Na tym forum można dyskutować o naturalnych metodach wspomagania leczenia wszelkiego rodzaju schorzeń i przypadłości, łącznie z rakiem czy AIDS.
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Nerwica leczona witaminą B
Autor Wiadomość
Zarobaczony 

Dołączył: 23 Lis 2011
Posty: 42
Wysłany: 2020-02-06, 18:46    Nerwica leczona witaminą B

Siemanko.
Mam szybkie pytanie do osób leczących nerwicę witaminą B12 i B Complex.
Rok temu miałem pierwszy od 5 lat powrót nerwicy lękowej, mimo że byłem na podtrzymującej dawce antydepresantu. Zrobiłem badania i okazało się, że poziom mojej witaminy B12 był dość niski (200 przy normie od 190). Zacząłem się suplementować i po około 1.5 miesiąca minęło mi, po w miarę systematycznej poprawie.
W grudniu zeszłego roku odstawiłem antydepresant i już w styczniu czułem pierwsze symptomy powracającej depresji/nerwicy (po 11 miesiącach od suplementacji). Zrobiłem badanie witaminy B i było jej 240, czyli też dość nisko. Zacząłem suplementację (2000 - 3000ug dziennie) i pierwsze zniknęły myśli depresyjne, ogólnie miałem jakieś lęki, ale czułem się jakbym był na delikatnych środkach uspokajających i lekceważyłem je, bardzo poprawiła mi się koncentracja, nie mam derealizacji, lęków przed wyjściem z domu lub przed śmiercią. Ale mam pewien problem, który bardzo mnie niepokoi. Czuję się trochę jakbym zażywał antydepresant, który dopiero się rozkręca, mianowicie lęk raz się pojawia, potem znika. Przy czym raczej nie mam zmian nastroju. Nastrój jest w miarę stabilny, ale mimo tego czuję się trochę jak dr Jekyl i Mr Hyde gdy lęk pojawia się i znika. Wczoraj w chwili złego samopoczucia zapisałem się do psychiatry i oczywiście przepisała antydepresant, od internistki po wielu prośbach dostałem 10 zastrzyków z B12 ale w dawce 100ug. Przy moich wcześniejszych epizodach nerwicy, lęk był ciągle. Mniejszy, większy ale ciągle gdzieś się czaił i samopoczucie było do kitu, teraz to rollercoaster i martwi mnie to. W momencie gdy czuję się dobrze, to uważam, że to bardzo dobra droga z tą suplementacją, w momencie gdy lęk wraca i siada samopoczucie to chcę się poddać i brać antydepresanty. Nie wiem też, czy samopoczucie nie siada przez to, że bardzo kiepsko śpię (po kilka godzin) i dochodzą mi objawy, które interpretuję jako nerwicowe, a tak naprawdę są z niewyspania. Ciężko mi to zweryfikować bo przez nerwicę jestem na lekkim stand by i nie odczuwam praktycznie zmęczenia (w zeszłym roku było identycznie). Czy to z moją czachą jest coś nie tak, czy tak to właśnie może działać?
  
 
     
Zarobaczony 

Dołączył: 23 Lis 2011
Posty: 42
Wysłany: 2020-02-06, 19:55    

Chyba sam sobie odpowiedziałem, ale chętnie posłucham innych opinii. Jak teraz analizuję sytuację, to do momentu kiedy normalnie spałem (zeszły tydzień) to nawet nie przyszło mi do głowy żeby iść do lekarza, bo wszystko szło w dobrym kierunku. Od niedzieli do wtorku spałem łącznie ~4 godziny, a z wtorku na środę nie spałem wcale i to mogło znacząco wpłynąć na moje samopoczucie. Chociaż bezsenność to może być progress choroby...
  
 
     
subzero

Dołączył: 30 Wrz 2013
Posty: 611
Wysłany: 2020-02-07, 22:01    

Radzę ignorować opinie innych użytkowników niż tomakin. Tomakin jest tu jedyną kompetentną osobą.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15527
Wysłany: 2020-02-16, 10:08    

Jeśli masz niski poziom B12, to siłą rzeczy musisz mieć jakiś problem, który do tego doprowadził. Fatalna dieta? Złe wchłanianie w jelitach? Krwawienia z przewodu pokarmowego? Problem z wątrobą? Coś musi być na rzeczy.

Co jest tu istotne - nie ma raczej opcji, żeby mieć niedobór wyłącznie B12, są może ze 2 schorzenia, które do tego prowadzą i przy nich poziom jest z reguły dużo niższy, przy całej reszcie ma się niedobory wszystkiego.

Przy nerwicach z reguły jest tak, że gdy się już pojawią, to nie znikają od razu, nawet gdy wyleczy się ich "przyczynę", rozregulowany mózg potrzebuje czasu i spokoju, by dojść do siebie. Nie wiesz, czy wyleczyłeś przyczynę, a nawet jeśli - to minęło za mało czasu.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Zarobaczony 

Dołączył: 23 Lis 2011
Posty: 42
Wysłany: Dzisiaj 20:33    

Od wielu lat mam Alat lekko ponad lub w górnych granicach normy i podwyższoną bilirubinę. Wątroba przebadana na wszelkie możliwe sposoby (włącznie z biopsją) i niby wszystko jest OK. Od 10 lat nic w tym względzie się nie pogarsza. Mam permamentną sraczkę i odruch wymiotny od początku stycznia, więc może jest coś z jelitami, albo somatyzacja nerwicy. Póki co biorę probiotyki. Uzupełniam też elektrolity i nawadnianiam się. Odruch wymiotny jest już coraz rzadszy.
Pisałem tu jakieś 9 lat temu. Wtedy moja nerwica wykluczyła mnie z życia na ponad rok, a następne 2 lata dochodziłem do siebie. Teraz zareagowałem od razu i praktycznie normalnie funkcjonuję. Suplementuję multiwitaminę dla sportowców, B complex i B12. Czasami dorzucę magnez i Omega 3, ale nieregularnie. W tym momencie dokucza mi tylko poczucie niepokoju. Początkowo było przez cały czas, teraz z reguły pojawia się rano i znika. Wydaje mi się, że lęk jest coraz mniejszy, ale nie wiem, bo wyszedłem z pętli nerwicowej, nie analizuję ciągle mojego samopoczucia, nie porównuję, mam dobry humor, nawet gdy odczuwam ten niepokój i nie boję się kontaktu z innymi ludźmi, minęła gonitwa i depresyjne myśli, a także zmęczenie psychiczne. Nawet jak miałem ataki dużego niepokoju to nie trzęsły mi się ręce, a serce nie biło mocniej. W zeszłych epizodach nerwicy ciągle czułem się jak pijany i miałem zawroty głowy, lęk nie opuszczał mnie praktycznie przez cały czas. Nie mam poczucia choroby psychiczne i derealizacji! Terapia działa :) Nie sądziłem, że jest możliwość redukcji lęków bez terapii antydepresantami.
Zmniejszyłem dawkę B12 i sprawa z bezsennością się unormowała. Mam nadzieję, że efekty będą stałe i mój stan się nie pogorszy, a ja w spokoju zdiagnozuję co mi naprawdę dolega. Podejrzewam niedobór czynnika Castla w żołądku. Nie czuję się jeszcze zupełnie zdrowy, ale tak jak mówiłem nie mam poczucia choroby psychicznej i chyba wszystko zmierza w dobrym kierunku. Często czuję się lekko zmęczony fizycznie, tak jakby miała mnie rozboleć głowa, ale ta nie boli. Wtedy wystarczy, że zamknę na chwilę oczy, odprężę się i przechodzi. Będę się tutaj dzielił moim samopoczuciem, może komuś pomoże to znaleźć pocieszenie i nadzieję na wyzdrowienie :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: