Na tym forum można dyskutować o naturalnych metodach wspomagania leczenia wszelkiego rodzaju schorzeń i przypadłości, łącznie z rakiem czy AIDS.
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Proszę o wskazówki.
Autor Wiadomość
aron

Dołączył: 16 Mar 2016
Posty: 139
Wysłany: 2018-06-18, 07:41    

tomakin napisał/a:
Skąd ile miałeś? 330 B12? Całkiem normalny wynik jak dla wegetarianina, u weganina byłby dziwny. Masz całe mnóstwo jedzenia fortyfikowanego B12 - płatki śniadaniowe, soki z dodatkiem witamin, do tego jakieś multiwitaminy, ale piszesz że nie brałeś. Masz też sporo w jajkach czy w nabiale.


Nie jadłem i nie jem żywności przetworzonej od chyba 15 lat kompletnie,nabiału tez nie za dużo (właściwie tylko ser,mleka kompletnie nie piję), jaja to miesiącami potrafiłem nie zjeść.

To nie jest normalny wynik,trochę się naczytałem ludzkich przypadków, ludzie na zwykłej diecie mieli po 200-250 ,
a np. wegetarianka z podobnym stażem straciła czucie w nogach,chodzi najprawdopodobniej o czucie głębokie (wynik lekko poniżej normy),nie mam już nią kontaktu wiec nie mam pojęcia czy jest jakaś poprawa, oby.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15026
Wysłany: 2018-06-19, 04:56    

Jak straciła czucie, to dorobiła się pewnie stwardnienia rozsianego czy innej podobnej choroby, a Ty jej wmawiasz niedobory B12.

To są normalne wyniki dla wegetarianina, nie podałeś jednostek, ale dla mężczyzny w Twoim wieku (zgaduję że koło 30-40) przeciętny, statystyczny wynik to około 500 pg/mL, a zdarzają się zdrowi ludzie z wynikami pod 1000. Jeśli masz geny umożliwiające dobrą konserwację witaminy, to 330 po 20 latach diety na której są niskie dawki B12 (ale są) będzie wynikiem dokładnie takim, jakiego należy się spodziewać.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
aron

Dołączył: 16 Mar 2016
Posty: 139
Wysłany: 2018-06-21, 14:41    

Widzę ,że ciężki def ;),
Niczego jej nie wmawiałem, zanim napisała do mnie sama doszła co jest grane, masz tu cytat z jej maila;

Kod:
1 maja złamałam nogę w kostce podczas schodzenia po schodach. Operacja, śruby, druty itp. Po wyjęciu jednej ze śrub mogłam w końcu zacząć normalnie chodzić na początku września. I wtedy się właśnie okazało, że nie jest tak jak przedtem, że chodzę, ale jakbym za chwilę miała się przewrócić. Myślałam, że tak jest po złamaniu nogi, czekałam do wizyty u ortopedy w październiku, a on orzekł, że to nie ma nic wspólnego. Potem szukanie i okazało się, że skoro nie jadłam mięsa od ponad 20 lat to może niedobór witaminy B12. Okazało się, że na początku listopada miałam jej 129


jakby miała sm to nie ma się czym martwić, sam napisałeś przecież można to wyleczyć w miesiąc...[/code]
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15026
Wysłany: 2018-06-24, 00:57    

Sam pomyśl, przez 20 lat nie je mięsa i wszystko jest OK, żadnych objawów niedoboru, a tu nagle po złamaniu nogi zupełnie przypadkiem aktywują się niedobory i laska ma problemy z tą nogą, właśnie tą która była zlamana. No co za zbieg okoliczności.

Jest naprawdę dużo badań poziomu B12 u wieloletnich wegetarian, niektórzy po 20 latach potrafią mieć poziom ponad 500. Spada im i to mocno, ale nie wszystkim tak samo.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
tomek.franek900

Dołączył: 05 Cze 2018
Posty: 37
Wysłany: 2018-06-26, 06:58    

Odzywam się po przerwie.

Wróciłem do zdrowego żarcia, ale przede wszystkim sportu kilka razy w tygodniu. Biorę aktualnie: bilobil intense 1 dziennie, maglekB6 1 dziennie, witamina b12 (500) 1 dziennie plus kompleks witamin centrum energia.

Badania mam zaplanowane na przyszły tydzień dopiero. Opóźniam je celowo, bo po przerwie 2 tyg. ten stan bycia pijanym jakby zmalał u mnie. Albo się do niego przyzwyczajam po prostu i mniej go odbieram.

NATOMIAST

dostrzegłem jedną rzecz, która nie daje mi spokoju. Mianowicie, gdy usiądę, stoję, patrzę nieruchomo w jakiś punkt przez dłuższy czas - ten stan bycia pijanym znika. On się ukazuje TYLKO I WYŁĄCZNIE gdy się przemieszczam, jest ruch. Ostatnio dużo biegałem. Koledzy namówili mnie na mecz piłki nożnej. Po 30 minutach gry czułem się jakbym wrócił z karuzeli-wesołego miasteczka. Musiałem usiąść, posiedziałem te 10 minut i już poczułem się lepiej.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15026
Wysłany: 2018-06-27, 02:44    

na mój rozum to by mogło wskazywać na problemy z tymi "kamyczkami" w błędniku, jak się poruszasz to one też się poruszają, ale to już musiałby laryngolog ocenić. Może jest odwrotnie niż piszę.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
tomek.franek900

Dołączył: 05 Cze 2018
Posty: 37
Wysłany: 2018-09-25, 10:02    

Odzywam się ponownie po przerwie.

Dalej "walczę" z moimi dziwnymi objawami. Im dłużej to trwa tym bardziej jestem świadomy tego, jak mogę to opisać Wam i liczyć na ewentualne wskazówki.

Nie zrobiłem jeszcze (zrobię wkrótce) kompleksowego badania błędnika, ale: zrobiłem badanie USG tętnic dogłowowych (wszystko w porządku, ok), zrobiłem badanie MRI głowy oraz kręgosłupa szyjnego i czekam na wyniki.
Zostało mi zrobienie ponownie badania krwi po przerwie oraz badania na wykluczenie boleriozy.

Do rzeczy:
Najbardziej dolegliwe i niebezpieczne są od czasu do czasu pojawiające się u mnie zawroty głowy (czasami dość silne), ale mam listę charakterystycznych objawów:
- gdy znajduje się w pomieszczeniach, w których jest duża ilość przedmiotow, elementów czuje się jakbym był pijany. Ten stan nasila się bardzo mocno w galeriach handlowych, małych pokojach, w momencie gdy chodzę, poruszam się. Paradoksalnie zanika np., gdy oglądam telefon, wpatruje się w telewizor, laptopa.
Gdy chodzę mam wrażenie "cofania się". Bardzo dziwne, ale tak jest.

W mojej ocenie są to bardzo podobne objawy do tych, które daje słynna derealizacja z zakresu psychiatrii. Jednakze ja z tego pakietu objawów, jakie daje derealizacja mam jedynie uczucie bycia na przysłowiowej fazie i dokuczliwych zawrotów głowy. Byłem więc u neurologów i psychiatry. Zdiagnzowali u mnie zaburzenia somatyzacyjne (pod wpływem silnego stresu). Powiedzieli, że nastąpiło u mnie rozregulowanie gospodarki chemicznej w mózgu, a konkretnie za duża ilość adrenaliny i spadek dopaminy czy tam serotoniny.

Zaproponowali leczenie lekami SSRI, a konkretnie asertin w małych dawkach. Trochę pogooglowałem o tych lekach i czytałem o wielu skutkach ubocznych tych leków. Czy ktoś miał do czynienia z tym? Nie chce sobie pogorszyć i się truć. Na forach polskich dot. zaburzeń nerwicowych, lękowych itp. są ludzie, którym ten dziwny stan minął bez konieczności zażywania leków.

Proszę o odpowiedź.
 
     
subzero

Dołączył: 30 Wrz 2013
Posty: 503
Wysłany: 2018-09-25, 15:15    

tomek.franek900 napisał/a:
, jak mogę to opisać Wam

Ale przecież tylko tomakin jest tu kompetentną osobą. Proszę tak nie pisać, bo tylko kusisz niekompetentny osoby do robienia zamętu.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15026
Wysłany: 2018-09-28, 22:58    

Jesteś pewien, że masz zawroty głowy? Może to po prostu atak lękowy, człowiek wtedy czuje się jak pijany, ale zawrotów głowy nie ma. Lekarze już widzę postawili diagnozę nerwicy lękowej, ale lekarze bardzo często dają pierwszą lepszą diagnozę, żeby tylko pozbyć się pacjenta - niemniej może się okazać, że mają teraz rację.

Tylko z tym ssri bym uważał, na forum zaraz obok jest wątek gościa, który to gówno zaczął brać, teraz jest impotentem. To dość częste powikłanie po tych pseudolekach.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
tomek.franek900

Dołączył: 05 Cze 2018
Posty: 37
Wysłany: 2018-10-04, 07:05    

Zawrotów głowy de facto nie mam obecnie, choć kilka miesięcy się one pojawiały. Odczuwam permanentne zaburzenie równowagi w momencie gdy idę. Jakbym był pijany. Zauważyłem też ostatnio, że organizm zaczął się już tym męczyć i w momencie gdy idę i odczuwam ten stan mimowolnie zamykają mi się powieki i zaczynam się meczyć.

neurolog powiedziała ze tylko leki ssri mogą mi pomoc. Nie wiem czy jej wierzyc bo tez mowila o powikłaniach z męskimi narządami... :/
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15026
Wysłany: 2018-10-05, 01:04    

znasz moją opinię o ssri, jak nie znasz - to poczytaj

http://depresja.lekiznatury.net.pl/ssri.html

jeśli masz diagnozę nerwicy czy depresji, a tylko wtedy dostałbyś te tabletki, to masz dwie witryny na ten temat - link do jednej jest akapit wyżej, do drugiej to

www.nerwica.vegie.pl

Podsumuj mi proszę, co do tej pory robiłeś z rzeczy opisanych na stonkach, w miarę dokładnie, czyli jeśli brałeś jakiś suplement, to jaką dawkę i jak długo.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
tomek.franek900

Dołączył: 05 Cze 2018
Posty: 37
Wysłany: 2018-10-08, 06:23    

wstyd się przyznać ale poza: dwoma wizytami u laryngologa, usg tętnic dogłowowych, rezonansem głowy i szyi nie zrobiłem więcej.

muszę zacząc jakąs supelementacje. Czy sa jakies suple które mogą (i sa bezpieczne) zastapic leki ssri?

Wybiore się jednak na ponowne kontrole blednika i zrobie może manewr epleya? Bo ja odczuwam przy chodzeniu, ruszaniu głową nieustanne zaburzenie równowagi. Tak jak pisałem - jakbym był pijany. Nie mam w sumie innych objawów. Ignoruje to ale prawie wariuje juz z tego powodu. Jest to tak nieprzyjemne.

Da się sprawdzić poziom adrenaliny, serotoniny w mózgu w badaniu krwi?
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 170
Wysłany: 2018-10-11, 18:25    

Pozwolę sobie zabrać głos, bo widzę, że chcesz iść w brzydkim kierunku.

Na wstępie powiem, że miewam trochę podobne akcje do Twoich, co prawda u mnie ostatnio objawy zmieniają się dość dynamicznie, ale często mam (miałem) problemy z fokusem wzroku podczas obrotu głowy, jakbym potrzebował kilku sekund żeby wzrok mógł się zainstalować w jednym punkcie, dodatkowo taka szybka zmiana punktu na którym mam wzrok powoduje niepokój. Do tego zdarzają mi się zawroty głowy do takiego stopnia, że muszę się trzymać czegoś idąc, bo mam wrażenie, że się przewrócę. Jeszcze co do wzroku, kompletną katorgą były dla mnie np. markety, duże przestrzenie z miliardem przedmiotów, przestrzenie z jednym wzorem, np. chodnik z kostki brukowej na którą patrzę idąc, jakby mój umysł nie ogarniał wszystkiego co widzi.
Na pocieszenie mogę dodać, że w tym momencie tego nie mam, jest to ewidentnie związane z moimi objawami nerwicowymi.

A co do SSRI, to tak w skrócie, każdej osobie która stoi przed dylematem czy po nie sięgnąć zaleciłbym zastanowienie się co nas interesuje, nasze zdrowie czy to żeby szybko wrócić do funkcjonowania likwidując objawy, a nie przyczynę.

Ja swoją przygodę z SSRI / SNRI / benzodiazepinami przeszedłem 13 lat temu i wydawało mi się, że znalazłem rozwiązanie swoich problemów. Nie znalazłem wtedy żadnych materiałów, które pokazałyby mi inną drogę, prawdziwą drogę zaburzeń psychicznych (to forum odkryłem dopiero 4 lata temu). Byłem w takiej rozsypce, że musiałem się ratować benzo. Potem test masy SSRI, które na mnie kompletnie nie działały, co najwyżej wywoływały objawy uboczne, które mogą być różne, przeżyłem totalną bezsenność wywoływaną przez jeden "lek", pogłębienie objawów nerwicowych / derealizacji / słabości przez inny. Zaburzenia związane z erekcją to chyba standard, pamiętam że jeden z "leków" z tego powodu zmieniałem. Na docelowym było lepiej, ale osiągnięcie orgazmu wymagało dłuuugiego czasu. Moim docelowym "lekiem" było SNRI, effectin. Byłem na nim trochę jak robot, kompletnie nie ruszały mnie sprawy, które u normalnych ludzi powodują smutek. Z jednej strony było to ciekawe, z drugiej, czy tak chciałbyś żyć (nie, nie jestem jedynym przypadkiem który tak się czuł)?

Teraz jeszcze należałoby powiedzieć kilka słów o SSRI. W ludzkim organizmie neuroprzekaźniki takie jak serotonina służą do przekazywania informacji pomiędzy neuronami. W uproszczeniu możemy przyjąć, że serotonina transportuje informację, po czym jest rozłożona. SSRI działa tak, że ogranicza rozkład serotoniny, przez co zwiększa się jej stężenie w mózgu. Problem jednak jest taki, że skąd wiesz że akurat to jest powodem Twojego samopoczucia? Może to nie niska ilość serotoniny, a dopaminy? Albo jakiegoś innego neuroprzekaźnika?
Poza tym biologia / biochemia zna sporo reakcji które występują w organizmie ludzkim, które mają wpływ chociażby na syntezę tych neuroprzekaźników. Innymi słowy jakaś reakcja szwankuje, w związku z czym w mózgu jest za mało serotoniny czy tam czegoś innego. Czy takie SSRI to wyleczy? Nie, SSRI powoduje sztuczną zmianę w działaniu mózgu, tak żeby na chama zwiększyć ilość jednej substancji (mimo iż nie wiadomo co tak naprawdę jest przyczyną). A co za tym idzie i przed czym przestrzega tomakin - nie wiadomo czy po odstawieniu takich leków mózg wróci do normy, czy coś nie ulegnie "uszkodzeniu", jak w przykładzie człowieka, który został impotentem.
Generalnie podstawy do stosowania SSRI są dość naiwne i dlatego też ich skuteczność jest szczerze mówiąc słaba.

Teraz dalej, psychiatria praktycznie kompletnie pomija wiązanie objawów z potencjalnymi przyczynami (m.in. niedoborowymi), które mogą je wywołać, mało jest artykułów tego typu, chociaż ostatnio widziałem ciekawą publikację, która porusza kwestie miliarda przyczyn które mogą powodować depresję, tego że jest do dyspozycji masa badań które można wykonać, żeby znaleźć przyczynę i stworzyć dla pacjenta indywidualną terapię. A jak to wygląda teraz? Na każdą pierdołę jaką nie powiesz psychiatrze dostajesz SSRI, które w sztuczny, chamski sposób robi jedną rzecz w mózgu, mimo tego, że przyczyny mogą być inne.

I dochodząc do sedna - po to tomakin proponuje ludziom wykonać X badań, żeby wykryć potencjalne przyczyny niedoborowe lub chorobowe, które mogą powodować takie czy inne objawy. Tylko tutaj jest pewnego rodzaju haczyk, otóż tomakin nie pilnuje nikogo z kijem żeby wykonał to czy tamto, spróbował tego czy czegoś innego, każdy musi przypilnować swojej sprawy, swojego zdrowia. Część ludzi nie wykonuje wszystkich podstawowych badań które tomakin wymienia w wielu miejscach (niektórzy jeszcze zamiast podać konkretne wyniki sami diagnozują, że wynik jest "ok", na jakiej podstawie? tego że jest w widełkach z laboratorium, serio?). Część chyba olewa sprawę, może przez to, że nie usłyszy tutaj "proszę, to jest Twoja tabletka, weź ją i wszystko się naprawi". Poza tym tomakin nie jest też nieomylny (mam nadzieję, że się na mnie za to nie obrazi), ale ma mega wiedzę, z której każdy może skorzystać i potem dalej zgłębiać zagadnienia we własnym zakresie. I to bym polecał każdemu, żeby wziął zdrowie we własne ręce. Niestety w internecie jest masa gównoinformacji, ale zawsze można skonsultować się z tomakinem, on powie Ci co jest bełkotem, a co może być warte spróbowania.

W Twoim przypadku szkoda, że sobie nie zrobiłeś badań B12 / kwasu foliowego / homocysteiny (jeżeli fundusze na to pozwalają). W tym momencie B12 będzie już zafałszowane, bo ostatnio chyba je brałeś. Ja osobiście nie lekceważę witamin B, bo mam z nimi mega problemy i one być może są przyczyną i rozwiązaniem moich problemów. Wszystkie inne badania mam w normie, nie ma się do czego przyczepić, a objawy są przekoszmarne.

Jeżeli chciałbyś spróbować z B12 to powinieneś sobie zapodać cały B komplex, tak żebyś miał pełen pakiet witamin B. Są one raczej bezpiecznie i w zasadzie bezkarnie można spróbować suplementacji, nadmiar witamin zostanie wysikany. Nie wiem czy mogę tu wstawić konkretną nazwę, ale wydaje mi się, że B-Right jest fajnym produktem. Jeżeli któraś z witamin byłaby prekursorem Twoich problemów to miesiąc-dwa takiego łykania powinien poprawić Twój stan.
Ja jednak jako fan badań oznaczyłbym sobie chociażby homocysteinę. Tylko powiedz jeszcze ile czasu brałeś to b12?

I tak odpowiadając jeszcze na Twoje pytanie odnośnie zastąpienia czymś SSRI, oczywiście, że można i nawet należy to zastąpić, substancją której niedoboór powoduje Twoje objawy. Ale która to jest? Nie wiadomo i wcale to nie musi być proste, aby znaleźć taką odpowiedź, bo wielu rzeczy nie da się zbadać. Dlatego też często warto spróbować suplementację w ciemno.
 
     
subzero

Dołączył: 30 Wrz 2013
Posty: 503
Wysłany: 2018-10-11, 19:47    

Bardzo proszę nie odpowiadać przed tomakinem. Tomakin się czuje wtedy zwolnioony z obowiązku odpowiedzi.
 
     
tomek.franek900

Dołączył: 05 Cze 2018
Posty: 37
Wysłany: 2018-10-12, 06:45    

#x. napisał/a:
Pozwolę sobie zabrać głos, bo widzę, że chcesz iść w brzydkim kierunku.

Na wstępie powiem, że miewam trochę podobne akcje do Twoich, co prawda u mnie ostatnio objawy zmieniają się dość dynamicznie, ale często mam (miałem) problemy z fokusem wzroku podczas obrotu głowy, jakbym potrzebował kilku sekund żeby wzrok mógł się zainstalować w jednym punkcie, dodatkowo taka szybka zmiana punktu na którym mam wzrok powoduje niepokój. Do tego zdarzają mi się zawroty głowy do takiego stopnia, że muszę się trzymać czegoś idąc, bo mam wrażenie, że się przewrócę. Jeszcze co do wzroku, kompletną katorgą były dla mnie np. markety, duże przestrzenie z miliardem przedmiotów, przestrzenie z jednym wzorem, np. chodnik z kostki brukowej na którą patrzę idąc, jakby mój umysł nie ogarniał wszystkiego co widzi.
Na pocieszenie mogę dodać, że w tym momencie tego nie mam, jest to ewidentnie związane z moimi objawami nerwicowymi.

A co do SSRI, to tak w skrócie, każdej osobie która stoi przed dylematem czy po nie sięgnąć zaleciłbym zastanowienie się co nas interesuje, nasze zdrowie czy to żeby szybko wrócić do funkcjonowania likwidując objawy, a nie przyczynę.

Ja swoją przygodę z SSRI / SNRI / benzodiazepinami przeszedłem 13 lat temu i wydawało mi się, że znalazłem rozwiązanie swoich problemów. Nie znalazłem wtedy żadnych materiałów, które pokazałyby mi inną drogę, prawdziwą drogę zaburzeń psychicznych (to forum odkryłem dopiero 4 lata temu). Byłem w takiej rozsypce, że musiałem się ratować benzo. Potem test masy SSRI, które na mnie kompletnie nie działały, co najwyżej wywoływały objawy uboczne, które mogą być różne, przeżyłem totalną bezsenność wywoływaną przez jeden "lek", pogłębienie objawów nerwicowych / derealizacji / słabości przez inny. Zaburzenia związane z erekcją to chyba standard, pamiętam że jeden z "leków" z tego powodu zmieniałem. Na docelowym było lepiej, ale osiągnięcie orgazmu wymagało dłuuugiego czasu. Moim docelowym "lekiem" było SNRI, effectin. Byłem na nim trochę jak robot, kompletnie nie ruszały mnie sprawy, które u normalnych ludzi powodują smutek. Z jednej strony było to ciekawe, z drugiej, czy tak chciałbyś żyć (nie, nie jestem jedynym przypadkiem który tak się czuł)?

Teraz jeszcze należałoby powiedzieć kilka słów o SSRI. W ludzkim organizmie neuroprzekaźniki takie jak serotonina służą do przekazywania informacji pomiędzy neuronami. W uproszczeniu możemy przyjąć, że serotonina transportuje informację, po czym jest rozłożona. SSRI działa tak, że ogranicza rozkład serotoniny, przez co zwiększa się jej stężenie w mózgu. Problem jednak jest taki, że skąd wiesz że akurat to jest powodem Twojego samopoczucia? Może to nie niska ilość serotoniny, a dopaminy? Albo jakiegoś innego neuroprzekaźnika?
Poza tym biologia / biochemia zna sporo reakcji które występują w organizmie ludzkim, które mają wpływ chociażby na syntezę tych neuroprzekaźników. Innymi słowy jakaś reakcja szwankuje, w związku z czym w mózgu jest za mało serotoniny czy tam czegoś innego. Czy takie SSRI to wyleczy? Nie, SSRI powoduje sztuczną zmianę w działaniu mózgu, tak żeby na chama zwiększyć ilość jednej substancji (mimo iż nie wiadomo co tak naprawdę jest przyczyną). A co za tym idzie i przed czym przestrzega tomakin - nie wiadomo czy po odstawieniu takich leków mózg wróci do normy, czy coś nie ulegnie "uszkodzeniu", jak w przykładzie człowieka, który został impotentem.
Generalnie podstawy do stosowania SSRI są dość naiwne i dlatego też ich skuteczność jest szczerze mówiąc słaba.

Teraz dalej, psychiatria praktycznie kompletnie pomija wiązanie objawów z potencjalnymi przyczynami (m.in. niedoborowymi), które mogą je wywołać, mało jest artykułów tego typu, chociaż ostatnio widziałem ciekawą publikację, która porusza kwestie miliarda przyczyn które mogą powodować depresję, tego że jest do dyspozycji masa badań które można wykonać, żeby znaleźć przyczynę i stworzyć dla pacjenta indywidualną terapię. A jak to wygląda teraz? Na każdą pierdołę jaką nie powiesz psychiatrze dostajesz SSRI, które w sztuczny, chamski sposób robi jedną rzecz w mózgu, mimo tego, że przyczyny mogą być inne.

I dochodząc do sedna - po to tomakin proponuje ludziom wykonać X badań, żeby wykryć potencjalne przyczyny niedoborowe lub chorobowe, które mogą powodować takie czy inne objawy. Tylko tutaj jest pewnego rodzaju haczyk, otóż tomakin nie pilnuje nikogo z kijem żeby wykonał to czy tamto, spróbował tego czy czegoś innego, każdy musi przypilnować swojej sprawy, swojego zdrowia. Część ludzi nie wykonuje wszystkich podstawowych badań które tomakin wymienia w wielu miejscach (niektórzy jeszcze zamiast podać konkretne wyniki sami diagnozują, że wynik jest "ok", na jakiej podstawie? tego że jest w widełkach z laboratorium, serio?). Część chyba olewa sprawę, może przez to, że nie usłyszy tutaj "proszę, to jest Twoja tabletka, weź ją i wszystko się naprawi". Poza tym tomakin nie jest też nieomylny (mam nadzieję, że się na mnie za to nie obrazi), ale ma mega wiedzę, z której każdy może skorzystać i potem dalej zgłębiać zagadnienia we własnym zakresie. I to bym polecał każdemu, żeby wziął zdrowie we własne ręce. Niestety w internecie jest masa gównoinformacji, ale zawsze można skonsultować się z tomakinem, on powie Ci co jest bełkotem, a co może być warte spróbowania.

W Twoim przypadku szkoda, że sobie nie zrobiłeś badań B12 / kwasu foliowego / homocysteiny (jeżeli fundusze na to pozwalają). W tym momencie B12 będzie już zafałszowane, bo ostatnio chyba je brałeś. Ja osobiście nie lekceważę witamin B, bo mam z nimi mega problemy i one być może są przyczyną i rozwiązaniem moich problemów. Wszystkie inne badania mam w normie, nie ma się do czego przyczepić, a objawy są przekoszmarne.

Jeżeli chciałbyś spróbować z B12 to powinieneś sobie zapodać cały B komplex, tak żebyś miał pełen pakiet witamin B. Są one raczej bezpiecznie i w zasadzie bezkarnie można spróbować suplementacji, nadmiar witamin zostanie wysikany. Nie wiem czy mogę tu wstawić konkretną nazwę, ale wydaje mi się, że B-Right jest fajnym produktem. Jeżeli któraś z witamin byłaby prekursorem Twoich problemów to miesiąc-dwa takiego łykania powinien poprawić Twój stan.
Ja jednak jako fan badań oznaczyłbym sobie chociażby homocysteinę. Tylko powiedz jeszcze ile czasu brałeś to b12?

I tak odpowiadając jeszcze na Twoje pytanie odnośnie zastąpienia czymś SSRI, oczywiście, że można i nawet należy to zastąpić, substancją której niedoboór powoduje Twoje objawy. Ale która to jest? Nie wiadomo i wcale to nie musi być proste, aby znaleźć taką odpowiedź, bo wielu rzeczy nie da się zbadać. Dlatego też często warto spróbować suplementację w ciemno.


wow. dzięki za odpowiedź.
natomiast chce powiedzieć ze u mnie pani neurolog postawiła diagnozę: rozchwianie neurowegetatywne. ma bardzo dobre opinię w środowisku lekarskim i powiedziała, że miała już wcześniej taki przypadek faceta którego rzekomo postawiła na nogi po lekach ssri.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: