Na tym forum można dyskutować o naturalnych metodach wspomagania leczenia wszelkiego rodzaju schorzeń i przypadłości, łącznie z rakiem czy AIDS.
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Objawy nerwicy lękowej + ataki paniki
Autor Wiadomość
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 170
Wysłany: 2018-05-15, 19:17    

Ostatnimi czasy cukier jest dosyć stabilny i wysoki (80-90 po 3h po jedzeniu), odstawiłem testowo otręby, bo chyba trochę przegiąłem z ilością błonnika, może przez to jest teraz lepiej :p

I generalnie zmartwiłeś mnie, w tej sytuacji, główne pytanie brzmi, jakiej specjalizacji lekarza szukać? Neurologa? Te akcje z mięśniami, tężyczka wskazywałyby na lekarza tego typu :-/
Najlepiej by chyba było położyć się na oddział, gdzie po wywołaniu tego napięcia mięśniowego pobraliby mi krew i oznaczyli to co trzeba.

Może to ta pieprzona tężyczka i po podaniu odpowiednich dożylnych preparatów w 2 dni byłbym zdrowy, a ja się tu męczę od kilkunastu miesięcy? Ale znowu, to tylko gdybanie.
Zastanawiałem się, jakbym zareagował na zwykłą kroplówkę wieloelektrolitową czy byłoby po niej przez chwilę lepiej.

Przypomnę tutaj jeszcze jeden epizod (serio, jak dla mnie to jest niezła układanka, tylko nie mam nikogo kto by ją ułożył w całość):
zanim zacząłem suplementację 2 lata temu, miał miejsce jeden z największych koszmarów mojego życia, przestałem spać, w ogóle. Nie byłem w stanie zasnąć, jakby mój mózg był naćpany, non stop pobudzony. Nie stało się to z dnia na dzień, tylko stopniowo przez jakieś 2-3 miesiące, spałem coraz krócej. W momencie kulminacyjnym, miałem już tak dość, że skończyło się to wizytą w pobliskim psychiatryku. Było mi już wszystko jedno i mimo mega hiperwentylacji zgodziłbym się na zapodanie jakiejś benzodiazepiny. Bardzo rozsądna (jak na psychiatrę) lekarka powiedziała, że takiego czegoś nie leczą na oddziale i może mi teraz tylko doraźnie coś wypisać, a tak to powinienem zasuwać do lekarza psychiatry i się u niego leczyć.
Sytuacja była dla mnie na tyle dramatyczna, że poprosiłem ją o wypisanie effectinu (SNRI), który X lat temu przyjmowałem przez kilka miesięcy (podjąłem decyzję, że pasuje i wracam do psychotropów), niestety po tylu latach popierniczyłem dawki i wypisała mi średnią (zamiast najniższą). Myślałem, że nic gorszego niż ta bezsennność mnie nie czeka, ale niedługi czas po łyknięciu tej magicznej kapsułki okazało się, że bardzo się pomyliłem. To był mega koszmar. Jakby ktoś zrobił zwarcie w moim mózgu. Nie będę już opisywał szczegółów, ale skończyło się na kilku kroplówkach, żeby spróbować się pozbyć tego gówna jak najszybciej z organizmu. Z tego co kojarzę to kroplówki działały na mnie w miarę uspokajająco, rytm serca się normował etc. (były to zwykłe płyny wieloelektrolitowe).

Zerknąłem też właśnie do mojego dzienniczka, w którym notowałem przyjmowane suple i przez ~1.5 roku (jak się suplementowałem) zjadłem m.in.:
920 tys. IU witmainy D3
115 g magnezu
105 g wapnia

Ciekawostką jest też to, że jakiś czas po odstawieniu suplementacji i wdrożeniu diety zawierającej teoretycznie wszystkie składniki, wyszedł mi wapń niższy niż zawsze, w skali 8,1 - 10,4 zawsze był powyżej 10, a tu ciach 9,5.
Pobrałem go jakieś nieduże ilości (do 500mg dziennie max), nieregularnie, po dwóch miesiącach 9,7.
2 miesiące temu robiłem kontrolnie podstawowe badania - 9,9.
Tak, wiem, że powiesz, że może się to wahać, ale u mnie od X lat wychodziło to dosyć stabilnie i wysoko :-P

Dietę niskohistaminową wywaliłem do kosza i wróciłem do poprzedniej po tym jak 4 dnia dostałem mega deprechy, która mnie trzymała cały dzień (od kilku miesięcy nie miałem w ogóle takich akcji). Ta niskohistaminowa miała mikro ilość minerałów, jeżeli to mogłoby być przyczyną, po 100 coś mg magnezu / wapnia vs 500 mg magnezu i 700 mg wapnia na mojej starej/nowej diecie.
Teraz dalej mam codziennie wahania nastroju i kilkugodzinne, wieczorne epizody depresyjne. Masakra.

Powiem Ci, że wolę 100x bardziej mieć ściśnięte mięśnie niż nastrój w stylu "zaraz chyba popełnię samobójstwo", którego na szczęście przez kilka miesięcy nie widziałem i mam nadzieję, że pójdzie precz.
Mam wrażenie jakby mój układ nerwowy był tak delikatny, że wystarczy mikro zmiana w stylu: kilkudniowa inna dieta, wzięcie głupiego supla w minimalnej ilości, żeby zaczął wariować.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15012
Wysłany: 2018-05-16, 02:45    

Aha, czyli po niskiej dawce dostałeś zespołu serotoninowego

Próbowałeś oznaczać poziom serotoniny we krwi? Bo sporo objawów, które masz wskazuje właśnie na to - zalanie organizmu serotoniną.

Jeśli to to, można niby próbować sztucznie zbijać poziom tryptofanu, a co za tym idzie - serotoniny. Ale najpierw wypadałoby ją oznaczyć, żeby w drugą stronę nie przegiąć. No i dalej nie będzie wiadome, czemu jest to zbyt wysoko. Tak czy tak, jeśli wyjdzie że to to (albo jeśli chcesz na sobie eksperymentować bez badań, czasem ciężko jest oznaczyć serotoninę - nie wiem, czy to w ogóle możliwe, bo można np mieć nisko we krwi, wysoko w mózgu i odwrotnie), to "lekiem" jest:
- wysoka dawka BCAA
- wysoka dawka żelatyny
- jednocześnie tyrozyna, bo ją też wypłuczesz taką terapią a tego chciałbyś uniknąć

To powinno zablokować zalewanie mózgu tryptofanem.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 170
Wysłany: 2018-05-16, 12:15    

No i mamy jakąś teorię :-)
Chętnie oznaczę to co trzeba, tylko faktycznie pytanie czy da radę znaleźć sensowne badanie.
Na szybko znalazłem: https://diag.pl/katalogi/badania/serotonina-w-dzm/
Czy to mogłoby dać jakąś odpowiedź?
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15012
Wysłany: 2018-05-17, 04:27    

Szczerze, to już pytanie do endokrynologa jakiegoś. Serotonina jest dość skomplikowana i ja w sumie wiem o niej tyle, że jest.

Akurat dobowa zbiórka moczu to dość skomplikowane badanie, bo trzeba całą dobę leżeć w szpitalu i ten mocz zbierać. Oznaczenie z krwi jest o wiele prostsze.

Ktoś na forum to z krwi oznaczał, czyli robią w Polsce.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 170
Wysłany: 2018-06-02, 18:58    

Mały update, jeszcze bez nowych wyników, bo moje miejscowe laboratorium musi przygotować wycenę na te niestandardowe badania, do tego miałem trochę zabiegany tydzień.

Odbyłem ostatnio konsultację u mojego dawnego neurologa i niestety mam mieszane uczucia. Z ciekawych rzeczy dowiedziałem się, że przyjmując suple wtedy kiedy jeszcze nie wiedziałem o hipoglikemii reaktywnej mogły one być zwyczajnie wydalone z moczem (że niby ataki hipoglikemii to powodowały). A tak poza tym, to naprodukowałem się, lekarz przytaknął (na info o problemach z przyjmowaniem supli, stwierdził, że pozostaje dieta), zaproponowałem próbę z kroplówkami PWE (wieloelektrolitowymi), o których zaraz opowiem, lekarz się zgodził, że można spróbować. No i skasował sporo kasy. Ogólnie rzecz biorąc zostałem potraktowany strasznie przedmiotowo, empatii zero.

A teraz z nowych obserwacji:
jak już wspominałem nie toleruję aktualnie w zasadzie żadnych suplementów (spierdzieliło się to podczas wpakowywania w siebie masowo magnezu pod okiem ww. neurologa), pomyślałem więc o próbie podłączenia PWE, że może coś jest nie tak po drodze od tabletki do krwioobiegu.

Tydzień temu dostałem pierwszą kroplówkę, połowę butelki mnie trochę przetrzepało (mam tak po wapniu i większości supli), potem przez jakieś 24h oddychało mi się super (mam problemy z koniecznością łapania oddechu jak być może pamiętasz, w ogóle to z tego co ostatnio obserwuję ten objaw mega nasila się wraz z depresyjnym nastrojem), a potem przeszło to w drugą stronę i oddychało mi się beznadziejnie, do tego nastrój miałem kiepski.

Wczoraj wieczorem dostałem drugie testowe PWE i już w nocy obudziłem się z mega deprechą i jakimś takim ogólnym niepokojem, totalna masakra.
Zostaję więc ponownie na swojej diecie i mam nadzieję, że w najbliższych dniach się to wyreguluje i będę w miarę w stanie funkcjonować (muszę być zdatny do pracy :-/ )

Na tym kończę eksperyment z kroplówkami, coś tu jest nieźle popierdzielone.
W najbliższym tygodniu zrobię badania i dam znać, jeżeli okaże się że coś tu nie gra z tą serotoniną to będę Twoim dozgonnym dłużnikiem.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15012
Wysłany: 2018-06-03, 12:31    

A, to Ty kiedyś kombinowałeś z sokiem z kapusty?

https://podkowalinypl.shoper.pl/pl/p/Witamina-U-naturalna-z-kapusty-tabletki/1670

można koncentrat kupić
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 170
Wysłany: 2018-06-04, 15:36    

Nic takiego nie próbowałem. Ma to jakieś magiczne działanie które mogłoby tu pomóc?
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15012
Wysłany: 2018-06-05, 01:31    

A, to ktoś z podobnymi problemami wątek obok, mylą mi się te nicki

Jak masz wrzody żołądka, albo stany zapalne, to niezastąpiony, w innym wypadku pewnie niewiele da albo w ogóle nic.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 170
Wysłany: 2018-06-11, 15:08    

Na badania jeszcze dalej nie doszedłem, bo zmieniam znowu swoje otoczenie i przeprowadzam się na kilka tygodni, żeby odpocząć od rodzinnego pierdolnika. Postaram się je ogarnąć w tym tygodniu (ale szczerze mówiąc wątpię, żeby coś wyszło nie tak z serotoniną i lepiej żeby tak było, bo inaczej będę się musiał skanować na ten dziwny guz (rakowiak czy jakoś tak), co zalewa nią organizm).

Tak czy inaczej, mam nową ciekawostkę, która chyba tym bardziej i po raz kolejny potwierdza, że kluczem jest jednak ten zasrany magnez i tężyczka.

Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od końca :-P

Wygląda na to, że nie mogę nawet pić wody która zawiera "większą" ilość wapnia. Przez ostatni tydzień piłem wodę z zawartością wapnia 140mg/l i magnezu 22mg/l i stopniowo było chyba co raz gorzej z moimi "napadami napięcia mięśniowego", w drugiej połowie dnia było najgorzej, aż do samej nocy, gdzie nawet idąc spać czułem jakieś takie nienaturalne, lekkie pobudzenie, którego wcześniej nie miałem o takiej porze.
W końcu dostałem objawienia po tym jak przetrzepało mnie przez 3.5h po wypiciu znacznej ilości wody, (zamiast pracować musiałem siedzieć cierpliwie i czekać aż to gówno przejdzie). Mała dygresja: w momencie jak mam takie coś i choćby pomyślę o czymś stresującym to objawy nasilają się x2, a po takiej akcji wszystko wraca do normy jakby ręką odjął - ogólnie jest to wzmożone napięcie mięśni, problem z ich kontrolowaniem w pełni, bolą mnie wtedy też np. mięśnie w klatce piersiowej przy minimalnym ruchu, do tego niepokój i wzmożone oddawanie moczu.
Wracając do sedna, skojarzyłem w końcu, że dokładnie coś takiego miałem za każdym razem po wzięciu wapnia i zerknąłem na etykiecie na butelce, wniosek był jeden - spróbować ją odstawić i kupić inną, która wapnia ma jak najmniej. Efekt - mogę praktycznie normalnie skupić się na pracy bez tych zasranych "ataków".

Kwestią dyskusyjną jest czy sam w sobie wapń jest tym złym elementem, czy jego proporcja do magnezu, musiałbym przetestować na sobie muszyniankę i zobaczyć, ale na razie zostanę przy czymś mało zmineralizowanym i oczywiście mojej diecie z dużą ilością magnezu.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15012
Wysłany: 2018-06-12, 01:10    

Pamiętam, jak swego czasu wziąłem duże dawki witaminy D3 przy początkach jakiejś infekcji wirusowej. Do tego niezbyt mądrze wypiłem trochę rozpuszczalnego wapnia. Efekt - kilka dni praktycznie bez snu, podskakiwanie na każdy odgłos, mięśnie tak pospinane, że w efekcie dorobiłem się kontuzji.

Gdzieś tam pewnie masz coś z gospodarką wapniem i magnezem, ale co - naprawdę ciężko wyczuć. Możliwe, że jakaś kompletnie inna choroba sprawia, że organizm nie może wapniem odpowiednio gospodarować, zaburzenia hormonalne czy co? Nie widzę za bardzo opcji, żeby to był jakiś prosty i łatwy w wyleczeniu niedobór pokarmowy.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
#x. 

Dołączył: 19 Sie 2014
Posty: 170
Wysłany: 2018-06-13, 20:19    

Na razie obserwuję co się dzieje po tym co jem i piję. Wczoraj testowo odstawiłem kompletnie ser żółty, który do tej pory towarzyszył mi przy każdym posiłku w niedużej ilości. Dzisiaj w ostatnich 2 posiłkach go dołączyłem i jest gorzej niż wczoraj o analogicznej porze.

Lepiej chyba, żeby to jednak był niedobór, bo szukanie czegoś o czym nawet lekarze nie mają pojęcia będzie koszmarem i będę musiał chyba zarobić kilka milionów i postawić własne laboratorium, żeby to ogarnąć.
Ta teoria o wydaleniu większości co się przyswoiło, którą podał mój neurolog jest chyba logiczna. Można więc założyć etap stabilnego przyswajania rozpoczął się dopiero jakieś pół roku temu (i to tylko z pożywienia).

Teraz jestem w spokojniejszym otoczeniu i spróbuję się doprowadzić do kultury. Ostatnie 2 tygodnie miałem dosyć stresujące z powodu domowej patologii, w której przez chwilę zmuszony byłem uczestniczyć, a w moim przypadku jest to trochę jak samobójstwo, bo pewnie nieźle mi to zużyło magnez. Do tego te testy z kroplówkami, które skończyły się średnio.

Mam nadzieję, że w ciągu kilku dni będzie trochę lepiej, to wybiorę się na badania w końcu i zobaczymy co słychać w elektrolitach. Dodatkowo oznaczę sobie elektrolity w dobowej zbiórce moczu, myślę, że to może dać ciekawe informacje.
Po takich akcjach jak po wzięciu wapnia zawsze mam zwiększone wydalanie moczu, ciekawe co jest z nim wydalane, może organizm pozbywa się wapnia, bo bardziej kluczowy jest teraz magnez? Kij wie.

W moim przypadku teoria ze stopniowym ubytkiem wartości odżywczych naprawdę ma sens. Nie wiem też z jakim ich zapasem się urodziłem, czyli jak odżywiała się moja matka. Przez wiele lat swojego dzieciństwa miałem w domu piekło, więc zużycie na pewno było niezłe. Od dosyć wczesnego momentu odżywiałem się gówniano, minerałów w mojej diecie to praktycznie nie było. W pewnym momencie pojawiła się demineralizacja zębów. Na kilka lat przed tym gdzie jestem dzisiaj zaczęło mi doskwierać dziwne bicie serca. Drgania pojedynczych włókien mięśniowych mam nadal (i teraz jak jest gorzej nawet częściej niż kilka tygodni temu). Więc to wszystko składa się na jakąś całość.
Ciekawe też jest to, że zawsze gorzej jest wieczorem, jakby czegoś w drugiej części dnia zaczynało brakować.

Jeszcze tak pobocznie - dostałem dzisiaj takiej niezłej zgagi, zakładam, że po pomidorach, wczoraj włączyłem je do diety w postaci sosu. Wczoraj też miałem zgagę, ale mniejszą, za to było już grubo, więc wylatują na razie z diety. Może to wyglądać na jakiś refluks, bo chyba przy nim pomidory mogą powodować takie akcje?

Edit: przypomniałeś mi z tym "podskakiwaniem na każdy odgłos", że też tak mam jak jest mi gorzej albo podczas takiego "ataku napięcia". Tak jakby organizm był 100x bardziej wrażliwy na otaczające go bodźce, zwłaszcza w nocy jest to koszmar, bo nie idzie zasnąć przez to. W takich sytuacjach przypominam sobie jak to było X lat wstecz kiedy kompletnie nie miałem czegoś takiego.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15012
Wysłany: 2018-06-13, 21:31    

Nie wiem, kto pierwszy napisał w internecie, że stres "zużywa" magnez i inne minerały, ale zrobił bardzo złą rzecz. Jak niby można ZUŻYĆ pierwiastek? Co się z nim dzieje? Przechodzi rozpad nuklearny na dwa radioaktywne izotopy innych pierwiastków? Wyparowuje ze skóry?

Przy stresie jesteś wrażliwszy na niedobory i tyle, nic tam się nie "zużywa". Możesz co najwyżej więcej wysikać podczas stresu, ale to są miligramy.

Jeśli z jakiegoś powodu masz utratę minerałów, to warto wyśledzić jaki to powód - tak samo z siebie się nie dzieje. Musi być jakieś poważne zaburzenie, niemożliwym jest, żeby przez tyle czasu się nie uzupełniły, chyba że masz coś mocno pokręcone z wchłanianiem albo z wydalaniem.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
subzero

Dołączył: 30 Wrz 2013
Posty: 503
Wysłany: 2018-06-13, 22:49    

tomakin napisał/a:
Nie wiem, kto pierwszy napisał w internecie, że stres "zużywa" magnez i inne minerały, ale zrobił bardzo złą rzecz. Jak niby można ZUŻYĆ pierwiastek? Co się z nim dzieje? Przechodzi rozpad nuklearny na dwa radioaktywne izotopy innych pierwiastków? Wyparowuje ze skóry?

"The trouble is stress can increase the amount of magnesium we lose from our body (in urine), leading to a magnesium deficiency"
http://www.hollandandbarr...ches-magnesium/
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15012
Wysłany: 2018-06-14, 03:11    

przecież pisałem, że minimalnie się zwiększa, ale to są miligramy, dosłownie
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
subzero

Dołączył: 30 Wrz 2013
Posty: 503
Wysłany: 2018-06-14, 11:08    

Faktycznie. Przeoczyłem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: