Zdrowiej - forum medycyny naturalnej i alternatywnej
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Wersja do druku

+- Zdrowiej - forum medycyny naturalnej i alternatywnej (https://zdrowiej.vegie.pl)
+-- Dział: Profilaktyka (https://zdrowiej.vegie.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Uzależnienia, problemy ze znalezieniem się w życiu, bezsenność etc (https://zdrowiej.vegie.pl/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? (/showthread.php?tid=293)



RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 06-04-2024

Widzę teraz, jak istotne jest dbanie o układ pokarmowy. Matka miesiąc temu miała usuwane polipy z żołądka. Wczoraj odebrała wynik gastroskopii i chce iść na konsultację do gastroenterologa, który ją skierował. Dzwonię dzisiaj do rejestracji, czekam pół godziny na słuchawce i jak już się połączyłem, to usłyszałem, że najbliższy wolny termin to 12 lutego przyszłego roku. i to dla osób, które już się u niego leczą. Nowe osoby czekają jeszcze kilka miesięcy dłużej.

Ile osób musi mieć problemy z żołądkiem i jelitami, skoro są tak gigantyczne kolejki?

A matka po usunięciu polipów czuje się lepiej, choć wzdęcia, bulgotanie i bóle pod żebrem z jednej strony cały czas ma. Helicobacter na wyniku z gastro już nie było, więc chyba udało się je ogarnąć.
Probiotyki, glutamina, melatonina i sok z kapusty zdają się powoli przynosić efekty.


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - tomakin - 06-04-2024

No, jak polipów się dorobiła to już poważnie. Tam musiały niezłe rzeczy w tym żołądku się dziać.

Miedź można do zestawu dorzucić, też jest jakieś badanie, gdzie po miedzi ludziom się goiły stany zapalne żołądka.


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 06-04-2024

Polipy mogły się zrobić od inhibitorów pompy protonowej. Bierze je nieprzerwanie od sierpnia, bo tak jej lekarz kazał. Ma je brać jeszcze do końca roku. A tego się nie powinno brać tak długo.


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 07-11-2024

Zaczynam znów cisnąć nocki w Maku, ale tym razem na pół etatu i nie przy klepaniu kotletów, a przy sprzątaniu i przyjmowaniu dostaw po zamknięciu, tak jak Nawaphon pisał.
Pracoholizm jest super. Przynamniej do pewnego momentu.


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Nawaphon - 07-12-2024

Ha. Sen jest super! Ja za tym nie tęsknie, chociaż w pracy w Maku dobre(Może jedyne dobre) było to, że zawsze było sporo fajnych ludzi.
A, tak spytam z ciekawości - załoga to u Ciebie głównie Polacy, czy zatrudniają teraz głównie ludzi z całego świata?


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 07-12-2024

W poprzednim całodobowym Maku byli sami Polacy, głównie młodzi.
Ten jest inny, zamykany na noc i tutaj jeszcze nie wiem, jak to będzie wyglądać. Słyszałem tylko, że szkolić mnie będzie Hindus.


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - tomakin - 07-12-2024

Właśnie, napisz, jak to wygląda. W sumie to brzmi całkiem nieźle, kilka godzin dziennie, takie coś by mi się przydało, żeby lenia wygonić.


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Nawaphon - 07-12-2024

Też odpowiem. Moje doświadczenie już paro-letniej dawności, więc może się coś zmieniło - ale zawsze będzie druga relacja z innego miejsca.

Ja pracowałem na kuchni+dostawy i czasami robiłem tak zwane "Nocki". Na kuchni w restauracji otwartej od 9 do 21, nocki też całodobowych bo tutaj często były problemy z ludźmi więc wysyłali z jednej restauracji w mieście do drugiej w zastępstwo za kogoś.

Nowych mężczyzn zazwyczaj wysyłają na początek na kuchnię + sprzątanie "lobby". Nowe dziewczyny częściej na kasę(chociaż gdy pracowałem, już dużo zamówień było z kas samo-obsługowych, teraz pewnie jeszcze więcej) lub wydawanie posiłków.
Jako introwertyk, lubiłem pracę na kuchni. Jest fizycznie "zapierdol", gdy jest dużo ludzi - ale pracuje się w małej grupie, nie ma się bezpośredniego kontaktu z klientami, więc dla mnie to było super. Też wszystko jest według procedur, więc bardzo powtarzalne - z czasem bez myślenia w ogóle można "klepać" i jeszcze porozmawiać w międzyczasie.
 Nikt raczej(Wiadomo, w różnych miejscach na różnych ludzi trafisz) na początku nie ma pretensji, jak nie ogarniasz, bo jest taka rotacja, że zawsze się szkoli kogoś nowego. Głównie studenci - często zagraniczni (za moich czasów Ukraińcy, ale też Kazachowie, Kirgizi i Tadżycy), ale też starsze osoby - również z niepełnosprawnością.

Jeśli chodzi o dostawę, to rano co parę dni trzeba wyładować do chłodni, mroźni i magazynu dostawę mięsa, bułek i całej reszty. Później też parę razy dziennie z w/w lokacji na kuchnię. Trochę się można nadźwigać, ale ja to zawsze traktowałem jak siłownię Big Grin.
Tutaj problemem w Twoim przypadku mogą być plecy. Mnie bolały na początku, bo robiąc kanapki stojąc jest naturalna tendencja pochylenia się i trzeba się nauczyć trzymania prosto, też przy dostawach Swoje się trzeba nadźwigać.

Jeśli chodzi o nocki - trzeba wyczyścić grille, frytury, sprzęt, lobby, wszystko "wymopować"... Jeszcze w całodobowej w międzyczasie przygotowywać i wydawać posiłki.
Tutaj był już konkretny zapierdziel, ale też - w restauracji zamykanej na noc - jak się skończyło szybciej to można było szybciej wyjść. U mnie był jeszcze taki problem, że dojeżdżałem - więc często kończyłem o 2 w nocy, ale siedziałem do 5 chyba na dworcu czekając na pociąg i kładłem się spać gdzieś dopiero koło 9-10. Jakbym mieszkał bliżej, nie byłoby to takie wykańczające.

 Ja w końcu odchodziłem (2 razy) kiedy upierali się zrobić ze mnie menadżera. Tutaj zawsze mieli problemy, bo nikt nie chciał za głupie parę groszy brać większej odpowiedzialności, więc starają się naciskać na każdego, przynajmniej na tych którzy nie studiują dziennie, więc mają czas. Studentom zawsze idą na rękę, dostosowują grafik do ich wolnych dni.
 Na nocki też zawsze szukają ludzi, więc jeśli byłbyś gotowy to robić - to pewnie też spokojnie byś się z nimi dogadał na parę nocek w miesiącu na 1/4 czy 1/2 etatu jak Temper.


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 07-12-2024

W zasadzie nie mam nic dużego do dodania. U mnie też to tak wyglądało. Wcześniej pracowałem tylko w kuchni, klepie się te kotlety według schematu, z czasem już zupełnie automatycznie. Mi to odpowiadało.

Teraz dopiero będę sprzątał. Jest maszyna mopująca, więc nie trzeba z kijem biegać. Przy rozładunku nie byłem, ale pracę w magazynach znam, więc to nie będzie problem. Plusem jest to, że nikt nie drze ryja i poza czasami szybszym tempem pracy nie ma żadnej nerwówki.

Słyszałem wcześniej też o studentach z różnych krajów, u mnie akurat byli sami Polacy. Przyjmują każdego, wystarczy tylko odpowiedzieć na ogłoszenie na ich stornie. Ja sobie filtrowałem po zmianach nocnych i wybrałem taki lokal, żeby już nie lepić kotletów.

W niedzielę wysłałem zgłoszenie, w poniedziałek telefon, na wtorek spotkanie. Żadnych pytań w moją stronę poza tym, czy mam książeczkę z sanepidu, czy mi pasują ich warunki i w jakich dniach jestem dyspozycyjny. W CV można wpisać cokolwiek, bo nikt tego nie weryfikuje i nikogo to nie obchodzi.

Badania z sanepidu albo się robi, albo się kupuje. Podobno. Smile

To tak samo jak do pracy przy rozwożenia żarcia. Też nic nie trzeba, tylko chęci plus minimum ogarnięcia w kontaktach z ludźmi. To mało ambitne prace, ale dla mnie to nie ma już znaczenia. Pracuję w kilku miejscach po to, żeby realizować cel finansowy. I tylko jedno miejsce można nazwać średnio ambitnym.

Mi życie w takim tempie pomaga, bo nie myślę żadnych głupotach. Z czasem to na pewno ograniczę i chciałbym skupić się na jednym zawodzie. Chciałbym móc pracować również na formalnej emeryturze, dopóki ciało będzie w stanie jeszcze mnie nieść. Wiem, że wiele osób czeka tylko, żeby przejść na emeryturę, ale widzę też, że można strasznie zgnuśnieć. To takie czekanie na śmierć z o nie ma już na co czekać.

Chyba już pisałem o tym, ale niedawno przez media przeoczył się przykład prawiestuletniego mechanika samochodowego z Poznania, który na razie jeszcze nie myśli o przejściu na spoczynek. Podziwiam i chciałbym znaleźć dla siebie taką drogę.


RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Nawaphon - 07-12-2024

(07-12-2024, 04:18 PM)Temper napisał(a): Jest maszyna mopująca, więc nie trzeba z kijem biegać.

  Ha, czyli jest jakiś postęp od "moich czasów". No chyba, że do zależy od każdej restauracji, czy w takie coś zainwestuje.

 Daj znać jak się będzie pracowało. Też nawet czasami myślałem, żeby wrócić do Maka na jakąś 1/4 etatu, bo przydałoby mi się ubezpieczenie zdrowotne na wszelki wypadek - ale potem mi się odechciewa jak myślę o nockach albo awansie.