Na tym forum można dyskutować o naturalnych metodach wspomagania leczenia wszelkiego rodzaju schorzeń i przypadłości, łącznie z rakiem czy AIDS.
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Rtęć - kandydoza, alergie -odtruwanie protokołem Klinghardta
Autor Wiadomość
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-04, 17:53    

Wpływy psychologiczne:

Tutaj są niesamowite, ale przeważnie nie dostrzegane związki między zatruciem metalami i zagadnieniami psychologicznymi. Spostrzegłem, że często gdy pacjent ma przełom w psychoterapii, jego objawy tymczasowo pogarszają się. To jest często błędnie odbierane jako kryzys leczenia (aktywacja systemu immunologicznego). W tej sytuacji mocz pacjenta będzie często pokazywał wysoki poziom metali toksycznych, bez prowokacyjnie zastosowanego agenta. Psychologiczna interwencja doprowadziła do wypuszczenia toksyn głębiej umiejscowionych. Ja zbudowałem metodę na psychologiczne zagadnienia nazywaną: stosowaną psychoneurobiologią (applied psychoneurobiology, APN), która jest formą mięśniowego sprzężenia zwrotnego (muscle biofeedback) przy asyście konsultacji psychologicznych.

Pewnik Klinghardta i triada detoksykacji:
W trakcie doświadczeń odkryłem następujące prawdy: Każdy nie rozwiązany konflikt psycho-emocjonalny lub nie rozwiązana przeszły uraz jest przyczyną utraty zdolności do skutecznego rozpoznania i wydalenia substancji toksycznych. Także każde pogmatwanie lub limitowane kontakty z innym członkiem rodziny, niezdrowe relacje i niezdrowe nastawienie do życia ogranicza zdolność organizmu do samooczyszczenia. W rzeczywistości można przewidzieć z dużą dokładnością rodzaj skumulowanego metalu i innych toksyn, a również części ciała, gdzie są ulokowane, jeśli wiemy jaki typ nierozwiązanych konfliktów psycho-emocjonalnych występuje u pacjenta i w jakim wieku zdarzenie miało miejsce.

Każdej nie rozwiązanej kwestii psychologicznej odpowiada równoważna ilość toksyn w ciele.

Kiedy pacjent zaczyna efektywne odtruwanie na poziomie fizycznym, stłumiony materiał emocjonalny przenosi się z nieświadomości do bardziej zewnętrznej, podświadomej części mózgu. Zamiast czuć się lepiej z powodu zmniejszenia ładunku trucizny, pacjent często zaczyna doświadczać nieprzyjemnych stanów wewnętrznych, jak napięcie, niepokój, zasmucenie lub gniew. To jest zwykle mylnie rozumiane jako efekt uboczny medykamentów użytych dla detoksykacji, lub jako nieokreślona detoks-reakcja. Jeśli się nie uporamy z tym materiałem emocjonalnym, ciało zatrzymuje wydalanie kolejnych toksyn – napięcie lub sprzeczność pomiędzy nie rozwiązanym materiałem pscho-emocjonalnym a już wydalonymi fizycznie toksynami jest za duże. Oba są nie bilansują. Jeśli nie zostanie wykonana odpowiednia interwencja psychologiczna jako następny krok leczenia, detoksykacja nie może dalej postępować. Rzeczy się dodatkowo komplikują przez zwiększoną podczas odtruwania aktywność mikroorganizmów jak grzyby, pleśnie, bakterie, wirusy, priony i różne gatunki mycoplasmy. Insektycydy, herbicydy, konserwanty drewna, rtęć i inne toksyny są używane przez nas w jednym celu – by powstrzymać wzrost mikroorganizmów i innych niechcianych szkodników w otoczeniu zewnętrznym (pola uprawne, materiały z drewna, środki konserwujące żywność, itd). Kiedy te toksyny zostaną wprowadzone do naszego wnętrza (przez łańcuch pokarmowy, powietrze, wodę, kontakt skórny lub plomby amalgamatowe) one mają takie samo działanie na nas. Powstrzymują wzrost mikroorganizmów – więc także szkodzą komórkom naszego ciała. Kiedy pacjent jest odtruwany z tych środków, mikroorganizmy mogą wzrastać bez kontroli, odtąd rozmnażanie mikrobów nie jest już dłużej utrudniane przez truciznę. Paradoksalnie to jest toksyna wywołana osłabieniem naszego systemu immunologicznego, co umożliwia mikroorganizmom wejście do naszego systemu na pierwsze miejsce. Raz ustalone, są one trudne do opanowania i usuwanie toksyn nie jest dłużej możliwe. Organizm potrzebuje pomocy do eliminacji infekcji. Infekcje schowane wcześniej, rozwijają się dopiero w trakcie odtruwania z rtęci. Historycznie, ten fakt jest dobrze poznany: rtęć była używana całkiem skutecznie do leczenia przeciw krętkom wywołującym kiłę. Niektórzy ludzie umarli z powodu efektów ubocznych leczenia, ale wiele osób żyło po wyplenieniu infekcji. Na odwrót - zdarza się, że kiedy wycofamy rtęć z naszego ciała, spirochetes, streptococci i inne mikroorganizmy nastręczają się w wielu ukrytych miejscach (jak czerwone krwinki ciała, kość szczękowa, w zaplombowanych kanałach zębowych, w szarych komórkach mózgu itp.).
Mikroorganizmy używają swoich indywidualnych neurotoksyn do stopniowego zdobywania kontroli nad naszym systemem immunologicznym, naszym zachowaniem, myśleniem i każdym aspektem naszej biochemii. Są to toksyny mikrobów, które odpowiadają za wiele, jeśli nie za najwięcej objawów pokrewnych truciznom, nie zatruwające się samodzielnie.


Zakumulowanym toksynom odpowiada w ciele równoważna ilość organizmów chorobotwórczych. (Milieu theory of Bechamp)

Pacjenci, którzy zostali zainfekowani Borrelia burgdorferi, krętkiem wywołującym boreliozę, często są nieświadomi swojej choroby. Mogą oni mieć nieco bolące i zmęczone stawy, ale nic alarmującego. Jednakże częstokroć zaczynają dostawać więcej objawów w trakcie, lub po zakończonym sukcesem programie detoksykacji. Mogą oni doznawać objawów podobnych do stwardnienia rozsianego, jak zanik mięśni, zwiększone poziomy bólu, odrętwienia, zmęczenie lub osłabienie mentalne. To samo jest prawdziwe dla mycoplasmy, streptococci, tuberculosis i innych. Jednakże jest istotne, by spodziewać się tymczasowo zwiększonego namnażania mikroorganizmów w trakcie skutecznego programu detoksykacji. Jest pewien utajony okres w którym mikroorganizmy są już oprzytomniałe, a system immunologiczny jeszcze nie. W tym czasie lekarz musi przepisać lekarstwa antygrzybiczne, antybakteryjne, antywirusowe i antymycoplasmowe. Ja preferuję naturalne roztwory, które są często wystarczające – w każdym razie lepsze w długim stosowaniu niż medykamenty – takie jak mrożony, suszony czosnek, pszczeli propolis, złoto koloidalne i mikroprądy. System immunologiczny u pacjenta z nierozwiązanym materiałem psycho-emocjonalnym i odgrodzonymi toksynami jest niezdolny do rozeznania i eliminacji mikroorganizmów istniejących w zatrutych częściach ciała. Części te służą dla tych organizmów jako miejsca schronienia i wylęgania. Niefortunnie zostały one nazwane „organizmami podstępnymi” co implikuje, że one działają w sposób tajemniczy, niemożliwy do przewidzenia oraz że się nauczyły uchylać przed doskonale rozwiniętym i funkcjonalnym systemem immunologicznym. Zachodzi tu obawa, że one powoli zyskują kontrolę nad nami i że nie możemy z tym nic zrobić. Możemy, jeśli rozumiemy triadę detoksykacji.

Pewnik detoksykacji:
Każdemu nie rozwiązanemu konfliktowi psycho-emocjonalnemu lub urazowi odpowiada równoważna ilość zakumulowanych toksyn i równoważna ilość organizmów chorobotwórczych. Aby skutecznie odtruć ciało trzy kwestie muszą być zaadresowane jednocześnie.



Triada detoksykacji:

• Odtrucie fizycznego ciała
• Leczenie ukrytych mikroorganizmów i pasożytów
• Leczenie nie rozwiązanych kwestii psycho-emocjonalnych
_________________
To smutne, że głupcy są zawsze tacy pewni siebie, a mędrcy tak pełni wątpliwości /Bertrand Russel/
 
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-04, 17:54    

D. Konkluzja

Odtruwanie pacjenta z metali ciężkich może być doświadczeniem eleganckim i łagodnym lub jak jazda na kolejce wysokogórskiej. Problemy które trafiają się mogą być zawsze rozwiązane przy pomocy testowania reakcji autonomicznej (autonomic response testing, ART). Bez użycia ART i adresowania kwestii psychologicznych z APN, program odtruwania może być nie satysfakcjonujący, niekompletny, czasem niebezpieczny i może nie prowadzić do poprawy. Rekomendujemy, aby każdy pacjent przechodził program detoksu pozostając pod nadzorem doświadczonych i wykwalifikowanych lekarzy praktyków. Jest jeszcze więcej metod podejścia do detoksykacji metalu. Jednakże, wiele dróg osobiście doświadczyłem, także nie prowadzących do kompletnego rozwiązania problemu - okazało się krótkowzrocznymi. Lekarze praktycy powinni unikać krótkoterminowych interwencji na rzecz rozwiązań długoterminowych i nie powinni bagatelizować głębi i wielkości problemu.
_________________
To smutne, że głupcy są zawsze tacy pewni siebie, a mędrcy tak pełni wątpliwości /Bertrand Russel/
 
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-04, 17:55    

Koniec protokołu. Dalej jest jeszcze 8 stron bibliografii, ale to chyba niepotrzebne? ;)

Jest tego trochę, ale bez obaw. Z mojej praktyki wynika, że wystarczy chlorella, kolendra + suple i dieta. Należy uważać na możliwe objawy retoksyfikacji rtęci z ukrytych miejsc np. zaburzenia widzenia, drętwienia, mrowienia, pieczenia i inne wymienone wyżej.
1. Startujemy od chlorelli.
2. Kolendra. W zalezności od ilości zakumulowanej rtęci (ilość plomb x ilość lat) i stanu ogólnego (niektórzy lepiej znoszą rtęć, inni gorzej) wprowadzamy stopniowo kolendrę. Po kilku/kilkunastu tygodniach startujemy od kilku kropli nalewki na goracą wodę przed snem. Ja używałem nalewki ze zmielonego ziarna, ale teraz można kupić suszone liście wśród przypraw. Nie wiem na ile są skuteczne.

Czosnek, magnez

W razie wystąpienia objawów retoksyfikacji natychmiast odstawiamy kolendrę i zwiększamy dawkę chlorelli.

Potem wprowadzamy suple - selen i cynk. Rtęć zajmuje miejsce selenu w komórkach i bez selenu, nie da się jej stamtąd wykurzyć.

To tak w skrócie. Teraz opiszę dokładniej na przykładzie tej 33 letniej dziewczyny.

W chwili kiedy ją poznałem miała 2 spore plomby amalgamatowe. 3 lata wcześniej usunęła 3 lub 4 plomby, które nosiła przez co najmniej 10 lat, co świadczyło o dużej ekspozycji na rtęć. Wymiana 3 plomb na raz bez asekuracji Chlorellą była, jak się zdaje, powodem ogromnych problemów - przez okres tygodnia leżała bliska śmierci. W chwili kiedy ją poznałem była jeszcze wychudła, cera żółtoblada, grzybica paznkocia, pochwy. Po 3 miesiącach kuracji skóra zaróżowiła się, co jej dermatolog przyjął z radością i poprosił o protokół Klinghardta. Przyczyną żółtej cery była jak mi się wydaje ogólnoustrojowa Candydoza. Rtęć zabija bakterie, które naturalnie egzystują w jelitach i w to miejsce namnażają się w sposób niczym nieskrępowany grzyby Candida. Podobnie rtęć zabija naturalną florę zatok, candida rozmaża się, tworząc plechę.

Leczenie było utrudnione także dlatego, że jednym z zaleceń jest dieta wysokobiałkowa. Tymczasem nie tolerowała jajek, mięso w niewielkich ilościach, tylko niesmażone, baranina, wołowina, indyk. Do kuchni trafiły zatem ryby i ser mozarella.

Opiszę w skócie metodę postępowania:

1. Najpierw zaaplikowałem gotowaną marchew na czczo. Przez 2 tygodnie zjadała 30-50 dag. To miało zaleczyć nieco dwunastnicę i jelita.

2. Równolegle chlorellę i miksturę Słoneckiego.

W ciągu 2 miesięcy trochę poprawił się jej apetyt. Przed usuwaniem plomb należało sprawić aby zaczęła lepiej tolerować pokarmy. Obserwacja objawów reemisji.

3. Dwa tygodnie przed zabiegiem zwiększona dawka chlorelli. Na szczęście dobrze ją tolerowała.

4. Usunięcie pierwszej plomby. Obserwacja objawów neurologicznych. Wystapił jeden i słaby- krótkotrwałe zaburzenie widzenia. Chlorella zwiększona po objawie.

5. Po miesiącu kolejny zabieg. Poszło gładko.

6. Po 2 tygodniach włączyłem suplementację selenu i cynku. Rtęć zagnieżdża się w komórkach nerwowych w miejsce selenu i bez tego pierwiastka trudno ją ruszyć. Dodatkowo olej z pestek dyni, który jest bogaty w selen i inne pierwiastki śladowe. Olej lniany jako źródło omega-3

7. Po 2 miesiącach od zabiegu zacząłem ostrożnie włączać nalewkę z kolendry. Kolendra aktywuje rtęć (podrywa) z jej kryjówek.


I tak przez rok. Jak wspomniałem po 3 miesiącach skóra zaróżowiła się. Grzybica pochwy i paznokcia zniknęła zdaje się po pół roku. Ostrożnie włączała coraz więcej pokarmów i warzyw. Po roku, na wiosnę odkryła ze zdumieniem, że słońce jej już nie uczula. Trądzik różowaty, przez ktory cierpiała straszne męki, niezrozumiałe dla nas mężczyzn zmniejszył się o 70-80%. Rumień na policzkach był teraz delikatny.

Odtruwanie zwykle jest prostsze. Ten przypadek był szczególnie trudny :)
 
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15590
Wysłany: 2014-07-04, 19:39    

wooo, jakie wypracowanie... ale przesunę to potem do jakiegoś innego działu, w tym są "moje" artykuły z którymi sam osobiście się zgadzam i jak kogoś odsyłam do działu "artykuły", odsyłam go do "mojej" wiedzy.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15590
Wysłany: 2014-07-04, 19:43    

Aha, w tym wypadku nie zadziałało żadne "usunięcie rtęci", tylko zwykłe uzupełnienie cynku oraz selenu, co spowodowało podniesienie naturalnej odporności.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
flojd

Dołączył: 29 Wrz 2013
Posty: 280
Wysłany: 2014-07-04, 20:26    

W sumie protokół Cutlera jest bardziej przekonywujący. Odnoszę wrażenie, że najpierw można by było zastosować prot. Cutlera, a następnie ten wyżej opisywany gdy już rtęci jest wystarczająco mało.
Czemu w tym protokole nie wspomina się o ALA i czemu chelatatorami jest kolendra i chlorella, a nie wcześniej wymienione DMSA, EDTA?
Czemu nie ma nic na temat wsparcia jelit, wątroby i nadnerczy?

Aha, i na końcu pewna nieścisłość. Miksturę Słoneckiego stosuje się chyba na czczo, a równolegle podawana była marchewka na czczo, to co w końcu?
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-04, 20:54    

tomakin napisał/a:
Aha, w tym wypadku nie zadziałało żadne "usunięcie rtęci", tylko zwykłe uzupełnienie cynku oraz selenu, co spowodowało podniesienie naturalnej odporności.


Sorry, ale chyba nie czytałeś dokładnie. Wczytaj się dokładniej. Dziewczyna była uczulona przez lata na słońce, nie mogła nosić niczego metalowego, nawet suwaka, miała kandydozę. To też z braku odporności? Trądzik różowaty też z braku odporności? Po odtruciu to wszystko przeszło. Poza tym selen i cynk są toksyczne wobec dużej koncentracji rtęci.

Mężczyzna 64 lata oprócz wymienionych w pierwszym poście miał też wybitne wyczulenie na wszelkie nadajniki. W pobliżu nadajników bolała go głowa. On nie łykał cynku, tylko chlorellę i trochę kolendry. Spotkałem go po 2 latach - skończyła się bezsenność, problemy gastryczne. Odtruł się samą tylko chlorellą, choć nie wiadomo, czy do końca się odtruł, w każdym razie główne dolegliwości przeszły.
Ostatnio zmieniony przez Sambor 2014-07-04, 21:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-04, 21:08    

flojd napisał/a:
W sumie protokół Cutlera jest bardziej przekonywujący. Odnoszę wrażenie, że najpierw można by było zastosować prot. Cutlera, a następnie ten wyżej opisywany gdy już rtęci jest wystarczająco mało.
Czemu w tym protokole nie wspomina się o ALA i czemu chelatatorami jest kolendra i chlorella, a nie wcześniej wymienione DMSA, EDTA?
Czemu nie ma nic na temat wsparcia jelit, wątroby i nadnerczy?

Aha, i na końcu pewna nieścisłość. Miksturę Słoneckiego stosuje się chyba na czczo, a równolegle podawana była marchewka na czczo, to co w końcu?


A czy po wypiciu 30 ml mikstury nie jesteśmy nadal na czczo? ;) Pijemy miksturę, czekamy 15 min. zgodnie z zaleceniem i jemy marchew gotowaną.
NIe znam protokołu Cutlera. DMSA odtruwa przez nerki. Powierzchnia nerek jest niewielka i łatwo mogą zostać zapchane, a powierzchnia jelit to połowa stadionu. Sam na sobie testowałem DMSA w bardzo niewielkich dawkach i nerki się odezwały. Słyszałem również o przypadkach śmierci po zabiegu dożylnej chelatacji EDTA z powodu nerek. Na jakimś forum widziałem też wpis dziewczyny odnośnie MSM: tata kupił MSM, ale ma słabe nerki i mnie to przekazał... Prawdopodobnie mężczyna ten był zatruty metalami ciężkimi, które MSM jako grupa sulfo- zaczęła intensywnie wyrzucać w moczu.

Poza tym, mechanizm odtruwania chlorellą jest bardziej skuteczny. Wątroba zbiera toksyny z całego ciała i usiłuje je wydalić wraz z żółcią. Niestety, większość metalu wchłania się z powrotem przez zakończenia nerwowe DNS w jelitach. Dlatego podaje się chlorellę pół godziny przed posiłkiem, aby była w dwuanstnicy i na początku jelita cienkiego i zaabsorbowała rtęć w swoich komórkach. Wątroba zbiera również z układu limfatycznego.
Tymczasem chalaty (DMSA, EDTA itd) operują tylko na krwi. Zamiast chelatów wystarczy zastosować czosnek abu wspomóc proces główny.
Ostatnio zmieniony przez Sambor 2014-07-04, 21:31, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-04, 21:28    

flojd napisał/a:

Czemu nie ma nic na temat wsparcia jelit, wątroby i nadnerczy?


Nie znam prot. Cutlera i powodów dla których wspierać wątrobę i nadnercza, a szczególnie jelita. Jelita mają problem z Candidą, która w obecności rtęci rozmnaża się niepohamowanie. Rtęć grzybowi nie szkodzi. Grzyb ją nawet absorbuje, dlatego zabijanie miksturą Słoneckiego Candidy może uwolnić rtęć z martwych komórek. Grzyb wwierca się swoją witką w ścianę jelita usiłując stworzyć plechę. Stąd nieszczelne jelita - tysiące mikronadżerek. Chlorella sama w sobie działa odkwaszajaco, zawiera ogromne ilości vit B6 i B12, sama w sobie jest osłoną jelita. No i oczywiście marchew z olejem lnianym - vit A. Marchew się stosuje przy leczeniu wrzodów.
Może wsparcie nerek? Kiedy usuwasz chelatami - DMSA, EDTA etc. to faktycznie problem z nerkami...
 
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-04, 21:47    

Miałem pewien kłopot z ustaleniem priorytetu. Mikstura Słoneckiego składa się z aloesu, oleju i cytryny. Olej wywołuje skurcz woreczka żółciowego i wytrysk żółci. Tymczasem w żółci jest rtęć. Więc przydałaby się pierwsza chlorella, aby mogła zaabsrbować tę rtęć. Ponieważ dziewczyna miała prawdopodobnie wrzody zołądka/dwunastnicy, postanowiłem na początek zaleczyć je przez kilka dni miksturą i marchwią i potem wprowadzić chlorellę przed miskturę. Najpierw należało ją postawić trochę na nogi, aby mogła lepiej tolerować pokarmy. Czyli najpierw kolejność była taka:
- mikstura
- po 15 minutach chlorella
- po 30 minutach marchew polana olejem lnianym

Po tygodniu:
chlorella, 30 minut- mikstura, 15 minut - marchew
Marchew była tylko przez tydzień, zaleczyła bóle wrzodowe i nie była już potrzebna.
Ostatnio zmieniony przez Sambor 2014-07-04, 22:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-04, 22:51    

tomakin napisał/a:
wooo, jakie wypracowanie... ale przesunę to potem do jakiegoś innego działu, w tym są "moje" artykuły z którymi sam osobiście się zgadzam i jak kogoś odsyłam do działu "artykuły", odsyłam go do "mojej" wiedzy.


Z szacunku do Twojej wiedzy i zaufania jakim Cię darzę, wolałbym abyś się zgadzał z Klinghardtem. Ten facet ma w kwestii detoksu 30 lat doświadczeń, a pod wykładem ponad 200 pozycji bibliografii. Mam wkleić? - 8 stron. ;)
 
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15590
Wysłany: 2014-07-05, 10:39    

Tym facetem który wyleczył się z "alergii na nadajniki" przekonałeś mnie w zupełności - do tego, że to jedna wielka ściema :D

badano setki takich "nadwrażliwców", w bardzo prosty sposób - sprawdano, czy będą dostawać tych swoich objawów przy fałszywym nadajniku. Jak się okazało, "alergia na fale elektromagnetyczne" występuje tylko wtedy, gdy ktoś takiej osobie powie, że jest na te fale wystawiona. Dopóki gość się nie dowie, to może mieć za ścianą u sąsiada całą dużą radiostację - i nic nie poczuje.

tak, reakcje hiperalergiczne biorą się między innymi z chronicznych infekcji wywołanych brakiem odporności. Podniosłeś kobiecie odporność i bum, wyzdrowiała. Powiedziałeś jakiemś zaburzonemu umysłowo facetowi że masz lek na nie istniejącą chorobę którą gość sobie wmówił - tadam, efekt placebo i gość wyzdrowiał.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-05, 11:08    

Bardzo mnie zasmuciłeś tym postem... :-( Wygląda na to, że wg Twojej wiedzy, badań, które czytałeś, nie ma przewlekłego zatrucia rtęcią. A te problemy są z czego innego. Na sobie przekonałem się, że po 25 latach zniknął problem moich chronicznych zatok. Pewnie powiesz, że to przez cynk... Cynk brałem nie raz wcześniej na skórę i jakoś nie pomógł. Uczulenie na obrączki, suwaki to też z braku odoporności?

Zasmuciłeś mnie dlatego, że miałem nadzieję, dzięki Twojej wiedzy, ilości przeczytanych badań, wyleczyć moją znajomą z SM. Ta wypowiedź podważyła mocno Twoją wiarygodność. Rtęć to temat na którym się co nieco znam i widzę, że jesteś w tym temacie niezbyt obeznany, a raczej głosisz uparcie jakąś swoję wizję. Oby nie było podobnie z SM, bo Twoje wypowiedzi w kwestii SM zrobiły na mnie wielkie wrażenie.

Może jest tak, że te wszystkie badania, które przeczytałeś w różnych tematach, są wytworem tylko Twojej klawiatury? :(
 
 
     
Sambor 

Wiek: 55
Dołączył: 04 Lip 2014
Posty: 209
Wysłany: 2014-07-05, 12:13    

Wątpliwości zaczynam mieć także, bo skoro tak uparcie bronisz swoich tez (autorytetu?) i nie wiem co się dzieje z kilkoma chorymi na SM z tego forum, które zaczęły suplementację i potem znikły? Pomogło, nie pomogło... Jeśli by to pomogło, to byłyby chyba dalej na tym forum głosząc dobrą nowinę...

Mój przypadek z chronicznymi zatokami, to nie był był brak odporności. Nie byłem chorowity. To skumulowanie dwóch czynników - skrzywienia przegrody nosowej i plomb amalgamatowych. Kiedy jesienią złapała mnie grypa lub zwykłe przeziebienie, to przez całą zimę miałem przytkane zatoki, słaby przedmuch, zmuszony byłem oczyszczać palcem nos niemal bez przerwy. I tak co roku. Latem słońce przysuszało zatoki - teraz wiem, że to plecha Candidy była. Są w tym temacie opracowania. Rok w rok. Głowa mnie przez to pobolewała, trudno było o jasność myślenia. Poza tym nieszczelne jelita - ciężkość po zjedzeniu czegoś z konserwantami. Byłem wyczulony nawet na piwo - tylko Brok Sambor dobrze się wchłaniał - stąd mój nick ;-) , gorszej jakości piwa stały mi w żołądku i ogólnie źle się po nich czułem. Ogólnie mało energiczny byłem pomimo stosowania od kilku lat diety bez chleba i bez ziemniaków. Minęło 7 lat od wyrzucenia ostatniej plomby i odtruwania. Nie mam problemu z zatokami, głowa czasem pobolewa, ale rzadko. Jasność myślenia, więcej energii. Żadnych problemów z konserwantami, piwo każde dobrze wchodzi.
_________________
To smutne, że głupcy są zawsze tacy pewni siebie, a mędrcy tak pełni wątpliwości /Bertrand Russel/
 
 
     
subzero

Dołączył: 30 Wrz 2013
Posty: 622
Wysłany: 2014-07-06, 01:07    

Sambor: mnie zasmuciło, że nie znasz protokołu Cutlera, dlatego odsyłam do dyskusji na temat jinx.pl z tomakinem. Ciekawy jestem kto twoim zdaniem ma rację.
http://zdrowiej.vegie.pl/...ighlight=#58177
http://zdrowiej.vegie.pl/...ighlight=#58903
http://zdrowiej.vegie.pl/...ighlight=#60466
http://zdrowiej.vegie.pl/...ighlight=#60884
http://zdrowiej.vegie.pl/...ighlight=#62044

W skrócie, chodzi o to, że kolendra może zaszkodzić, wprowadzić rtęć do mózgu z innych tkanek, skąd o wiele trudniej ją wydalić .
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: