This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Obsesja normalnie, polazłem na wieczorny spacer żeby sprawdzić, czy cholina coś już zrobiła Big Grin Nic się nie zmienia. Za to udało mi się rozwalić palca u nogi, kopnąłem przypadkiem w róg szafki, skóra zdarta do krwi. Nie jakoś specjalnie głęboko, ale nie wiem, czy jutro wyjdę z domu, buty to niezbyt sterylne środowisko i wkładanie tam otwartej rany jest dość ryzykowne.

Czytam już chyba 10 raz wątek z okolic 8 czerwca. Wtedy była bardzo duża poprawa pracy mózgu, a nie brałem ani kreatyny, ani piracetamu.

Ale wrażenie "lekkości" pojawiło się dopiero 14 czerwca.

...tryptofan? Jego brałem 13. Podobnie jak wtedy brałem miedź. No nie, wprost napisałem w jednym przypadku wcześniej, że tryptofanu nie było. Podobnie jak wprost napisałem, że nie było miedzi.

Nie, nic się nie pokrywa.

Hmmm... bardzo rzadko, ale jednak czasami ćwiczę kopnięcia. No, bardziej wymachy nóg. Takie coś jednocześnie rozciąga i wzmacnia mięsień odpowiedzialny za wyrzut nogi do przodu podczas marszu. Jest możliwość, że odczucie "lekkości" to najzwyczajniej w świecie superkompensacja po takim mini ćwiczeniu. Podobnie czasem ćwiczę wspięcia na palce, co pozwala jakoś wyciszyć zespół niespokojnych nóg. Czasem podczas spaceru wymuszam marsz z rozciąganiem i wykorzystaniem zginaczy biodra, co jest całkiem mocnym treningiem. Już kiedyś zauważyłem, że właśnie ćwiczenia wzmacniające i rozciągające zginacz biodra powodują u mnie takie coś, wrażenie, że noga sama leci do przodu.

Superkompensacja to zjawisko, gdy mięsień po ćwiczeniu jest przez chwilę słabszy, ale potem znacznie silniejszy. Każdy kto kiedyś ćwiczył zna to uczucie, gdy na drugi - trzeci dzień po treningu pewne ruchy zdają się "same" wykonywać, wymagają o wiele mniej wysiłku. Przynajmniej w jednym przypadku opisanego przeze mnie odczucia "lekkich nóg" było to na drugi - trzeci dzień po treningu biegowym.

Dla świętego spokoju zrobię przegląd tych wszystkich supli, obserwując zarówno odczucia podczas marszu, jak i sprawność mózgu. Ale jest dość prawdopodobne, że to po prostu były rezultaty jakiegoś lekkiego treningu, tak słabego, że nawet nie było sensu go zapisywać, ale wystarczającego, by go potem poczuć. Suple po prostu nie pokrywają się z okresami poprawy, zawsze brałem coś innego. No i gdyby jakaś substancja miała aż tak duży efekt, to raczej wyłapałbym to do tej pory.

Bor, kadzidłowiec, cholina, B5. Potem dołożę kwercetynę i molibden.
Odpowiedz
Hmm, bez efektu. Kwercetyna, molibden. Ale też wapń i zwiększę cysteinę. Selen. Lit. Witamina E. Glutamina, glicyna.

To są rzeczy, które wchodzą ze sobą w interakcje. Wapń jest lepiej wykorzystany, jeśli organizm jest wysycony borem. Molibden jest potrzebny do wykorzystania cysteiny. Lit chroni przed skutkami ubocznymi molibdenu na poziomie komórki nerwowej. Selen i wit E pozwalają wytworzyć glutation z cysteiny. Glutamina i glicyna to składniki budulcowe glutationu. Kwercetyna po prostu chroni przed nadmiarem TMAO, wytwarzanych z choliny.

A do listy dopiszę zioła na żołądek, których też nie kontrolowałem, nigdy nie zapisywałem, że je biorę.
Odpowiedz
Uh, na początek tylko molibden, lit, NAC i kwercetyna. Wapń, bor, B5 i cholina też dalej na rozkładzie. Z pozostałymi poczekam.
Odpowiedz
Ten probiotyk ponoć całkiem nieźle pomógł koleżance, taki sam kupiła jak ja. Czort wie czy u niej to nie placebo, bo ona ciągle ma raz lepiej raz gorzej. No ale mówi, że wszystko się wyrównało z jelitami.

U mnie efektów nie widać, ani witamina C, ani probiotyk nie cofnęły objawu Terry'ego. Podobnie nie działa melatonina. No ale może trzeba dać im trochę czasu. Takie zmiany znikają po kilku miesiącach po ustaniu czynnika, który je wywołuje, jeśli wierzyć opisom, gdzie pomógł przeszczep wątroby. Po cichu liczyłem na to, że będzie akcja jak w tym badaniu z witaminą C, gdzie znikło po kilku minutach. Kilka minut jest oczywiście nierealne bez wlewów, ale wysycenie organizmu wysokimi dawkami podniesie poziom w tkankach przez kilka dni tak wysoko, że może zajść podobna reakcja. Nie zaszła, może tam chodziło o to, że musi być mega wysokie stężenie, co wpływa na jakieś receptory czy coś. Albo po prostu zmyślili sobie wyniki.

Chyba się lekko strułem molibdenem, ciągle mam w pamięci ten opis przypadku, gdy gościowi mózg wypaliło od suplementów. Tam prawdopodobnie doszło do kosmicznego przedawkowania, albo nie przyznał się ile tego brał, albo producent pomylił mikrogramy z miligramami i dał 1000 razy większą dawkę do tabletki. Niemniej jest opcja, że mocno wrażliwi ludzie, z jakimś defektem genetyczny czy coś, mogą po molibdenie mieć trwałe uszkodzenia mózgu, jeśli przegną z dawkowaniem.

Pamiętam jak komuś z czata wysłałem siarczan miedzi, siarczan cynku i właśnie molibden, to były czasy, gdy miedzi nie szło w ogóle nigdzie kupić i jedyna opcja to były suple własnej roboty. Ten mózg zobaczył 3 woreczki z proszkami, molibdenu było oczywiście najmniej. Niewiele myśląc (a właściwie wcale) rozmieszał cały ten molibden w szklance i wszystko wypił, to był zapas na rok Big Grin Nic mu nie było, ale jakoś tak wtedy przestałem dzielić się z ludźmi suplami. Już to kiedyś chyba opisywałem? I siarczan miedzi wysłany koleżance, rozmieszała i trzymała w butelce po coli czy coś, dość mocne stężenie. Koleżanka do niej wpadła, zobaczyła butelkę, złapała się i zaczęła żłopać. Kilka godzin podobno rzygała.

No tak czy tak we łbie mi się trochę kręci i otumaniony jestem, na dodatek chyba już kiedyś po molibdenie było podobnie. Boję się tej neurotoksyczności, obumierania niewielkich ilości komórek się nie czuje, ale to wszystko BARDZO mocno wychodzi na starość.

No nieważne, jeśli to on pomagał, efekty powinny być bardzo szybkie i bardzo silne. Na dodatek kumuluje się w organizmie przez jakiś czas, więc ta dawka co dziś wziąłem będzie aktywna jeszcze dość długo. Dziś sobie poczytałem jak ludzie na molibden reagują, ponoć w niektórych przypadkach to jest niebo a ziemia, czują się jak nowo narodzeni.

Do listy rzeczy do sprawdzenia trzeba lukrecję dopisać, bo chyba jej nie testowałem pod tym konkretnie kątem. A także męczennicę.

No i jakoś po skończeniu tego cudowania będę musiał wziąć się za żelazo. Po b12 / kwasie foliowym nie tylko miałem silny atak zespołu niespokojnych nóg, ale też zaczęły mi znowu włosy lecieć.
Odpowiedz
O, ciekawe

https://www.gastrojournal.org/article/S0...0477-8/pdf

objaw Terry'ego pojawia się, gdy choroba wątroby jest wywołana alkoholem, ale NIE pojawia się, gdy marskość wątroby jest wywołana wirusowym zapaleniem. Kurcze no... może tu chodzi o jakieś specyficzne działanie alkoholu, a nie o chorobę wątroby jako taką? Alkohol rozszerza naczynka, chroniczne nadużywanie może doprowadzić do trwałych zmian.

Opisali, że znikł w ciągu 2 miesięcy po przeszczepie. No i to przeczy hipotezie że chodzi głównie o alkohol.
Odpowiedz
wątek na reddicie, gdzie chwalą się obłączkami wracającymi po dużych dawkach B12

https://www.reddit.com/r/B12_Deficiency/..._starting/
Odpowiedz
Hmm... kolejna zupełnie nieprawdopodobna hipoteza, ale całkowicie nie można wykluczyć. Smarowałem sobie różnymi maściami różne rzeczy. Przykładowo, po maściach z hydrokortyzonem rośnie poziom kortyzolu. Ta którą smarowałem nogę może podnosić poziom kwasu oleopalmitynowego.
Odpowiedz
Selen i glutamina. Molibden nie dał efektu.
Odpowiedz
Cholera no... jak w mordę strzelił, powrót obłączków. Kolejny, udokumentowany zdjęciami, po B12.

Kiedyś na phoenixrising (forum ludzi z zespołem przewlekłego zmęczenia) było podobnie. B12 i "dodatki", obłączki rosną.

Popatrzmy, co jest na liście "cofactors" na tym reddicie.

- cały zestaw witamin z grupy B, łącznie z choliną i biotyną
- żelazo, miedź, cynk, molibden, selen, mangan, chrom, jod
- witaminy ADE
- potas, magnez, sód (tak, wymieniają sód jako suplement, iks kurde de)
- witamina C

Cholera, za dużo tego. Redditowcy wypisali chyba wszystko, co kiedykolwiek było gdziekolwiek w internecie wymienione jako mogące mieć jakikolwiek związek z B12. No ale babka wzięła jakieś rzeczy z tej listy i po pół roku obłączki jej zaczęły rosnąć.

Największy problem to jod. On potrafi podciągnąć tarczycę, a jej większa aktywność na pewno wiąże się z obłączkami.

przeglądam posty tej babki, ona cholera właśnie w menopauzę weszła i zaczęła brać estrogen.

https://www.reddit.com/r/B12_Deficiency/...and_white/

o, tu jej znikł objaw terry'ego, jeśli dobrze widzę. No ale obłączki na pewno rosną.

Czort wie, co tam się u niej stało, no za dużo rzeczy naraz zaczęła robić.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41176255/

tu nie ma na scihubie pełnej wersji, może coś ciekawego by tam było.

Wracając do redditowców, ciekawa uwaga (i pokrywa się z tym, co któryś bot pisał), paznokcie potrzebują wielu miesięcy na to, by efekty czegokolwiek stały się widoczne. Nie wiem, czy to prawda czy nie, ale wykluczyć nie można. Jeśli takie opóźnienie jest, to powiększone obłączki, które czasem u siebie obserwuję, byłyby efektem czegoś, co robiłem całe miesiące wcześniej.

Kolejna rzecz, czy B12 pod językiem działa lepiej od normalnie połykanej? Zawsze zakładałem, że tak. I teraz pokazały się te badania, co konrados wrzucił, że jednak nie.

Tysiąc razy już zastanawiałem się, czy w moim przypadku B12 ma jakiś sens. Po zastrzyku obłączki mi rosły. Suple nie dawały efektów, ale właśnie... może trzeba naprawdę końską dawkę, porównywalną z zastrzykiem? 20 000 mcg dziennie, przez miesiąc?

https://www.sciencedirect.com/science/ar...1418300712

tutaj B12 w dawce 50 mcg dziennie wystarczyła, by całkowicie wyregulować parametry krwi. Jeszcze lepsza była dawka 2000 mcg raz na tydzień.

Wszystko wskazuje na to, że w moim konkretnie przypadku B12 zadziałała, bo nadmiar wymusił jakieś reakcje, a nie przez korektę niedoboru. Jeśli uwzględnić suple, to bywały okresy, że jadłem jej dziesiątki dosłownie razy więcej, niż przeciętna populacji.

Hmm... no jest sporo opisów ludzi, którzy dopiero po zastrzykach poczuli się lepiej. Może wymuszanie nadmiaru ma sens, nawet gdy nie ma niedoboru.

No nic, na razie selen i glutamina. I czekam na jakąś zmianę, jakąkolwiek.
Odpowiedz
Hmmm... co do tego "trzeba kilku miesięcy, by zmiany były widoczne na paznokciach", może chodzi o to, że kilka miesięcy zajmuje odbudowanie poziomu jakiejś substancji, zależnej od B12? Przykładowo, kreatyna. Jej poziom mocno spada, gdy brakuje metylacji, np przy niskim poziomie B12. Uzupełnienie witaminy to dopiero początek, organizm musi powoli, stopniowo budować kreatynę i dodawać ją do tkanek. Co może zająć właśnie parę miesięcy.

Oczywiście nie chodzi o kreatynę, bo już ją testowałem, ale takich substancji są pewnie setki.

/edit nie jestem pewien, czy sobie miedzi nie zbiłem witaminą C, z miedzią od zawsze mam problem, w sensie, za cholerę nie mogę ogarnąć, czy mi jej może brakować, brałem dużo cynku i witaminy C, obie te rzeczy mocno blokują miedź, często prowadząc do poważnego, klinicznego niedoboru. Podobnie wapń, mam mało w diecie, co znacznie zmniejsza przyswajalność miedzi. No i achilles zaczął teraz napieprzać, jakieś ranki w nosie się robią, akurat po tym, jak brałem dużo witaminy C.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 7 gości