This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
O proszę

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC2556204/

zastanawiam się ciągle, jakie dawkowanie karnityny byłoby najlepsze.

1 dawka dziennie 1 gram była tak samo skuteczna, jak dawka 4 gramy, albo kilka dawek w ciągu dnia. No ale jak sami naukowcy zauważyli, sprawdzono tylko poziom we krwi, a nie wewnątrz komórek. No i sprawdzali po jakimś czasie, a nie od razu, gdy był szczyt stężenia.

https://www.researchgate.net/publication...volunteers

tu jest ciekawsza rzecz. Poziom karnityny we krwi podnosi się znacznie powyżej tego, jaki jest w średniej populacji, utrzymuje się tak nawet 30 godzin po podaniu suplementu. ALE - już po 6 godzinach opada do połowy wartości, którą ma po 2 godzinach od podania.

Czyli wychodzi na to, że dla uzyskania maksymalnego stężenia wewnątrz komórki, powinno się stosować częste dawki. Zastosowana dawka to 2 gramy.

Powinienem więc dla uzyskania takiego samego efektu, brać 3 gramy ALCAR, co da 2 gramy samej karnityny, no tak plus minus.

No i tu widzę pierwszy problem - brałem około pół grama. Wydawało mi się, że więcej, teraz dopiero zważyłem.

Poszukajmy jeszcze, jak poziom zmieniał się po 2 godzinach od podania różnych dawek.

...nic nie mogę znaleźć, no trudno. Jeśli mnie pamięć nie myli, przyswajalność karnityny spada wraz ze zwiększeniem dawki, przez co zwiększanie powyżej pewnego poziomu nie prowadzi do dużo większego stężenia we krwi, za to mocno zwiększa stężenie w jelitach. Ale - pojawia się wtedy przyswajalność pasywna, która jest niezmieniona, ten sam mechanizm co przy suplementacji witaminy B12. Czyli większe dawki jednak zwiększą stężenie we krwi, pomimo braku mechanizmu aktywnego transportu. Powyżej pewnej granicy jednak straty (TMAO) znacznie przewyższą zyski.

Podanie dużo większej dawki daje efekty tylko przez chwilę, przez kilka godzin znacznie zwiększając stężenie we krwi (i trzeba mieć nadzieję, że tak samo zwiększy się przyswajanie przez komórki). Po kilku godzinach poziom we krwi będzie taki sam, czy weźmie się 1 gram, czy 6 gramów. Ale te kilka godzin może być kluczowe.

Spróbuję 3 gramy, albo chociaż 2 gramy, raz po przebudzeniu, raz przed snem. I zobaczymy za kilka, kilkanaście dni. Mam 200 gramów ALCAR, starczy na ponad miesiąc.

(jezu jaki to ma paskudny smak w dużej dawce... no może nie tyle smak, co kwaśne jak piekło)
Odpowiedz
Po wykąpaniu się z problemem:

Karnityna w tych badaniach chroniła przed uszkodzeniami kości, wywołanymi nadczynnością, a nawet je cofała. W jakimś stopniu chroniła też serce, ale dokładnie nie badali, w jakim, możliwe, że również całkowicie. Biorąc pod uwagę to oraz fakt, że w modelach komórkowych i zwierzęcych potrafiła całkowicie zatrzymać rozwój parkinsonizmu, zdecydowałem się ją brać codziennie, razem z olejem z ogórecznika. Osłonowo do karnityny będzie kwas alfa liponowy oraz berberyna. Kwas potęguje jej działanie chroniące komórki nerwowe, dodatkowo sam z siebie ma bardzo silne działanie przeciwnowotworowe, berberyna chroni przed jedynym (i dość poważnym) skutkiem ubocznym karnityny.

Badania sugerują, że starczy brać nawet raz dziennie. Przez jakiś czas będę brał 2 razy, a potem może faktycznie do 1 zejdę.
Odpowiedz
Żołądek się całkowicie uspokoił. Teraz tylko wytrzymać i nie pić coli przez jakiś czas przynajmniej, nie obżerać się kilogramami słodyczy, no ogólnie, pilnować tego.

Selen nie wywołał takiej reakcji, jak ostatnio, czyli wygląda na to, że spokojnie mogę go brać. Trochę większe dawki przez jakiś czas, by wysycić organizm, potem co kilka dni tabletka.

Włosy mi znowu lecą garściami. Chyba po prostu efekt stresu, tej bardzo ciężkiej nocy jakiś czas temu. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi to wygląda na reakcję na suplement, w którym jedyne, co mogło w jakikolwiek sposób na mnie wpłynąć, to jod. I mocno by do tego pasowała ta nagła poprawa zaraz potem, która mogła być niczym innym, jak odbiciem przez tarczycę w drugą stronę.

Była kupiła suplement, a w składzie jest... eugenol. I pyta, do czego to służy. Nie wiem no, jakiś dziwny jestem, śmiałem się kilka minut z tego.
Odpowiedz
Sen dalej OK, ale ciągle mam podniesione tętno, ciągle jestem nerwowy. Rezygnuję na jakiś czas z tryptofanu, liczę na to, że żołądek już go nie potrzebuje, a podejrzewam, że to on może odpowiadać za część problemów, te objawy pokrywają się z objawami nadmiernie podwyższonej serotoniny. Jeśli sen się pogorszy, albo żołądek zacznie wariować, zawsze mogę wrócić do suplementacji. No bo co, jeśli sen się poprawił nie dzięki tryptofanowi, ale pomimo niego? Ta przerwa pozwoli to sprawdzić.

Karnitynę zwiększę do 3 dawek dziennie, co 6-7 godzin, czyli rano, w południe, wieczorem (czy raczej w godzinach, które temu odpowiadają u osób z całkowicie rozwalonym zegarem biologicznym). Powinno pozwolić utrzymać poziom we krwi na maksimum, przez cały czas. Według tych badań, które wczoraj przeglądałem, po tygodniu są efekty, spada tętno, znikają stany lękowe, wyrównuje się sen. Najbardziej liczę na spadek tętna, bo to jest jedyna rzecz, którą można zaobserwować i która jest w miarę obiektywna, sen czy nerwica mocno zależą od innych czynników, ale wystrzelone tętno to już raczej sprawa tego, co dzieje się w organizmie.
Odpowiedz
...no i jeszcze wracając

Wpis z 2 marca

"Choroba gardła przerwała mi próbę zablokowania karnityną hormonów tarczycy, potem dołożyłem do tego Q10, również z uwagi na tarczycę. Jeśli to ma coś wspólnego z tarczycą, mieszanka tych 2 rzeczy powinna wszystko wyciszyć i objaw Terry'ego powinien zaniknąć."

Co ciekawe, 19 marca napisałem, że znikł objaw Terry'ego.

Tu z kolei wpis z 25 kwietnia 2023

"Ze zmian, objaw Terry'ego jest prawie niewidoczny, niemal całkowicie zanikł."

Też przez co najmniej 10 dni brałem codziennie karnitynę. Może nawet dłużej.

W 2020 na pewno brałem dużo karnityny, pilnowałem tego.

W 2010 na pewno brałem, ale nie jakoś bardzo dużo. A może właśnie dużo?

Jeszcze przed 2010 też miałem okres karnityny, po którym nagle zacząłem bardzo szybko biegać, prawie bez zmęczenia.

No i wszystko niby idealnie pasuje, ale karnitynę parę razy testowałem, bo to jest dość oczywista konkluzja. I nie było jakiegoś super hiper efektu.

A może rozbija się o moją regularność? W marcu zeszłego roku testowałem duże dawki karnityny, by sprawdzić, czy zniknie objaw Terry'ego. I w końcu znikł, ale chyba po tym, jak już ją odstawiłem. Kiedyś pamiętam miałem taki okres, gdy brałem karnitynę naprawdę codziennie i przez kilka tygodni. I o ile mnie pamięć nie myli, nie było efektów. Ale może to było własnie w marcu 2024, może zadziałało tak, jak chciałem, a ja się pogubiłem w tych 15 rzeczach, które biorę równocześnie?
Odpowiedz
Znowu paskudna noc, tym razem bez wyraźnego powodu. No OK, nie tak źle, jak wtedy po multiwitaminie z jodem, ale prawie nie spałem.

Szpinaku się obżarłem, który jest mocno bogaty w histaminę, ale nie bardzo chce mi się wierzyć, że to od tego. Brałem dużo mniej magnezu, reszta mniej więcej według planu.

No i oczywiście znowu łapię się na tym, że jak lepiej się czuję, olewam rzeczy, które powinienem robić. Witaminy U pilnuję, codziennie biorę, ale takiej np chondroityny już nie. Olałem też kwercetynę, która ma działanie mocno obniżające poziom histaminy. W ogóle histaminę olałem po tym, jak hydroksyzyna nie dawała dużego efektu, ale może to błąd. Histamina prowadzi do stanów lękowych, bezsenności i nadkwasoty, czyli całego mojego zestawu. Nie jestem pewien, czy poprawa snu nie była właśnie po kwercetynie. Testy skórne histaminy miałem zawsze w kosmos wystrzelone, IgE całkowite jak raz mi zbadali wyszło chyba 400% powyżej normy.

No i olej kokosowy, to też miałem regularnie brać, a olałem jak tylko żołądek przestał dawać objawy.

Może to przez żołądek ta noc, w sensie nie to, że boli, ale jest lekki refluks. A na pewno jest mała rewolucja w jelitach.
Odpowiedz
O, kwercetyny 3 tabletki zostało, trzeba kupić.

Co ja jeszcze mogę zamówić... chyba B1, bo w necie pewnie połowa ceny. Kwercetyna dosłownie mniej niż połowę kosztuje, jak porównuję aptekę i allegro.

Kurkumina ostrovitu, zostało chyba 12 tabletek, też wypada wziąć. O ile ktokolwiek sprzedaje to i to jednocześnie.

K2 mk4 się pokazała, ale jakaś dziwna firma, nie do końca temu ufam. Olać.

Tokotrienole, o, jak coś będzie w rozsądnej cenie u sprzedawcy, który ma kwercetynę, to bierę. Tu co prawda mam zapas, ale nie do końca wierzę firmie. No i tokotrienole wydają się jednym z lepszych suplementów jakie w ogóle istnieją.

Luteolina... ale tego nikt nie ma w rozsądnej cenie. A nie, wróć, coś za 40 zł się pojawiło. I za niewiele więcej swansona, co jest już pewniejszą firmą.

Dobra, bierę luteolinę jak ktoś będzie miał razem z kwercetyną. A co więcej - zobaczy się. /edit - no, B1 nie było, tokotrienole za drogie, zamawiam luteolinę, kurkuminę, kwercetynę. Swansona jednak jest co prawda droższa o 20%, ale za to ma o 50% mniej tabletek. Wziąłem to całe "yango", cholera wie, co tam będzie w środku.
Odpowiedz
Czytam właśnie o związku histaminy z tarczycą, ale tak totalnie z bani na takie coś trafiłem

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4062981/

jak się okazuje, tarczyca wywalona w życiu płodowym (czyli tarczyca matki) może sprawić, że już do końca życia nie będzie sprawnego działania mechanizmów zależnych od histaminy w mózgu. I tak zastanawiam się, na ile to może tłumaczyć na przykład autyzm, który też mocno zależy od tego, czy matka miała sprawną tarczycę w ciąży.

a tutaj

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4062981/

sadyści bawili się w doktora, części szczurów wycięli tarczycę, powodując niedoczynność, części wpompowali hormony, powodując nadczynność.

Jak się okazuje, nadczynność podwoiła stężenie histaminy w skórze szczura.

Biorąc pod uwagę, że nie tylko rośnie stężenie histaminy, ale też wrażliwość receptorów na nią, może to właśnie histamina odpowiada za ataki lękowe u osób z nadczynnością tarczycy? No dobra, trochę rozpędziłem - na pewno nie odpowiada całkowicie i wyłącznie, ale może w wystarczającym stopniu, by wyraźnie wpływało to na samopoczucie?

No zobaczymy przy luteolinie, jeden z jej efektów to zmniejszenie stężenia histaminy / wrażliwości na nią.

Zastanawiam się, jak ogarnąć, czy w opakowaniu na pewno będzie to, co zamawiam. Bo jeśli tak, to luteolina wygląda jak bardzo mocny kandydat na supla, który warto brać całe życie i o jeden dzień dłużej. U zwierząt zatrzymywała rozwój miażdżycy i spowalniała, a nawet niekiedy cofała rozwój nowotworów. Ma na tyle silne działanie chroniące komórki nerwowe, że w ogóle rozważa się włącznie jej jako leku wspomagającego leczenie parkinsonizmu.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11193505/

a tu nawet wyleczyła depresję i stany lękowe u szczurów.

Bardzo fajnie jest, że podali dokładne dawkowanie w porównaniu do paroksetyny. 15 mg/kg paroksetyny było skuteczniejsze od 20 mg/kg luteiny, ale tylko niewiele skuteczniejsze. Pax była dużo skuteczniejsza od 10 mg luteoliny. Teraz tylko sprawdzić, jakie jest dawkowanie pax u ludzi... rewelacja, okazuje się, że luteolina którą kupiłem da dawkę 2 razy większą, niż dostały szczury.

Jeśli u ludzi miałoby to tak zadziałać, jak w tym badaniu u zwierząt, to uwaga uwaga, luteolina miałaby prawie identyczną skuteczność jak paroksetyna, za to nie tylko bez skutków ubocznych, ale wręcz z szeregiem korzyści.
Odpowiedz
(01-13-2025, 04:53 AM)tomakin napisał(a): Kurkumina ostrovitu, zostało chyba 12 tabletek, też wypada wziąć. O ile ktokolwiek sprzedaje to i to jednocześnie.

 Nie oferują jeszcze na allegro okresu próbnego dla "allegro smart"? Korzystam jakiś czas od poprzedniego roku, trochę można zaoszczędzić. Jak ktoś często kupuje, nawet później - płacąc normalnie - raczej wyjdzie na +.
Odpowiedz
Szczerze to jakoś tak... autystycznie mnie odrzuca od tego typu rzeczy. Mogę spokojnie zamawiać przez smarta koleżanki, ale nie chcę. Tak ze stówa rocznie idzie na wysyłki.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości