Na tym forum można dyskutować o naturalnych metodach wspomagania leczenia wszelkiego rodzaju schorzeń i przypadłości, łącznie z rakiem czy AIDS.
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Grzyb, łuszczyca, nerwica,depresja
Autor Wiadomość
djc 

Wiek: 34
Dołączył: 08 Lip 2015
Posty: 11
Wysłany: 2015-07-15, 23:53    Grzyb, łuszczyca, nerwica,depresja

Jak w temacie oraz:
-śnieg optyczny, świeczki w oczach
-24/h pisk w uszach od wielu miesięcy
-24/h lekki ból głowy od wielu miesięcy
-duże osłabienie mięśni, drżenie mięśni, fascykulacje
-potężne problemy z pamięcią i koncentracją - jestem niezdolny do jakiejkolwiek pracy umysłowej, nie dokończyłem studiów, chodzę kompletne otępiały, odrealniony
-w tej chwili mam powiększony węzeł chłonny na potylicy(powiększony jest stale od malutkiego dziecka tj. raz zniknął na bardzo krótko w słoneczne wakacje ku mojemu olbrzymiemu zdziwieniu) oraz węzły pachwinowe (stosunkowo często mi się to zdarzało w przeszłości)
-mrowienie w kończynach
-czuję się mocno grypowo z bólami kości
-problemy gastryczne, biegunki, refluks, przelewanie
-trochę trudno mi się oddycha
-praktycznie stale lekki stan podgorączkowy ~36,9C (w zasadzie nie zdiagnozowane od połowy lat 90tych)

Infekcję grzybiczą w odbytnicy mam najprawdopodobniej od zawsze tzn. prawdopodobnie załapałem jako 2-3 latek.Robiłem wymazy, raz wyhodowano - c.kruzei. 5 lat temu dostałem na to flukonazol 3x100mg na 3 tygodnie, skończyło się żółtymi białkami oczu, żółtą skórą, bólami nerek etc. Grzyba nie ruszyło. Szczep oporny jak się po czasie dowiedziałem z bloga kandydoza.blox.pl. Wtedy nie miałem jeszcze łuszczycy na stałe. Proszę o pomoc. W 2010 roku byłem konsultowany przez 7 lekarzy różnych specjalności. Robiono mi min. MMR, TK głowy, masę badań i wszystko ok. Wrzucę te badania wkrótce wraz z nowymi. Dziś dermatolog(8 specjalista za wizytę, któremu zapłaciłem) chce mnie leczyć sterydami.Zabawne.

Jakie badania mam wykonać? Mam myśli samobójcze. Kiedyś strułem się rtęcią z termometru - jakoś w połowie lat 90. Wystąpił krwiomocz, ból nerek, ból jelit, krwawienie z odbytu, ból wątroby,żółtaczka, oszołomienie, otępienie, nadwrażliwość na światło. Pozostało niestety pogorszenie zdolności poznawczych - przynajmniej tak to czuję. W 1994r przechodziłem mononukleozę zakaźną. Od tamtego czasu towarzyszy mi min. przewlekłe zmęczenie. W latach 2001-2009 zdarzały się imprezy, że się zalewałem. Nie piję w ogóle od ponad 5 lat. Do 16 roku życia nie piłem w ogóle. Nie palę, nigdy nic nie ćpałem. Zawsze bardzo źle znosiłem szczepienia(min. epilepsje)Po WzwB nie potrafiłem rano wstać z łóżka. Miałem w ostatnich latach kilka pogryzień przez nimfy kleszczowe. Raz wystąpił niewielki odczyn zapalny na skórze o wymiarach ok.2x3 cm, ale rumień wędrujący już raczej nie. W okolicach 1997-1998 leczyłem lamblie(wyszły liczne w kale), nie pamiętam co dostałem, lekarz twierdził, że wyleczone. Mam kota.Miał robale ostatnio pomimo odrobaczania.Pierwsze wysypy łuszczycowe na głowie pojawiły się w wieku 15 lat i zniknęły po kilku dniach same. Kolejne pojawiły się głowie na nieco dłużej(kilka dni) około 2007r - silny stres i antybiotykoterapia. Od 2011r mam wysyp na stałe na łokciach, plecach, torsie, głowie, nogach.Żyję w strachu i stresie - przestałem ogarniać otaczającą mnie rzeczywistość. Po 2009r przestałem brać jakiekolwiek leki, bo niczego nie leczą. Mam w rodzinie lekarzy. Interna i onkologia. Szczerze? Nie chce mi się z żadnymi już gadać.

Wygląda na to, że będę musiał wziąć itrakonazol. Skończy się jak nic chorymi nerkami i wątrobą i jeszcze bardziej chorymi jelitami. Co mam zrobić? Nie chcę uodpornić grzyba. U kogo i co leczyć? Warto prosić dziewczynę z tłustego życia o konsultację? Nie znam nikogo od holistycznego podejścia.
_________________
Chciałbym już podziękować farmakologii.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15395
Wysłany: 2015-07-16, 04:13    

Po pierwsze, jesteś pewien, że masz objawy od grzyba? To, że ktoś ma paskudztwo w sobie nie oznacza, że da to poważne objawy, każdy ma jakąś ilość grzybów w organizmie. Może po prostu masz mocno osłabioną odporność i niejako przy okazji się toto przyplątało?

Druga sprawa, rtęć. Możliwe, że ona jeszcze nie opuściła Twojego organizmu. Tu by się przydało do toksykologa iść i zrobić badanie na stężenie rtęci w organizmie - podaje się pacjentowi środek który to płucze a potem sprawdza, ile znalazło się w moczu. Możesz też ryzykować płukanie tymi środkami "w ciemno", jeśli to wina rtęci - po kilku tygodniach powinna być bardzo, bardzo duża poprawa. Problem w tym, że są to leki na receptę, niby można sprowadzać bez niej ale to już ryzykowna sprawa.

Ja bym w stronę tej rtęci szedł, bo to wygląda na najbardziej prawdopodobny ślad.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
djc 

Wiek: 34
Dołączył: 08 Lip 2015
Posty: 11
Wysłany: 2015-07-16, 06:46    

Nie chodzi tylko o jelita. Drożdżakowa infekcja jest na skórze penisa w rowku zażółędnym i na śluzówce cewki moczowej. Nie wygląda to najlepiej w tej chwili. Mam zrobić posiewy przed kolejną wizytą. Po pobraniu materiału dermatolog zlecił Travogen i Borasol na te zmiany. Nie wiem czy cokolwiek się wyhoduje, bo nie zawsze się hoduje ze względu na obecność biofilmów grzybiczych. Aktywna infekcja grzybicza jest na pewno. Pytanie co jest jeszcze.

Poproszę zatem o namiar do toksykologa, czytałem trochę o rtęci i chelatacji. Lekarze akademiccy tego nie robią. Boję się, że nie potraktują mnie poważnie a na własną rękę tych protokołów w tym stanie nie ogarnę, żeby sobie nie narobić szkód. Na ile niebezpieczne jest podanie takiego środka przez toksykologa?
Szczepiono mnie kilkukrotnie w momencie kiedy miałem problemy tj. np. w 94r byłem osłabiony po infekcji, kilka miesięcy potem przytrafiła się mononukleoza, następnie w 96r - miałem stany podgorączkowe(stwierdzono, że to nie jest przeciwwskazanie), w kolejnych latach również miałem szczepienia nie będąc w pełni zdrowia. Nigdy żadne objawy, które miałem nie były dla lekarki przeciwwskazaniem. Fatalnie te szczepienia znosiłem. Sporo namieszały w mojej ocenie.
_________________
Chciałbym już podziękować farmakologii.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15395
Wysłany: 2015-07-16, 08:19    

To nie są protokoły, po prostu bierzesz DMPS czy DMSA i po 2 tygodniach sprawa jest załatwiona.

https://en.wikipedia.org/wiki/2,3-Dimercapto-1-propanesulfonic_acid

Zresztą są różne tego typu substancje, ale wszystkie albo na receptę, albo sprowadzane za sporą kasę. I wszystkie mogą mieć skutki uboczne - bardzo rzadkie, ryzyko jest porównywalne na przykład do zwykłej penicyliny - czyli co któraś osoba może np dostać alergii, ale trzeba się z nimi liczyć.

Gdyby to był ołów, mógłbyś to zrobić na własną rękę, a z chelatorami na rtęć jest ten problem, że po prostu ich nie można kupić.

Nie mam niestety namiarów na żadnego toksykologa, ale na pewno jest mnóstwo lekarzy którzy prywatnie zrobią terapię czy DMPS czy DMSA. Gdzieś w google powinieneś znaleźć.

Póki co możesz spróbować brać n-acetyl-cysteinę, ona trochę rtęci wypłucze, ale najważniejsze jej działanie to podnoszenie naturalnej odporności. Do tego duże, naprawdę duże dawki b complex. Próbowałeś zwykłym nizoralem te grzyby płukać? To szampon przeciwłupieżowy zawierający ketokonazol.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
djc 

Wiek: 34
Dołączył: 08 Lip 2015
Posty: 11
Wysłany: 2015-07-16, 10:41    

Na początku ok. 2011 korzystałem z Nizoralu. Zmiany skórne potrafią znacznie się schować same bez specjalnej ingerencji w momencie gdy się wystawię na słońce. Muszę wyprostować beznadziejne trawienie, kiepski stan jelit, odporność tyle, że nie umiem.
Prawdopodobnie położą mnie w najbliższym czasie do szpitala na bardziej szczegółową diagnostykę. Obawiam się jednak, że w temacie grzybów medycyna akademicka niestety sobie trwale nie poradzi co można wywnioskować z lektury fungidia.my-forum.pl. Jeżeli nie znajdę przyczyny spadku odporności już po mnie. Zbyt wiele rzeczy dawno temu zostało zbagatelizowanych. Dziś słyszę tylko, że "rodziny się nie leczy". Medycyna leczy. Nie mylić z wyleczeniem. Jestem umęczony do granic proszę mi wierzyć. Czytałem trochę curezone.com w temacie łuszczycy i candidy. Przewijają się metale, pasożyty. Gdyby ktoś był zainteresowany łuszczycą http://web.archive.org/we...e.blogspot.com/
_________________
Chciałbym już podziękować farmakologii.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15395
Wysłany: 2015-07-16, 22:01    

Nigdy nie pokona się grzybicy, która jest skutkiem osłabienia odporności, jeśli się tej odporności nie naprawi. U Ciebie można podejrzewać rtęć, więc sprawa jest w miarę prosta. Co więcej, ludzie mylą grzyby z setką innych schorzeń i piszą legendy o tym, jak przez 10 lat sobie candidy nie mogli usunąć - która potem okazała się np wirusowym zapaleniem wątroby albo zapaleniem trzustki.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
djc 

Wiek: 34
Dołączył: 08 Lip 2015
Posty: 11
Wysłany: 2015-07-21, 21:15    

Dziękuję za odpowiedzi. Jakieś wyniki już są. Wkrótce wrzucę całość. Na tę chwilę homocysteina nieco ponad 18,2 µmol/l. Witamina D3 na poziomie 50 ng/ml. Jaki poziom D3 utrzymywać? Czy o poziomie toksyczności można mówić dopiero od 150ng/ml?
Mam pytanie czy do dużych dawek b-complex mam po prostu dorzucić kwas foliowy czy w inny sposób ją zbijać. Pytanie jeszcze o betainę. Wszędzie się pisze o b6, b12 i foliowym. Ile jej ma być i na ile jest w procesie zbijania niezbędna?

Nie znam się na suplach. Jakie wybrać? Prawdopodobnie będę zamawiał coś na iherb. Znasz może jakiś inny godny polecenia sklep? Gdzieś czytałem, że B12 i kwas foliowy u osób z zaburzoną metylacją mają mieć formę metyli. Mam szukać metyli?
_________________
Chciałbym już podziękować farmakologii.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15395
Wysłany: 2015-07-21, 23:09    

Jak pisałem, powinieneś skupić się na usunięciu rtęci, którą - jeśli tak mocno się wtedy zatrułeś - niemal na pewno jeszcze masz w organizmie. Nie ma sensu, żebyś jakieś suple w siebie ładował, poza ewentualnie tymi które zwiększają wydalanie rtęci, ale nie sądzę, żeby dużo dały. Tu powinno się podać odpowiedni lek który zwiąże metale i pozwoli je wysikać.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
djc 

Wiek: 34
Dołączył: 08 Lip 2015
Posty: 11
Wysłany: 2015-07-22, 18:04    

Tomakinie,
chwilę to potrwa zanim znajdę kogoś kto pomoże mi w chelatacji. Szukam. Będę dzwonił. Nie wiem jak będą się na to lekarze zapatrywać. Chciałbym sobie jakoś już w tej chwili pomóc. Pisałeś b-complex i NAC. Homocysteina jest do zbicia przy łuszczycy. Uważasz, że koniecznie mam zacząć od chelatacji?

P.S Kortyzol wyszedł dość wysoko ok.37 µg/dl(po 10:00 badanie), podwyższone DHEA, podwyższona bilirubina, wysoko żelazo. Zleciłem chlorki i elektrolity. Zrobili tylko Na, Cl, K.Bez Mg i Ca. Muszę powtórzyć gdzie indziej.
_________________
Chciałbym już podziękować farmakologii.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15395
Wysłany: 2015-07-27, 18:45    

Jeśli miałeś faktycznie aż tak ciężkie zatrucie rtęcią, że wystąpił krwiomocz - stanowczo powinieneś zacząć od chelatacji. Po prostu mamy tutaj że tak powiem "całkowicie pewną" przyczynę problemów, nie trzeba jej nawet potwierdzać badaniami. Teoretycznie jest możliwość, że już tej rtęci nie masz, teoretycznie jest możliwość, że masz też inne choroby, ale w medycynie powinno się iść po linii najmniejszego oporu, nie mnożyć bytów ponad potrzebę. Wiemy że wchłonąłeś gigantyczne dawki rtęci, najpierw usuwamy ją, a resztą się martwimy gdy to nie pomoże.

Możesz sobie zrobić wersję "dla biednego człowieka", czyli brać duże dawki n-acetyl-cysteiny (tak ze 2 razy dziennie 1 gram albo nawet 2x1,5 grama) plus kilka razy dziennie mniejsze dawki kwasu alfa-liponowego, to TROCHĘ rtęci usunie.

Możesz próbować stosować te "zaawansowane" chelatory na własną rękę, ale po pierwsze nie ma pewności, że to co kupisz przez internet to właśnie to, po drugie - one nie są obojętne dla zdrowia i lepiej, żeby to kontrolował lekarz.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
djc 

Wiek: 34
Dołączył: 08 Lip 2015
Posty: 11
Wysłany: 2015-08-15, 13:33    

Witajcie,

Chyba chorowite dziecko byłem, na jedzenie nigdy nie było czasu - zawsze były ciekawsze zajęcia, szalałem po lesie, za piłką, na rowerze, pływałem w różnych dziwnych okolicznych zbiornikach, żarłem gumy turbo, kukuruku i inne, żarłem w lesie niemyte jagody, maliny, jeżyny, żarłem niemyte albo wycierane o koszulkę owoce z drzew rosnących na pobliskich posesjach. Chodziliśmy za młodu na haby 8-) Tu bolało tam bolało, tu obite, tam stłuczone kto się tym przejmował :) rozwalone kolano ... jakaś babka polna umyta w rzece i jazda dalej :)

W temacie rtęci.
Usnąłem z termometrem pod pachą. Pękł i się nawdychałem. Pamiętam na pewno metaliczny smak w ustach, żółte białka, kłucie wątroby, nerek, ból brzucha, otępienie. Nie jestem pewien tego krwiomoczu i nie jestem niestety pewien daty wydarzenia.

Lamblie
Lamblie były w listopadzie 1996r leczone gdy psa jeszcze nie było. Teraz mogę to trochę precyzyjniej określić, bo poprosiłem o historię choroby. Podwyższone eozynofile(6%) miałem już przy okazji mononukleozy w 1994r. Lekarz nie szukał wtedy pasożytów. Pies się pojawił jakoś w 1997/1998r. Kazałem uśpić w 2006r- był chory. W 2011 pojawił się kot. Nie wywalę go, ale kolejnego zwierzaka już nie będzie. Leczenie lamblii na początku Nifuroksazyd 4x1łyżeczka przez 7 dni. Nie minął miesiąc zapalenie gardła(były b.liczne) -gronowiec i oczywiście lamblie. Dostałem tinidazol na lamblie. Wpisane są 2 tabletki. Nie pamiętam czy były powtarzane badania po tym leczeniu.W każdym razie oddałem ostatnio kał na lamblie (Elisa) wyszło ujemnie. Badania kału będę powtarzał również na pasożyty. Jak mam tych lamblii ew. szukać? Badania koporoskopowe to totolotek. Na razie wyszedł ślad krwi w moczu a w posiewie Klebsiella pneumonia.
W 2001 leczyłem owsicę - tak wynika z karty. W ogóle tego nie pamiętam. Dostałem vermox.

Na te wlewy chelatujące mnie nie stać. Żeby było śmieszniej kilka dni temu stłukłem znów termometr - ten był już ostatni. Zwinąłem i wywaliłem cały dywan do śmieci. :roll: Powiększony węzeł na potylicy jest w zasadzie od urodzenia wpisany w kartę z datą 30 V 1985 wraz z tym wpisem jest drobnoplamista wysypka na brzuchu i za uszami , temp. 38.2st.C. W rozpoznaniu jest różyczka. Od tamtego jest powiększony. Czy był wcześniej nie wiem.
Z tego co widzę przechodziłem odra, ospa, różyczka, świnka, mononukleoza, rumień zakaźny, liczne zapalenia gardła, było jakieś zapalenie skóry. Z datą IV 1999r mam postawione rozpoznanie tonsilitis chronica - w gardle MRSA, przy okazji odczyn Waalera-Rosego z dwoma plusami cokolwiek to znaczy. MRSA leczyłem w szpitalu przy okazji zapalenia gardła w 2002r. Potem w posiewach wychodziła flora saprofityczna. Będę robił wymazy jeszcze. To gardło boli mnie mniej lub bardziej od dziecka - najgorzej jest się do dolegliwości przyzwyczaić.
_________________
Chciałbym już podziękować farmakologii.
 
     
subzero

Dołączył: 30 Wrz 2013
Posty: 556
Wysłany: 2015-08-15, 13:59    

djc: ignoruj posty Taeda. Czekaj cierpliwie na tomakina. Taeda to osoba wyjątkowo niekompetentna.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15395
Wysłany: 2015-08-16, 21:57    

Chelatację niby można w szpitalu przeprowadzić na NFZ, ale to już musiałbyś się jakoś dowiedzieć sam gdzie i jak w Twoim regionie. Ewentualnie możesz sprowadzać gdzieś z zagranicy tabletki z chelatorami. Najtańszy z nich - EDTA - niestety nie działa na rtęć, a szkoda, bo za dosłownie 10 zł byś miał kompletną terapię.

Niestety, nie ma "domowych" sposobów które usuwają rtęć z organizmu. Są jakieś niby zioła, ale czy naprawdę działają - ciężko powiedzieć, za mało badań przeprowadzono w tym kierunku. Albo poszukasz jakiegoś lekarza który zleci chelatację na NFZ (może być naprawdę ciężko), albo zajmiesz się tym sam, licząc się z kosztami - wcale nie takimi wysokimi, można to zrobić wlewami za parę tysięcy, można tabletkami za kilkadziesiąt zł.

Ja bym nic innego nie ruszał, nie badał i nie szukał, skoro miałeś zatrucie rtęcią które skończyło się aż tak poważnymi problemami. Nie powinno się mnożyć bytów ponad potrzebę, jest jedna diagnoza, nie ma co szukać dalej.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
djc 

Wiek: 34
Dołączył: 08 Lip 2015
Posty: 11
Wysłany: 2015-09-06, 17:05    

Żywoczerwone zmiany na skórze wysypało mi przy mononukleozie. Niepotrzebnie byłem leczony ampicyliną(ok 7dni) Jedna z lekarek nie rozpoznała mono. Po analizie historii choroby przypomniałem sobie słowa lekarza przy okazji wizyty związanej z diagnozowaniem mononukleozy - mówiła, że mam jeszcze chorobę skóry. Wszystko to miało miejsce przed zatruciem.

W temacie rtęci będę szukał kontaktu do ludzi, którzy odtruwają się tabletkami. Mam chrzestną farmaceutkę może mi pomoże z tymi chelatorami.

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz mianowicie mój organizm potrafi coś z siebie wywalić tzn. towarzyszy temu wysoka gorączka, palenie w jelitach, ból brzucha, silne zakłucie oraz ból w prawym boku - prawdopodobnie od wątroby, czuję się wtedy wyraźnie zdrowszy, mam więcej siły tyle, że na krótko. Ostatnia taka historia miała miejsce nad morzem w 2008r. Generalnie rewolucja w jelitach. Po takiej nocy jestem znacznie przytomniejszy a ludzie zwracają mi uwagę, że mam inne oczy tzn. pytają, czy założyłem kolorowe soczewki. Nie piszczy mi w uszach i mam jakby spokój w jelitach - podobne historie - tzn. trzeźwiejsze myślenie, brak pisku w uszach, lepsze widzenie miałem po lekach przeciwgrzybiczych wziętych po raz pierwszy w życiu. W 2005 leczyłem gardło (znowu). Po antybiotykoterapii wyszły grzyby drożdżopodobne w wymazie z gardła. Dostałem na to flukonazol. Miałem niezłe jazdy w jelitach. Brzuch mnie bolał potwornie. Obudziłem się znacznie przytomniejszy. Rano poszedłem do fryzjera , fryzjerka sama zapytała mnie czy brałem jakieś leki, zauważyła, że zaczęły mi rosnąć mocniejsze włosy czym wprawiła mnie w sporą konsternację i możesz wierzyć lub nie zaczęła nawijać o candidzie. (nie powiedziałem jej, że brałem przeciwgrzybicze)
_________________
Chciałbym już podziękować farmakologii.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15395
Wysłany: 2015-09-06, 17:48    

Możliwe, że masz rozwalony skład flory jelitowej - ale nawet w tym wypadku szukałbym przyczyny w zatruciu, jako że metale ciężkie potrafią rozwalić odporność, a grzyby to w zasadzie wyłącznie choroba wynikająca z braku naturalnej obrony.

"Wylecz" się z jednej rzeczy, o której wiesz na pewno że Cię dotyczy, potem szukaj innych. W ciele ludzkim wszystko się o siebie zazębia, więc bardzo możliwe, że zrobienie porządku z jedną rzeczą pomoże całej reszcie.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: