![]() |
|
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Wersja do druku +- Zdrowiej - forum medycyny naturalnej i alternatywnej (https://zdrowiej.vegie.pl) +-- Dział: Profilaktyka (https://zdrowiej.vegie.pl/forumdisplay.php?fid=8) +--- Dział: Uzależnienia, problemy ze znalezieniem się w życiu, bezsenność etc (https://zdrowiej.vegie.pl/forumdisplay.php?fid=11) +--- Wątek: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? (/showthread.php?tid=293) |
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 05-24-2023 Wiesz, ja po prostu bardzo mało grałem w życiu. Mogę policzyć na placach jednej ręki gry, które przeszedłem od czasów nastoletnich. A wcześniej to się grało we wszystko. Po kolei. I nie żałuję czasu, który spędziłem właśnie na te gry, bo dały mi mnóstwo zabawy i fajne wspomnienia. To, że czuję teraz gry jako stratę czasu wynika z wdrukowanego programu. Wiem, że jest to błędne i niepotrzebne przeświadczenie, ale też na razie nie zamierzam wchodzić zbytnio w świat gier i zmieniać tego przeświadczenia, póki mam inne sprawy na głowie. Mam ambicje głównie zawodowe i finansowe, chciałbym choć trochę się do nich zbliżyć i przestać marnować potencjał. Jak się to uda, to wtedy będę chciał odzyskać to, co mnie ominęło. W tym także gry. W sam raz na początek kryzysu wieku średniego.
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Nawaphon - 05-24-2023 Znaczy bardzo mało grałeś.... od czasów nastoletnich - a wcześniej we wszystko? Ok, można i tak to rozdzielać ). Granie w gry to z reguły jest strata czasu - jeśli Twoim celem są osiągnięcia, tak jak się je z reguły rozumie w społeczeństwie. Status, kariera, pieniądze. Biegi długodystansowe mają Swoje zastosowanie, ale jeśli Twoim celem jest zostanie Kulturystą na poziomie Mr. Olympia - wtedy bieg będzie nie tylko stratą czasu, ale będzie nawet kontr-produktywny w ramach wyznaczonego zadania, czy celu. Tak samo, jeśli chcesz się dorobić, czy zrobić karierę - tutaj Twój "wdrukowany program", podejście do gier - nie jest błędny/e. Jak zawsze - tylko imo. Każdy po swojemu. RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 05-24-2023 Jak byłem dzieciakiem, to miałem Pegasusa, a potem Amigę, więc grałem we wszystko, co skopiowałem od kolegów na dyskietkach albo kupiłem u ruskich na targu. Potem w później podstawówce dostałem peceta i matka już mi mocno ograniczała granie powtarzając w kółko, że jzu jestem za duży, żeby grać, bo gry to dziecinna zabawa. To miało swoje pozytywne i negatywne strony. Wbiłem se do głowy, ze gry to faktycznie niedojrzałość i miewałem wyrzuty sumienia, gdy się nimi interesowalem. Mimo to jak czasem zacząłem grać, to dawało mi to ogólnie sporo radochy i ogólnie nie żałuję, że wtedy grałem. Uzależniony od gier nigdy nie byłem u wiem, że to moje przekonanie jest po prostu błędne. To rozrywka jak każda inna i ma swoje pozytywne wartości. Ale na razie leży na drugim planie. Praca i nauka w kierunku kariery cały czas to też niszczy, trzeba się wyrwać. Ja póki co robię tak, żeby zerwać skojarzenie rozrywki wyłącznie z komputerem. Kupiłem kartę Unlimited do Cinema City i chodzę przynajmniej raz w tygodniu do kina. RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - subzero - 05-24-2023 (05-23-2023, 11:40 PM)tomakin napisał(a): Ile ja radochy mam z tego, że prowadzę te wszystkie strony i blogi (i nie tylko te o zdrowiu, ale też swego czasu największe forum wege w Polsce) Myślałem, że niezbyt, bo nie chcesz pisać artykułów, jak nic na tym nie zarobisz, a w gry chętnie grasz za darmo. RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - tomakin - 05-24-2023 Z pisaniem jest ten problem, że nie docieram z nim do odpowiedniego grona odbiorców. Mamy takie czasy, że w google przebija się to, co zostało rozreklamowane, bloger który zatrudni ludzi od SEO będzie miał więcej wyświetleń, nawet jeśli jego treści są 10 razy gorszej jakości. Liczyłem, że rozwinie się trochę na zasadzie "piszę za friko wartościowe rzeczy, ludzie z wdzięczności będą to linkować na fb czy gdzie indziej", no ale się przeliczyłem, daj komuś coś za darmo, to będzie uważał, że mu się już zawsze należy. Jakbyś 1/100 tej energii, którą poświęcasz na molestowanie mnie o nowe artykuły, poświęcił na wrzucanie na fora / grupy starych artykułów, czy linków do stronek, to miałbym motywację do tworzenia nowych rzeczy. A tak, wolę grać w gry
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 05-24-2023 Tomakin buduję farmę, żeby nam wszystkim sprzedawać zdrowe zboże techniczne. PS. O jakie piękne potwierdzenie tego, że do niektórych aktywności trzeba się zmuszać idąc na żywioł, a nie rozmyślać, planować i trenować na sucho. https://youtu.be/s7fjjhZuhms RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - tomakin - 05-24-2023 No do niektórych rzeczy trzeba, do innych nie wolno. Dobry przykład to gra na pianinie, zaczniesz robić "po swojemu", w kilka miesięcy wyrobisz sobie złe nawyki. Chcesz się ich pozbyć? Proszę bardzo, 3 lata ćwiczeń nad tymi konkretnie nawykami. Obawiam się, że podobnie może być np z giełdą. Dawno temu programiści musieli podpisywać, że nie zaczynali nauki od języka "basic", z podobnego powodu, takie osoby miały nawyki niemal nie do wykorzenienia, łatwiej nauczyć kogoś od podstaw. Podobnie może być z pracą, pójdziesz do jakiejś, która jest gówniana, bo nie przygotujesz się do znalezienia innej, zaczniesz w nowe miejsce wsiąkać, zacznie pompować z Ciebie energię, zaczniesz zawierać znajomości z ludźmi tam, coraz trudniej będzie zmienić. Dziewczyna na stałe? Wybierać, czy brać pierwszą z brzegu? Biorąc całkowicie "na żywioł" można sobie zamienić życie w piekło i szanse na to są wielokrotnie większe, niż na trafienie w dobry związek za pierwszym razem. Innymi słowy, decyzje BARDZO często mają konsekwencje, które zostają z nami na bardzo długo, albo nawet do końca życia. Ważne jest, żeby faktycznie coś robić, a nie "myśleć". Zamiast czekać na idealną dziewczynę siedząc przed kompem, poszerzać sieć kontaktów i zwiększać własną atrakcyjność. Zamiast przeglądać tysiące ofert pracy nigdzie nie składając cv, zwiększać realne umiejętności. Zamiast czytać życiorysy pianistów, schować dumę do plecaka i zacząć od wlazłkotków. RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - Temper - 05-24-2023 W tych przykładach, które wymieniłeś, to oczywiście masz rację. Choć może lepiej byłoby szukać tych przypadków, gdzie to może działać u każdego albo u większości. Bo wiesz, ktoś może uznać, że skoro w jednej czy drugiej sytuacji nie polecasz tej metody (i słusznie), to najlepiej nie próbować wcale. A jak widać overthinking jest znaną przypadłością, która paraliżuje ludzi. RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - tomakin - 05-24-2023 Albo jeszcze inaczej, na przykładzie pianina Błędem będzie czytanie o metodach nauki i zastanawianie się przez rok, która jest najlepsza (to jest właśnie to overthinking) Błędem (i to poważniejszym) będzie granie na żywioł, uczenie się trudnych rzeczy po tygodniu, yolo Właściwe podejście to uważne wybranie odpowiedniej metody nauki i trzymanie się jej, powoli i stopniowo, godząc się z tym, że dobre kawałki zagra się za kilka lat i przed upływem tego czasu nawet nie próbuje się ich uczyć RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - tomakin - 05-24-2023 ...i jeszcze w inną stronę Dwie osoby chcą się odchudzać, jedna całe życie była szczupła, ale ostatnio się zapuściła i ma lekki brzuszek Druga od dzieciństwa była spasiona. I tu masz dwa całkowicie różne problemy. Ten drugi przypadek to człowiek, którego cała osobowość jest nastawiona na nagradzanie się jedzeniem, to jedzenie ma w życiu tej osoby taką wartość, jak dla kogoś innego może mieć ukochana osoba. Pierwsza osoba bez problemu może iść na "yolo", bo u niej wszystko sprowadza się do lekkiej zmiany diety na taką, do jakiej i tak jest przyzwyczajona przez całe życie Druga osoba musi zmienić swoją osobowość, co wymaga czasem wielu lat pracy. Powoli, stopniowo i utrwalając każdy krok. Bez tego trafi w końcu na mur, po którym będzie efekt jojo. Inny problem to to, o czym pisałem kilka stron wcześniej (tu albo w innym temacie, nie pamiętam), ludzie, którzy nie mają dziewczyny, znajomych ani nic, bo nie potrafią rozmawiać i cały czas byli odrzucani, przez co mają wyrobiony bardzo silny syndrom wyuczonej bezradności. Wypchnij ich "do ludzi", to zostaną po prostu odrzuceni i będą mieli jeszcze większy uraz do próbowania dalej. Tacy ludzie muszą stopniowo, powoli budować umiejętności rozmowy, a potem równie stopniowo i powoli budować sieć znajomości, wchodząc w coraz to bardziej i bardziej zaawansowane formy kontaktów z innymi. Są jak pianista, który uczy się od podstaw, od opanowania gamy (i na dodatek został tysiąc razy wyśmiany gdy próbował grać przy ludziach). Nie da się posadzić kogoś całkowicie zielonego przy pianinie przed widownią i powiedzieć "graj, inni potrafią to też to zrobisz", widownia go wyśmieje, obrzuci pomidorami i potem taki gość nie dotknie instrumentu. Taka metoda MOŻE zadziałać u doświadczonego pianisty, który nie może się przełamać do publicznych występów, bo ma tremę. Ale jest najgorszym możliwym rozwiązaniem u kogoś, kto w ogóle nie potrafi grać. |