Na tym forum można dyskutować o naturalnych metodach wspomagania leczenia wszelkiego rodzaju schorzeń i przypadłości, łącznie z rakiem czy AIDS.
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Podejrzenie boreliozy - wyniki Western Blot IgG
Autor Wiadomość
Ansn 

Dołączyła: 26 Sty 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-01-26, 22:13    Podejrzenie boreliozy - wyniki Western Blot IgG

Dzień dobry,
postanowiłam napisać na forum z uwagi na podejrzenie boreliozy u mojej mamy. Przeczytałam wszystkie wpisy na ten temat na blogu, ale zauważyłam, że najczęściej poruszane są dwa przypadki - osoby z negatywnymi wynikami testów mają niepokojące objawy i dlatego są mimo testów przekonane, że chorują na boreliozę oraz osoby, których wyniki testów są pozytywne i również mają objawy, czyli prawdziwe przypadki boreliozy. W przypadku mojej mamy jest nieco inaczej - wynik jest pozytywny (jeśli dobrze go odczytuję, 8 pasków IgG), ale objawy są niewielkie albo ich nie ma, ponieważ mogą mieć inną przyczynę (zdiagnozowane przez lekarza już wiele lat temu zwyrodnienie kręgów piersiowych, osteofitoza) lub wynikać z wieku (66 lat) czy nadmiernego wysiłku (intensywna praca w ogrodzie).

Objawy te to sporadyczne poczucie zmęczenia i osłabienia, ból stawów (podobny od lat i prawdopodobnie związany ze zwyrodnieniem, sporadycznie bóle innych stawów), napięcie mięśni, głównie pleców i sztywność karku, senność, zawroty głowy (sporadycznie, przy gwałtownych ruchach), nieżyt gardła (lekka chrypka, suchość, czasami kaszel, również od lat). Ogólnie samopoczucie dobre i pełna sprawność fizyczna, objawy nie są uciążliwe, poza skutkami zwyrodnienia kręgów. Czy w związku z tym może to być borelioza, niemal bez objawów? W jednym z wpisów czytałam, że skoro krętki występują we krwi w dużej ilości (zostały wykryte w badaniu) to muszą dawać objawy, a jak nie ma objawów to nie ma boreliozy, stąd moje wątpliwości.

Poniżej wklejam wyniki badań - również ogólnych (morfologia i mocz, być może to ważne dla całości) oraz zlecone przez ogólnego lekarza CK i RF, ponieważ wyszło wysokie CK i być może to jest związane z jakimiś wymienionymi przeze mnie objawami. test ELISA oraz Western Blot IgG. IgM nie zostało wykonane, ponieważ jest mi bardzo ciężko nakłonić mamę do wykonania jakichkolwiek badań, więc konieczny był kompromis - założyłam, że negatywny lub wątpliwy IgG (1, 2 lub 3 paski przy braku znaczących objawów) pozwoli wykluczyć boreliozę, więc został wykonany tylko ten. IgM zostanie wykonany w ciągu najbliższych kilku dni, w związku z pozytywnym IgG udało mi się to wywalczyć :). Czy prawidłowo zakładam, że pozytywny IgM, mimo niewielu objawów, będzie oznaczał aktywną boreliozę, natomiast negatywny przebytą (zwalczoną)? Co do samej możliwości zarażenia, to mamie zdarzyło się kilka ugryzień, ostatnie ponad dwa lata temu, natomiast ok. 3-4 lata temu kleszcz został nieprawidłowo usunięty, pojawił się rumień (zwykły) i miejsce było podrażnione kilka dni, ponieważ od tego czasu martwiła się o to, czy nie została zarażona, postanowiła w końcu wykonać test, niestety mało wiarygodny ELISA.

Jeszcze mam jedno bardziej ogólne pytanie, zwróciło moją uwagę, że w przypadku wyników Western Blot różnica między datą przyjęcia próbki, a datą wykonania badania to 2 dni - czy to nie jest za długo? Wydawało mi się zawsze, że badania na próbce trzeba wykonać jak najszybciej.

Przepraszam za nieco rozwlekłą wypowiedź, ale nie chciałam pominąć niczego co mogłoby być istotne. Będę wdzięczna za jakąkolwiek pomoc w interpretacji wyników oraz objawów.
Pozdrawiam.











 
     
Ansn 

Dołączyła: 26 Sty 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-01-27, 06:23    

Tzn chyba źle odczytałam ilość pasków i jak rozumiem dodatnich jest 6, a jeden to kontrolny i jeden ogólny (?) dla IgG.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15352
Wysłany: 2016-01-30, 04:56    

Na forum był gość, który chorował na boreliozę przez bodajże 15 lat - i jego jedyny objaw to ból łokcia, bo tam (i tylko tam) bakterie siedziały. Można mieć dodatnie wyniki oraz np bóle stawów, które to bóle będą wywołane kompletnie inną chorobą, więc zawsze w diagnozie trzeba zostawić trochę miejsca na dziwne, nietypowe przypadki.

25 punktów przy dodatnim od 7 to naprawdę duży wynik i nie pozostawiający wątpliwości - bakterie są. Pytanie oczywiście, czy objawy biorą się od nich, czy z innych przyczyn, ale co by nie było - leczyć trzeba. Oczywiście jest też możliwość, że choroba została przebyta i już w tej chwili bakterii w organizmie nie ma a została tylko odporność, ale w przypadku takich wyników nie liczy się na to, tylko podaje antybiotyki + wzmacnia naturalną odporność, tu na stronce jest to rozpisane

http://odpornosc.lekiznatury.net.pl/
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Ansn 

Dołączyła: 26 Sty 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-01-31, 21:38    

Bardzo dziękuję za odpowiedź. Tylko zastanawiam się czy w takiej sytuacji robić jeszcze IgM czy skoro i tak trzeba zaczęć leczenie to już nie ma po co go robić? Czy jego wynik powie coś więcej?

Przy okazji może ktoś, kto to czyta będzie w stanie polecić dobrego lekarza w Trójmieście, który kompetentnie zajmie się leczeniem. Znam trzy osoby leczone na boreliozę (nie wiem czy faktycznie chore), każda przez innego lekarza i wszystkie te osoby mają co roku podawane dawki antybiotyku jakieś "odnawiające", ponieważ ich lekarze twierdzą, że borelioza jest nieuleczalna. Nie są to lekarze pracujący w jednej z tych "cudownych klinik", wszystkie trzy osoby leczą się na NFZ. Z tego co przeczytałam na tej stronie wynika, że doksycyklina leczy zarówno wczesną jak i późną boreliozę, ale w ulotce leku podają, że jest on stosowany tylko w przypadku wczesnej, zatem lekarz może przepisać coś innego. Nie chciałabym żeby leczenie okazało się nieskuteczne, tym bardziej że przy mało odczuwalnych objawach pewnie nie będzie jakiejś znacznej poprawy samopoczucia i nie będzie wiadomo czy bakterie żyją sobie dalej i powoli czynią jakieś szkody w organizmie czy też leczenie można uznać za zakończone. Nie chciałabym, żeby to leczenie wyglądało jak w przypadku tamtych osób, bo przecież podawane co roku dawki silnego antybiotyku na pewno nie są obojętne dla zdrowia.

Dziękuję za link, o suplementacji w celu wspomagania odporności czytałam już wcześniej, ponieważ jak zrozumiałam, przy obniżonej odporności leczenie może się okazać nieskuteczne i część bakterii przetrwa. W związku z tym zastanawiam się czy ma sens odczekanie z rozpoczęciem leczenia kilku tygodni i w tym czasie stosowanie suplementów? Nie wiem czy te kilka tygodni to nie za mało, żeby to miało jakiś sens, ale z drugiej strony jeśli leczenie trzeba będzie powtarzać, to na pewno będzie to bardziej szkodliwe niż czekanie z rozpoczęciem leczenia skoro jest to borelioza 3-4 letnia. Dużo czytam na ten temat i czytałam już przedtem, ale ciągle brakuje mi niezbędnej wiedzy, żeby to wszystko jakoś uporządkować. Najgorsze że ciężko ocenić czego organizm najbardziej potrzebuje, nie wydaje się, żeby mama miała obniżoną odporność, bardzo rzadko choruje na choroby takie jak grypa itp. ale nie wiem czy to ma jakieś większe znaczenie.

Pozdrawiam.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15352
Wysłany: 2016-02-02, 04:28    

Nigdzie na świecie z tego co wiem nie podaje się takich silnych przypominających antybiotyków, bo nie ma takiej potrzeby - żadne badanie nie wykazało, żeby jakakolwiek terapia po tej pierwszej cokolwiek zmieniała, a testowano to, jak najbardziej - podawali w próbach klinicznych te "przypominające" antybiotyki, efekt był w najlepszym razie mizerny a skutki uboczne tak poważne, że na dobrą sprawę pogorszyły stan pacjentów. Objawy owszem, czasem pozostają, ale to na tej zasadzie jak blizny po oparzeniu - są, będą i polewanie ich zimną wodą nic nie da. Przypuszczam, że ci lekarze naczytali się internetu, to niestety często się zdarza. Kurde, nieuleczalna - ona w znakomitej większości przypadków w ogóle nie jest chorobą, bo organizm zwalczy ją zanim się rozwinie.

Na grypę zachoruje prawie każdy, kto załapie wirusa - ale żeby go załapać, trzeba się postarać, na przykład nie umyć rąk przed jedzeniem. I nie, nie żartuję teraz. Jak widzę tych ludzi liżących palce w marketach, żeby rozłożyć torbę foliową to mnie cofa - dotykali nimi rzeczy, których wcześniej dotykał jakiś bezdomny, to prawie jakby go po palcach polizali... Widocznie mama dba o higienę albo też nie wychodzi z domu, nie przebywa wśród ludzi którzy mogą ją zarazić. Od odporności zależy głównie przebieg choroby - czy jeden dzień w łóżku, czy dwa tygodnie.

Warto się wzmocnić przed terapią ale z innego względu - zminimalizuje to ryzyko powikłań po antybiotykach, jedno z nich to rzekomobłoniaste zapalenie jelit, częściowo wynikające z osłabienia odporności - ta choroba bardzo często po prostu zabija.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Ansn 

Dołączyła: 26 Sty 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-02-05, 03:03    

Ok rozumiem, ale czy w takim wypadku ma sens opóźnienie rozpoczęcia przyjmowania antybiotyków o powiedzmy te kilka tygodni i w tym czasie stosowanie suplementów czy taki krótki czas niewiele da i nie ma co zwlekać z leczeniem? Test IgM wykonany, około wtorku będzie wynik. Z tą odpornością to myślałam jednak, że wpływa ona na to, że infekcja się nie rozwinie, mimo kontaktu z wirusami. Na przykładzie mojej mamy wygląda to tak, że jeśli ktoś w domu choruje, to ona mniej więcej w 2 na 3 przypadki nie zaraża się, mimo że kontakt z wirusami ma duży, w przypadku zarażenia zwykle szybko zdrowieje i przechodzi chorobę łagodnie, bez stosowania leków.
Przeczytałam już większość tego co znalazłam na temat boreliozy, takie podejście wydaje mi się bardziej uzasadnione niż koncepcje ILADS, choć kilka rzeczy jednak może budzić wątpliwości. Jak to jest z tymi innymi formami przetrwalnikowymi, cystami? Oni twierdzą, że w takiej formie bakterie mogą przetrwać kilkutygodniowe leczenie i że jest to udowodnione badaniami, jest w tym coś z prawdy? Chciałam poczytać wyniki tych badań, ale nawet nie wiem w jaki sposób tego szukać.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15352
Wysłany: 2016-02-07, 05:30    

Szczerze to nie wiem, czy to będzie miało jakieś znaczenie. Nawet jeśli, to zapewne niewielkie, więc zróbcie jak chcecie.

Co do cyst, z tego co wiem, nie udowodniono, że tworzą się gdzieś poza laboratorium albo że powodują nawroty choroby. W takim wypadku nie ma co opierać się na badaniach z probówek, tylko patrzy się na wyniki prób leczenia. A te są bardzo dobre, ludzie po kilku tygodniach doksy zdrowieli i prawie każdym wypadku nie było nawrotów, nawet po tych 10 latach (tyle trwało najdłuższe badanie). Wyjątki oczywiście są, ale tu trzeba z kolei wziąć pod uwagę bilans strat i zysków - zalewając każdego pacjenta antybiotykami "bo może mieć nawrót" pewnie pomożemy kilku osobom, ale na każdą której to coś da - przypadnie kilka, którym trwałe zniszczymy zdrowie.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15352
Wysłany: 2016-02-07, 05:41    

A, no i najważniejsza rzecz - jakby ILADS było takie przekonane o swojej racji, zrobiliby jakąś próbę kliniczną. Udowodnili, że długotrwała terapia jest skuteczna. Mieli na to naprawdę wystarczająco dużo czasu, nawet na sto prób klinicznych. Ale nie, oni tylko krzyczą "leczcie się u nas, oddajcie nam swoje pieniądze albo umrzecie", nie przedstawiając nawet zaplutego świstka papieru z fragmentem dowodu.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Ansn 

Dołączyła: 26 Sty 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-02-08, 19:31    

Wyniki IgM już odebrane i wynik to 0 punktów, więc teraz nie do końca wiem co to oznacza. Z wpisu na blogu na temat testów Western Blot wynika, że 3 lub więcej pasków IgG oznacza, że infekcja była lub jest, ale 5 lub więcej to pewność infekcji, ale jednocześnie 0 pasków na IgM to niemal pewność braku infekcji :). Jak w takim razie interpretować takie wyniki? Nie wiem czy to ma duże znaczenie, ale mama jednak miała ostatnie kleszcze nie dwa lata temu, tylko zeszłego lata, jednego na początku, około czerwca, drugiego w sierpniu, więc zarażenie mogło być zarówno 2-3-4 lata temu, jak i 5-6 miesięcy temu.



 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15352
Wysłany: 2016-02-12, 20:31    

Z testami zawsze jest kłopot i nigdy nie ma pewności, są ludzie, co mają bardzo wysoki poziom przeciwciał przeciwko dżumie, eboli i trądowi, a są całkowicie zdrowi. W drugą stronę też się zdarza, chorzy ludzie miewają ujemne testy. Możliwe, że IgM pojawi się na jakiś czas po antybiotykach - mama mogła mieć dość "niski" poziom aktywności bakterii, przez co nie pobudzały one odpowiednio tej "szybkiej" reakcji IgM, ale okresowo dawały się we znaki, przez co zostało w IgG. Tak czy tak - takie rzeczy powinno się przeleczyć, bilans strat i zysków wyraźnie jest tu korzystny dla opcji podawania leku.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Ansn 

Dołączyła: 26 Sty 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-02-13, 02:24    

Rozumiem, dziękuję, w takim razie pozostaje wizyta u lekarza i antybiotyki. Czyli to wygląda tak, że właściwie w tym konkretnym przypadku wynik testów nie daje jednoznacznej odpowiedzi, może to być aktywna infekcja jak i przebyta, a ponieważ nie ma jak tego sprawdzić, to lepiej zastosować leczenie? Nie ma żadnej możliwości, żeby się upewnić co do tego? Pamiętam z tego co czytałam, że sami lekarze są podzieleni w opiniach czy pozytywny IgG przy negatywnym IgM oznacza przebytą / wyleczoną chorobę czy może także oznaczać aktywną. U mnie w rodzinie to co tylko ktoś zachoruje, to zaraz jest to jakiś nietypowy przypadek :). Jednak negatywny IgM i brak objawów choroby zwiększa - jak mi się wydaje - prawdopodobieństwo, że to przebyta infekcja, z drugiej strony jeśli nie ma co do tego pewności i nie można tego sprawdzić, to pewnie jednak lepiej leczyć...
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15352
Wysłany: 2016-02-14, 22:46    

Za dużo jest tych prążków w IgG, gdyby było coś na granicy to można by tak dywagować, ale teraz po prostu jest za duże ryzyko, że to jednak aktywna choroba, chociaż zapewne dość mocno wyciszona, możliwe że np siedzi w jakimś jednym stawie i się nie wychyla za mocno.
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Ansn 

Dołączyła: 26 Sty 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-02-27, 02:21    

Dzisiaj była wizyta u lekarza zakaźnego, przepisane 2 razy dziennie 100mg doksycykliny na 30 dni i coś osłonowo, w aptece polecili Multi Flora (bez wskazań co do dawkowania, z tego co wyczytałam 2x dziennie 3h po antybiotyku powinno być ok, chyba że może lepszy będzie jakiś inny?). Lekarka kazała obserwować objawy, czy będą jakieś zmiany, bo nie wiadomo, czy któreś z objawów wywołuje borelioza, a które mają inne przyczyny. Nie zaleciła żadnej kontroli po samym leczeniu, tylko żeby za minimum pół roku powtórzyć Western Blot, ale tylko w klasie IgG i z tym wynikiem przyjść do niej. Powiedziała też, żeby powtarzać test w tym samym miejscu co za pierwszym razem i zupełnie nie rozumiem dlaczego, tak jakby wynik w innym laboratorium miał prawo być całkiem inny... Zastanawiam się czy jest możliwość, żeby teraz na etapie leczenia albo po jego zakończeniu potwierdzić, że choroba była aktywna? Bo przecież Ilość przeciwciał w klasie IgG będzie malała tak czy inaczej, a wg wpisu na blogu reakcja herx występuje tylko w małej części przypadków wieloletnich. Napisałeś też, że ważne jest aby się upewnić, że to ta reakcja herx, a nie skutki uboczne antybiotyku - i tutaj najważniejsze pytanie, jak to rozróżnić? I kiedy taka reakcja powinna wystąpić, jeśli wystąpi? Aha jeszcze taka mała sprawa, mama bierze przez 2 miesiące w roku glukozaminę 1000mg dziennie (zalecone na stawy, chociaż podejrzewam, że miała stosować ciągle, a nie 2 miesiące w roku :)) i akurat jest w trakcie, czy trzeba to odstawić czy nie będzie osłabiać działania antybiotyku? Nie znalazłam nic na ten temat. Niezmiennie dziękuję za wszelkie wskazówki :).
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 15352
Wysłany: 2016-02-27, 03:37    

Gdyby dało się odpowiedzieć na te wszystkie pytania, medycyna byłaby niepotrzebna. Po prostu nie da się określić, kiedy co jest czym wywołane, bo u jednej osoby taki sam objaw będzie pochodził od reakcji Herxheimera, u innej - z powodu wybicia niektórych bakterii w jelitach i zastąpienia ich innymi.

Podobnie nie da się na podstawie samych tylko testów z krwi tak na 100% powiedzieć, czy jest choroba czy nie, są ludzie którzy ani jednej bakterii czy wirusa nie mają, a przeciwciał tyle, że można z nich surowicę robić.

Są ludzie, którzy uważają, że znają na te wszystkie pytania odpowiedzi i są ich pewni. Zwykłem nazywać ich fanatykami :D

Nie wiem, czy glukozamina wpływa na antybiotyk, ale lepiej nie stosować razem z nim żadnych wynalazków, tak "na wszelki wypadek".
_________________
Pomogłem? Kliknij i też coś zrób dla innych!

http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=5093
 
     
Ansn 

Dołączyła: 26 Sty 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-04-03, 23:24    

Tak czy inaczej minęło 30 dni antybiotyku i nie było żadnych reakcji - ani pozytywnych ani negatywnych, brak skutków ubocznych czy zmiany z objawach, tak więc temat boreliozy odkładam na przynajmniej pół roku, do wykonania testu kontrolnego :).

Za to jeden z objawów o którym pisałam - czyli "przewlekły nieżyt gardła" (tak to zdiagnozował laryngolog po oględzinach kilka lat temu) prawdopodobnie ma przyczynę w guzie tarczycy. Nie wiem do końca jak duży on jest, były dwa usg i wg pierwszego ma 3,4cm długości, a drugiego 2,7cm. Nie wiem który pomiar jest poprawny, guz ma wyraźne i regularne krawędzie, więc nie wiem skąd taka duża różnica. W opisie usg został scharakteryzowany jako gruczolak, wynik biopsji - brak, nieprawidłowych komórek, łagodny gruczolak. Nie mogę znaleźć za wiele informacji o problemach z gardłem związanych z takim guzkiem, bo wiadomo, wszystko skupia się na ewentualnym raku tarczycy. Guzek nie jest wyczuwalny przez skórę, ale po samej biopsji nasiliły się na kilka dni problemy z gardłem, jak i samo naciśnięcie miejsca gdzie on jest powoduje kaszel i zmianę głosu. Z drugiej strony taki guzek chyba rośnie systematycznie, a nie raz się zwiększa, a raz zmniejsza, a objawy ze strony gardła były kiedyś większe m.in. duża chrypka, od ponad roku są łagodniejsze, mimo że guzek pewnie rósł. Tylko pewnie nie ma sposobu, żeby to sprawdzić i po prostu trzeba będzie wyciąć, ale nie jestem pewna co do tego tym bardziej, że tarczyca pracuje prawidłowo, więc nie wiem czy wycięcie nie przyniesie większej szkody. Wizyta u dobrej (podobno) endokrynolog będzie za 3 tygodnie, ale inna endokrynolog powiedziała, że będzie można to wyciąć albo leczyć, ale nie wiem na ile to wiarygodne (ta lekarka ma najkrótsze terminy w Trójmieście :)), a nie znalazłam nic na ten temat - wiesz może coś o tym? Są w ogóle jakieś sposoby na zmniejszenie takiego guzka, poza operacją?

No i jeszcze rozpisałam wszystkie suplementy dla mamy, na wzmocnienie odporności po antybiotykoterapii i boreliozie, ale chciałabym się upewnić czy prawidłowo dobrałam wszystko, wiem, że niektóre np. omega 3 najlepiej brać jeszcze więcej, ale musiałam jakoś to ograniczyć - zarówno koszt jak i ilość tabletek. Dawki dzienne:
Cysteina (NAC) 1000mg
Witamina B12 (cyjanokobalamina) 500ug
Witaminy B Complex (B1 2,8mg (chlorowodorek tiaminy), B2 4,2mg (ryboflawina), B6 4,2mg (chlorowodorek pirydoksyny), B12 5ug (cyjanokobalamina), niacyna 32mg (amid kwasu nikotynowego), biotyna 100ug (D-biotyna), kwas foliowy 400ug (kwas pteroilomonoglutaminowy))
Selen (z drożdży) 50ug
Cynk (glukonian cynku) 50mg (przez 5 dni)
Miedź (diglicynian miedzi) 4mg (przez 3 dni po cynku)
Omega 3 EPA+DHA 1100mg (razem z witaminą E 24mg)

Cysteina w postaci proszku rozpuszczonego w wodzie, 2x dziennie po 500mg, selen po jedzeniu i nie razem z cynkiem, cynk przed jedzeniem i wieczorem, miedź razem z selenem, witaminy rano przed jedzeniem, omega rano w trakcie jedzenia. Tak to obmyśliłam :). O ile czegoś nie pokręciłam :). Poza tym mama od ok. 2 lat przyjmuje codziennie chlorek magnezu, rozpuszczony w wodzie. Witaminę D3 pominęłam bo od kwietnia spędza na słońcu, w ogrodzie dosłownie cały dzień, więc to chyba nie będzie potrzebne. Jeszcze pije sok z brzozy, nawet 1-1,5l dziennie tzn. tyle ile tam akurat wypłynie :) chyba taki sok nie zawiera takiej ilości witamin czy minerałów, żeby cokolwiek przedawkować łącznie z tym wszystkimi tabletkami?

I jeszcze jedna rzecz, zapamiętałam sobie, że gdzieś pisałeś o naparze z vilcacora i że jest to bardzo tanie, ale chciałam zamówić na allegro i cena to kilkanaście złotych za 100g, napar na 1 dzień przygotowuje się z około 20-25g, więc taka ilość wystarczy na 4-5 dni, a więc wyszłoby drożej niż większość suplementów, które kupiłam. I teraz nie wiem czy takie dawkowanie jest zawyżone czy może ziółko zrobiło się popularne i podrożało? Chyba że jest jakieś alternatywne, tańsze źródło :). A jeśli taka jest cena tego to czy uważasz, że warto kupić czy lepiej to sobie odpuścić?

Ok trochę się rozpisałam, ale każda wizyta u lekarza rodzi kolejne, a każda wizyta więcej pytań niż odpowiedzi :). Dzięki za wszystkie wskazówki.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: