Na tym forum można dyskutować o naturalnych metodach wspomagania leczenia wszelkiego rodzaju schorzeń i przypadłości, łącznie z rakiem czy AIDS.
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Objawy nerwicy lękowej + ataki paniki
Autor Wiadomość
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 173
Wysłany: 2018-10-08, 17:53    

Zastanawiam się czym jeszcze, w miarę bezpiecznie, mógłbym wspomóc te wszystkie procesy metaboliczne, które do tej pory stały. 4 lata temu pisałeś o kreatynie w zestawie na zbicie homocysteiny, czy nadal to polecasz? Rozumiem, że ma to dostarczyć kreatynę z zewnątrz tak, aby proces metylacji skupił się na pozostałych elementach, a nie syntezie kreatyny?

A co do mojego samopoczucia to jest dziwnie... dalej mam te takie dziwne napady śmiechu (nastrój jest słaby / średni), ale głównie odczuwam ciągły niepokój (takie jakby poddenerwowanie). Dawno nie miałem czegoś takiego. Nie wiem czy coś zepsułem witaminami (tzn. uwidocznił się kolejny brak czegoś) czy tak ma być i powinienem to przeczekać.

Tak czy inaczej na pewno dalej zbijam homocysteinę, nawet jak będę musiał zwolnić tempo brania witamin (nieźle sobie musiałem jakoś nagrabić z tym co się dzieje w moim mózgu że mam tak koszmarne reakcje). 2 lata temu, przy poprzedniej kuracji homocysteinowej, po miesiącu spadła do 7.4, ale pozytywny efekt w samopoczuciu był po jeszcze następnym miesiącu albo i dłużej. Więc teraz daję sobie czas na zbicie jej do idealnego poziomu i od tego momentu odczekam ze 2-3 tygodnie, jak dalej będzie do dupy, to się będę martwił dalej.
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 173
Wysłany: 2018-10-11, 08:12    

Tak jak przypuszczałem potas spadł, chociaż jest to minimalny spadek (powinien jednak rosnąć, zważywszy na ilość w diecie), powiedzmy, że traktuję to z przymróżeniem oka, zobaczymy jaka będzie tendencja w następnych badaniach:
3,89 -> 3,83

Zastanawia mnie tutaj jedna rzecz, czy takie tempo zużywania potasu za jakiś czas minie? Tzn. czy organizm nadrabia teraz jakieś procesy które do tej pory były wstrzymane? Czy to jest właśnie normalne tempo, które w zdrowym organizmie ma miejsce?
Bo w przypadku tej drugiej wersji to ni cholery z aktualną podażą go nie uzupełnię. Postaram się dorzucić może jakiegoś banana do diety, będzie wtedy ponad 6000mg. Zastanawia mnie też czy nie mam jakiegoś ograniczonego wchłaniania potasu...
Tak czy inaczej trochę zwolnię chyba z witaminami przez kolejne 2-3 tygodnie, żeby potas mógł się trochę uzupełnić.

Moje MCV dalej jest na poziomie 92 (100% normy tu gdzie robiłem badania).

Bardzo ciekawe rzeczy wyszły w związku z homocysteiną, po ostatnich 2-3 tygodniach codziennego łykania niemetylowanych form kwasu (300mcg) i b12 (250mcg) jedno i drugie spadło, a homocysteina poszła do góry, wtf?

(pierwsza wartość to wyniki po miesiącu metylowanych form b12 (500mcg) i kwasu foliowego (200mcg))
kwas foliowy: 19,27 -> 10,9
B12: 856,7 -> 776,9

(do tej pory spadała)
homocysteina: 8,7 (po metylowanych formach) -> 8,6 (suplementacja wstrzymana) -> 8,1 (małe ilości metylowanych i zwykłych form) -> 8,8

Oznaczyłem też sobie trochę naiwnie kreatyninę, ale żeby mieć na tej podstawie informację odnośnie produkowanej kreatyny, to musiałbym jeszcze oznaczyć jej wydalanie z moczem i spojrzeć na to razem :-/ Tak czy inaczej wyszła identycznie jak 4 lata temu, kiedy zacząłem ten wątek:
0,78 [0,7 - 1,3]
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15285
Wysłany: 2018-10-16, 23:55    

Ja stawiam, że po prostu zalewanie organizmu witaminami "wymusza" nienaturalnie silną pracę na przykład nadnerczy, albo odwrotnie - blokuje ją. Jeszcze raz, nikomu tak sam z siebie nie spada poziom potasu, masz wywalone coś, co reguluje jego stężenie we krwi.

Zrób dokładne badania tych nadnerczy, z próbą z obciążeniem, to się robi w przychodni normalnie, ale jak dokładnie to wygląda - nie pamiętam, lekarza dopytaj, będzie wiedział.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 173
Wysłany: 2018-10-21, 11:58    

Jeżeli nic nie wyniknie z mojej koncepcji i dalszych testów to zrobię to badanie :-)

Ale, zwróć uwagę na badania, które wydają się nie potwierdzać tej teorii.

Faktycznie osób które mają niski potas nie jest dużo i pewnie większość z nich ma problem z regulacją tego pierwiastka przez organizm (nadnercza?). Tylko że w takich przypadkach jego wydalanie z moczem jest zbyt duże, przez co zaczyna go brakować. W moim przypadku organizm wydala go za mało. Więc albo w organizmie są jego nikłe ilości albo są odpowiednie ilości, ale organizm z nich nie korzysta (o ile jest to możliwe).

Przeczytałem masę artykułów związanych z potasem, które były w pubmed (i nie tylko) i konkluzja jest raczej taka, że większość potasu, którą dostarczasz organizmowi jest wydalana (na tej podstawie było przeprowadzone badanie jakości diety ludzi - ilości wydalanego potasu w moczu - założono, że duża podaż potasu, czyli też wydalanie = lepsza dieta). Nie pamiętam już teraz w ilu procentach, ale w olbrzymiej większości potas wydalany jest z moczem. Idąc tą teorią, patrząc na moje wyniki, wyszło, że mój organizm przyswaja około połowy tego co mu dostarczam. Co, patrząc na wiele badań (ilości wydalane przez innych ludzi), nie jest normalne, zważywszy że tego potasu miałem w diecie tyle co statystyczny człowiek. Tylko w artykułach gdzie ludzie (chyba były przypadki narkomanów) trafiali na SOR z hipokaliemią, z jakimiś tężyczkami i innymi mocnymi objawami okazywało się, że organizm wydala podobne ilości co u mnie.
Idąc jeszcze dalej, to co powiedziałeś, że szybko potas z taką ilością w diecie (aktualnie ponad 5500mg) by się uzupełnił może być jak najbardziej trafne. Ale w poprawnie działającym organizmie.

Druga sprawa to ten nieszczęsny kwas foliowy, który jak widać waha się w zależności od suplementu jaki przyjmuję (znowu, zaznaczam, że w diecie mam go od cholery, a niektóre suple mam podjęzykowe, i póki co wiem że one na pewno robią robotę). B12 kiedyś też była nisko, potem zalałem organizm mega dawkami w suplach, więc pewnie odłożyło się tego trochę w wątrobie. Pozostałych B nie badałem, ale śmiem przypuszczać, że też wyszłyby teraz niedobory.

Generalnie w diecie mam od pyty minerałów, w tym np. 300% żelaza, a ferrytyna przez ostatnie lata spadła i była na dość słabym poziomie jak na faceta - 50. Dopiero jak zrobiłem sobie miesiąc kuracji na sokach warzywnych z dużą ilością zieleniny ferrytyna wróciła do poziomu sprzed 4 lat - 90. Dodatkowo jakbyś mnie zobaczył na żywo, to od razu by Ci się na myśl nasunęło, że jestem niedożywiony :-P BMI woła o pomstę do nieba, oczy mega podkrążone, blady jak ściana.

Teraz do czego zmierzam, a moje przypuszczenia zataczają ponownie koło. Większość składników odżywczych, które teraz sobie dostarczam, pochodzi z pełnych ziaren zbóż, jem ich bardzo dużo. Myślę, że jest wystarczająca ilość przesłanek, które każą przypuszczać, że coś u mnie jest nie tak z wchłanianiem składników odżywczych (chyba, że w moich zbożach nie ma kompletnie żadnych wartości odżywczych, ale jest to raczej mało prawdopodobne, patrząc na ludzi odżywiających się gorzej, a nie mających takich problemów). Do tego dochodzą co jakiś czas problemy przypominające refluks. Ponownie zacząłem zmagać się z myślą, że może te zboża są w jakiś sposób szkodliwe, nie chcę tutaj brnąć znowu w podejrzenie celiakii, ale jakiś składnik, być może gluten tutaj robi coś brzydkiego. Badania genetyczne i 3 rodzaje przeciwciał nie potwierdziły celiakii, ale to i tak nie daje 100% pewności, musiałbym zrobić gastroskopię z pobraniem wycinków, a z moimi objawami się na nią nie wybiorę.

Dlatego zrobimy kolejny test, w najbliższych dniach odstawiam całkowicie zboża i gluten (w sumie nic innego z glutenem nie jem) na co najmniej miesiąc i zobaczymy jak to się potoczy (zamiast tego włączę jakiś ryż i kasze gryczaną). Powinienem to zrobić już dawno temu, ale oczywiście lenistwo wtedy wygrało. Mleka i jego przetworów od kilku miesięcy nie jem. Co prawda zdarza mi się teraz znowu jeść mięso, ale mogę z niego zrezygnować jak będzie trzeba. Zostaje więc gluten jako największy potencjalny alergen.

Dobrze by też było oznaczyć znowu elektrolity w dobowej zbiórce moczu przed przejściem na tę dietę, żeby potem, za miesiąc czy dwa móc to porównać. Zdaję sobie też sprawę, że przy zjechanych kosmkach jelitowych (jeżeli tak jest u mnie) może tak szybko się nie poprawić wchłanianie, więc zobaczymy głównie jak się będę czuł. Już na ten moment powinienem mieć 2x większą ilość wydalanego potasu, więc nawet z tego powodu ciekawi mnie co tam wyjdzie.

Na koniec jeszcze dodam, że od ostatniego posta miałem najlepszy tydzień do tej pory, nastrój był nieporównywalnie normalny do tego co się dzieje jak spadnie w otchłań depresji (znowu jechałem na podjęzykowych metylowanych formach b12 i foliowego, na zmianę z 300% pozostałych B). I oczywiście jak zwykle się to zepsuło :-P Może to być na plus dla Twojej teorii (znowu zalałem organizm witaminami w jeszcze większych ilościach), albo jakiś inny składnik się znowu zużył (potas, cynk, czy co tam jeszcze).
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15285
Wysłany: 2018-10-22, 06:01    

Z dobową zbiórką moczu i oznaczaniem w niej elektrolitów jest ten problem, że masz w niej odzwierciedlenie diety z ostatnich kilku dni, a nawet kilku godzin. Jeśli w dniu badania jadłeś tego potasu zbyt mało, albo nawet po prostu piłeś dużo więcej wody, to pomimo zwiększonego wydzielania w moczu, w badaniu wyjdzie że jest go mniej. Tak naprawdę jedyny dobry test to oznaczenie potasu po podaniu radioaktywnego izotopu, ale raz że tego nigdzie nie zrobisz, dwa - armata na muchę.

Ferrytyna i B12 to bardzo dobre wskaźniki niedożywienia, jeśli są nisko pomimo normalnej diety, to faktycznie powinieneś przyjrzeć się wchłanianiu w jelitach. Ale potas raczej wchłania się bez problemu, nawet jeśli są jakieś choroby utrudniające przyswajanie innych składników.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 173
Wysłany: 2018-10-23, 11:21    

Widzisz, dlatego teraz mam codziennie taką samą dietę, żeby zminimalizować ilość czynników które mogą wpływać na moje samopoczucie i wyniki badań :-P
I dlatego jestem w stanie porównać teoretyczną ilość minerałów z Excela z wynikami badań, oczywiście nie jest to doskonała metoda, ale jeżeli rozbieżności są tak duże jak tutaj, to jest coś nie halo...

Zerknąłem jeszcze na moje dawne badania, a dokładniej kreatyninę (która jak niedawno wspominałem jest na dość niskim poziomie) i kwas moczowy we krwi, który jak go badałem 2 lata temu wyniósł poniżej 1% normy. Te wszystkie rzeczy razem wskazują IMHO, że mój organizm jest serio niedożywiony. Nie wiem czemu wcześniej na poważnie do tego nie podszedłem, chyba łudziłem się, że w jakiś łatwy i magiczny sposób wszystko się naprawi, a te drobne wskazówki jak ten kwas moczowy są nieistotne.

Na dniach idę na kolejne badania, będę robił znowu dobową zbiórkę i oznaczę w niej również kreatyninę i kwas moczowy, będziemy mogli wtedy lepiej ocenić te parametry. I z ciekawości wyliczę sobie CHI (creatinine height index), zobaczymy czy jest już bardzo źle :-P

A jak tylko wrócę z badań to zaczynam dietę bez glutenu. Jeżeli to nie pomoże, to myślę, że będzie można wykluczyć, że to konkretny składnik pożywienia jest sprawcą złego wchłaniania. Modyfikowałem swoją dietę już tyle razy, raz była bogata w różne rodzaje produktów, raz mega uboga i nie wpływało to praktycznie w żaden sposób na mój stan, jedyny stały czynnik który zawsze był obecny to gluten, najpierw pszenny, potem żytni.

Mimo to oznaczę sobie też w końcu jakiś panel alergenów pokarmowych z krwi, bo nigdy tego jeszcze nie zrobiłem. Miałem robione testy skórne (nic), i nietolerancje IgG zależnie (też nic). Przypuszczam, że nic tam nie wyjdzie, ale trzeba to odhaczyć.
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 173
Wysłany: 2018-10-26, 19:13    

No to po badaniach...

W morfologii wyszła jakaś kupa (załącznik), mam nadzieję, że to przejściowe. Nigdy nie miałem leukocytów poniżej normy, a monocyty nigdy nie były tak wysokie.

Przez ostatnie 2 tygodnie byłem na podjęzykowych: metylowanych B12 i folianie, do tego 300% pozostałych B doustnie, tak jak przypuszczałem taki zestaw dał efekt:
kwas foliowy: 10,9 -> 11,23 (dziwnie mały ten wzrost...)
B12: 776 -> 853
homocysteina: 8,8 -> 7,4

Ale niestety znowu zużyło to potas:
potas: 3,83 -> 3,56 [norma od 3,5]

No i do kompletu zbiórka dobowa moczu (poprzednia zbiórka robiona kilka miesięcy temu):
wapń: 121,25 -> 86,8 [100 - 250]
potas: 21,2 -> 79,45 [25 - 125]
sód: 103,25 [40 - 220]
mocznik: 13,7 [25,68 - 42,8]
kreatynina: 1,09 [0,95 - 2,49]

I teraz tak:
- wydalanie potasu jest w końcu w normie, ale i tak nie odpowiada mojej podaży; wydaliłem ok. 3100 mg potasu przy podaży 5760 mg (organizm wydala z moczem jakieś 90%), co daje 60% tego co teoretycznie powinien wydalić (przy poprzedniej zbiórce było to ok. 50%)
- tak samo wydalanie sodu powinno być trochę większe, wychodzi 73% tego co zjadłem
- mocznik poniżej normy, co może IMHO wskazywać na niedożywienie białkowe
- CHI (creatinine height index) wyszedł 72%, czyli średnie niedożywienie :-P

Z ciekawości szukałem wczoraj badań podaży potasu vs jego wydalania i znalazłem takie coś: https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC5829621/
W tym badaniu ilość wydalanego potasu pokrywała praktycznie w całości to co zostało zjedzone, wydalanie sodu, co ciekawe, było większe.

Odnośnie tego białka zastanawiam się czy nie warto dorzucić jakieś niewielkie ilości odżywki białkowej (kiedyś już miałem taki pomysł), co o tym sądzisz?
Od wczoraj jestem na diecie bezglutenowej, zobaczymy za kilka dni jak będę się czuł, jeżeli to nieceliakalna nadwrażliwość na gluten to zmiany na plus powinny się pojawić w miarę szybko. Mam nadzieję, że to tu jest przyczyna, bo to najłatwiej będzie ogarnąć.

Jeżeli jednak to nie gluten, to może te monocyty są jakąś wskazówką w kierunku stanu zapalnego jelit, Leśniewski-Crohn czy coś? Tylko najciekawsze jest to, że ja za bardzo nie mam dolegliwości ze strony układu pokarmowego, czasami mam taki okres czasu, kiedy wieczorami doskwiera mi zgaga, coś jakby refluks. Jedyne co to mam codziennie gazy, nawet mega gazy momentami. Na chwilę obecną po zmianie chleba żytniego na gryczany gazów raczej nie ma, będę to obserwował. Brzuch mnie bardzo rzadko boli, ataki biegunek miałem 2 na przestrzeni 4 lat.

Screenshot 2018-10-26 at 18.49.31.png
Plik ściągnięto 7 raz(y) 79,93 KB

 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 173
Wysłany: 2018-10-30, 09:08    

Przy ostatnich badaniach zleciłem zrobienie panelu alergicznego, pokarmowego (21 alergenów). Dzisiaj przyszły wyniki. I tak jak przypuszczałem, nie wyszło tam kompletnie nic. Żadnych zwiększonych przeciwciał.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15285
Wysłany: 2018-11-03, 20:25    

Kurcze, a może po prostu źle sobie dietę dobrałeś? Jesteś PEWIEN, że tam jest tyle potasu, ile uważasz, że jest? Ciekawe w sumie, jakbyś przez tydzień jadł wyłącznie odżywki typu gainery, pił tylko wodę, do tego oczywiście multiwitamina, wtedy miałbyś 100% pewności ile tego potasu zjadłeś. I do tego suplementy w postaci chlorku potasu. Wtedy jakby w badaniu wyszło tego potasu w moczu mniej niż powinno, sprawa byłaby przyklepana.

Byłyby jaja jakby okazało się, że źle coś obliczyłeś w tej diecie, albo nie wiem, rośliny były z wyjałowionego pola.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 173
Wysłany: 2018-11-08, 17:29    

No tak mówią tabele ze składnikami odżywczymi, a policzone jest dobrze.
Poza tym czepiasz się strasznie tego potasu, a tu są inne poszlaki mówiące, że coś tu nie gra z wchłanianiem :-P

Teraz jestem po 2 tygodniach diety bezglutenowej i nie obserwuję polepszenia samopoczucia, żołądkowo jest może ciutek lepiej. Wczoraj za to miałem jakiś mega napad bólu nadbrzusza, jak jakaś mega kolka, który trwał godzinę, a potem lekkie parcie na wypróżnienie.

Ale do meritum: czy masz jakiś pomysł na permanentnie podwyższone monocyty?
W zasadzie to gdzieś tak od roku są one powyżej normy, w rozmazach ręcznych też często jest to 12% (norma do 8%), w poprzednim rozmazie automatycznym było to nawet 18%.
Moja ostatnia dietetyczka wymyśliła, że może mieć to związek z jakimś procesem chorobowym, autoimmunologicznym.

W morfologii 2 tygodnie temu miałem też poniżej normy leukocyty: 3,8. W dzisiejszych badaniach wyszło 4 (norma zaczyna się od 4.2).
Kilkukrotnie zwracałeś uwagę na moją niską ilość białych krwinek, ale nigdy jeszcze nie były poniżej normy. Jeżeli chodzi o moje samopoczucie to nie zaobserwowałem nic co by wskazywało na nagłą infekcję (chociaż wtedy one chyba rosną, a nie maleją?).

Wczoraj robiłem analizę mojego stanu + suplementacji (mam tabelkę gdzie jest zaznaczony ogólnikowo każdy dzień) i szczerze mówiąc to nie wygląda zbytnio na to, żeby suplementacja dawała jakieś jednoznaczne rezultaty, tak, że widać trend polepszania się. Na pewno zacząłem spać odkąd biorę witaminy B, wcześniej co 2-3 noc była koszmarem, ogólnie też jest jakoś lepiej. Jednak mimo tego co chwilę mam słabe dni, które często trwają kilka dni pod rząd, potem na kilka dni znowu jest spokój.
I teraz co ciekawe objawy jakie wtedy mam to poza neurologicznymi (niepokojem, jakimiś lękami, dziwnym "spowolnieniem / słabością", która występuje po jedzeniu, skurczem w karku), to również objawy ze strony układu pokarmowego, praktycznie tylko w takie dni występuje u mnie zgaga, do tego zdarzają się pobolewania brzucha.

Zastanawiam się nad jedną dziwną teorią, związaną z przerostem bakterii (albo innego gówna które tak reaguje), że jak zjem coś to bakterie wydzielają jakieś toksyny albo coś innego co wpływa na mój układ nerwowy? Albo po prostu co kilka dni coś tam dziwnego się takiego dzieje, umierają czy coś i przez to mam potem kilka dni z głowy? Jest to sensowne / możliwe?
Przed tym jak się u mnie posypało (tutaj ewidentnie przyczyną był problem z metylacją) przez wiele miesięcy jakkolwiek funkcjonowałem, ale właśnie często po jedzeniu miałem dziwne akcje jakby ze strony układu nerwowego, takie "napięcie mięśni", które musiałem przeczekać. Zaczynało się np. zaraz po zjedzeniu i trwało godzinę, po czym jak ręką odjął mogłem wrócić do pracy czy tam innych czynności i tak np. do następnego posiłku.

W następnym odcinku wrzucę wyniki badań, machnąłem:
- badanie ogólne kału (nigdy tego nie robiłem, a może trzeba było)
- kalprotektynę w kale (natchnął mnie kolega z wątku obok)'
- przeciwciała lamblii z krwi (nie jest to chyba idealne badanie, ale cóż)
- ANA1
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15285
Wysłany: 2018-11-12, 11:26    

Czepiam się potasu, bo to łatwo sprawdzić. Ustalasz dietę nie z tabelki, ale z torebki, gdzie masz odważone co do grama składniki odżywcze, wiesz co do miligrama ile przyjmujesz potasu, sprawdzasz ile wydalasz. Co z tego, że według tabelki masz nie wiem, 400 mg powiedzmy potasu w bananie, skoro w jednym będzie tego potasu 200, w drugim - 600, bo rosły na innych glebach?

Samodzielna ocena diety jest dość trudna i bardzo dużo osób się na tym rozkłada. Jakby to było takie proste, nie miałbyś całych klinik dla ludzi z anoreksją czy grubasów, jedni i drudzy przekonani, że jedzą idealnie. Przez internet nie wiem, czy umiesz to policzyć czy nie, dlatego staram się nabrać pewności - wymyślam test, który jest odporny na błędy "pacjenta".

A, też miałem podwyższone monocyty przez długi czas - zdaje się, że unormowały się po dokładnym wysprzątaniu pokoju. I konia z rzędem temu lekarzowi, który byłby w stanie wskazać taką przyczynę podwyższonego poziomu monocytów. Do czego dążę - szansa na to, że uda się wymyślić jakąś nawet wstępną diagnozę na podstawie jednego parametru krwi jest praktycznie nie istniejąca.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 173
Wysłany: 2018-11-24, 17:36    

No to jedziemy dalej. W sumie to ponownie mam takie wnioski jak w ostatnim poście.

Dla przypomnienia: od jakiegoś już czasu mam 2 tygodniowe cykle brania witamin B (gdzie żongluje kilkoma preparatami witamin B) które kończą się badaniami. Raz wychodzi na to że coś tam się wchłania, innym razem że nie, raz homocysteina do góry, raz w dół, to samo z potasem. Na chwilę obecną konkluzja jest raczej taka że lepiej działa to co zapodaję podjęzykowo.

Ale tak jak wtedy wspomniałem, dziwnie to wszystko wygląda, mniej więcej tak:
1. Zaczynam cykl brania witamin, załóżmy że jest to B komplex z metylowanymi formami na zmianę z podjęzykową B12 i folianem.
2. Przez 7-10 dni sobie działam całkiem nieźle, objawy się zmniejszają, jestem w stanie normalnie pracować w ciągu dnia, myśleć o normalnych sprawach.
3. Po tym czasie przychodzi dzień kiedy zaczyna się pierdzielić. Spada mi nastrój, pojawiają się jakieś wahania z mega depresją (w ciągu dnia nastrój lata we wszystkie strony), problemy ze snem (niepokój który nie pozwala spać) i teraz co ciekawe pojawiają się wtedy też problemy ze strony układu pokarmowego: zgaga, jakieś pobolewania brzucha, gazy, po jedzeniu czuję jakąś dziwną słabość, niekiedy zmęczenie (nie ma to nic wspólnego z poziomem cukru).
4. Trwa to sobie kilka dni i generalnie zazębia się z końcem cyklu / początkiem nowego. Potrafię wtedy zrobić 1-2 dni przerwy od witamin, po czym zmieniam np. preparat na inny. I po tych kilku dniach pogorszenia znowu wracamy do punktu pierwszego, gdzie w miarę normalnie żyję / pracuję, potem znowu się to pogarsza i występuje dokładnie taki sam zestaw objawów i tak w kółko.

Albo moja suplementacja jest jakaś beznadziejna albo coś się pierdzieli w tych jelitach.
Zapodałem sobie teraz w ciemno 3 dniową kurację węglem aktywowanym, rano, na czczo, jeżeli przyczyną byłoby coś związanego z bakteriami to powinno chociaż minimalnie pomóc.
Jestem wkurzony że jak robiłem krzywą cukrową i insulinową to nie wiedziałem o czymś takim jak test wodorowy, który może pokazać przerost bakteryjny. Gdybym o tym wiedział to zrobiłbym to za jednym zamachem.

Dodatkowo dalej trzymam dietę bezglutenową (właśnie mija miesiąc). Moje sińce pod oczami zmniejszyły się gdzieś o połowę. Ale przyczyn tego może być pewnie 1000.

Z badań na które czekałem:
- kalprotektyna wyszła niejednoznacznie: 54,40 (50 - 150 = należy diagnozować przyczyny stanu zapalnego - infekcje bakteryjne, pasożytnicze, nietolerancje pokarmowe oraz powtórzyć badanie)
- ANA9, które mi zrobili w kontekście tych monocytów wyszło dodatnio: stwierdzono obecność przeciwciał przeciwjądrowych o typie świecenia ziarnistym w mianie 1:320
- przeciwciał na lamblie brak

Machnę sobie jeszcze ANA3, zobaczymy czy wyjdzie tam coś mądrego.
Muszę jeszcze raz pobrać materiał na badanie ogólne kału, zrobię też posiew bakteryjny i krew utajoną. A kij wie i może coś tam wyjdzie. Ponoszę też materiał do badania na pasożyty (chociaż wątpię żeby coś tu wyszło).

Pewnie najlepiej byłoby zrobić pierdzieloną gastroskopię i może by się okazało że coś jest nie tak z kosmkami i sprawa by się rozjaśniła. Chociaż dziwne jest to cyklicznie lepiej / gorzej.

Niekiedy tu na forum była mowa o bakteriach które wytwarzają kwas mlekowy, może tu by coś mogło być na rzeczy i tłumaczyć moje dziwne akcje po jedzeniu? Dziwnie takie rzeczy mi się zaczęły dziać już wiele miesięcy temu, gdzie po zjedzeniu czegoś łapało mnie jakieś dziwne "napięcie", trzymało np. godzinę i pyk, mijało jak ręką odjął.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15285
Wysłany: 2018-11-26, 00:51    

Na pewno do niczego mądrego nie dojdziesz robiąc próby z witaminami, bo to może być tysiąc różnych przyczyn takiej reakcji organizmu. Stawiam, że po prostu nadmiar witamin wymusza pewne reakcje, które nie zachodzą bo na przykład organizm jest zbyt zmęczony żeby je prowadzić, po wymuszeniu będzie oczywiście załamanie, bo zmusiłeś go do pracy ponad jego możliwości.

Coś jak z amfetaminą - jak weźmiesz, przez chwilę jesteś bogom podobny, ale potem kilka dni chodzisz jak zombie.

Przy tych bakteriach powodujących kwasicę d-mleczanową powinno wszystko wyjść jak przy zwykłych testach na kwasicę mleczanową - jakimś podstawowym badaniem z krwi to wykrywasz, już nie pamiętam jakim, na wiki pod kwasicą mleczanową będzie.

Zwykła gastroskopia raczej nie wykluczy / nie potwierdzi celiakii, to jest jakieś bardziej skomplikowane wziernikowanie. Za niecałe 200 zł robią badania diagnostyczne w kierunku celiakii, ale żeby je wykonać nie wolno być na diecie bezglutenowej.

Ja całe życie byłem chudy, dopóki po prostu nie zacząłem liczyć kalorii. Ale tak dokładnie liczyć, uczciwie. Nagle okazało się, że nie miałem żadnych problemów z trawieniem, za to całkiem spore z jedzeniem. Może spróbuj przez jakiś czas jeść 3500 kcal?
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
lamia_gda


Dołączył: 30 Kwi 2009
Posty: 341
Wysłany: 2019-03-06, 13:54    

tomakin napisał/a:
fiuuu jaka homocysteinka...
[...]
- metylowany kwas foliowy


hej, ten _metylowany kwach - to jest tzw. aktywny folian? (znany też jako Metafolin® w produkcie Fembion?)
- rzuć jakiś konkretny prepart... dzięki
_________________
Nic się nie dzieje bez przyczyny.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15285
Wysłany: 2019-03-08, 03:42    

te preparaty co chwilę się zmieniają, nie śledzę - ale tak, o ten chodzi.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: