Na tym forum można dyskutować o naturalnych metodach wspomagania leczenia wszelkiego rodzaju schorzeń i przypadłości, łącznie z rakiem czy AIDS.
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: tomakin
2010-07-20, 14:13
nerwica
Autor Wiadomość
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15605
Wysłany: 2007-04-29, 04:51    Nerwica na tle lękowym

Ktoś ma? Albo ma znajomych, którzy mają? Na moim starym foro było parę osób, co się przyznawały do ataków, tu też są - ale nie podam personaliów, niech same się wypowiedzą :D W sumie, gdybym sam nie miał tego przez jakiś czas, pewnie nigdy bym się nie dowiedział, że to istnieje. Albo wierzyłbym, że da się to jakoś "pokonać" siłą woli czy charakterem. No cóż, chemii się nie przebije.

Ja miałem dość krótkotrwały epizod, wywołany zatruciem chemicznym które rozregulowało na jakiś czas pracę gruczołow + paroma jeszcze czynnikami - było, minęło, ale są ludzie, co mają to codziennie, przez całe życie. Poznałem, opiszę może dla tych, co nie mieli "przyjemności".

Ogólnie objawem są ataki paniki. Ale nie takiej zwykłej. Panika ta jest kompletnie irracjonalna. Nie ma żadnych, ale to żadnych przyczyn. Występuje co prawda w pewnych okolicznościach, ale nie jest przez "ofiarę" z tymi okolicznościami wiązana.

Jak wygląda taki atak? Chory nagle, ni z tego ni z owego, jest ogarnięty falą wgniatającej w ziemię paniki. Jest przekonany, że za chwilę umrze, serce mu się zatrzyma, wie, że nie ma żadnej nadziei, żadnego sensu - jako że nie ma obietku, którego mógłby się bać, więc nie ma jak od lęku ucieć. To coś jak... hmmm... wyobraźcie sobie, że coś was swędzi. Prosto to sobie wyobrazić, co? Ok. A teraz wyobraźcie sobie, że swędzi was jak cholera, ale... nie wiecie CO was swędzi. Po prostu macie same objawy towarzyszące swędzeniu, oprócz jego samego. To właśnie coś takiego, potworny lęk, ale nie ma tego, czego człowiek się boi. Nie wyobrażam sobie, po prawdzie, gorszego odczucia.

Na dodatek, atak powoduje gigantycznego kopa adrenaliny (tętno naprawdę bije rekordy, na granicy możliwości uszkodzenia organizmu), jak to przy adrenalinie - ciężko się oddycha, organizm odbiera to jako "duszenie się", na co reaguje jeszcze większą paniką. Zamknięty krąg.

?eby nieco przybliżyć, opiszę może swój pierwszy atak.

Siedzę z kumplem, czekamy na zamówioną pizzę. Wszystko OK, piękny pozytywny klimat, komentarze nt wystroju lokalu w kontekście nawiąza? do subkultury afryka?skiej, takie tam. Nagle - bum, kopniak od adrenaliny. Coś nie tak. Serducho zaczyna walić jak oszalałe, wszystkie dzwięki docierają jak zza ściany, takie dziwne wrażenie, jakby patrzyło się na samego siebie z boku. Kompetnie nie wiedziałem, co się dzieje. W ogóle nie byłem tego w stanie zidentyfikować jako "strach". Może dlatego, że z natury jestem pozbawiony instynktu samozachowawczego (ci co mnie znają, wiedzą, hehe). Po prostu ogarnęło mnie jakieś dziwne, obce uczucie, którego nie byłem w stanie racjonalnie sklasyfikować.

Wszystko OK, minęło, zastanawiałem się potem co to było - coś z sercem? Zła praca któregoś z gruczołów dokrewnych? Nic to, wracam do domu, cały dzie? OK, na drugi seria ćwicze? na te? dzie? (byłem w trakcie ciągu treningowego). 20 podciągnięć na drążku na półoddechu, znacznie przyspieszyło pracę serca, dla rozregulowanych gruczołów to wystarczyło. Tym razem atak naprawdę solidny - leżę i zastanawiam się, co to do cholery jest? Dalej nie kojarzę, że to zwykły strach. Strach? Ja? Który nigdy w życiu się nie bał? Leżę, stosuję oddechowe techniki medytacyjne w celu relaksacji - zero, tai chi - zero, tsunami (medytacja w ruchu) - nic.

Jakieś 2 tygodnie potem, po dłuuugich doszukiwaniach się w googlu i skojarzeniu, że to występuje w pewnych ścisle określonych okolicznościach, po wzięciu pod uwagę dodatkowych czynników (mało w gacie parę razy nie narobiłem, hehe, a wiadomo że robi się w gacie ze strachu), po badaniach lekarskich eliminujących jakiekolwiek przyczyny organiczne (zdrowy, że aż wstyd), domyśliłem się w ko?cu - ja się po prostu bałem :D

Gupi lekarz przepisał mi jakieś tablety na bazie extasy (tak, biega o ten narkotyk), na swoje szczęście nie wykupiłem recepty - uzależnienie od nich to już koniec. Ciągnęły się przez jakieś parę miesięcy, byłem przez ten czas wyłączony z życia, potem zanikło. Co ja się nakląłem na skretyniały organizm. Czlowiek chce iść na spacer do lasu, jak zazwyczaj, a tu reakcja lękowa na opuszczenie domu. I głupi organizm robi wszystko, żeby człowieka zmusić do zawrócenia. Heh, tego się nie da opisać - a nikomu nie życzę, żeby przeżył.

Ok, teraz parę słów o tym, skąd się to cholerstwo bierze.

Można się z takim czymś urodzić. Przerypane. Bez chemii człowiek nie będzie w stanie funkcjonować.

Można się czymś zatruć. Substancje działające depresyjnie na serce czy rozregulowujące pracę błędnika, wszelkiego rodzaju narkotyki (głównie te legalnie dostępne w każdej aptece), ogólnie - wszystko, co może rozregulować pracę gruczołów dokrewnych, zwłaszcza adrenaliny i noradrenaliny.

Można rozregulować silnym stresem. W czasie takiego stresu zmienia się struktura sieci neuronowej, póki nie wróci do normy - ma się przerypane :D

Można rozregulować ciągłą obecnością bodźców stresogennych - to już zwykły mechanizm powstawania nerwicy, kto wie jak to działa ten wie, kto nie - nie chce mi się teraz tłumaczyć :D



Jak często występuje? Heh. bardzo często, wbrew pozorom. Co i raz komuś napomknę, a tu - "o, ja też mam"


W następnym odcinku - jak to cholerstwo leczyć :D W sumie... hmm... jestem jedyny, któremu przeszło, z tych co znam? To daje słabe rokowania.... :P
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
truman 


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 109
Wysłany: 2007-04-29, 08:23    

Zatrucie chemiczne ? Ciekawe od czego ? Od wypicia Ludwika pewnie ? A ja głupi myślałem że po tym "ludwiku" dostaje się chevroleta i jeździ się szukać dupeczek jak w słynnym już filmie i wogóle jest fajna sprawa...
Co do pytania - nie nie miałem. Ale znam "z podwórka". To jak i flashbacki.
 
 
     
wish 
coffee

Dołączyła: 24 Lut 2007
Posty: 31
Skąd: wwa
Wysłany: 2007-04-29, 19:12    

widać od razu ze u lekarza nie byłeś, bo pojecie nerwicy dawno wyszło z użycia, radzę sie udać, jeśli Ci to przeszkadza rzecz jasna...
_________________
całość nie jest tym samym, co suma jej części ..
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15605
Wysłany: 2007-04-29, 19:19    

Co kto używa to mały problem, od zmiany nazwy nie zmieni się choroba :D Dokładniej, tak właśnie zostało to zdiagnozowane przez 2 niezależnych lekarzy (pa?stwowy i prywatny) jakoś rok temu.

U mnie to był - jak pisałem - krótkotrwały, acz dość pouczający epizod. Heh, spróbuję podesłać tego linka znajomym "nerwicowcom"
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
wish 
coffee

Dołączyła: 24 Lut 2007
Posty: 31
Skąd: wwa
Wysłany: 2007-04-30, 06:39    

nie chcę byc beszczelna :-P wybacz, ale pytanie samo mi sie nasuwa, czy macie jakąś wspólną cechę np. palicie zioło? :mrgreen:
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15605
Wysłany: 2007-04-30, 13:41    

Zielsko akurat ma działanie dokładnie odwrotne - może nawet cofnąć objawy nerwicy (opinia lekarzy) :P
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
U-234 


Wiek: 48
Dołączył: 23 Kwi 2007
Posty: 1
Wysłany: 2007-04-30, 22:16    

hmm,widziałem cos podobnego-napad dusznosci na tle nerwicowym;co do lęku -mam po ostrym przepiciu ale nei tak intensywnie jak tomo ;-)
 
     
moklobemid 
lekarz dy?urny


Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 12
Wysłany: 2007-05-03, 00:08    

Te, tomakin, rzuć nazwą tego leku, bo nic na bazie mdma w sprzedaży nie ma i jestem po stokroć ciekawy jakie "ekstazy" Ci lekarz przepisał ;) Na nerwice o podłożu lękowym stosuje się tak odrębną od wszelakich używek grupę leków, że z mdma nie da się tego skojarzyć.

Co do etiologii..nijak ma się ona do pracy gruczołów dokrewnych i serca. To są jedynie jedne z następstw wystąpienia napadu lęku. Zresztą na ogół nerwica objawia się długotrwałym stanem lękowym a nie napadowo. Aczkolwiek i same napady się zdarzają w lżejszych stanach.
_________________
za krUla!
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15605
Wysłany: 2007-05-03, 00:12    

Chodziło o jakiś selektywny inhibitor zwrotnego wychwytu serotoniny, już nie pamiętam który. To takie extasy na działanie długofalowe.

A co do gruczołów dokrewnych, to jak najbardziej. Przecież te stany lękowe to nic innego, jak wpakowanie do krwiobiegu hormonów w niewłaściwych proporcjach.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
moklobemid 
lekarz dy?urny


Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 12
Wysłany: 2007-05-03, 00:27    

primo: selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny to popularne leki przeciwdepresyjne. Przykład? Prozac, po polsku fluoksetyna, Bioxetin. Mdma nie jest selektywnym inh. wychwytu zwrotnego serotoniny tylko dopaminy. Stąd takie, a nie inne działanie iksów, w ko?cu rozchwianie gospodarki dopaminergicznej odpowiada np za stany paranoidalne.

secundo: stany lękowe to zaburzenia transmisji neuronalnej hamującej. W szczegóły wnikać nie będę, jednak to co się dzieje np z pracą serca, mięsni nijak się ma do pracy gruczołów dokrewnych, tylko do wzmozonego pobudzenia adrenergicznego i cholinergicznego. To są reackje neuronalne, tyle że obwodowe. Za tym idą reakcje narządowe, dlatego czujesz panikę itp. Wszystko leży w Twojej głowie..
_________________
za krUla!
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15605
Wysłany: 2007-05-03, 01:15    

No dobra, z ekspertem kłócić się nie będę

ale i tak zrobiłem ładniejszego newslettera :D
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
marynata

Dołączył: 02 Maj 2007
Posty: 42
Wysłany: 2007-05-04, 22:45    

moj znajomy zaczal tak miec gdy sprobowal odstawic marihuane. Spedzil iles tam w osrodku, lyka jakies prochy i juz sie niczego nie boi i jest zadowolony z zycia. Az mu zazdroszcze.
A mi sie zdarzylo pare razy w autobusie najczesciej silne kolatanie serca wlasnie jakby ze strachu. Ale powiazac to mozna troche z tym, że bylam w trakcie zrywania wspolpracy inaczej rozstawania sie ze swoim bratem alkoholikiem.
Ale jak tak piszecie, to wybiorę się do lekarza. Lepiej zapobiegac niz leczyc
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15605
Wysłany: 2007-05-04, 23:01    

Ja tam u lekarza byłem tylko po to, żeby wyeliminować przyczyny organiczne (choroba serca czy coś podobnego). Leków żadnych nie brałem, to można (o ile nie jest wrodzone) wyleczyć samemu. Lekarze mają to do siebie, że zależy im na takiej terapii, po której pacjent przyjdzie jeszcze raz.. i jeszcze.... :D
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Casablanca 


Dołączyła: 15 Lut 2007
Posty: 25
Skąd: nie z tego swiata
Wysłany: 2007-05-06, 12:04    

W nic bardziej aktualnego nie można bylo trafić, to jest coś co mnie dopadło w te dni dosłownie.
Przyczyny : potworny, długotrwały stress.
Częstotliwość występowania: co parę lat, zawsze jako skutek podnormatywnego stresu.
Objawy: stany lękowe, trudno to opisać, może to się zdarzyć na pustkowiu bardzo przyjemnym, może w ludnym, przyjaznym miejscu. U mnie występuje z niesamowitymi skurczami mięsni, tak silnymi, ze wrazenie jest jaby mialy popekac wszystkie kosci, plus owszem objawy zawalu conajmniej.
Diagnoza: nie stwierdzono zadnych przyczyn, wszystkie mikro/makro elementy, witaminy w normie, przyczyn fizycznych brak.
"Leczenie" - silne srodki przeciwbolowo-tonujace, zostalam ostrzezona ze to moze uzaleznic. Za wiecej dziekuje.

Tylko nie mowcie, ze nalezy omijac stresy, rownie dobrze mozna omijac zycie.
_________________
http://maesteria.blog.onet.pl
 
     
marynata

Dołączył: 02 Maj 2007
Posty: 42
Wysłany: 2007-05-06, 23:59    

a ja u siebie to się zastanawiam czy to nie jest niedobór b12. zdaje mi się, że im dalej od zastrzyku, tym gorzej.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: