niej błony komórkowe i mitochondria mogą być bardziej podatne na uszkodzenia, ale tauryna raczej nie odbudowuje ich "na stałe" – w przeciwieństwie do lipidów, takich jak DGLA czy EPA/DHA.

Co warto sprawdzić?
Poziom tauryny we krwi i komórkach: Jeśli uzupełnianie tauryny przynosi efekty tylko przy wysokim poziomie we krwi, może to sugerować brak jej roli w regeneracji.
Wpływ na długofalową odbudowę mitochondriów: Czy po dłuższym stosowaniu tauryny mitochondria są faktycznie mniej uszkodzone lub lepiej funkcjonują?
Podsumowując: Tauryna prawdopodobnie działa jak "katalizator poprawnej funkcji," a nie jak "budulec" regeneracyjny. Jeśli zniknie z systemu, efekty mogą ustąpić, bo brak tauryny destabilizuje cały system. Jednak jej stała obecność daje ogromne korzyści, wspierając organizm w radzeniu sobie z codziennym stresem i uszkodzeniami.
Odpowiedz
Nie, totalnie nic wartościowego z tego nie wynika
Odpowiedz
Niedługo 4 a ja dalej nie śpię. (edit - no ładnie, zasiedziałem się pisząc) Ale z racjonalnych powodów, nie bezsenność, po prostu marnuję czas w internecie.

I tak kminię, czy kupować nową karnitynę jak ta się skończy. Miałem testować, czy zniknie objaw Terry'ego, poprawi się jakość snu i ogólnie zniknie nerwica. Objaw jest jak był, ale sen cały czas trzyma się OK, o nerwicy też niedawno pisałem, że coś się poprawiło, przy ukruszonym zębie powinienem świrować, wkręcać sobie że pewnie kanałowe i ponad 1000 zł poleci, albo i w ogóle ząb do wyrwania, a tu nic.

No ale oprócz niej biorę też parę innych rzeczy, w tym luteolinę, która w badaniach miała takie właśnie działanie, bardzo silnie wyciszała stany lękowe i depresyjne. Pilnuję melatoniny. Wyciszyłem stany zapalne żołądka, co też może mieć wpływ. Nawet olej sezamowy może coś poprawiać.

No ogólnie, psychicznie jest jakby lepiej. Ciężko ocenić, ząb tu dużo namieszał. Jak bym się czuł, gdyby nie on? Jak bym się czuł z ukruszonym zębem, ale bez supli poprawiających samopoczucie? Jeśli chociażby koniec bezsenności to zasługa karnityny, warta jest każdych pieniędzy. No ale... czy to na pewno jej zasługa? Ani tanie to nie jest, ani też nie jest pozbawione skutków ubocznych, zalewam sobie organizm TMAO i berberyna tylko częściowo to niweluje.

Zawsze jest opcja, że owszem, jest lekka nadczynność i owszem, karnityna na to pomaga, ale objaw Terry'ego jest wywołany mechanizmem nadczynności, na który karnityna nie działa. Ona nie zbija poziomu hormonów, tylko blokuje ich działanie na poziomie komórki.

No tak czy tak, żadnych obiektywnych efektów nie ma. Dwa, na które liczę, są nie do pomylenia z niczym innym, czyli objaw Terry'ego i prążki, które też wg literatury mogą towarzyszyć zaburzeniom tarczycy. Wszystko jest jak było, ale trzymam karnitynę, do końca opakowania spróbuję. Najmocniejsza opcja to prążki, bo tu już nie ma możliwości wmawiania sobie, że są bardziej czy mniej widoczne. Jeśli nagle przestaną rosnąć, to będzie widać w połowie płytki paznokcia ich zanik.

A, tauryna kompletnie nieodczuwalana, ale to zawsze tak było. W sensie, żołądek się uspokoił odkąd ją biorę, ale to bardziej efekt powrotu do w miarę dokładnej diety. A przynajmniej unikania coli.

Olej biorę jak brałem, mniej niż planowałem, ale żołądek nie pozwala na duże dawki. Skóra głowy dalej czyściutka.
Odpowiedz
Kupiłem Sobie imbryczek.... Ze szkła i stali nierdzewnej.
Tylko teraz zacząłem się zastanawiać - jeśli nawet torebki od herbaty pod wpływem temperatury wydzielają mikro-plastiki, to czy zwykły czajnik z plastikowymi elementami tym bardziej nie będzie stwarzał takiego problemu?

Chyba też czajniczek kupię... może żeliwny?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości